Wydarzenia

tionne t-boz watkins

Zbiór niewydanych numerów T-Boz

2

Moja euforia związana z nowymi projektami TLC nie maleje. Zanim jednak zobaczymy film biograficzny (od kilku dni znany jest już oficjalny tytuł – Crazy Sexy Cool: The TLC Story) i posłuchamy nowego albumu TLC czy solowego projektu T-Boz, zapoznam Was z kilkoma rzadkimi nagraniami dziewczyn. Tak w ramach ciekawostek i w ramach powiększenia Waszej wiedzy muzycznej. Zacznę dziś od Tionne, która w latach 2004-2012 nagrała kilka numerów, które nigdy oficjalnie się nie ukazały, ale hulają sobie bezczelnie po internecie. Nie będę się rozpisywała zbytnio nad każdym. Większość z nich to niedopracowane wersje, wymagające ewidentnie korekt czy poprawek technicznych, mające jednak czasem niezły potencjał. Myślę, że spokojnie w radiu odnalazłyby się piosenki o popowym zabarwieniu: „My Heart” oraz „Can It Be Love”. Moimi faworytami jednak będą zawsze zmysłowe „U Got Me Open” oraz agresywne i nieco aroganckie „Get It, Get It”. Liczę na to, że Drake tchnie trochę życia i innowacyjnych rozwiązań w twórczość T-Boz i nikt nie powie, że bez Chilli i Left Eye brzmi słabo.

Nowy utwór: T-Boz „Champion”

Kolokwium z podstaw nauki o książce? Sesja egzaminacyjna? Och, czymże są te banalne sprawy dla kogoś kto jest wielkim fanem TLC i od kilku lat czeka na oficjalne solowe płyty T-Boz i Chilli? No właśnie. Niczym. Odkładam więc zeszyty i informuję wszem wobec, że nowy singiel Tionne został udostępniony w sieci, zgodnie z obietnicą, przed ostatnim odcinkiem reality show Totally T-Boz. Jednak jak bardzo nie kochałabym tria, jak bardzo nie byłabym sajkofanką, to trzeba przyznać, że pod względem muzycznym „Champion” jest mocno przeciętne, a już na pewno nie jest tym czego oczekiwalibyśmy po osobie z taką karierą i takim doświadczeniem. Szanuję jednak, że to kawałek z życiowym tekstem dla wszystkich, którzy zmagają się z przewlekłymi chorobami. Wierzę, że to tylko taki popowy numer na rozgrzewkę i za chwilę usłyszymy produkcje, które powalą nas na kolana.