tomasz bura
Recenzja: Schmidt Electric Tear the Roof Off
Schmidt Electric
Tear the Roof Off (2015)
SJ Records

Analizując muzyczny życiorys śląskiego trębacza można śmiało określić go mianem dźwiękowego kosmopolity. Jazzowy warsztat Piotrka od dawna nie budził zastrzeżeń. Pojawiały się jednak wątpliwości, czy owa wypadkowa młodzieńczych inspiracji nie wprowadza nadmiernego chaosu. W zeszłym roku Schmidt świadomie odłożył lwią część swych projektów na bok i skupił się na dopracowaniu programu Schmidt Electric, z założenia będącego przecież grupą łapczywie poszukującą eksperymentów.
Tear The Roof Off to pozycja znacznie bardziej różnorodna niż jej poprzednik z 2012 roku, Silver Protect. Ciekawie wyważona, gęsto czerpie z soulowej melodyki, drumnbassowej rytmiki, hiphopowego sznytu i rocka. Świadczy o tym m.in. świetne „You and The Night and The City” bądź wzorowo zaaranżowane “Spanish Inquistion”. Na uwagę zasługują również tematy Tomka Bury, który skomponował kilka wariacji „Vision”.
Z najnowszym albumem Schmidta można się zaprzyjaźnić bez obaw. Wyczuwalne są jednak momenty, w których słyszymy asekuracyjne rozwiązania i bezpieczne, zdecydowanie za krótkie solówki. Tear The Roof Off zdaje się przez to być celująco napisanym egzaminem maturalnym. Niestety, pisanym wg nowych kryteriów, w których odpowiedzi sprawdza się „z klucza” i jest na nie ograniczone miejsce.
Ekipa Piotra ma szanse zmienić reguły gry w polskim jazzie. Tear The Roof Off emanuje głodem poszukiwań i daje w rezultacie porcję solidnej dawki nieskrępowanej treści. Jeśli przy okazji następnej sesji wejdą do studia z bardziej rebelianckim nastawieniem, wyjdą z tego mocne nagrania, bez obaw!

