Wydarzenia

tracy chapman

7 utworów, które zapewnią udaną majówkę

majowka

„Nie mamy samochodu, lecz przecież są tramwaje, więc jedźmy na majówkę razem z…”. No właśnie, z kim dziś zainaugurowaliście długi weekend błogiego lenistwa? Tym, którzy odpowiednio się nie przygotowali i desperacko przekopują płyty i gigabajty dyskografii w celu stworzenia słonecznej playlisty, Miska idzie z odsieczą. Nieważne czy o bladym świcie wyruszyliście w drogę na spotkanie przygodzie, czy też otwieracie właśnie puszki z napojami wyskokowymi na działkach/balkonach/w miejskich plenerach, a może jedyne co otwieracie to kolejny odcinek „Gry o Tron” w bezpiecznej przystani własnych pieleszy, poniższe dźwięki wybrane zostały tak, żeby współgrać z radością czerpaną z odpoczynku od codzienności. Szlagierów siedem, bo to ponoć szczęśliwa cyfra, a nuż przywoła słońce. Standardowo zaznaczamy, że nasza selekcja ma jedynie zainspirować i wskazać kilka kierunków, w które można podążyć zgłębiając temat drogi. Liczymy też na to, że nasi kochani Miskowicze dorzucą swoje typy i powstanie zacny soundtrack o roboczym tytule „Na majówkę”.

1. Dla fanatyków prędkości  w stylu retro – Aretha Franklin „Freeway of love”

A szczególnie dla wielbicieli klasycznych różowych Cadillaców. Jedyna słuszna nuta w radio to głos Arethy zachęcający do wciśnięcia pedału gazu i śmigania do celu, którego nazwa brzmi „satisfaction”.

2. Dla uciekających przed byłymi – Ray Charles „Hit the Road”

Nagrzeszyłeś? Wisi nad Tobą „była” z laleczką voodoo w dłoni, gotowa wbić szpilkę tam, gdzie nie powinna? Chciałbyś odpocząć, ale się boisz? Potrzebujesz motywatora? Proszę bardzo: na co czekasz? Hit the Road… JACK (zamienić na adekwatne imię męskie). Wrócić możesz, tylko pamiętaj, żeby dalekim łukiem ominąć dom swej nemesis.

3. Dla lubiących samotne podróże – Erykah Badu „Window Seat”

Masz dość ludzi? Potrzebujesz trochę czasu tylko ze sobą? Chcesz wreszcie móc usłyszeć własne myśli? Kupuj bilet, najlepiej przy oknie i za jedynego kompana mając odtwarzacz ruszaj tam, gdzie nie znajdzie Cię nikt (no może oprócz Eryki).

4. Dla miłośników szeroko rozumianych kontaktów z naturą – Frank Ocean „Nature Feels”

Po takim zaproszeniu nie da się oprzeć pokusie wyjścia do ogrodu. Franek sugeruje wskoczenie na plecy swego partnera, tylko po to by chwilę później poskakać również między, a może i po, drzewach wiśni. Wcielenie się w role jaskiniowców na najbliższe kilka dni może okazać się całkiem interesującą odmianą, nie przesadźcie jednak z ciąganiem za włosy, bo w poniedziałek ciężko będzie rozczesać kołtuny.

5. Dla marzących o ucieczce od rzeczywistości – Tracy Chapman „Fast Car”

Jeśli masz “za dużo na talerzu” i brakuje już sił witalnych, by walczyć każdego dnia, oto i okazja/szansa na przekonanie się “what it means to be living”. Pakuj niewiele, tankuj do pełna, wrzucaj Tracy w głośnik i nie oglądając się za siebie ucieknij choć na dni kilka.

6. Dla tych, którzy dopiero szukają potencjalnych kandydatów na ex – Janet Jackson „Someone to Call My Lover”

Znaczący spadek w ilości przywdziewanej garderoby działa nie tylko na wyobraźnię, ale i na poziom hormonów. W poszukiwaniu odpowiedniego reagenta do naszej wymarzonej reakcji chemicznej, potocznie zwanej miłochą, zapuszczamy Janet – znane jest jej działanie jako substytutu obserwowanych u reszty zwierząt dźwięków godowych, dobry gust muzyczny = dobre geny.

7. Dla tych, którzy preferują polską tradycję – Ten Typ Mes „Będę na działce”

Kto z nas nie odpoczywał/imprezował/majówkował się na DZIAŁCE? Czy małolat, czy dziadek, panienka z okienka czy dziewczyna z sąsiedztwa, ten Bejcą i ten rowerem, wszyscy wiedzą, że najlepiej smakuje kiełbasa z działkowego grilla. Dlatego też dziś Mes zaprasza na łyk browara przy ognisku. Oby nie padało, a nawet jak będzie to wystarczy hycnąć pod daszek i przeczekać.