urodziny

Press Play #27: 13 lat Soulbowl

W ostatni piątek naszej stronie stuknęło 13 lat! O tym, jak to się wszystko zaczęło, rozpisywaliśmy się (być może za bardzo) w serii artykułów przed 6 laty. Tym razem postanowiliśmy reaktywować starą kolumnę Press Play, w której zwykliśmy się dzielić swoimi aktualnymi muzycznymi fascynacjami, łącząc przeszłe zajawki z naszą pracą na stronie. Trochę egocentrycznie, ale bez narcyzmu, przedstawiamy płyty, których nie poznalibyśmy, gdyby nie Soulbowl.pl.


Love vs. Money

The-Dream

Radio Killa

Soulbowl powstał w 2006 roku, ale potrzeba było trochę czasu, by nasza niezobowiązująca zajawka zaczęła nabierać bardziej określonych kształtów — wpisały się w nie m.in. recenzje premier płytowych, które z różną częstotliwością i skutkiem pojawiają się na naszych łamach do dziś. Tekstem, który w moim przekonaniu niejako tę epokę otworzył, była recenzja Love vs. Money The-Dreama sprzed (niemal równo) dziesięciu lat. Wówczas nie miałem świadomości, ale jak miało się okazać w kolejnych lata, to także album, który ukierunkował moje muzyczne zainteresowania i wyznaczył pewien (dość wygórowany) standard dla produkcji współczesnego R&B w ogóle. Bo pod tym względem — dbałości do detale, kreowaniu kilku różnych muzycznych planów jednocześnie i przechodzeniu pomiędzy nimi w obrębie kompozycji, odtworzenia na nowym muzycznym polu koncepcji cyklu piosenek (znanej choćby z What’ Going On Marvina Gaye’a, a ostatnio nadającej pęd najnowszemu krążkowi Solange) — Love vs. Money nie ma sobie równych. Ale to też solidna emocjonalna przeprawa — kompetentne i nieoczywiste rozwinięcie starego jak świat światem dylematu — miłość czy pieniądze. W tym kontekście jednak archetypowe rozterki w muzyce popularnej, historia kariery samego Dreama, moje potyczki z jego dyskografią czy nawet kondycja muzyki R&B są cokolwiek drugorzędne. Dziś w centrum stawiam raczej nieprzewidywalność — pamiętam doskonale ten moment, kiedy kreśliłem recenzję płyty Dreama przed 10-cioma laty — wtedy pod wpływem mojej chyba pierwszej krytycznej przeprawy wyrósł w moich oczach na bohatera sceny, ale nie mogłem spodziewać się, że jego płyta nie tylko zdefiniuje na nową moją percepcję muzyki i w ciągu kolejnej dekady wyrośnie w moich oczach na najznakomitszą pozycję w bogatej historii gatunku. Nie mogłem się też wówczas spodziewać, że 10 lat później Soulbowl — lepione jednak po amatorsku z żywej zajawki i dobrych chęci grupy pasjonatów — przetrwa próbę czasu i będę mógl podzielić się z wami w tym artykule tą spontaniczną, szczerą refleksją.— Kurtek


Section.80

Kendrick Lamar

Top Dawg

Kendrick Lamar – Section.80
2011 był dla mnie rokiem wyjątkowym — nie tylko dlatego, że dołączyłem do zespołu soulbowl.pl. To był niezwykły rok dla muzyki, przynajmniej dla tej czarnej. Obecny stan muzycznego rozkładu sił, to znaczy dominacji hip hopu i r&b nad wszystkimi innymi gatunkami, to efekt rozpoczętej wówczas wymiany pokoleń. W czasie gdy po swoje zaczynał iść trap, cloudowy A$AP Rocky zacierał granice między przeszłością a przyszłoscią, Tyler the Creator czy Lil B zacierali granice między powagą a szaleństwem, Drake przekonywał coraz więcej osób do ostatecznego rozliczenia się ze stereotypem groźnego rapera-gangstera, to na mapie współczesnego r&b znaczenia nabrały takie postaci jak The Weeknd, Frank Ocean i James Blake. W centrum całej tej masy krytycznej dostrzec można było skromnego (ale czy na pewno?), sympatycznego (ale czy na pewno?) chłopaka z Compton. „K-Dot nagrał album, po którym na pewno zrobi się o nim głośno w całej Ameryce.” – tak pisałem w jednej z moich pierwszych, bardzo słabych recenzji na Misce. Ale prognoza była trafiona, Kendrick jest dziś gwiazdą wielkiego kalibru, cholernie sprawnie godzącą ze sobą sukces komercyjny i artystyczny. Emocje związane z kolejnymi odsłuchami „A.D.H.D”, „The Spiteful Chant”, czy „Keisha’s Song (Her Pain)” nakręcały mnie wówczas jak mało co, podobnie jak ukryty featuring na Take Care Drake’a, albo każde nowe doniesienie na temat już przygotowywanego pod okiem Doctora Dre good kid, m.A.A.d city. Bez tego krążka nie byłbym sobą — człowiekiem tak bardzo lubiącym zarażać innych fascynacją kierowaną na współczesną muzykę, jako że może mieć ona jeszcze coś tam ciekawego do zaoferowania. — Chojny


Section.80

Kendrick Lamar

Top Dawg

W 2011 roku ksywka Lamara, choć jeszcze mało znana, zaczęła pojawiać się tu i tam coraz częściej. Jako fan rapowej klasyki w tamtym czasie sporadycznie sięgałem po rzeczy nowsze niż z końcówki lat 90., jednak porównania Kendricka do Tupaca sprawiły, że zrobiłem wyjątek. Oczywiście zacząłem od wydanego kilka miesięcy wcześniej Section.80. Ku mojemu zdziwieniu album nie miał w sobie praktycznie nic z zachodniego wybrzeża, które znałem. Sam Lamar odbiegał również od pozy gangstera, a tekściarski kunszt zdawał się czerpać z przeciwnego końca Ameryki. W dodatku te jazzowe beaty w „Rigamortis” i „Ab-Soul’s Outro”. Dalszą historię Lamara już znacie. I chociaż przez niemalże dekadę K-Dot zdążył wydać już o wiele lepsze wydawnictwa, to bardzo lubię wracać do Section.80. Było to dla mnie wprowadzenie nie tylko do ekipy TDE, ale także do całej ówczesnej nowej rapowej fali. Dzięki Misko!— Mateusz


A Seat at the Table

Solange

Columbia

Kiedy zaczynałam swoją soulbowlową przygodę, byłam zatwardziałą hiphopową głową, której zainteresowania ledwo wychodziły poza dyskografię A Tribe Called Quest i polskich najpopularniejszych raperów. Przez te dwa lata zdecydowanie złagodniałam, a hip-hop ustąpił neosoulowym brzmieniom czy R&B. Zastanawiałam się nad wyborem, bo soulbowl nauczył mnie takich wykonawców jak SZA, Frank Ocean czy Janelle Monae. Jednak płytą, która zdecydowanie przełamała lody, było A Seat at the Table — subiektywnie, jeden z najlepszych albumów ostatniej dekady. To wzruszające, subtelne dzieło, którym Solange na stałe wpisała się w kanon moich ulubionych artystów. To celebracja kultury Afroamerykanów i kobiecej siły. I tried to run it away. Thought then my head be feeling clearer . I traveled 70 states. Thought moving around make me feel better. – „Cranes in the sky” zawsze porusza tak samo. Tydzień po premierze When I Get Home, a ja wciąż nie mogę uwolnić się od A Seat at the Table.— Polazofia


El mal querer

Rosalía

Sony

Gorący występ na rozdaniu MTV European Music Awards i coś z grzesznej przyjemności hiszpańskich telenoweli. Rosalía to kwintesencja współczesnego, perfekcyjnego popu, muzyczny fenomen. Czerpie garściami z tradycji flamenco i łączy ją z nowoczesnym R&B – działa podobnie jak Soulbowl. Dokonujemy starannej selekcji między starym a nowym, nie zapominamy o legendach i klasykach gatunku i szukamy wciąż nowych, wartych odsłuchu brzmień, którymi się z Wami dzielimy. — Ibinks


Channel Orange

Frank Ocean

Def Jam

Dekadencki obraz młodzieży, ignoranckiej klasy wyższej, narkotyków, seksu, toksycznych lub przelotnych relacji, w tym autotematyczny wątek uczucia do innego mężczyzny; synestetyczny motyw lata i nieodwzajemnionej miłości. Channel Orange to kompozycje oparte na popowych, a jednocześnie niebanalnych liniach melodycznych z wykorzystaniem żywych instrumentów. Album przełomowy zarówno dla gatunku, jak i środowiska. Dzięki niemu Frank Ocean z powrotem wniósł neo soul na wyższy poziom, dokonał znaczącego coming outu na scenie hip-hopowej oraz stał się inspiracją dla kolejnych artystów.— Klementyna


Priscilla

JMSN

White Room

Gdy wśród redaktorów Soulbowla, padł pomysł stworzenia Press Play’a dotyczącego albumów, których nie poznali byśmy, gdyby nie Miska, ogarnęła mnie lekka panika, bo jak tu wybrać tylko jeden krążek? Po chwili namysłu przyszedł mi do głowy artysta, którego w gruncie rzeczy, Soulbowl mocno w naszym kraju spopularyzował. Chodzi o JMSN-a i jego debiutancką płytę Priscilla. Premiera albumu w 2012 roku zbiegła się ciężkim okresem w moim życiu. Pamiętam to jak dziś, przeczytałam na Soulu recenzję tej płyty, zaczęłam jej słuchać i uznałam, że jest całkiem w porządku. Jak na kiełkującą wtedy estetykę alt r’n’b zapowiadało się całkiem nieźle. Przyznaje, nie była to głęboka miłość od pierwszego przesłuchania. Dałam Priscilli trochę czasu. Niedługo potem, podczas wielu bezsennych nocy, które mnie w tamtym okresie dręczyły, ponownie przystąpiłam do odsłuchu debiutu JMSN’a. Staring out the window, Waiting for life to stop, Cause everything I been through, Never seems to let up — i dokładnie to w tym momencie robiłam. Była jakaś 4 rano, za oknem lekko świtało, deszcz bębnił w okno. Klisza i banał, scena jak z kiczowatego melodramatu, ale w tamtym momencie było mi to niezbędne. To, co przekazywał w swoich tekstach Christian, to w jaki sposób układał melodie, dodawał instrumentalne smaczki sprawiło, że w tamtym momencie poczułam się bezpiecznie. Jego muzyka i szczera prostota tekstów, dziwnym trafem, potrafiła podnieść mnie na duchu. Nałogowo słuchałam tego krążka. Pomyślałam, jak fajnie, że jest takie miejsce, że są tacy ludzie, którzy odkrywają przede mną i innymi, znakomitą muzykę i genialnych artystów. Parę lat później broniłam pracę licencjacką, która dotyczyła między innymi promocji muzyki urban przez Soulbowl. Ani się obejrzałam jak po castingu na redaktora udało mi się pod szyldem Miski pisać. Myślę, że to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Są ludzie, którym po prostu chce się promować dobrą muzykę. Obyśmy robili to przez wiele kolejnych lat!— Pat

U Know Me Records prezentuje: Teilete & Jonkpa B-Day

ukm teielte jonkpa bday

Jeśli jednego wieczoru solenizantów jest dwóch, to wiadomo, że będzie co najmniej grubo. Kiedy świętowanie połączone jest bezpośrednio z imprezą U Know Me Records, to jest już wir – bo z nimi, jak wiadomo, nie bywa słabo.

A w skrócie: piątek, 27.03., barStudio. Urodziny Teielte, urodziny Jonkpy. Gościnnie Envee i standardowo Buszkers. I niech Was pozory kolejnych urodzin nie mylą – ci panowie bawią się jak mało kto, a o dobre samopoczucie gości dbają jeszcze lepiej, co jest informacją potwierdzoną – zresztą jako przedsmak możecie sami się o tym przekonać, odpalając poniższe video z Up To Date Festival. Więcej właściwie nawet nie trzeba dopowiadać, przyjdźcie więc, chłopakom sprawcie radość i sami wkręćcie się w wir!


27.03.2015, barStudio
U Know Me Records prezentuje: Teilete & Jonkpa B-Day
start: 22:00
wstęp: 10 pln

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Pierwsze urodziny 55: ANDRÉS (Slum Village, KDJ, Mahogani / Detroit, USA)

500 do wpisu

Bardzo serdecznie zapraszamy Was na zdmuchnięcie pierwszej świeczki na torcie klubu 55, który świętować będzie 22.03!
Jeśli pokusić się o wskazanie miejsc na mapie Warszawy, które stały się kultowe dla kolejnych generacji, to po Filtrach, Trendzie, Alfie i Remoncie, następnym pokoleniowym symbolem są dwie piątki. Lata w historycznej już sali PKiN przeszły do stołecznej legendy dzięki rezydującym cyklom i zagranicznym gościom.
Co prawda od roku lokalizacja klubu jest inna, ale nawyk współpracy z najlepszymi w mieście i stawiania na muzyczną jakość i przyjazną, kameralną atmosferę pozostał. Dzięki inicjatywom uznanego cyklu 5/55 oraz czujnym działaniom promotorów obstawiających sobotnie klubowe noce, w ciągu minionych 12 miesięcy przy Żurawiej gościła cała plejada od hip-hopowych wyjadaczy, jak AZ, Large Professor i Elzhi po taneczne gwiazdy – The Rapture, Mike Huckaby, nowoczesny Lunice, niekwestionowany mistrz imprez tanecznych Todd Terje oraz prawdziwe legendy Pépé BradockDJ Tonka. Zwieńczeniem dotychczasowej działalności będzie występ gościa, którego artystyczny dorobek łączy to, co najlepsze w amerykańskim hip-hopie z klubowym zacięciem i umiejętnością tworzenia muzyki zdobywającej światowe parkiety.

S1 Warsaw, cykl 5/55Bushmills Irish Whiskey mają przyjemność zaprosić na pierwsze urodziny Klubu 55 w nowej lokalizacji, których gwiazdą będzie jeden z filarów sceny Detroit, współpracownik J Dilla i Moodymanna oraz autor największego hitu roku 2012 – Andrès.

Tej nocy w klubie oprócz zagranicznej gwiazdy, w formule “All star back2back” wystąpią również promotorzy odpowiedzialni za najważniejsze wydarzenia minionego roku, a także gość specjalny Eltron John, którego epka Bomby ukaże się niebawem nakładem S1 Warsaw.

DJ DEZ ANDRÉS
Wydając od 1997 roku taneczne produkcje w wytwórni KDJ, równolegle funkcjonował jako członek pierwotnego składu Slum Village pod aliasem DJ Dez. Dzięki rzadkiemu połączeniu technik i stylistyk, ciepłe soulowe sample z nieznanych płyt wykorzystywał zarówno produkując hip-hopowe bity, jak i house’owe bangery. Bogactwo kolekcji i muzycznej wiedzy prezentuje co tydzień w audycji streamowanej do internetu, gdzie usłyszeć można boogie z trzeszczących 7”, bity z samplera Akai MPC 2000XL i gęsty scratch. To on dostarczał J Dilla płyty do samplowania użyte w wielu kultowych dziś nagraniach tego zmarłego producenta. Lata występów od Ameryki Południowej po Japonię uczyniły z niego imprezowego zawodowca, a ukoronowaniem kariery jest wybór “New For U” największym hitem muzyki tanecznej roku 2012 w prestiżowym rankingu serwisu Resident Advisor.

22.03.2013, Pierwsze urodziny klubu 55
ANDRÉS (Slum Village, KDJ, Mahogani / Detroit, USA)
support:
Eltron John (Red Bull Music Academy / S1 Warsaw / Kraków)
Blekot (Rap History Warsaw)
Jedynak & J-son (S1 Warsaw)
Hadrian & Essence (Głębokie Pasmo)
Mike P (Pol_On)
Boy Division (GSTQ)
start: 23:00
wstęp: 15 pln (lista z wydarzenia na facebooku) / 20 pln

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

CAMP LO na 3 urodzinach Rap History Warsaw!

camp lo

16 marca będzie wyjątkowym dniem, bo nie dość, że Rap History Warsaw obchodzić będzie swoje 3 urodziny (jakoś sporo tych urodzin w marcu, non?), to jeszcze zaprosili na nie duet Camp Lo. Żeby atrakcji nie było za mało – koncert odbędzie się z okazji 15-lecia wydania debiutanckiego albumu, Uptown Saturday Night.
Duet założony na Bronksie przez Geechie’ego Suede’a i Sonny’ego Cheebę zadebiutował znakomitym smooth-jazzowym party-songiem „Coolie High”, ze ścieżki dźwiękowej do filmu „The Great White Hype” (reż. Reginald Hudlin) z 1996 r. Rok później ukazał się „epicki” longplay Uptown Saturday Night z okładką nawiązującą do słynnego albumu Marvina Gaye’a I Want You (1976). Ciekawa fuzja klasycznego soulu, smooth jazzu i funku rodem z kina blaxpotation dała albumowi przebojowy potencjał, jednak w mniej komercyjnym wydaniu niż święcące wówczas największe sukcesy „gładkie” brzmienie ekipy Trackmasters. Płycie, niemal w całości wyprodukowanej przez Ski (współpracującego onegdaj z Jayem-Z), zawdzięczamy m.in. jeden z największych hiphopowych bangerów wszech czasów – upbeatowy klasyk „Luchini aka This Is It”. Drugi długogrający release ekipy ukazał się dopiero w 2002 roku (Let’s Do It Again) i trzeba było kolejnych pięciu lat, by Camp Lo powróciło z trzecim studyjnym krążkiem. Black Hoolywood wyszedł w 2007 roku i okazał się przełomowy z punktu widzenia artystycznej płodności duetu. W roku 2009 mogliśmy już wrzucić na słuchawki aż dwa pełnometrażowe albumy Camp Lo: Another Heist oraz Stone And Rob: Caught On Tape, a obecnie w planach jest teraz wspólna płyta z Pete Rockiem. Warszawski występ nowojorskiego crew będzie jednak powrotem do korzeni, gdyż odbędzie się w ramach trasy koncertowej na 15-lecie „Uptown Saturday Night”.

16.03.2013, 3 urodziny Rap History Warsaw
DJ’s: Krime, Deszczu, Blekot & Anusz
koncert: CAMP LO
Start 22:00
Cafe Kulturalna (Plac Defilad 1 – PKiN)
Wstęp: 20 zł (lista fb) | 30 zł (spoza listy)

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

3 urodziny Rap History Warsaw

3rhw

Zapraszamy Was na prawdziwie czarną, muzyczną ucztę! Po szczegóły odsyłam poniżej zalecając na starcie (o ile jeszcze nie słyszeliście o tym evencie), żeby usiąść, bo gwóźdź programu powala na łopatki.

Niebawem mijają 3 lata, odkąd jako Rap History Warsaw zorganizowana została pierwsza impreza. Wydarzenia spod znaku RHW to nie tylko pierwsza liga polskich dj’s, wielu zagranicznych gości oraz dziesiątki wyjątkowych koncepcji, te imprezy to także ludzie, którzy współtworzyli przez ostatnie 3 lata ten niepowtarzalny klimat. 16 marca będzie zatem doskonałą okazją, by wspólnie zdmuchnąć świeczki na urodzinowym torcie RHW, tym bardziej, że przygotowane zostały  na ten wieczór w Cafe Kulturalnej nie lada atrakcje:

Zagrają:
DJ KRIME
DJ DESZCZU
DJ BLEKOT
DJ ANUSZ

Podczas imprezy wystąpi też amerykański duet CAMP LO, który onegdaj przebojem wbił się do hiphopowej ekstraklasy, wydanym w 1997 roku albumem Uptown Saturday Night. To właśnie z tego krążka pochodzą klasyczne single „Coolie High”, „Black Nostaljack” czy wreszcie darzony wielką estymą przez fanów 90’sowego brzmienia banger wszech czasów – „Luchini aka This Is It”. Długogrający debiut Sonny’ego Cheeby i Geechiego Suede’a z charakterystyczną, w mig rozpoznawalną okładką, wzorowaną na klasycznym longplayu „I Want You” z repertuaru Marvina Gaye’a, obchodzi właśnie swoje piętnastolecie, także zapowiada się prawdziwe święto hip-hopu.

UWAGA! Z okazji urodzin RHW przygotowało specjalny prezent dla wiernych, facebookowych fanów. Każda osoba, która wpisze się na listę tego wydarzenia, zapłaci za wstęp jedyne 20 zł! Osoby spoza listy „opodatkowane” zostaną kwotą 30 zł.

16.03.2013, 3 urodziny Rap History Warsaw
DJ’s: Krime, Deszczu, Blekot & Anusz
koncert: CAMP LO
Start 22:00
Cafe Kulturalna (Plac Defilad 1 – PKiN)
Wstęp: 20 zł (lista fb) | 30 zł (spoza listy)

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Przedsprzedaż biletów na Apollo Brown & Guilty Simpsona

Trwa przedsprzedaż biletów na Apollo Brown & Guilty Simpsona!

Przypominamy Wam, że tańsze, przedsprzedażowe bilety na jedyny koncert Apollo Brown & Guilty Simpsona, który odbędzie się 2 marca w krakowskim Centrum Kultury Rotunda, będą dostępne do 18 lutego, później cena będzie wyższa! Bilety możecie nabyć u organizatora pod adresem agencja@goodtunes.pl, na stronie hip-hop.pl oraz w sieci ticketpro.pl. Sugerujemy się pospieszyć, bo biletów jest coraz mniej;)

A ceny wyglądają następująco:
w przedsprzedaży, do 18.02 – 40 zł
do 1.03 – 45 zł
w dniu koncertu – 50 zł

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Nowy utwór: Prince „Hot Summer”

princeap_450x300

Oficjalnie lato rozpoczyna się za 14 dni! Jednak już dzisiaj Prince postanowił wypuścić utwór o nazwie „Hot Summer”. Czy ten numer będzie przebojem lata? Szczerze w to wątpię. Może gdyby z takim kawałkiem wyskoczył jakiś nieznany typ z Polski to ktoś dałby mu propsa. Jednak od najlepszych oczekujemy nagrań dużo lepszych. I po co ten numer panie Prince? Parę razy może poleci w radiu, paru DJ’ów uwzględni go w swoich setach, a za rok wszyscy o nim zapomną. Mimo że utwór w Internecie jest od niedawna, to niektórzy mogli go usłyszeć już wczoraj, ponieważ… premiera odbyła się w czasie 52 urodzin Księcia. Wszystkiego najlepszego (w szczególności lepszych kawałków niż ten poniżej)!

(więcej…)