V V
Recenzja: V V Glitch

V V
Glitch (2015)
Yoy Records

Brytyjka chowająca się pod pseudonimem VV Brown jest niezwykle charyzmatyczną i oryginalną osobowością. Wyraz tego dała na debiucie Travelling Like The Light, gdzie pokazała swój indywidualizm i pierwsze syndromy młodzieńczego buntu. Już wtedy dała się poznać jako zadziorna dziewczyna, która nie waha się sprzeciwić panującej niesprawiedliwości. Na Samson & Delilah nie zabrakło pomysłowości i oryginalnego brzmienia, dzięki czemu wydawnictwo nie jest udziwnione czy przejaskrawione. Brown zaczęła wówczas eksperymentować z wokalem, który przypominał głosy z kościelnych chórów, ale nie był jednocześnie efekciarskim chwytem. Glitch kontynuuje tę tradycję, ale klerykalne brzmienie przeradza się w groteskową demoniczność, co może wprawić słuchacza w przerażenie. Zdaje się wręcz, że artystka swoim głosem, sprzeciwiającym się złu tego świata, zabrnęła o jeden krok za daleko. To prawie tak, jakby skracając swój pseudonim do V V pozbawiła jednocześnie najnowszy album dobrego smaku.
Glitch jest przekombinowanym zbiorem niezrozumiałych i nazbyt futurystycznych kompozycji. Jest swoistym śmietnikiem, do którego wrzucona została mieszanka klubowego, dance-popowego brzmienia oraz elektrycznej gitary, czego przykład słychać w „Money Sex Power”. Na domiar złego całość okraszona została techno-operowym wokalem V V rodem z horroru. Pomimo bogactwa nut, album jest jednostajny i monotonny z nielicznymi tylko przerywnikami w postaci ballady „Ultraviolet” czy promocyjnego tanecznego singla „Shift”. Zbyt eksperymentalny charakter płyty i powtarzalność dźwięków powoduje otępienie i groźbę popadnięcia w niebezpieczny trans. Na jednym krążku nagromadzona została taka dawka negatywnych zjawisk i emocji, że nie sposób udźwignąć tego ciężaru, a wszechobecny hałas i sakralny wokal powodują przygnębienie i smutek. Nieprzyjaznych zjawisk nie przedstawia się wprawdzie przy pomocy entuzjastycznej muzyki i wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że świat nie zmierza w dobrym kierunku, ale chaotyczny i nazbyt awangardowy sposób wyrazu jest przytłaczający. Panujący na krążku gwar porównać można do ulicznego zgiełku, z którym spotykamy się na co dzień, a nie potrzebne jest kolejne bombardowanie słuchacza i tak już obciążonego negatywnymi informacjami płynącymi z każdego źródła. Można pokusić się o porównanie Brytyjki do Dawn Richard z tą jednak różnicą, że o ile równie oryginalna Amerykanka na swojej płycie Blackheart potrafiła nagromadzone w sobie negatywne emocje w sposób przyjazny dla ucha zaprezentować przy pomocy mocnego wokalu i nowoczesnej produkcji, o tyle Brown w krzykliwy sposób próbuje zmusić słuchacza do swoich racji, nie pozostawiając mu możliwości wyrobienia własnego zdania.
VV Brown jest w pełni świadoma problemów z jakimi obecnie zmaga się świat, a za swoją działalność charytatywną powinna zostać nagrodzona. Jednak przy całej tej walce z niesprawiedliwością zabrnęła za daleko, a próba wyjścia poza schemat i wojowniczo-rebeliancka postawa do rzeczywistości skończyła się deformacją jej oryginalności i popadnięciem w dziwactwo. Zamiast nękać i atakować słuchacza negatywnie nacechowanymi utworami, z których głos oburzenia wylewa się z każdym wersem, V V powinna skupić się na pozytywnych aspektach swojej działalności i odnaleźć w sobie siłę do tworzenia budujących i optymistycznych utworów lub przynajmniej w sposób zrozumiały dla innych opowiedzieć o nurtujących ją, ważnych zagadnieniach.
Nowy teledysk: VV „Lazarus”
Jeśli myślicie, że VV choć na chwilę przystanie, a jej teledyski stracą na oryginalności, to się mylicie. Brytyjka w swoim najnowszym obrazku do singla „Lazarus” wzywa do powstania. Dynamiczny, oryginalny i mroczny klip jest kolejnym z serii manifestów, w którym negatywne sceny z wydarzeń politycznych, ekonomicznych i społecznych intensywnie przewijają się i kontrastują z pozytywnymi wydarzeniami. Całość podkreślona jest przez grę kolorów i figur geometrycznych w nieco wojennej scenerii. Artystka od zawsze poruszała ciężkie tematy i nie bała się kontrowersji lub fali krytyki, która mogłaby na nią spaść. Zobaczcie klip i powiedzcie, czy się zgadzacie ze mną.
Nowy utwór: V V Brown „Lazarus”
Mam nadzieję, że nie zapomnieliście o V V, ponieważ ona pamięta o swoich fanach i tuż przed premierą nowego albumu serwuje drugi singiel „Lazarus”. Podobnie, jak pierwszy utwór, tak i ten utrzymany jest w tanecznym stylu i nadaje się idealnie do awangardowych klubów. Wokal Brytyjki nie odbiega niczym w sposobie śpiewania od tego, który słyszeliśmy na płycie Samson & Delilah — nieco operowy. Przypominam, że album Glitch ukaże się 25 września nakładem wytwórni należącej do artystki — YOY Records. Zapraszam do odsłuchu.
Szczegóły nowej płyty V V Brown
Premiera trzeciej płyty V V zbliża się wielkimi krokami. Po premierze singla „Shift”, a następnie teledysku, przeszedł czas na ujawnienie szczegółów związanych z krążkiem Glitch. Jego premiera zapowiedziana została na dzień 25 września. Następca krążka Samson & Delilah składać się będzie 13 utworów i zawierać będzie charakterystyczne dla Brytyjki nietuzinkowe dźwięki. Całość projektu ma być dynamiczna i utrzymana w duchu klubowej atmosfery. Znając dokonania muzyczne Brown, spodziewać się należy ekscentryzmu i pomysłów wykraczających poza schemat. Oby artystka nie zabrnęła za daleko i nie zdeformowała swojej oryginalności, przekształcając ją nieświadomie w groteskowe dziwactwo. Poniżej prezentujemy spis utworów:
1. „Bells”
2. „Lazarus”
3. „Fractured”
4. „Instincts”
5. „Money Sex Power”
6. „Ultraviolet”
7. „Violet”
8. „Space to Breathe”
9. „Flatline”
10. „Shift”
11. „Talk About This”
12. „Sacrifice”
13. „Will You Wait”
W oczekiwaniu na projekt przypominamy teledysk z debiutanckiego krążka V V (jeszcze wtedy) Brown — „Game Over”.
Nowy teledysk: V V (Brown) „Shift”
W ślad za niedawną premierą singla „Shift” ekscentrycznej i niebanalnej artystki ukrywającej się pod pseudonimem V V, pojawił się teledysk do tego utworu. Futurystyczna wizualizacja ukazuje wokalistkę zdławioną i uwięzioną w opuszczonym miejscu oraz obserwowaną przez dwóch tajemniczych osobników. Klip jest wyrazem wolności zarówno artystycznej, jak i społecznej, co w pulsującym muzyką electro teledysku interesująco zobrazowała Brown. Jej oryginalne pomysły i przenośnie wprowadzają powiew świeżości do muzyki. Sprawdźcie poniżej, czy bohaterka odzyskała wolność.
Nowy utwór: V V (Brown) „Shift”
Pamiętacie tę oryginalną i ekscentryczną artystkę z Wielkiej Brytanii? Zadebiutowała albumem Travelling Like The Light utrzymanym w stylu R&B z mocnymi akcentami rockowymi. Następnie Brytyjka przeszła na bardziej mroczną i mistyczną stronę, wydając album Samson & Delilah, z którego pochodzą takie single jak „The Apple” czy „Samson„. Mowa o VV Brown, która po długiej przerwie powraca z nowym singlem „Shift” i skróconym pseudonimem — V V. Kawałek odbiega gatunkowo od poprzednich produkcji i utrzymany jest w klubowym stylu, ale nie typowym, lecz z operowym wokalem i szczyptą mistycyzmu. Przypadła mi do gustu ta nowa odsłona V V i czekam na więcej. Nowy album ma ukazać się jesienią, a tutaj możecie go zamówić w przedsprzedaży.
