
Wyobraźcie sobie noc. Wchodzicie na podwórko, na którym stoją białe stoliki, na drzewach wiszą kolorowe lampki. Przechodzicie przez próg domu, drewniane framugi, drewniane ściany, myślicie „PRL”, lata 70. zalewają was zewsząd. W miejscu kuchni znajduje się bar, mały, ale przytulny, serwujący dowolne trunki. Rozglądacie się dalej, jeden pokój, drugi pokój, meble wyjęte niczym z antykwariatu, dochodzicie w końcu wielkiego salonu. Jest kula dyskotekowa. I gra muzyka. James Brown albo Nicole Willis. W tle lecą stare odcinki Soul Train. Ludzie tańczą, z uśmiechem na twarzy, stawiają dziwne, śmieszne wręcz na pierwszy rzut oka, kroki, ale czuje się radość i miłość do czarnych dźwięków. Macie ten obraz w głowie? Fanfary, właśnie opisałam
wczorajszą imprezę Soul Service w „klubie” Dzik. Za winyle chwycili
Kapitan Sparky,
Papa Zura,
Miściak,
Burn Reynolds i
Ojciec Karol. Jeszcze ich wszystkich nie znam, ale koledzy już mi podpowiadają: klasa! I jakby tego było mało, grupa taneczna, stowarzyszenie
Warszawski Funk rozruszali wczoraj doborowe towarzystwo pokazując podstawowe kroki lockingu. Zostawiam kilka nut i filmików, żebyście mogli przez chwilę poczuć ten klimat, którego ja wczoraj doświadczyłam, no i co — chyba widzimy się na kolejnym Skoku na Lock?