whitney houston

Powstał kolejny film dokumentalny o Whitney Houston

Powstal kolejny film dokumentalny o Whitney Houston

Jeśli Lifetime bierze się za jakiś film biograficzny, wiadomo jakiej jakości on będzie i w jakim celu został nakręcony. Najlepszym przykładem są niechlubne biografie o Aaliyah i Whitney Houston. Tym razem, w zobrazowaniu życia zawodowego Whitney na szczęście wspomniana stacja telewizyjna nie maczała palców, a film jest jedyną, zaakceptowaną przez rodzinę produkcją. Dokument noszący tytuł po prostu Whitney będzie ukazywał muzyczne doświadczenie gwiazdy oraz nieco prywatnych scen również z życia jej rodziny. Film ma być daleki od obrazu, jaki wyraźnie zarysowały tabloidy, żerując na nieszczęśliwych wydarzeniach Houston. W dokumencie znajdą się nigdy niepublikowane zdjęcia oraz wcześniej niewidziane występy, muzyczne demo oraz oryginalne wywiady z bliskimi osobami, jak Bobby Brown, Clive Davis, czy Kevin Costner. Premiera biografii Whitney odbędzie się podczas Festiwalu Filmowego w Cannes w maju, a do kin trafi 6 lipca.

Zachwycające popisy wokalne Jessie J

Zachwycajace popisy wokalne Jessie J

O ogromnym talencie wokalnym Jessie J nie trzeba nikomu mówić. Jej wokal jest niezwykle silny i bezbłędny. Niestety repertuar dobierany przez nią samą lub też wytwórnie, stawia ją obok Nicole Scherzinger, której piękny głos marnuje się w miałkim repertuarze. Światełkiem w tunelu dla Brytyjki jest zapowiadany nowy album R.O.S.E, z którego pochodzące single promujące zwiastują inteligentny materiał. Wciąż nie znane są bliższe szczegóły dotyczące płyty, ale żeby umilić fanom oczekiwanie, Jessie zaprezentowała akustyczną wersję utworu „Queen”. W takich wykonaniach artystka podoba mi się najbardziej. Wielokrotnie powtarzałem, że powinna nagrać akustyczny album lub przynajmniej nagrać kilka takich wersji na krążku.

Wcześniej Jessie J wystąpiła w popularnym muzycznym show Singer w Chinach, podczas którego zachwyciła wszystkich zebranych, wykonując hit Whitney Houston „I Have Nothing”. Publiczność w studio słuchała jej jak zahipnotyzowana, a oczy niektórych mocno się zaszkliły. Ja miałem gęsią skórkę, bo wykonanie tego utworu było niezwykle wzruszające. Przekonajcie się sami.

Nowy utwór: Sam Smith „Drowning Shadows”

sam-smith-drowningFaktem jest, czy komuś się to podoba czy nie, że bondowskie „Writing’s On The Wall” odniosło gigantyczny sukces, a Sam Smith prawdopodobnie do końca życia mógłby już nic nie robić. Tymczasem chłopak nie spoczywa na laurach i serwuje nam kolejny kawałek. „Drowning Shadows” promuje reedycję debiutanckiej płyty Brytyjczyka i jak sam wokalista stwierdził, jest to najsmutniejsza piosenka jaką kiedykolwiek napisał. Nie popadajmy jednak w depresję, bo oprócz ballady, na rozszerzonej wersji In the Lonely Hour znajdą się covery utworów Amy Winehouse czy Whitney Houston, poprzednie single w wersjach live, a także kolaboracje m.in. z Mary J. Blige i Johnem Legendem. Sam ma szybkie tempo i nie każe nam długo czekać, bo premiera krążka zapowiedziana jest już na 6 listopada. Poniżej możecie zapoznać się z najnowszym singlem i całą tracklistą In The Lonely Hour: The Drowning Shadows Edition.

CD1

1. “Money On My Mind”
2. “Good Thing”
3. “Stay With Me”
4. “Leave Your Lover”
5. “I’m Not The Only One”
6. “I’ve Told You Now”
7. “Like I Can”
8. “Life Support”
9. “Not In That Way”
10. “Lay Me Down”
11. “Restart”
12. “Latch (Acoustic)”
13. “La La La”
14. “Make It to Me”

CD2

1. “Drowning Shadows”
2. “Love Is a Losing Game”
3. “Nirvana”
4. “How Will I Know?”
5. “Omen (Acoustic)” feat. Disclosure
6. “Latch” feat. Disclosure (Live from Madison Square Garden, New York)
7. “Stay With Me” feat. Mary J. Blige
8. “I’m Not The Only One” feat. A$AP Rocky
9. “Lay Me Down” feat. John Legend

Whitney Houston będzie miała swój hologram

whitney

Po TupacuMichaelu Jacksonie przyszedł czas na Whitney Houston. Firma Hologram USA postanowiła ożywić piosenkarkę na całą trasę koncertową. W skład show mają wejść selekcja największych przebojów piosenkarki i elementy interaktywne. Hologram USA do tej pory przygotowało m.in. hologramy Billie Holiday, Patsy Cline czy Buddy’ego Holly’ego. Poszlibyście na taki koncert?

Córka Whitney Houston nie żyje

Whitney Houston, Bobbi Kristina Brown
Smutne wieści dla fanów rodziny Houston. Bobbi Kristina Brown, która 31 stycznia została znaleziona nieprzytomna w wannie w swoim domu, zmarła. Od lutego Bobbi przebywała w śpiączce. W czerwcu przewieziono dziewczynę do hospicjum. Rodzina wydała już oficjalne oświadczenie:

Bobbi Kristina Brown w końcu znalazła się w ramionach Boga. Chcemy podziękować wszystkim za ogromną miłość i wsparcie w ostatnich miesiącach

Córka Whitney HoustonBobby’ego Browna miała 22 lata.

Jazmine Sullivan coveruje Whitney Houston

Screen-Shot-2015-01-05-at-5.40.16-PM-1-516x340
Tym razem nic nie powinno opóźnić premiery trzeciego albumu Jazmine Sullivan i dokładnie za tydzień najprawdopodobniej w końcu usłyszymy Reality Show w całości. Atmosferę przed wydaniem krążka z pewnością podniesie cover słynnego przeboju „I Have Nothing” Whitney Houston, który wokalistka wykonała podczas „V Session”. Ryzykowny krok, nawet bardzo, ale Jazmine udźwignęła ciężar tego utworu i przypomniała, dlaczego 13 stycznia warto zwrócić uwagę na jej nowe wydawnictwo. Piosenki Whitney to w gruncie rzeczy ciężki kawałek chleba, ale mając takie możliwości wokalne można śmiało mierzyć się z klasykami.

Biograficzny film o Whitney Houston już w styczniu

whitney yoyo2
Po szumnie krytykowanej i nieudanej biografii Aaliyah, nadszedł czas na film biograficzny o Whitney Houston. W roli głównej wystąpi modelka i aktorka YaYa DaCosta. Nie posiada ona dużego doświadczenia aktorskiego, co może pomniejszyć rangę produkcji. W filmie usłyszymy utwory divy, ale niestety nie w jej wykonaniu. Powodem jest brak zgody ze strony rodziny. Wokalu użyczyła Deborah Cox. Ku ogromnej sympatii dla Deporah, obawiam się jednak jakości śpiewanego przez nią na przykład „I Have Nothing” czy „I Will Always Love You”. Niczego jednak nie przesądzajmy i dajmy szansę. Trailer zapowiada się całkiem ciekawie. Oby cała biografia nie okazała się tanim i szybkim sposobem na zarobienie pieniędzy, żerując na śmierci Whitney. Film, w reżyserii Angeli Basset, ma pojawić się na ekranach w styczniu przyszłego roku. Ciekawi jesteście produkcji?

Występ Live: Whitney Houston „All The Man That I Need”

Whitney

Pamiętacie Whitney Houston z jej czasów świetności, kiedy jeszcze nie wpadła w zgubne towarzystwo swojego męża i nie zaczęła interesować się podejrzanymi białymi proszkami? Wokalistka potrafiła zadziwić nas swoim mocnym wokalem i doprowadzić do łez swoim 5-oktawowym głosem. Przypomnę Wam jedną z takich chwil, podczas występu na Welcome Home Heroes w 1991 r., kiedy to zaprezentowała utwór „All The Man That I Need”. Przepiękna ballada i fantastyczny występ. Dlaczego o tym piszę? A no dlatego, że ów występ znajdzie się na najnowszym pośmiertnym i pierwszym live wydawnictwie pn. Whitney Houston Live: Her Greatest Performances CD/DVD, które ukaże się 10 listopada. Zanurzcie się jeszcze raz w głębi tego wokalu i przypomnijcie sobie ten wspaniały występ.

Powstanie film o Whitney Houston

560881bd1e5f94589de5bb723cdf106f
Oj, Lifetime miesza nam w głowach. Pamiętacie jeszcze plotki o filmie biograficznym o Aaliyah? Pisaliśmy o tym, że rolę Babygirl dostała Zendaya Coleman, która podoba zrezygnowała już ze swojej szansy. Produkcja o przyjaciółce Timbalanda i Missy Elliott stoi więc pod znakiem zapytania ALE! Lifetime kręci już film o Whitney Houston. Poniżej i powyżej pierwsze zdjęcie promocyjne Whitney Houston. Rolę divy dostała Yaya DaCosta, jej męża zagra Arlen Escarpeta, z kolei Rolonda Ross będzie Robyn — wieloletnią przyjaciółką Whitney. Za kamerą stanie Angela Basset, a premiera filmu odbędzie się w 2015 roku. Tyle wiemy i czekamy na więcej. Jakie są Wasze odczucia dotyczące nadchodzącej produkcji?

560881bd1e5f94589de5bb723cdf106f (1)

Zendaya Coleman zagra Aaliyah

zendaya
Stało się. Lifetime ogłosiło, że zajmie się produkcją filmu o Aaliyah, a główną rolę zagra… Zendaya Coleman. Młoda aktorka potwierdziła już swój występ na twitterze. Jesteśmy w szoku. Tym bardziej, że żaden z członków rodziny Haughton (nie mam na myśli Barry’ego Hankersona, który od lat jest skłócony z mamą i bratem Babygirl) nie ma i nie chce mieć żadnego związku z tą biografią. Pewnie mają swoje powody i już nie wnikajmy jakie przyczyny powstrzymują Diane i Rashada. Jak śpiewała Nosowska „mówię nie, gdy myślę nie” i tego się trzymajmy. Jak można tak bezczelnie nie respektować najważniejszych osób dla Liyah? Nawet nie wiem za bardzo jak to skomentować, by nie użyć wulgaryzmów. !!!RFS SFE WE$4$ — może wystarczy. Z niecierpliwością czekam na głos Missy Elliott, Timbalanda i DMX’a. Jakby tego było mało, Lifetime planuje także film o Whitney Houston… co o tym wszystkim myślicie?

Ariana Grande śpiewa Whitney Houston

Ariana-Grande-performs-Whitney-Houston-song-at-White-House-1
Ariana Grande nie boi się wyzwań. Porównywana od czasu do czasu do Mariah Carey, młoda artystka zaśpiewała „I Have Nothing” z repertuaru diwy, której czytelnikom Miski przedstawiać nie trzeba. Co prawda, jej wykonanie nie było tak przejmujące i podniosłe jak oryginał, ale Ariana może czuć się usatysfakcjonowana, bo publika nagrodziła ją standing ovation. Oprócz hitu z Bodyguarda, Grande wykonała super-słodką piosenkę „Tattooed Heart” z jej debiutanckiego albumu Yours Truly, a także „Proud Mary” i tu na scenie pojawiły się inne wokalistki — Jill Scott, Tessanne Chin, Melissa Etheridge, Patti LaBelle i Janelle Monáe. Miłego oglądania!

Coverownia #3: Whitney Houston „I’m Every Woman (Acapella)”

chaka whitneyW przepastnych archiwach Miski odnaleźć można początki cyklu, o nie zostawiającym wątpliwości tytule, „Coverownia”. Pomysł był zacny, lecz wśród lawiny nowości zszedł na drugi plan, potem na trzeci, czwarty, dziesiąty, aż w końcu zupełnie pokrył się kurzem. Z dniem dzisiejszym uroczyście (fanfary!) cykl przywracam.

Na dobry początek i zachętę odgrzewam cover, który znamy chyba wszyscy. Żeby nie było jednak zbyt oczywiście i za nudno, zaserwuję Wam szczególną wersję, bo acapella. Dziś nasz coverowy czerwony dywan rozwijam przed Whitney Houston. To właśnie ona ze swoim wykonaniem przeboju Chaki Khan, u której za młodu robiła chórki, nagranym na potrzeby filmu „Bodyguard” w latach 90tych, zawładnęła listami i podbiła serca publiczności. Wersja acapella znalazła się na niektórych wydaniach singla. Jako, że w tym tygodniu w Misce królują TLC, dodam, że ich młodziutkie postacie, obok samej Chaki, pojawiają się w teledysku do Houstonowej wersji „I’m Every Woman”. Poniżej do posłuchania 4 i pół minuty muzycznej uczty z niezastąpionym wokalem Whitney. Komu potrzebne instrumenty, gdy  ma się takie możliwości.

Jeśli na Waszych playlistach goszczą ciekawe covery, nie wahajcie się, piszcie do nas. Te, które szczególnie przypadną nam do gustu, z pewnością znajdą swoje zasłużone miejsce w Coverowni. Peace!

Melanie Fiona śpiewa „One Moment In Time”

O tym, że Melanie Fiona ma smykałkę do śpiewania ‚cudzych’ piosenek mogliśmy przekonać się podczas zeszłorocznych nagrań Billboardu, kiedy to wykonała numer Alanis Morissette „Ironic”. Zmierzenie się z tym pop/rockowym kawałkiem było nie lada wyzwaniem, choć po coverze Whitney Houston nie jestem pewna, które zadanie było trudniejsze. Akustyczna wersja podniosłego „One Moment In Time” może nieco dziwić, ale przede wszystkim zachwyca ciepłymi emocjmi. To kolejny, po nagraniu Chrisette Michele, piękny hołd dla zmarłej rok temu divy.

Chrisette Michele śpiewa piosenkę Whitney Houston

Wczorajszy dzień to jeszcze zachwyt nad rozdaniem nagród Grammy, analiza kreacji Rihanny czy Adele, zachowań Chrisa Browna w stosunku do Franka Ocean(k)a itd., ale nie tylko. To także dzień wspominania Whitney Houston. Zmarłej rok temu divie hołd złożyła Chrisette Michele, występując w programie Billboardu. Akustyczna wersja „I Wanna Dance With Somebody („Who Loves Me”), którą nam zaprezentowała wspólnie z Guitar Slayerem, to niewątpliwie ciekawe rozwiązanie. Choć nagranie jest dość ascetyczne, jestem pewna, że niejeden czytelnik Miski chciałby zatańczyć z Michele, nieprawdaż?

Ulubione numery Whitney Houston – selekcja artystów

Doskonale pamiętam drugi weekend lutego w zeszłym roku. Kończąc ‚tkaninowe’ okładki Aaliyah i Eryki Badu, przymierzałam się do zrobienia debiutu Whitney Houston. Najpierw jednak chciałam przesłuchać krążek jeszcze raz, odświeżyć sobie piosenki takie jak „How Will I Know”, „Saving All My Love for You” czy tą, która jest dla mnie absolutnym numerem jeden wśród numerów divy (za tekst i przesłanie, które ze sobą niesie), czyli „Greatest Love of All”. Następnego dnia obudziłam się, włączyłam komputer, odpaliłam serwis Onet i zobaczyłam nagłówki… Whitney Houston nie żyła. Nie muszę chyba dodawać, że pracę nad okładką Whitney Houston odłożyłam na późniejszy okres, a w zasadzie zrobiłam ją jako jedną z ostatnich… Po roku nadal ciężko uwierzyć, że twórczyni hitu „I Will Always Love You” nie ma już z nami. Jej muzyka będzie jednak trwać wiecznie. Zapytaliśmy polskich i zagranicznych artystów, które kawałki z jakże bogatej dyskografii gwiazdy są najbliższe ich sercu. Zapraszamy do lektury, a także do dzielenia się swoimi faworytami!

Syleena Johnson

(amerykańska piosenkarka R&B/soul, obecna na scenie od 1998 roku; do tej pory wydała 6 albumów; to jej głos możecie usłyszeć w wielkim przeboju Kanye Westa „All Falls Down”)

Moja ulubiona piosenka Whitney Houston to „I Will Always Love You”. Pierwszy raz usłyszałam ją w radiu, kiedy jako nastoletnia dziewczyna siedziałam w sypialni. Zostałam powalona i zahipnotyzowana dźwiękiem i tym jak pięknie zostało to wydane. Później zobaczyłam film „Bodyguard”. Od tamtej pory śpiewałam tę piosenkę wszędzie: na pokazach talentów i na różnych wydarzeniach. Wygrywałam wiele razy z tym numerem, śpiewam go po dziś dzień, nadal rezonuje on z ludźmi, ponieważ jej dusza żyje w każdej sylabie i każdej frazie.

Nina Rae

(amerykańska piosenkarka R&B/soul, obecnie pracuje nad płytą Fallin In Love, którą promuje numer o tym samym tytule)


Moje ulubione utwory to „Jesus Loves Me” z filmu „Bodyguard” oraz „I Love The Lord” ze ścieżki dźwiękowej do „Żony pastora”. Jest coś, kolorowego, pięknego i ogromnego, co prezentowała nam w tych piosenkach, co dotknęło mnie w jakiś sposób bardzo głęboko. Po raz pierwszy usłyszałam „I Love The Lord” podczas oglądania „Żony pastora” i poszłam kupić płytę, aby słuchać jej w domu. To sprawiło, że chciałam być lepszą wokalistką… dało mi ogromną ilość ciepła. Naprawdę ją kocham i kocham to, co jej głos zrobił dla mojego ducha.

Jake&Papa

(duet pochodzący z Los Angeles; mają na swoim koncie mixtapy Somethin’ Soulful oraz Westernplayalisticamaromuzic)


Papa: Moją ulubioną piosenką Whitney jest „I Will Always Love You”. Człowieku, jej głos w tej piosence jest perfekcyjny! Niedotykalny. Jej ton, jej moc, jej kontrola. Jej zdolność do trafiania w wysokie dźwięki z taką siłą, a późniejsze przejście falsetem – to zawsze było dla mnie zadziwiające. Dałam nam wszystko czego potrzebowaliśmy. I nie zapominajmy jak niesamowita była ta piosenka sama w sobie.

Dzień po tym jak odeszła, siedziałem w domu i oglądałem specjalne programy z Whitney w telewizji, podjechał jakiś samochód puszczając „I Wanna Dance With Somebody” głośno jak cholera i pomyślałem sobie „To jest to. Ten kontakt… to znaczy wiedzieć jak poruszyć świat. Jeśli nie robisz tego po to, to jaki jest cel?” Spoczywaj w pokoju, Whitney.

Jake: „Run To You”. Jej moc i namiętność z jaką jest śpiewana nie wymaga tłumaczenia. A wrażliwość z jaką była zrobiona, pozwalała każdemu się z nią utożsamić.

Avens (wraz z dziewczyną)

(polski producent; początki jego kariery to praca dla japońskiej wytwórni Goontrax; współpracuje z CL’em; wydał dwie płyty)

Avens: Nasz wspólny typ razem z Leną padł na utwór „Million Dollar Bill”, w której Whitney opowiada historię pewnej kobiety, która na swojej drodze w końcu spotyka właściwego mężczyznę. Jest ona traktowana w sposób, że czuje się jak milion-dolarowy banknot, który tak naprawdę nie istnieje, co sprawia, że cała sytuacja staje jeszcze bardziej wyjątkowa.

Lena: Wychowywałam się na albumach Whitney Houston, ale mimo to, ten kawałek stał się moim ulubionym. Energia, radość, a zarazem prawda wychodząca z tego utworu jest niesamowicie magiczna. Sprawia on, że nawet smutna osoba ma ochotę śpiewać, skakać, tańczyć, mieć na swojej buzi uśmiech i obdarowywać nim innych. To właśnie ta piosenka jako jedna z niewielu ma na mnie ogromny wpływ, od pewnego czasu utożsamiam się z nią, w szczególności słuchając jej refrenu.

Ailo

(polska piosenkarka; znana z zespołu Ailo in Head; obecnie pracuje nad solowymi projektami)

Moim ulubionym numerem Whitney na pewno jest i będzie zawsze „Step By Step”. To utwór, który pozytywnie nastraja mnie do działania.

Vh1 Divas w hołdzie Whitney Houston i Donnie Summer

Kolejna edycja koncertu Vh1 Divas za nami. Tym razem show zostało poświęcone dwóm kobietom, które dla czarnej muzyki znaczą bardzo wiele. Mowa tu o zmarłych w tym roku Whitney HoustonDonnie Summer. Dla tej pierwszej zaśpiewały: Jordin Sparks („I’m Every Woman”), Melanie Fiona („I Wanna Dance with Somebody (Who Loves Me)”, „It’s Not Right But It’s Ok”) oraz Ledisi („How Will I Know”). Z kolei disco diva została uhonorowana występami Keri Hilson („She Works Hard for the Money”) oraz Kelly Rowland („Bad Girls”).

Recenzja: Whitney Houston I Will Always Love You: The Best of Whitney Houston

Whitney Houston

I Will Always Love You: The Best of Whitney Houston (2012)

RCA

Z kompilacjami największych przebojów bywa różnie, zwłaszcza, że i oczekiwania słuchaczy mogą nie być jednakowe. Dodatkowo Whitney Houston sama w sobie jest ikoną, a jej twórczość zasługuje na stałe miejsce na półkach. Z tego właśnie powodu albumy takie jak ten należy odpowiednio przemyśleć i przygotować.

I Will Always Love You: The Best of Whitney Houston jest dobrze zaplanowanym wydawnictwem. Prowadzi słuchacza przez albumy artystki począwszy od pierwszego, aż po ostatni. Atutem płyty jest chronologiczne ułożenie utworów, które pozwala niejako prześledzić przebieg jej kariery.  Początek kompilacji to kwintesencja najlepszego okresu twórczości Whitney — połączenie niesamowitych ballad z mistrzowsko skomponowanymi i wykonanymi utworami stworzonymi do tańca. Nie trzeba zamykać oczu, by otoczył nas klimat lat 80-tych. Całość otwiera nastrojowe „You Give Good Love”, by już za moment przejść w rytmiczne „How Will I Know” i „I Wanna Dance With Somebody”. W ten sposób dochodzimy do lat 90-tych i soundtracków, gdyż jak wskazuje tytuł kompilacji, nie może obejść się bez „I Will Always Love You” z Bodyguarda. Ten pełen emocji, genialnie obrazujący umiejętności artystki utwór na zawsze pozostanie jej muzyczną wizytówką. „Exhale (Shoop Shoop)” i „I Believe in You and Me” godnie reprezentują dwie pozostałe ścieżki dźwiękowe do filmów z udziałem Houston. Ten drugi, pochodzący z Żony pastora, niesie optymistyczny przekaz i ciepło dzięki efektownemu wykorzystaniu sekcji smyczkowej.

W towarzystwie przebojów z czasów świetności Houston pojawiają się także dwie nowości. Przedostatni utwór to nowa wersja „I Look to You” z udziałem R. Kellego. Jest przyjemnym akcentem, a jednocześnie pokazuje, że twórcy kompilacji uwzględnili również ostatnie poczynania artystki. Na zakończenie słuchacze otrzymują niepublikowane wcześniej „Never Give Up”. Nie spodziewałam się, że będzie to najmocniejszy punkt wydawnictwa, lecz  trzeba przyznać, że stanowi piękną puentę — wkomponowuje się zarówno w konwencję, jak i zmusza do refleksji nad pełnym upadków i wzlotów życiem jednej z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie muzyki.

Twórczość Whitney jest dobrze znana i broni się sama, nie wymaga więc zbytniej reklamy. Ta kompilacja jest natomiast przemyślanym, dobrze ułożonym i wartym zakupienia albumem, który godnie uzupełni kolekcje fanów. Będzie dobrym prezentem, chociażby z okazji zbliżających się świąt.

Usher, Jennifer Hudson i inni w hołdzie Whitney Houston

Mający na celu świętowanie życia i twórczości artystki “We Will Always Love You: A GRAMMY Salute to Whitney Houston” zebrał wiele znakomitości Hollywood. Na scenie zaśpiewali Usher, Jennifer Hudson, Celine Dion, CeCe WinansYolanda Adams, a w roli prezenterów można było zobaczyć m.in. Halle Berry czy Britney Spears. Nie zabrakło największych hitów Houston, gwiazdy stanęły na wysokości zadania i dały fantastyczne występy, które możecie obejrzeć poniżej. Uszatek ukradł wszystkim show, Hudson starała się, ale wyglądała trochę karykaturalnie. Mimo to piękny hołd, no i te fotografie w tle. Przypomniano również ikoniczny już występ Houston z „I Will Always Love You” na rozdaniu nagród Grammy w 1994 roku, bo przecież nikt nie zaśpiewa tego lepiej. Miłej niedzieli z nieśmiertelnymi przebojami Whitney.

Jennifer Hudson “I’m Every Woman”, “How Will I Know”, “I Wanna Dance with Somebody” Medley


Usher „I Believe in You & Me”

Celine Dion „The Greatest Love of All”

CeCe Winans and Yolanda Adams „Count On Me”

Whitney Houston „I Will Always Love You” (1994 GRAMMY Awards Performance)

Nowy album: Whitney Houston I Will Always Love You: The Best of Whitney Houston

Najwięcej razy nagrodzona wokalistka (ponad 400 nagród!), jej umiejętności, feeling, barwa głosu, kompozycje, można by wymienić całą listę czynników składających się na wyjątkowość Whitney Houston. Wszystko to na najwyższym poziomie stworzyło genialną artystkę. Kilka dni temu otrzymaliśmy dowód powyższego, wydany nakładem RCA Records / Sony Music, w postaci albumu I Will Always Love You: The Best of Whitney Houston. Płyta stanowi podróż przez największe hity artystki. Znajdziemy na niej m.in. tytułowe „I Will Always Love You”, „I Wanna Dance With Somebody” czy „I Have Nothing”. U kresu tej muzycznej podróży czekają dwa wyjątkowe utwory. Pierwszy z nich stanowi reedycję „I Look To You” z udziałem R. Kellego. Drugim, zamykającym całość, jest uprzednio niepublikowane „Never Give Up”, o którym nasza miska pisała na początku listopada. Album dostępny jest w sprzedaży w dwóch wersjach: standardowej (jedno-) oraz deluxe (dwupłytowej). Utwory Whitney zazwyczaj lawinowo trafiają w głośniki – jak zacznie się od jednego, to skończy z pewnością kilka godzin później. Dlatego też I Will Always Love You będzie dobrym zakupem, gdyż stanowi zgrabną kompilację umiłowanych kompozycji. Jako, że jest sobotni wieczór w nastrój taneczny niech wprawi nas niezawodne „I Wanna Dance With Somebody”. A który utwór najczęściej wraca do Was?

Nowy utwór: Whitney Houston „Never Give Up”

Jakiś czas temu na soulowej misce pojawiła się informacja o zbliżającej się premierze wydawnictwa ze zbiorem wielkich przebojów carycy Whitney Houston. Pojawiła się data premiery 13. listopada, pojawiła się niezbyt oryginalna okładka, a nawet pierwszy singiel, który do końca nie był wcale nowy. Przyszła więc pora na jedyne premierowe nagranie „Never Give Up” wyprodukowane Jermaina Dupri, które zamyka kompilacyjny krążek. Efekt finalny nie poraża, wręcz przeciwnie po raz kolejny zadaje pytanie, dlaczego patrząc na wydawane ostatnio pośmiertne wydawnictwa wielkich artystów na naszej twarzy pojawia się zamiast zachwytu zażenowanie?