yolanda adams

PJ Morton coveruje świąteczną Maraję

W Ameryce święta rozpoczynają się jeszcze w październiku, wiadomo, ale u nas w sumie nie jest lepiej — galerie handlowe błyskawicznie wymieniają dynie na choinki wraz z początkiem listopada. Wtedy też za stosowne uznał podzielenie się swoją wersją „All I Want for Christmas” Marii Carey PJ Morton. Chilloutowy, okraszony sekcją dętą, fusion-funkowy cover doskonale wpisuje się zarówno w dyskografię Mortona, jak i wonderowską tradycję soulowego kolędowania. Wokalnie Mortona wspiera Stokley z grupy Mint Condition — panowie dobrze się uzupełniają w kolejnych zwrotkach i ładnie dialogują w końcówce. Czy to już czas na krystmasy? Oceńcie sami i najwyżej zostawcie sobie odsłuch na grudzień. W międzyczasie, już w ten piątek, 9 listopada, ukaże się świąteczny krążek Mortona — Christmas With PJ Morton, na którym wśród ośmiu numerów znajdziemy 7 świątecznych klasyków i jedną oryginalną piosenkę z towarzyszeniem Yolandy Adams.

Tamia na żywo ku czci Yolandy Adams

Tamia na zywo ku czci Yolandy Adams

Kanadyjska artystka Tamia jest na tyle znana, że to jej można powoli oddawać cześć podczas koncertów typu tribute. Jednak to właśnie ona zaśpiewała jeden z hitów Yolandy Adams i oddała jej hołd podczas gali A Celebration of Legends w National Museum of African American Music w Nashville. Tamia zaśpiewała utwór gwiazdy gospel „Open My Heart” w sposób oczywiście zjawiskowy i uczuciowy, co potwierdziły reakcje publiczności.

Yolanda Adams jest uznawana za największa artystkę gospel, która skomercjalizowała ten gatunek i pomimo krytyki, która wylała się na nią za ten czyn, kolejni artyści z powodzeniem zaczęli ją naśladować. Aż trudno uwierzyć, że na gatunku muzycznym, wychwalającym Boga, który z kolei nawoływał do skromnego życia, można z powodzeniem zbijać kokosy. To jednak osobista sprawa danego artysty, któremu zapewne kasa nie śmierdzi. Odbiegając od wspomnianego, Tamia przygotowuje się do premiery swojego najnowszego albumu Passion Like Fire. Szczegóły nie są jeszcze znane. W sieci można znaleźć rozbieżne informacje, że krążek ukaże się albo latem, albo dopiero jesienią. Pozostaje tylko czekać na oficjalne informacje.

Tamia na zywo ku czci Yolandy Adams

Playlista: Gospel

gospel

Gospel nie jest gatunkiem muzycznym. Gospel nie jest obrazem falujących kiecek na śpiewakach kościelnego chóru. Gospel nie jest zakonnicą w przebraniu. Gospel jest początkiem. Na okoliczność Soulbowlowego tygodnia gospel przygotowaliśmy playlistę, która, mamy nadzieję, zadowoli zarówno tych, którzy już gospel słuchają i lubią, jak i tych, którzy dopiero chcą tę muzykę zgłębić.


Soulbowl

„I Smile”

Kirk Franklin

(2011)

Ponoć wszystko czego dotknie się Kirk Franklin zamienia się w hit. Dużo w tym prawdy, wystarczy spojrzeć choćby na utwór „I Smile”, który opanował stacje radiowe, playlisty słuchaczy oraz warsztaty gospel np. w Polsce. Trudno ocenić czy za sukcesem tego kawałka stoi kompozycja, aranżacja, warstwa wokalna, czy też tekstowa. Jedno jest pewne – na każdej płaszczyźnie dzieje się uśmiech, radość i zaprzeczenie wszechpanującej beznadziei, co jest chyba wystarczającym powodem do tak ciepłego przyjęcia przez fanów.


Soulbowl

„Shackles”

Mary Mary

(2000)

Numer, który w jakimś stopniu podzielił środowisko entuzjastów muzyki gospel, będący swego czasu jednym z najchętniej granych singli w każdej możliwej stacji radiowej. Ciekawostką jest, że ten debiutancki singiel Mary Mary był ukochanym numerem nieodżałowanej Left Eye i warto dodać, że duet zaśpiewał go na pogrzebie raperki.


Soulbowl

„Alright”

Doobie Powell

(2011)

Doobie Powell nie potrzebuje biegać po scenie jak na lidera zespołu i dyrygenta chóru gospel przystało. Jemu wystarczą klawisze i krzesło, oraz prosty wokal, bez zbędnych ozdobników i emocji, aby zaprowadzić iście gospelową atmosferę. Co więcej, Powell nie boi się łączyć muzyki gospel z elementami jazzowymi, dzięki czemu produkt końcowy jest co najmniej unikatowy, jak np. utwór „Alright”. Dobra nowina i dobra muzyka, czy można chcieć więcej?


Soulbowl

„Fragile Heart”

Yolanda Adams

(1999)

Jedna z najważniejszych artystek gospel, która zręcznie balansuje na granicy uduchowionego brzmienia i świeckich rytmów wpadających w ucho. W pochodzącym z przełomowego dla Yolanda Adams albumu Mountain High… Valley Low utworze „Fragile Heart”, religijne treści i przejmujący wokal artystki zapakowane zostały w przyjazną dla stacji radiowych melodię, a dzięki zatrudnionym przy produkcji beatmakerom, kawałek zyskał również klimat R&B. Chwyta za serce.


Soulbowl

„If He Did It Before… Same God”

Tye Tribbett

(2013)

Tye Tribbett jest trochę piosenkarzem, trochę bandleaderem, trochę muzycznym kaznodzieją, a trochę raperem. Dzięki tej wielokrotnej funkcji z niezwykłą lekkością przychodzi mu mieszanie prawdziwego gospel z rockiem i trapem, co z powodzeniem wykorzystał na swoim ostatnim krążku Greater Than z 2013 roku, który przed trzema laty zasłużenie zdobył statuetkę Grammy dla najlepszego albumu gospel, podczas gdy pochodzące z niego inspirujące „If He Did It Before… Same God” zgarnęło laur dla najlepszego utworu gospel. Panie, Panowie, Tye Tribbett!


Soulbowl

„I Need You Now”

Smokie Norful

(2002)

Są tacy artyści, którzy mogą z nami zrobić co zechcą. Potrafią doprowadzić do euforii, głębokiego zadumania lub też obudzić w nas uczucia, które dawno temu schowaliśmy przed sobą i światem. Do tego zacnego grona zdecydowanie należy Smokie Norful i jego głos wdzierający się do serca słuchacza siejąc tam spustoszenie i oczyszczenie jednocześnie. Artysta opanował sztukę operowania ozdobnikami niemalże do perfekcji. I choć często zbyt duża ilość wokalnych wygibasów jest dla słuchacza męcząca, to w przypadku Smokiego sytuacja ma się zgoła inaczej, ponieważ każdy ozdobnik jest spójny z wyrażaną emocją i interpretacją piosenki, jak np. w „I Need You Now”.


Soulbowl

„Moving Forward”

Israel Houghton

(2009)

Muzyka gospel jak żaden inny gatunek ma w swoich zasobach piosenki na każdą okazję. Niezależnie czy przechodzisz przez depresję, nawrócenie, zakochanie, rozstanie, wygraną w totka, utratę pracy czy życiową hossę, zawsze znajdzie się utwór gospel, który będzie idealnie pasować do zaistniałych okoliczności przyrody. „Moving Forward” w wykonaniu Izraela Houghtona zdecydowanie poleca się na zmiany, nowe etapy, odcięcie się od tego co było, a wszystko w towarzystwie wspaniałej harmonii i aranżacji, oraz wokali, który przyprawiają o gęsią skórkę.


Soulbowl

„One Voice”

Brandy

(1998)

Ojciec Brandy był silnie związany z gospel, a swoją miłość do tej muzyki, zaszczepił oczywiście w córce. Efektem tego były liczne występy małej Norwood w chórach, gdzie zaczynała swoją karierę. Po latach powróciła do tego gatunku na płycie Never Say Never, śpiewając podniosłą balladę „One Voice”.


Soulbowl

„God’s Grace”

Trin-I-Tee 5:7

(2011)

Muzyka gospel często kojarzona jest z wielkim chórem, akcentami na „i” oraz brzmieniem organów Hammonda, co jest oczywiście słusznym skojarzeniem, ale nie zawsze trafnym. Przykładem jest np. utwór „God’s Grace” w wykonaniu Trin-I-Tee 5:7, który równie dobrze mógłby się znaleźć na playliście r&b lat 90. Jeśli zatem za czasów młodości ściany Waszego pokoju były okupowane przez plakaty TLC i Destiny’s Child to ten kawałek zdecydowanie przypadnie Wam do gustu. Smutna wiadomość jest taka, że dziewczyny nie śpiewają już razem, a dobra, że możecie śledzić ich solowe kariery.


Soulbowl

„Lord of the Harvest”

Fred Hammond

(2002)

Jeśli jesteście fanami basowych brzmień, kawałków bogatych w slap i rytmicznych zawijasów, zapewniamy, że Fred Hammond zagości na Waszej playliście na stałe. Charyzmatyczny wokalista, kompozytor oraz, co istotne, basista, stał się jedną ze współczesnych ikon muzyki gospel, a hity takie jak „Lord of the Harvest” opanowały listy przebojów i głośniki gospelowych maniaków. Pozostaje tylko dodać, że Fred Hammond to chodzący symbol groove’u, i niech muzyka sama mówi za siebie!


Soulbowl

„Gotta Have You”

Jonathan McReynolds

(2015)

Jeśli szukacie uduchowionego R&B w starym stylu, ale przepełnionego duchem młodości, wiary i nadziei, to muzyka Jonathan McReynolds, Christ Rep. może być odpowiedzią na wasze wołanie. Piosenkarz buduje swoje piosenki na rhythm&bluesowych i neo-soulowych wzorcach, przekazem odnosząc się bezpośrednio do gospelowych tradycji. „Gotta Have You”, jeden z singli pochodzących z jego ostatniej płyty Life Music: Stage Two współtworzył i wyprodukował zresztą PJ Morton, który sam jest synem uznanego pastora.


Soulbowl

„Earth Song”

Michael Jackson

(1995)

>Król Popu przez wielu swoich fanów nazywany jest także Królem Muzyki, ponieważ oprócz soulu, R&B i popu potrafił także nagrywać przykładowo hity rockowe, hip-hopowe, a nawet ma na swoim koncie przebój gospelowy. To „Earth Song”, nawołujące do ochrony naszej planety. Utwór został w całości napisany i skomponowany przez Michaela, a chór, który naturalnie możemy usłyszeć w tym numerze, to grupa pod przewodnictwem Andraé Croucha (niestety zmarłego na początku 2015 roku). Co ciekawe, to ten sam chór, z którym Jackson nagrał „Man in the Mirror”!


Soulbowl

„Happy”

C2C feat. Derek Martin

(2012)

„Happy” to utwór, w którym 20syl w całości daje upust swoim gospelowym inspiracjom. Wcześniej w ramach Hocus Pocus dawały one o sobie znać w postaci sampli chórków gospelowych w jego bitach, natomiast tutaj uwidaczniają się w całości. Gospel kojarzy się raczej z radością i wydaje mi się, że ten numer idealnie oddaje jego charakter. Uzupełnia go zresztą świetny klip. „Happy” przywodzi na myśl te wszystkie msze w afroamerykańskich kościołach, jakie widzimy w amerykańskich komediach — pastor wygłasza kazanie, po czym chór zaczyna śpiewać swoje, wszyscy wstają z ławek i rozpoczyna się jedna wielka zabawa ku chwale Pana.


Usher, Jennifer Hudson i inni w hołdzie Whitney Houston

Mający na celu świętowanie życia i twórczości artystki “We Will Always Love You: A GRAMMY Salute to Whitney Houston” zebrał wiele znakomitości Hollywood. Na scenie zaśpiewali Usher, Jennifer Hudson, Celine Dion, CeCe WinansYolanda Adams, a w roli prezenterów można było zobaczyć m.in. Halle Berry czy Britney Spears. Nie zabrakło największych hitów Houston, gwiazdy stanęły na wysokości zadania i dały fantastyczne występy, które możecie obejrzeć poniżej. Uszatek ukradł wszystkim show, Hudson starała się, ale wyglądała trochę karykaturalnie. Mimo to piękny hołd, no i te fotografie w tle. Przypomniano również ikoniczny już występ Houston z „I Will Always Love You” na rozdaniu nagród Grammy w 1994 roku, bo przecież nikt nie zaśpiewa tego lepiej. Miłej niedzieli z nieśmiertelnymi przebojami Whitney.

Jennifer Hudson “I’m Every Woman”, “How Will I Know”, “I Wanna Dance with Somebody” Medley


Usher „I Believe in You & Me”

Celine Dion „The Greatest Love of All”

CeCe Winans and Yolanda Adams „Count On Me”

Whitney Houston „I Will Always Love You” (1994 GRAMMY Awards Performance)

Video: Występy na NAACP Image Awards


Jako, że Grammy dosyć często rozczarowuje swoimi decyzjami komu przyznać nagrodę (ostatnio również, patrząc na zwycięzcę w kategorii najlepszy album r&b), dobrze że są inne gale, na których świetna czarna muzyka spotyka się z zasłużonym uznaniem. Przykładem jest NAACP ( National Association for the Advancement of Colored People) Image Awards, którego 43. edycja odbyła się w ostatni piątek. Gratulujemy zwycięzcom (Cee Lo Green, Jennifer Hudson, Jill Scott), ale przejdźmy do występów na żywo. Nie mogło naturalnie zabraknąć hołdu dla wiadomo kogo. Ten złożony został przez Yolandę Adams (na zdjeciu), która wykonała dla Whitney gospelowy klasyk, “I Love the Lord, He Heard My Cry.” Podczas gali wystąpił również duet Jennifer HudsonNe-Yo, nie do końca udolnie próbujący wskrzesić magię kultowej piosenki Marvina Gaye’aTammi Terrell, czyli “Ain’t No Mountain High Enough”. Nie zawiodła na szczęście Jill Scott, która bezbłędnie zagrała jeden z utworów ze swojego ostatniego albumu. Wszystkie wspomniane występy możecie obejrzeć poniżej.


21221721323 przez YardieGoals


21221721419 przez YardieGoals


21221723911 przez YardieGoals