
Mówi się, że wytwórnia Def Jam miała duży problem z wyborem trzeciego singla z albumu „E=MC²” Mariah Carey. Cały czas mówiło się o „Love Story”, MC nawet potwierdziła, że klip został już nakręcony i jest on sequelem do teledysku „Bye Bye” („It’s Like That” & „We Belong Together”, anyone?). Ostatecznie na trzecim małym krążku z płyty zdecydowano wypuścić wyprodukowany przez DJ’a Toompa kawałek „I’ll Be Lovin’ U Long Time„. Od daty premiery singla minęło już trochę czasu, a mimo to utwór osiąga dość wątpliwe wyniki na listach przebojów, plasując się około miejsca #70 na amerykańskim Billboardzie. „Bye Bye” miało być 19-tym #1 w karierze Mariah, a w rezultacie ledwo doczołgało się do pierwszej dwudziestki… Zastanawiam się, czym może być to spowodowane?
Niezbyt zapamiętywalnymi i oryginalnymi klipami? Nie sądzę. Myślę, że chodzi tutaj o dobór singli. Dlaczego nie wydają utworów, które pojawiały się na listach nawet bez oficjalnego wydania, a poza tym mają bardzo dobry airplay i przede wszystkim duże poparcie fanów – mowa oczywiście o „I’m That Chick” i „Migrate„. No tak, ale Mariah „ain’t stupid” i postanowiła postawić na bezpiecznego drugiego singla jakim jest „Bye Bye”, być może licząc, że będzie to sukces na miarę „We Belong Together”. No nie do końca się udało. Póki co wytwórnia stara się poprzeć singla wydając remixy, ale czy faktycznie one pomogą skoro Mariah nawet nie ma czasu by dograć nowe wokale? Zobaczymy…


Komentarze