Wydarzenia

Krok w tył: The Streets „Never Went To Church”

Data: 20 października 2008 Autor: Komentarzy:

Przygotujcie się na okropnie dużą dawkę prywaty, subiektywizmu i niekompetencji, czyli tego, co wychodzi mi najlepiej. Oczywiście. Refleksyjne, medytacyjne The Streets? Czemu nie! Mam ogromny sentyment do tego kawałka. Przypomina mi wieczór przed konfirmacją mojego kuzyna (wszyscy machamy Pawełkowi, mistrzowi talerzy i talerzy perkusyjnych), kiedy to ten numer leciał niemal non stop w moich słuchawkach. Bo my never to church, y’all know?! Część mej zacnej familii nie zna choreografii uprawianej przez katolickich księży przez co nie wie, w którym momencie ma uklęknąć, a w którym przyklasnąć. To czasem rodzi niemałą konsternację. Nie polecamy wspólnych pogrzebów. Natomiast gdy ja się znajdę w ich boskim przybytku, w ogóle nie nadążam ze śpiewaniem psalmów i ich umiejscowieniem w książeczce do nabożeństwa, a to ci wbrew pozorom całkiem istotna rzecz. Kościół (wspólny) to nie miejsce dla nas. A jednak trzymamy się razem. To chyba między innymi o tym jest Never went to church. Tak jakby. W naszym przed koncertowym cyklu pora na dziś na Never went to church (w sumie powinno to być wczoraj, bo niedziela i tak dalej … ). Surowy teledysk paradoksalnie jeszcze bardziej wzmaga zamrożone w tej kompozycji i obrazie emocje.


P.S. Przy wzięliście JUZ udział w KONKURSIE ? Tak tylko pytam.

Komentarze

komentarzy