
Keyshia Cole jest poprawną piosenkarką. Czasami nieco nas nudzi, czasem wpada w ucho, ale ogólnie od samego początku kariery kurczowo trzyma się pewnej niezmiennej poprzeczki, której zanadto nie przekracza ani w jedną, ani w drugą stronę. Jej muzyka jest wyjątkowo średnia i przeciętna, choć zarazem niezaprzeczalnie miła i ciężko powiedzieć o niej coś złego. Podobnie w jej przypadku bywa z kolędami. Dwa lata temu Keysh uraczyła nas swoją mocno nijaką wersją „Silent Night”, a już 9 grudnia iTunes uderzy kolejny gwiazdkowy przebój w jej wykonaniu. Tym razem wzięła się za moje ulubione „Have Yourself A Merry Little Christmas” i podążając za podanym wyżej kluczem, chociaż nie zmasakrowała go, to pozostawiła mieszane uczucia i w rezultacie nie wniosła świątecznej atmosfery. Publikuję to raczej w ramach ciekawostki, niż rekomendacji. A Wam jak się podoba?


Komentarze