Eklektik Session: Boxed

„Muzyka jest jak skóra” – Nneka dla soulbowl.pl

Data: 16 kwietnia 2009 Autor: Komentarzy:

nnekaj

Spotykamy się z Nneką w warszawskim klubie Palladium w trzecim dniu jej pobytu w Polsce. Jej bardzo uprzejmy menadżer prowadzi nas do pomieszczenia, w którym wypoczywa artystka. Gdy wchodzimy, Nneka relaksuje się na kanapie. Zaskakująco szczupła i drobna, jest ubrana w luźne, etniczne spodnie i w granatową bluzę śmiało głoszącą: ,,Afryka to przyszłość”. Jest niezwykle grzeczna, zachęca nas, abyśmy częstowały się owocami ze stołu. Uśmiecha się wyrozumiale, gdy tłumaczymy, że to jeden z naszych pierwszych wywiadów. „Wszystko w porządku, nie denerwujcie się. To tylko ja.” – dodaje nam otuchy. Przez cały wywiad mocno gestykuluje i bawi się swoimi bujnymi włosami. Często się zamyśla.

Siostra: Jak do tej pory podoba Ci się w Polsce? Jakie są Twoje wrażenia po koncertach w Krakowie i we Wrocławiu?

Nneka: Rzeczywiście, po raz pierwszy koncertuję w Polsce i jest to z pewnością zaskakujące. Byłam w szoku, ponieważ wszystkie koncerty są tu wyprzedane, i jestem pod wrażeniem tego, że tylu ludzi tutaj rozumie mój angielski. W innych krajach, np. we Francji, ciężko było mi się porozumieć, a ponieważ chcę nie tylko zabawiać ludzi, to bardzo ważna jest dla mnie możliwość wyrażania się jasno i fakt, że moje teksty są rozumiane. Polska publiczność jest w stanie mnie zrozumieć i odpowiedzieć, więc to zdecydowanie pozytywne doświadczenie.

S: Zostałaś ogłoszona nową Lauryn Hill i jesteś często porównywana do Eryki Badu. Czy czujesz się w jakiś sposób związana z tymi artystkami? Czy może te porównania sprawiają, że czujesz się nieswojo?

N: Ludzie odczuwają potrzebę klasyfikowania i szufladkowania innych. Nie przeszkadza mi to, ale prawda jest taka, że każda z nas ma swój własny styl. Mogą myśleć: „no tak, ona ma bujne włosy, gra na gitarze, jest szczupła – wygląda jak Erykah Badu”, albo „ona rapuje i śpiewa, więc jest jak Lauryn Hill”. Ludzie po prostu muszą Cię gdzieś umiejscowić, a mnie to nie przeszkadza. Ale Nneka to Nneka. Nikt inny.

S: Czyli nie słuchasz tych artystek i nie inspirujesz się ich muzyką ?

N: Oczywiście, słucham tych artystek. Uwielbiam Lauryn Hill. Uwielbiam to, co robiła. Erykah Badu jest inna, oczywiście równie przyjemna. Słucham jej, kiedy kładę się spać lub kiedy jestem w dobrym humorze i czuję się kobieco. Tak jak każdy inny słuchacz. Ale nie siadam i nie zastanawiam się „Jak ona to robi? Co ją zainspirowało do tego, żeby tak to nagrać ?” Nie wybieram żadnej części ich muzyki i nie wykorzystuję jej u siebie. Niektórzy muzycy to robią. Będą siedzieć i kopiować innych artystów, ale nie ja.

S: Wspomniałaś kiedyś, że inspiruje Cię hip hop i nawet współpracujesz z hip-hopowym producentem. Ale jednocześnie w swoich tekstach sprzeciwiasz się materialistycznemu stylowi życia, któremu hip hop obecnie hołduje. Co Cię pociąga w tej muzyce?

N: To zależy od tego co ludzie rozumieją przez hip hop. Niestety wszystko się zmienia. [Niestety i na szczęście – dodaje po cichu]. Kiedy ludzie posmakują za dużo słodyczy, mogą się zatracić. Wszystko to kwestia samokontroli. To właśnie stało się z hip hopem. Hip hop kiedyś był autentyczny, kiedyś był surowy, kiedyś był pełen pasji. Teraz – tak jak muzyka soul – hip hop się zmienił. Nie chcę zabrzmieć jak jakiś profesor hip hopu czy ktoś taki. Nie wiem zbyt wiele o tej muzyce. Hip hop, który ja rozumiem jest prawdziwy i pozostaje autentyczny. Wszystko, co odbiega od mojej wizji hip hopu, jest dla mnie zbyt szpanerskie i powierzchowne. Jak tylko serce przestaje działać i głowa zaczyna za dużo pracować, wtedy wiesz, że to, co robisz nie pochodzi z głębi duszy, czy to jest hip hop, czy soul czy też reggae. Moja inspiracja hip hopem polega na czymś innym. Osoba z którą pracuję [DJ Farhot – przyp. redakcji] poświęca się swojej muzyce w 100%. To jest ktoś kto kocha to, co robi. Nie tworzy bitów, by dostać się na listy przebojów, tylko po to by stworzyć fajny kawałek. Takie osoby mnie inspirują i oczywiście dawny hip hop, również ten z czasów niewolnictwa. Wielu ludzi tego nie wie, ale hip hop pochodzi z Afryki i, zanim stał się tym czym jest teraz, zanim przeniósł się do Ameryki, zaczął się od afro-bitów. To jest hip hop, o którym mówię.

S: Których współczesnych artystów hip hopowych doceniasz?

N: Szanuję Mobb Deep, i chociaż obecnie bywają szpanerscy, nadal ich cenię, Taliba Kweli, nawet Busta Rhymesa. Lubię go. Jeśli naprawdę wsłuchać się w jego teksty, to można dostrzec, że są naprawdę głębokie. Lauryn Hill – kiedy rapuje jest niezrównana. I wielu innych, wymieniłam tylko kilka przykładów.

Lejdi K: Czym jest dla Ciebie muzyka? Czy twoim zdaniem to praca jak każda inna?

N: Gdyby muzyka była dla mnie tylko pracą zatraciłabym siebie lub raczej… zwariowałabym! Nie, muzyka jest… [zamyśla się na dłużej, mierzwi włosy] Muzyka jest jak skóra! Nie chcę postrzegać siebie jako osoby, która robi to tylko dla pieniędzy lub która robi to, bo musi. Czasem, kiedy jestem w trasie dłużej niż 3, 4 dni z rzędu, i muszę robić co dzień to samo, CZASEM myślę „Jestem zmęczona, nie chcę już tego robić”. Wtedy inni mówią mi: „Teraz musisz być profesjonalistką, musisz do tego podejść jak do pracy.” Zawsze jest mi przykro, kiedy muszę tak myśleć, ale to zdarza się rzadko. Zawsze staram się zmieniać swoje otoczenie sceniczne. Staram się, by moje występy były ciekawe także dla mnie, nie tylko dla publiczności. Po to bym mogła poczuć to „coś”, tę miłość i pasję dla muzyki.

L: Kiedyś powiedziałaś, że piosenka „Heartbeat” jest źle rozumiana. Czy możesz nam wytłumaczyć prawdziwe znaczenie tej piosenki?

N: Wielu ludzi myśli, że to piosenka o miłości, o związku kobiety z mężczyzną. Ale to jest utwór o wykorzystywaniu Afryki, o tym co Zachód uczynił z Afryką i o tym co ona sama robi ze sobą. Wszyscy wiemy – choć może zabrzmi to wyniośle, ale taka jest prawda – Afryka jest źródłem życia. Jest jego źródłem, bo mamy surowce, mamy wszystko czego potrzebuje Europa, by się bogacić, by uczynić Zachód i Amerykę bogatymi. My, Afrykanie, o tym wiemy, a jednocześnie sprzedajemy siebie, naszą tożsamość za błyskotki po to, by zostać zaakceptowanym, docenionym. W pewnym sensie dobrowolnie oddaliśmy się. Właśnie o tym mówię w piosence „Heartbeat”. Publiczność zdaje się rozumieć tylko „ha – ha – ha – ha”, ale tu chodzi o więcej. Ja pytam: ,,Czy czujesz moje serce?”, ,,Czy widzisz mój ból?”, ,, Czy widzisz rzeczy, które robisz?”. Straty, które powodujesz? Czy widzisz mój umysł? Ta piosenka ma głębokie, polityczne znaczenie.

S: Twoja muzyka niesie z sobą duże polityczne i kulturalne przesłanie dotyczące twojego kraju. Czy czujesz się w pełni rozumiana na tym kontynencie? Czy ciężko Ci występować przed europejską publicznością?

N: Właśnie dlatego staram się tłumaczyć – może nie wszystko, ale piosenki, które są dla mnie bardzo, bardzo ważne jak „Heartbeat” lub „Kangpe”. Staram się w skrócie powiedzieć o co mi chodzi. Moja muzyka jest nie tylko dla Afryki, jest uniwersalna. Ponieważ wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi i wszyscy jesteśmy w stanie tworzyć i niszczyć. Wszyscy jesteśmy częścią jednego bytu [zakreśla rękami kształt kuli ziemskiej]. To dotyczy nas wszystkich – czarnych, białych, żółtych… kogokolwiek… gdziekolwiek…

L : Porozmawiajmy o czarnej muzyce w ogóle – soulu, rnb, hip hopie – te wszystkie gatunki do pewnego stopnia to muzyka afrykańskiego pochodzenia. Czy myślisz, że ona ewoluuje czy raczej pozostaje wierna swoim korzeniom?

N: Na pewno zmienia się. Soul pochodzi z Ameryki. Ale słyszałam też… że Polacy tworzą soul? [kiwamy głowami, że tak] To jest zadziwiające, jak muzyka się rozprzestrzenia! Tak długo jak pozostaje pozytywna; sprawia, że czujesz się dobrze i oczywiście nadal ma duszę, to wszystko jest OK.

S: Czy myślisz, że twój kraj, Nigeria, to prawdziwe wolny kraj?

N: Nie. Mieszkamy w klatkach. Nawet teraz. Jest tyle korupcji, biedy i przestępstw. Prawie każdy dom ma płot i zamki antywłamaniowe, ochronę, policję, która pilnuje od frontu. Ciężko to zobaczyć, gdy tak po prostu tam się przyjeżdża. Jednak gdy się tam mieszka przez dłuższy czas, to czuje się tę bezustanną troskę o bezpieczeństwo. To swego rodzaju mentalne więzienie. Z drugiej strony ludzie potrafią odnaleźć w sobie wolność. Chociaż to bardzo zależy od tego ile posiadasz. Kiedy jesteś bogaty i obnosisz się z tym, wtedy możesz mieć problemy. Bandyci na pewno przyjdą – poczują się zachęceni. Ale ludzie, którzy mieszkają w wioskach, wciąż czują się szczęśliwi z tym, co mają. To jest ta wyraźna różnica pomiędzy tymi, którzy mają pieniądze a tymi, którzy ich nie mają. Ci biedniejsi mogą być szczęśliwsi od tych, którzy mają mnóstwo pieniędzy.

S: Przeprowadziłaś się do Niemiec kiedy miałaś 19 lat…

N: Ja ciągle mieszkam w Nigerii. Podróżuję do Niemiec i z powrotem. [Nneka studiowała w Niemczech, potem wróciła do rodzinnego kraju]

S: Dzięki tym podróżom masz możliwość porównania życia w Afryce i w Europie. Co jest najbardziej szokującą różnicą pomiędzy tymi kontynentami?

N: Tutaj ludzie są naprawdę skupieni na sobie i na rzeczach, które ja nie do końca uważam za ważne. Ale może to dlatego, że mają czas by zastanawiać się nad tymi rzeczami i nie muszą borykać się z prawdziwymi przeszkodami finansowymi. Jest coś takiego, że ludzie zawsze szukają problemów, bez względu na wszystko. Nawet wtedy, gdy wszystko jest OK. To nie jest cecha białych czy czarnych. Po prostu wyszukujemy problemy, by poczuć, że żyjemy. To trochę szalone. Trochę jak skorpion, który sam siebie żądli. Chyba tacy po prostu jesteśmy.

S: Twoja muzyka nie jest łatwa, lekka i przyjemna, próbujesz coś przez nią osiągnąć. Czy uważasz się za wojownika?

N: Chcę wyrazić siebie i mówić o rzeczach, o których nie wszyscy mają odwagę mówić. Ale nie uważam się za wojownika, choć nawet nagrałam piosenkę o takim tytule… Może chciałabym być wojownikiem? Ale wojownik bez tarczy nie jest bezpieczny, a ja wciąż nie mam swojej tarczy, wciąż jej szukam. Mam nadzieję, że jestem na dobrej drodze.

S: Twoja pierwsza płyta nie była tak dobrze odebrana i tak szeroko znana jak twój drugi album. Jako bloggerzy musimy zapytać – czy uważasz, że Internet pomógł Ci w jego promocji?

N: Moja opinia na ten temat uległa zmianie. Tak, Internet bardzo pomógł mi zyskać rozgłos, promować płyty i pozwolił mi utrzymywać kontakt z innymi, rozmawiać z ludźmi, z fanami. Poznałam Internet dopiero, kiedy przybyłam do Niemiec, ale widzę, że bardzo mi pomaga.

S: Sama prowadzisz swoją stronę MySpace?

N: Tak, sama ją prowadzę. Pozostaję dzięki niej w kontakcie z ludźmi. Dostałam wiele propozycji występów dzięki MySpace. Czasem jestem w trasie tydzień, dwa lub trzy i nie sprawdzam swojej strony. Kiedy wracam, jest tam dwieście e-maili, a wśród nich mnóstwo ofert angażu dla mnie. Jest to na pewno ogromny plus Internetu.

L: Jakie są twoje plany na przyszłość? Czy planujesz kolejną płytę?

N: Tworzę muzykę codziennie. Muzyka jest ze mną cały czas, więc ta płyta już gdzieś tam jest. Nie odczuwam presji nagrania trzeciego albumu. Kiedy wytwórnia mówi: „wydajmy coś”, po prostu daję im to, co mam i mówię: „tyle stworzyłam”. Tworzę bezustannie i nie czuję, że MUSZĘ nagrać trzeci album. Nie myślę, że musi być taki albo inny. Nie umiem tak pracować. Myślę, że album musi być jak… jak opowieść o moim codziennym życiu. Nie da się go zrobić w trzy dni, myśląc sobie: „musi być trochę o miłości i trochę o polityce”. To nie jest prawdziwe. Kiedy poczuję, że jest gotowy, to będzie gotowy.

S: Czy są jacyś artyści z którymi chciałabyś współpracować?

N: Może wy mi doradzicie? [nie mamy pojęcia!] Jest kilku ludzi, których poznałam w Nigerii, których nikt nie zna. Nieznani artyści, ale bardzo utalentowani. To zdolni ludzie więc… może oni?

L: We wkładce to twojej płyty znajdują się twoje rysunki. Dużo rysujesz?

N: Tak. To coś, co lubię robić.

S: Inna forma ekspresji?

N: Dokładnie.

S: Znalazłam informację, że w 2005 roku zagrałaś koncert dla więźniów. To coś innego, ciekawego. Opowiedz, proszę, jak to się stało i kilka słów o tym doświadczeniu.

N: To było niesamowite. To było więzienie dla kobiet. Członek mojej rodziny pracował w tym więzieniu. Zorganizowali swego rodzaju koncert charytatywny i zaprosili mnie do udziału w nim. Nie wzięłam za to żadnych pieniędzy. To był dzień otwarty, w którym więźniarki mogły spotkać się z ludźmi z zewnątrz. Byli tam różni ludzie: inni muzycy, był pokaz mody i wystawa plastyczna. Mogli się dzięki temu rozerwać. Zagrałam półgodzinny koncert. Grałam na gitarze i śpiewałam bez żadnego innego akompaniamentu. I podobało im się.

S i L: Dziękujemy za wywiad.

N: Również dziękuję.

Za zorganizowanie wywiadu dziękujemy Kasi. Niedługo udostępnimy go także w oryginale, w formie audio. Na dniach także relacje z koncertów Nneki we Wrocławiu i w Warszawie.

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed