Wydarzenia

Krok w tył: Stevie Wonder „I Just Called to Say I love you”

Data: 6 czerwca 2009 Autor: Komentarzy:

Soul misce nierzadko zdarzają się wycieczki w przeszłość, kroki w tył oraz różnorakie wpisy tematyczno-upamiętniające. Nie jest pewne, czy wielu z was zdaje sobie sprawę, ale na przykład ten wpis był postem upamiętniającym 25-lecie przyznania Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla. Bywa tak, że z niektórymi rocznicami jest łatwiej, a z niektórymi sytuacja wydaje się być nieco bardziej skomplikowana. 4 czerwca, datę tak niezwykle charakterystyczną dla historii nie tylko tego kraju, ale także całego regionu, było naprawdę trudno połączyć i umiejscowić na mapie czarnych brzmień. Mogło tak się stać z jednego bardzo prozaicznego powodu – po prostu z tego okresu niewiele możemy pamiętać, bowiem przeszkodą jest tutaj nasz całkiem młody wiek. Inspiracja przyszła dopiero wczoraj późnym wieczorem, kiedy to przeglądałam czwartkowy numer GW, co tak marginesie świadczy o pewnego rodzaju spóźnionym refleksie i opóźnieniu w rozwoju, choć to już zupełnie inna historia. Matka Agora, która zwyczajowo karmi i ubiera (przynajmniej mnie w pewnym okresie swojego prosperity) i tym razem nie zawiodła, przynosząc tę oto wiadomość oraz małe foto story: Stevie Wonder, śpiewający w warszawskiej Kawiarni Niespodzianka podczas Sztabu Komitetu Obywatelskiego. Tak, Szanowni Państwo, 24 kwietnia 1989 roku, tuż przed pierwszymi wolnymi wyborami w Polsce, legendarny Stevie specjalnie dla Jacka Kuronia i ,,S” zaśpiewał „I Just Called to Say I Love You”. Dlatego też dzisiaj, dwa dni po celebracji naszego zwycięstwa i jeden dzień przed wyborami do parlamentu wspólnoty, w której tak bardzo chcieliśmy się kiedyś znaleźć, wklejam ten oto klip. Z tego miejsca życzyłabym sobie bardzo, abyście jutro także zrobili numer à la Stevie, i wrzucając swoje karty do urny, powiedzieli: „I Just Called To Say I Love You, UE„. Weźcie pod uwagę to, że ja rzadko proszę. Poza tym należy nie tylko brać ze wspólnej kasy, ale także – a może przede wszystkim – warto dawać i pokazać „how much I care”. Niech zresztą Stevie Wonder sam wam to powie. V. Na pamiątkę i z nadzieją w przyszłość.


PS Tak, to jest wybitnie pompatyczny wpis.

Komentarze

komentarzy