„Robimy muzykę, która według nas jest dobra” – Fade z A State of Mind dla soulbowl.pl

Data: 19 kwietnia 2010 Autor: Komentarzy:

640-fec6-a-state-of-mind

Aktualnie zespół A State of Mind tworzą trzy osoby: Fade, FP the Funky Poet, Green-T. 10 kwietnia (sic!) to niesamowite muzyczne trio odwiedziło nasze państwo. Koncertu nie miałem okazji sprawdzić, ale z pewnością zespół spisał się na piątkę. Nie znam także najnowszej pozycji o nazwie Platypus Funk (winyl się jeszcze nie ukazał). Na pewno zapoznam się z dziełem ASM w odpowiednim momencie. Was zachęcam do przeczytania wywiadu i mam nadzieję, że zachęci on niejedną osobę do zapoznania się z twórczością ASM. Wywiad został przeprowadzony przed koncertem w Częstochowie.

W tytule Waszej płyty jest słowo „funk”. Mam rozumieć, że jest to album stricte funkowy?

Nie. Użyliśmy słowa funk, żeby pokazać, że nie jesteśmy zespołem stricte hip-hopowym. Czerpiemy bardzo dużo inspiracji z muzyki funkowej oraz z hip-hopu, jazzu, reggae… Dla nas funk znaczy surowa muzyka z duszy.

Czy wyobrażacie sobie zamknięcie się w jednej szufladzie z napisem hip-hop? Co sądzicie o artystach, którzy sami siebie ograniczają?

Aktualnie szyld „hip-hop” ma wiele znaczeń. Trudno powiedzieć czym dokładnie jest hip-hop. Czy 50 Cent to hip-hop? Czy Sage Francis to hip-hop? Czy my jesteśmy hip-hopem? Nie myślimy o gatunkach, kiedy robimy muzykę. Robimy muzykę, która według nas jest dobra. Czerpiemy inspiracje z wszystkiego co nas otacza. Jeśli chcesz się ograniczać do jednego gatunku i to Ci pomaga, wtedy nie mamy z tym problemu. Z nami jest zupełnie inaczej. Nigdy nie wiem jaki gatunek muzyki robimy! Funk-hop-jazz-dub?!

Jaka była pierwsza reakcja fanów na Wasz nowy materiał? Dużo osób kupiło już ten album?

Było naprawdę fajnie. Dotychczas mieliśmy jedynie pozytywny odbiór. Zobaczymy jak to będzie ze sprzedażą, ale myślę że na razie jest nieźle. Dzisiaj ciężko jest sprzedać dużą ilość płyt, ale jestem pewien że mnóstwo osób ściągnie to za darmo (śmiech).

Gracie bardzo dużo koncertów. Czy materiał z Platypus Funk dobrze sprawdza się na żywo?

Na naszych koncertach staramy się wymieszać kawałki z płyt, remixy i numery ekskluzywne. Chcemy żeby ludzie przychodzili na nasze koncerty i żeby dostali więcej niż zwykłe zagranie kawałków, które już znają. Zawsze próbujemy zainteresować słuchaczy, zabawić i poruszyć. Kochamy granie naszej muzyki na żywo bardziej niż prace w studiu. Dostanie konkretnego odzewu z tłumu jest niesamowitym uczuciem. Tak, dotychczas nasz nowy materiał wydaje się sprawdzać bardzo dobrze.

Czy na koncercie w Polsce planujecie zagrać dużo nagrań z Platypus Funk?

Tak, 10 kwietnia w Częstochowie zagramy po raz pierwszy w Polsce z nowym materiałem. Zamierzamy zrobić mix nowych numerów, starych numerów, ekskluzywnych numerów i remixów. Przyjdźcie i zobaczcie to show – zapewniam, że nie będziecie zawiedzeni!

Czym Platypus Funk różni się od Waszych poprzednich nagrań?

Myśle, że główna różnica polega na większej inspiracji funkiem na tym materiale. Współpracowaliśmy z sesyjnymi muzykami nad prawie wszystkimi kawałkami, więc brzmienie jest bardzo organiczne. Koncertujemy teraz z saksofonistą i puzonistą, MarcoPow-Lo6ix Toys. Oni przyczynili się do brzmienia tych nagrań także. Funk jest dobry i szczery w istocie.

Jakie były Wasze inspiracje podczas nagrywania płyty?

Wszystko w naszym życiu jest inspiracją wykorzystywaną w muzyce – kobiety, zieleń, stare funkowe nagrania, winyle z reggae, rum, słońce, podróże, zamaskowane twarze złoczyńców… Myślę, że słuchacz powinien usłyszeć nasz stosunek do świata i że nasz styl życia wyraża się w dźwiękach.

Uważasz Platypus Funk za Wasz najlepszy album?

Platypus Funk na prezydenta USA!

Gdybyś miał jednym zdaniem opisać Platypus Funk – jakby ono brzmiało?

Brzmiałoby jak ryk lwów w porannym słońcu z Serengeti ponad ćwierkaniem ptaszków.

Co byś teraz zmienił w Platypus Funk gdybyś mógł?

Myślę, że wszyscy jesteśmy zadowoleni z tej płyty. Wg naszej filozofii życiowej nie warto żałować. Przyszłość a nie przeszłość. Platypus Funk jest czym jest, a my stoimy za tym w 100 procentach.

Dziękujemy za rozmowę!

Komentarze

komentarzy