
Zawsze po śmierci znanego artysty rodzi się bezsensowna dyskusja między opłakującymi fanami a zgorszonymi całym zamieszaniem sceptykami. To nieuniknione. Jak pisał niemiecki pisarz Erich Maria Remarque – „Śmierć jednego człowieka to tragedia. Śmierć milionów to statystyka.” Amy zostawiła nam dwa wspaniałe albumy, wypełnione piosenkami-historiami, które przez ostatnie lata kształtowały muzyczną wrażliwość wielu.
Media odczekały kilka dni i zabrały się za wszelkiej maści spekulacje. Pominę już tabloidowe doniesienia o rzekomych zaręczynach czy planowanej adopcji dwunastoletniej dziewczynki, które w ostatnich dniach wygenerowały brytyjskie dzienniki. Najpewniej bowiem w głowie każdego fana rodzi się zupełnie inne, samolubne, ale logiczne i zrozumiałe pytanie – czy usłyszymy niepublikowane do tej pory utwory piosenkarki?
Jeszcze za życia Winehouse, pojawiła się nagła i nieoczekiwana informacja, że oto nowa płyta jest już w pełni nagrana i jedynie czeka na datę premiery, która jest tylko formalnością, gdy wokalistka wróci do formy. Podobno faktycznie istnieje trochę niewydanych utworów Amy, ale zdecydowana ich większość nie pochodzi z sesji nagraniowych do przyszłego albumu, a część nie jest nawet dokończona. Anonimowe źródło bliskie wytwórni Universal mówi o około tuzinie niewydanych piosenek. Natomiast producent Salaam Remi, który współpracował z artystką nad trzecim albumem powiedział w rozmowie z magazynem Vibe: „Byliśmy w trakcie pracy nad krążkiem. Amy skończyła już go pisać. Po prostu jeszcze nie nagrywaliśmy…” Dodał również, że istnieją niedokończone nagrania niektórych piosenek, ale kluczową rolę w ich ewentualnym wydaniu odegra wola rodziny piosenkarki. W ciągu ostatnich kilku lat Winehouse pojawiała się w studiu nagraniowym bardzo sporadycznie. W lipcu 2010 Amy powiedziała, że płyta pojawi się w ciągu pół roku, ale prace nad nią nigdy nie zostały zakończone.
Wytwórnie muzyczne z pewnością lubią wydawać pośmiertne krążki swoich wykonawców, o czym mogliśmy przekonać się nie tak dawno w związku z premierą kontrowersyjnej kompilacji Michael Michaela Jacksona. To jednocześnie najlepszy przykład na to, że próby kończenia niedokończonej muzyki są bardziej niż niebezpieczne. O czymkolwiek jednak wytwórnia by nie zdecydowała, nie jest w stanie zanegować dziedzictwa przedwcześnie zmarłej Amy.
Jednym nowym utworem, który na pewno usłyszymy jest nowa wersja jazzowego standardy „Body and Soul”, którą Winehouse nagrała w marcu wraz z Tonym Bennettem na jego nadchodzący krążek Duets II, który ukaże się we wrześniu.


Komentarze