Wydarzenia

Nowa gra: kieliszek za każdym razem, kiedy Beyonce…

Data: 9 października 2011 Autor: Komentarzy:

beyonce-countdown-rip-off

… coś podkrada pożycza. Gdyby Bee wyjaśniła reguły wcześniej, bylibyśmy już pijani na umór. Ale, jak nam na szczęście pokazała, na wszystko przyjdzie jeszcze pora. Co więc możemy zarzucić jej tym razem? Jeśli nie zdążyliście zapomnieć kolorowego obrazka do „Countdown”, możecie wyobrazić sobie drepczącą, tuptającą, rzucającą włosami i kończynami panią Carter. Tym razem pożyczenie nie dotyczy muzyki ani słów piosenki. Ci, którzy starają się prześwietlić twórczość królowej i znaleźć w niej nie do końca oryginalne pomysły, siedzieliby przed monitorami niepocieszeni, gdyby nie belgijska choreografka, Anne Teresa De Keersmaeker.

Zaledwie dwa dni po premierze klipu dostrzegła ona u Beyonce swoją choreografię. „Nic o tym nie wiedziałam. Nie jestem wściekła, ale to jest plagiat” – powiedziała duńskiemu reporterowi.

„To jest kradzież. Wzięli elementy z „Achterland” i „Rosas danst Rosas”. Muszę przyznać, że to trochę grubiańskie z ich strony.” – kontynuowała Keersmaeker„Nawet nie chciało im się tego zatuszować. Myśleli, że mogą to zrobić, bo to słynne dzieło. …Czy czuję się zaszczycona? Widziałam to w wykonaniu miejscowych dzieci, co było o wiele piękniejsze.”

Chyba wszyscy z ekipy Bee zdają się być specjalistami od public relations. Wpół-reżyserka klipu, Adrina Perry ostrożnie przyznała, że jej klientka korzysta z różnorakich europejskich dzieł i choreografii, ale zapomniała wspomnieć, jakich. Och, jakie to wygodne. „Przyniosłam Beyonce kilka rzeczy, do których mogłyśmy się odnieść i wybrałyśmy niektóre z nich wspólnie. Wierzcie lub nie, ale wybory padły głównie na dzieła z niemieckim tańcem współczesnym. Ale dużo zmieniłyśmy, wszystko ewoluowało.” – twierdziła Perry.

30-sekundowy klip porównawczy odkrywa kilka rażących podobieństw, takich jak garderoba, pozy, nie wspominając już po raz kolejny choreografii. Jednak na trzeźwy osąd jest jeszcze za wcześnie. Droga Bee, kiedy Ty się w końcu nauczysz, że nie ważne, jak bardzo przeterminowane czy mętne jest dzieło, którym się inspirujesz. Wszyscy i tak patrzą Ci na ręce, czekają, sprawdzają, modlą się o coś, co zbije Cię nieco z tonu.

A Wy jak myślicie, plagiat czy nie plagiat?

Komentarze

komentarzy