
Pora na kolejny PressPlay, tym razem nie tylko soulowy. W ciągu ostatnich dwóch tygodni redaktorzy miski trochę czasu poświecili też new beats’om oraz muzyce instrumentalnej. Oczywiście na rap i classic soul też znalazło się miejsce. O naszych wyborach przeczytacie po skoku. Zapraszamy.
aaktt

The Beach Boys – The Smile Sessions
Trudno mi sobie wyobrazić, abym podczas mijającego tygodnia mógł poświęcić swoją uwagę innej płycie niż ta. Wszak to jedna z najbardziej, a już bez żadnych wątpliwości – najdłużej wyczekiwana pozycja w historii muzyki popularnej. Prawie pół wieku minęło od pierwszych zapowiedzi krążka SMiLE, kiedy to w 1966 na pierwsze miejsce amerykańskiej listy przebojów trafił promujący album singiel – „Good Vibrations”. Projekt, pomimo setek godzin nagranego materiału, nigdy nie został ukończony, a zarejestrowane taśmy – oficjalnie wydane, aż po dziś dzień. Pierwszy z czterech dysków The Smile Sessions, boxu dokumentującego tę najsłynniejszą niewydaną płytę w historii muzyki rozrywkowej, jest tak blisko oryginalnie planowanemu kształtu dzieła jak tylko to możliwe. Nad jego ostatecznym wyglądem pracował bowiem jego twórca – Brian Wilson. Przez lata licznie bootlegowany SMiLE wreszcie doczekał się oficjalnego wydania.
„Nastoletnia symfonia do Boga”, jak mówił o płycie Wilson, to synonim słowa „idealny”, podróż do zupełnie innego muzycznego wymiaru, magnum opus Beach Boysów, najwyższy osiągalny poziom ludzkiej kreatywności, definicja popowego kunsztu, esencja muzyki, album, który czyni życie piękniejszym, najlepsza płyta wszech czasów. To prawdziwe arcydzieło, gdy chodzi o koncepcję, muzyczną spójność w różnorodności, eksperymentalne wielowymiarowe teksty, idealnie wyważone aranżacje, a co najważniejsze – umiejętność stworzenia prawdziwego doznania, projekcji całkowicie nowego stanu świadomości wyłącznie przy pomocy dźwięku! I nie wyolbrzymiam tutaj ani odrobinę!
brownsugar

See – Saw Kids” Xperiment x B.Lewis
Na mojej mapie nu – beatowych obiektów, obiekt B.Lewis zajmuje pozycję nr 1. I tradycyjnie jak to w życiu. Czasem masz ochotę na muzykę z tekstem, czasem na muzykę nie z tekstem tzw. instrumentale. Gdy właśnie jest ta druga ochota, pierwszą ochotą w tym przypadku jest zawsze Brad. Brad to dość płodny producent. Dopiero co spijaliśmy soczyste bity z epki Plug (sierpień 2011), dziś w głośnikach gra kolejny beat tape „See – Saw Kids”, zrobiony wspólnie z amerykańskim producentem Xperiment’em, który dodał do płyty swoje przysłowiowe „3 bity”. Imponująca gra hip hopu z elektorniką, wyznaczająca nowe standardy. Nie chcę typować faworyta. Wszystko współgra i tworzy jedną, płynną całość. Tak jest przy słuchaniu B.Lewisa. Płyniesz razem z tą muzyką. Jesteś totalnie tą muzyką.
Chojny

Boyz II Men – Twenty
Podwójny album na dwudziestolecie istnienia grupy, dwanaście premierowych utworów plus dziewięć starych przebojów zagranych na nowo. Boyz II Men pokazali, że równie dobrze wychodzi im podróż w kierunku Men II Boyz, dzięki czemu wszystko brzmi jak rodem z lat dziewięćdziesiątych. Nie mogło być inaczej, skoro przy produkcji wsparli ich pionierzy contemporary r&b i new jack swingu: Tim & Bob, Babyface, Jimmy Jam & Terry Lewis, Teddy Riley. Klasa. Być może najwyższy czas pojęciem „współczesnego r&b” objąć wyłącznie młodszych artystów, a muzyków pokroju Boyz II Men w końcu zaliczyć do klasyki gatunku.
Dźwięku Maniak

Will Sessions – The Elmatic Instrumentals
Mam nadzieję, że pamiętacie jeszcze debiutancki album Nasa ‚Illmatic’, który złotymi zgłoskami zapisał się w historii rapu. Płytę, na której niemal każdy numer jest klasykiem a takie tracki jak Life’s A Bitch, The World Is Yours czy Memory Lane zna każdy szanujący się fan rapu, wyprodukowali dla Nasa w głównej mierze: DJ Premier oraz Pete Rock — żywe legendy beatmakingu. Niespełna miesiąc temu z kolei, te kultowe już beaty, dostały ‚nowe życie’ za sprawą Will Sessions, live bandu z Detroit, który w swojej twórczości łączy jazz, hip hop funk oraz soul. Band założony przez Sama Beaubiena już wcześniej sięgał po beaty innych wielkich producentów, wystarczy choćby wspomnieć ich instrumentalne interpretacje podkładów Madliba czy J Dilla. ‚The Elmatic Instrumentals’ jest instrumentalną wersją albumu innego artysty z Detroit Elzhiego (Slum Village), który na ‚The Elmatic’ nawiązuje do pierwszego longplaya Nasira Jonesa. Chłopaki z Will Sessions, wykonali kawał dobrej roboty przypominając jednocześnie jak wielkim i wciąż inspirującym dziełem jest ‚Illmatic’. Ponad pół godziny muzycznego obcowania z prawdziwą sztuką! Link
eMeS

Hudson Mohawke – Pleasure
Epka z remixami/editami utworów takich wykonawców jak Janet Jackson, Keri Hilson, Aaliyah, Jodeci i Gucci Mane. HudMo tchnął w nie nowe życie i nadał im bardziej wykręcone, choć nie mniej przebojowe brzmienie. Nie ma tu hitu na miarę „Ooops”, ale i tak słucha się tego wybornie. Dość powiedzieć, że część oryginalnych numerów jest dla mnie dość trudna do strawienia, a w wersjach Szkota brzmi to wszystko o niebo lepiej. Jego kariera w Stanach dopiero się rozkręca, ale wierzcie mi, będzie o nim jeszcze głośniej.
Eye Ma

Łona I Webber – Cztery i pół
Generalnie nie sądziłam, że jesień przyniesie nam tyle dobrych kompozycji w polskim rapie. Równie dobrze zamiast Łony/Webbera mogłabym tutaj umieścić ostatnie krążki Hadesa lub Te-trisa. Nigdy nie jarałam się tym szczecińskim muzykiem, ale „Cztery i pół” to idealny zapis słodko-gorzkich refleksji na temat polskiego społeczeństwa („To nic nie znaczy) czy życia ogólnie („Kaloryfer” lub „Nie wygłupiaj się”). W przyszłym tygodniu lecę po swój oryginał. Pozycja obowiązkowa!
k.zieba

Teddy Pendergrass – Teddy
Zdecydowanie jeden z moich najważniejszych kompanów głośnikowych. Jeśli zada Wam ktoś pytanie, czym właściwie jest soul – sięgnijcie po Misia. Na przystawkę sprawdźcie album Teddy z 1979 r., który został nagrany na 3 lata przed wypadkiem muzyka. Bezbłędny, perfekcyjny. Nie skupiajcie wyłącznie na dwóch klasykach, które otwierają płytę( „Come Go With Me” oraz „Turn off The Lights”). „If You Know Like I Know” bije je na głowę. Podobnie „Set Me Free”. Ale to jest płyta! Nie znam lepszej… poważnie!
Lejdi K

Idle Warship – Habits Of The Heart
Skład Idle Warship przyzwyczaił nas do dźwięków dobrych, połamanych i charyzmatycznych. Pierwszy, długogrający album przełamał konwencję płyt wychodzących w listopadzie. Mowa o wszelkich spokojnych i świątecznopodobnych wyrobach. Jeśli chcecie naładować baterię przed okresem bożonarodzeniowej gorączki polecam wcisnąć play po nabyciu krążka, zapomnieć… i chociaż chwilowo przenieść się na ten niebanalny okręt wojenny.
MerceDiss

Cinq G – Juma
Wtedy Cinq G, jeszcze wcześniej 5G, a obecnie Senk Że – jeden z niewielu polskich zespołów, które sprawiają, że zdradzam czarną muzykę. Ok, może nie do końca zdradzam, gdyż główny wokalista zespołu, Duże Pe, jest przy okazji jednym z najlepszych (jeśli nie najlepszym) polskich MC. Gorąco polecam Wam sprawdzić, jak radzi sobie podczas bitew. A i samo Senk Że, tworzące głównie w dancehallowych klimatach, często inspiruje się hip hopem i funkiem. Juma to płyta nieprzeciętna. Ze świecą szukać tak celnych tekstów i tak zabawnych melodii. Najlepszy kawałek na płycie? Wszystkie! Ale smutno by mi było, gdyby na krążku zabrakło przezabawnego kawałka „Niedobry Riddim”.
roux

Hawthorne Headhunters – Myriad of Now EP
O Headhunters’ach już pisaliśmy, więc nie ma sensu ponownie się tutaj rozpisywać. Nie zmienia to jednak faktu, że dalej jestem pod ogromnym wrażeniem tej EPki. Krótko – utwory „Teleport”, „If You Were My Baby” oraz „No Crying Now, No Lying Down” to prawdziwe, synth soul’owe bomby. Zdecydowanie czekam na więcej od duetu z L.A. Początek 2012 będzie należał do nich.


Komentarze