Wydarzenia

Jill Scott – obraz, słowo, dźwięk – lekcja #1

Data: 22 listopada 2011 Autor: Komentarzy:

Na 2 tygodnie przed koncertem rzucam w was przyspieszonym kursem znajomości twórczości Jill Scott. Nie możecie przecież iść na jej występ (4 grudnia, Sala Kongresowa) nieprzygotowani. Żyjemy w kulturze szybkiego przekazu, czego uczę się dobitnie w swojej pracy w szkole. Do młodzieży trafia teraz tylko krótki komunikat, obraz i dźwięk. Tymże sposobem posłużę się zatem, douczając was w twórczości wszechstronnej Jilly from Philly – piosenkarki, poetki, aktorki i najprawdziwszej z prawdziwych kobiet. W każdej lekcji zobaczycie jedno zdjęcie, zapoznacie się z jednym cytatem i przypomnicie sobie jeden utwór panny Scott. Prawda, że skondensowana forma? Zapraszam!

Lekcja pierwsza: Jill jest szczera i otwarta do bólu. Jej muzyka i twórczość to pierwszego stopnia ekshibicjonizm, jak na autentyczną artystkę przystało.

Obraz: Cóż zatem bardziej autentycznego niż sesja nago?

Nie po to jednak by desperacko zwrócić na siebie uwagę. W czasach obsesyjnej chudości, Jill mająca od zawsze problemy z nadwagą, zaprezentowała się w maju 2008 roku w całej swej okazałości na stronach magazynu Allure w kampanii zachęcającej kobiety do pokochania siebie takimi, jakie są. Bo wszystkie jesteśmy piękne, moje panie.

Słowo: (Jill o swojej twórczości) „It’s music. It’s experiences. It’s vulnerability. It’s honesty. It’s being a woman – an African American woman. Being a daughter, a sister, a grandchild and a Godmother. It’s life. It’s deeper than what I know. It’s bigger than what I can see. I guess it’s a dive into the human spirit.”

Tłumaczenie własne: To muzyka. To doświadczenia. To bezbronność. To szczerość. To bycie kobietą – Afroamerykanką. Bycie córką, siostrą, wnuczką, matką chrzestną. To życie. Jest głębsze niż cokolwiek innego co znam. Jest większe niż to, co mogę dostrzec. To po prostu zanurzenie się w ludzkiej duszy.

Dźwięk po skoku:

Ciężko wybrać jeden kawałek, który udowadnia szczerość Jilly w muzyce, kiedy wszystkie jej utwory spełniają ten warunek. Jeśli szukałabym wśród tych nowych, wypadłoby może na „Hear My Call”. Ale, że nie chcę być zbyt oczywista to podrzucam tym razem „My Love”.

Komentarze

komentarzy