„Polska może się pochwalić artystami grafikami” – Kissey Asplund dla soulbowl.pl

Data: 29 listopada 2011 Autor: Komentarzy:

Kissey Asplund w 2008 zaskoczyła wszystkich swoim debiutanckim, rewelacyjnym albumem Plethora. Teraz powoli szykuje się do wydania drugiego krążka. Czy płyta pozostanie w klimatach kosmicznego soulu? Na te oraz inne pytania znajdziecie odpowiedzi po skoku. Dla miski Kissey zdradziła kilka sekretów, ale zostawiła też trochę tajemnic. Przesympatyczna z niej dziewczyna!

Zacznijmy od tego, jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Zaczęło się od gry na pianinie, miałam wtedy 6 lat. Kolejną pasją były chóry i szkoły muzyczne. Muzyka była istotnym elementem mojego dorastania.

Możesz nam opisać trochę obecną sytuację na szwedzkiej scenie muzycznej? Co wyróżnia muzykę ze Skandynawii, czy posiada ona jakiś charakterystyczny klimat?

Szwedzka muzyka jest po prostu szczera. Jeśli to rock, artyści są pewni, że grają rocka. Jeśli to cukierkowy pop, wykonawcy są o tym przekonani. Tylko wtedy możemy mówić o szacunku między artystami i słuchaczami. Skandynawska muzyka jest niezwykle złożona. Wykonawcy inspirują się przeróżnymi rzeczami. Chociażby samotnością wywołaną życiem w kraju, w którym mieszka tak mało osób na tak dużym obszarze. Albo dorastaniem, które tak naprawdę nie zależy od Ciebie, nieważne, co wybierzesz – szkołę, muzykę czy sport.

Kogo mogłabyś polecić nam i naszym czytelnikom ze swojej rodzimej sceny muzycznej?

Najczęściej słucham twórczości Little Dragon i Wildbirds & Peacedrums. Ostatnio wpadli mi w ucho The Hives.

Jak doszło do Twojej kolaboracji z Rustim i Kidkanevilem?

Obie te kolaboracje narodziły się przez internet. Wtedy na czasie był MySpace. Nigdy nie poznałam Rustiego, ale współpraca z nim otworzyła mi oczy. Jest bardzo utalentowany, uwielbiam jego nowy album. Kidkanevil? Spędziłam z nim trochę czasu w Leeds, w domu jego rodziców. To naprawdę miły i dobry człowiek, zawsze mnie inspirował.

Mr Krime to polski muzyk, producent i można by tak wymieniać jeszcze długo. Mieliście okazję współpracować ze sobą. Opowiedz o początkach.

DJ Krim grał na RBMA w tym samym roku, co ja, z tym, że podczas innego tygodnia. Studiował szwedzki w Berlinie. Zauważył na liście kontaktowej RBMA, że jestem Szwedką. Zaczęliśmy więc pisywać do siebie po szwedzku. Potem poprosił mnie o pomoc przy paru piosenkach nad którymi pracował z Jimem Dunloopem. To z nimi nagrałam jeden z pierwszych moich utworów, cover „Ya Mama” Pharcyde’a.

Przejdźmy do Twoich tekstów. Pisujesz je spontanicznie notując na skrawkach papieru, czy siadasz wieczorem i piszesz np. cały album?

Zawsze piszę teksty dopiero podczas nagrywania, przy mikrofonie. Ostateczna wersja tekstu zawsze różni się od pierwotnej. Staram się wszystko jeszcze raz przemyśleć, zobaczyć, dokąd dźwięki mnie zabierają, jakie emocje u mnie powodują. Wtedy pisanie piosenek jest dużo bardziej naturalne. Muszę wysłuchać tekstu z podkładem, by stwierdzić, czy mi odpowiada.

Znasz jakiś polskich artystów? Może ktoś zapadł Ci w pamięć konkretnie?

Moja wiedza o polskich wykonawcach jest bardzo uboga. Wiem natomiast, że Polska może się pochwalić artystami grafikami. Nigdzie indziej nie widziałam tylu fajnych plakatów, często surfuję po polskich stronach, chcąc lepiej poznać ten temat.

W sieci bardzo dużo osób, w tym MY! czyta Twojego bloga. Nie jest to dla Ciebie problemem? Pytam, bo pojawiają się tam przeróżne tematy, od polityki, poprzez tapetę na telefon z psem, kończąc na sesjach zdjęciowych z Twoim udziałem w roli głównej.

Rzadko myślę o tym, jako blogu czy dzienniku. Wstaję, robię herbatę, jem śniadanie i jeśli czuję, że coś kreatywnego we mnie narosło, wstawiam to bloga. Lubię pisać o różnych rzeczach, lubię udowadniać, że ludzi nie powinno się traktować jak płytkich i głupich, gdyż reprezentują oni sobą dużo więcej.

Czego możemy się spodziewać po nadchodzącym albumie?

Nie będzie on brzmiał podobnie do mojego pierwszego krążka, Plethory. Teraz to ja zajmuję się całą produkcją i pisaniem, więc oczekuję innego brzmienia. Jest bardziej taneczny, niektórzy twierdzą, że moja muzyka stałą się „czarniejsza” i bardziej zmysłowa. Słuchałam dużo starego acidhouse’a, Frankiego Knuckles’a i Petera Gabriela, zatem wynik końcowy pracy nad albumem będzie podobny do twórczości tych dwóch.

Plethora zaskoczyła słuchaczy wyjątkowym, elektrocybernetycznym soulem, czy kolejna płyta zaskoczy równie mocno?

Hmm… to akurat zostawię Waszej ocenie.

Twój wizerunek jest ekstrawagancki, przerysowany (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i oryginalny? Taka tez jest Twoja muzyka. Skąd się rodzą takie pomysły w Twojej głowie?

Trzymam przy sobie stale dziennik, w którym gromadzę inspirację. Jestem bardzo dziecinna, muszę zawsze wszystkiego dotknąć i zbadać. Uwielbiam tworzyć i uwielbiam poświęcać się wielkim, niemożliwym rzeczom. To efekt mojej medytacji, jak sądzę… i stresu!

Coverowałas utwór „Creep” zespołu Radiohead. Podoba Ci się muzyka, jaką tworzą chłopcy? Chciałabyś z nimi kiedyś nagrać jakiś kawałek?

Rzeczywiście, podoba mi się brzmienie ich twórczości. Obecnie mam fazę na Kid A, dopiero teraz doceniłam ten album. Robią swoje i wszystko gra. Moja wersja „Creep” była nagrana w studiu, pomiędzy nagraniami na mój krążek… Nadal myślę, że nikt nie może tego zrobić tak jak Yorke, więc jestem bardzo zdziwiona, że się na to zdecydowałam. Drugą część pytania zostawię bez odpowiedzi, wolałabym nie wykrakać… Ale jeśli tak ma być, to niech tak będzie.

Tym tajemniczym akcentem zakończymy naszą rozmowę, dzięki wielkie za rozmowę!

Komentarze

komentarzy