Eklektik Session: Boxed

Relacja z koncertu Lalah Hathaway w Warszawie

Data: 4 grudnia 2011 Autor: Komentarzy:

img_7987-kopia

fot. M. Ryman / jazzsoul.pl

W ramach 53 festiwalu Jazz Jamboree 2011 w andrzejkowy wieczór w Sali Kongresowej wystąpiła Lalah Hathaway. Relikt PRL-u a zarazem symbol Warszawy nie jest moim wymarzonym lokalem na koncert, ale jednego odmówić temu miejsca nie można – nagłośnienie jest perfekcyjne. W tym miejscu chciałbym serdecznie pozdrowić Pana akustyka, który poza tym że wspaniale wykonywał swoją robotę to cały czas rytmicznie bujał się w takt muzyki i robił to lepiej niż spora część zdecydowanie apatycznej publiczności.

Twórczość artystki znam stosunkowo pobieżnie (zdecydowanie bardziej osłuchany jestem w dziełach jej taty) pozwolicie więc, że nie będę przesadnie rzucał tutaj tytułami utworów. Lalah z towarzyszeniem 6 osobowego zespołu rozpoczęła wystep trochę po godzinie 19. Koncert otworzył bujający soulowy numer z nowej płyty przy którym trudno było nie bujać choćby głową, choć większej części publiczności jakoś się to udawało. Zaraz po tym numerze wokalistka zdjęła wysokie szpilki i koncert kontynuowała już boso. R’n’b i soul co chwila przeplatały się z bardziej jazzowymi fragmentami, podczas których swoje solowe momenty mieli członkowie zespołu, pośród których prawdziwą furorę robił gitarzysta. Cały band był zresztą znakomity, trzymał groove fantastycznie, idealnie współgrając z bezbłędnym głosem pani Hathaway. Oprócz nowych utworów pojawiły się oczywiście także nagrania z poprzednich wydawnictw, a także standard „Summertime”, piosenka świąteczna i „Rock With You” podczas którego publiczność poderwała się do tańca po raz pierwszy. To był świetny cover w którym piosenkarce udało się wpleść także inne utwory Michaela jak „Human Nature” czy „Wanna Be Startin’ Somethin'”. Na zakończenie zespół bisował numerem „Street Life” z repertuaru The Crusaders i Randy Crawford. To była pierwsza wizyta artystki w Polsce i zdaje się, że będzie ją miło wspominać, a z pewnością przyczynił się do tego ogromny bukiet kwiatów ofiarowany przez organizatorów zaskoczonej wokalistce na zakończenie koncertu. Zdecydowanie udany wieczór!

Komentarze

komentarzy

Eklektik Session: Boxed