Następca Raymond v. Raymond (wcześniej znanego jako Masterpiece, którym jak wiemy finalnie nie był; może więc lepiej, że zdecydowano się odejść od tego tytułu) będzie zatytułowany The Shanertance. I tak, dobrze myślicie, w tym miejscu tysiące ludzi na całym świecie zastanawiają się co to takiego do cholery jest „shanertance”!? Nie, nie próbujcie Urban Dictionary. Słownik jest widocznie za mało na czasie, a przynajmniej nie ma jeszcze opcji zdalnego czytania w myślach słowotwórczych celebrytów. Stąd na (z pewnością pasjonujące!) wyjaśnienia samego Ushera będzie trzeba pewnie chwilę poczekać. Tymczasem niech ludzie gadają. Pierwszy singiel „Climax” już szaleje na listach przebojów, a eghm! The Shanertance możemy spodziewać się późną wiosną.



Komentarze