Drogą luźnych skojarzeń można dojść do wniosku, że muzycznie piekło powinno kojarzyć się przede wszystkim z mocnym gitarowym graniem… Nic bardziej mylnego. Fanom hiphopowych beatów kwatera główna belzebuba powinna się od dziś kojarzyć z bohaterem tego wpisu, krakowskim producentem Tomaszem Piekło. Czemu większość z Was nie miała do tej pory styczności z twórczością wcześniej wspomnianego? Nie wiem. Podstawową kwestią może być z pewnością skromność Tomka, a także wyraźny brak potrzeby pchania się z czymkolwiek przed szereg. Soundcloudowi szperacze, którzy obserwują i pasjonują się rodzimą beat-sceną z pewnością mieli już okazje natrafić na kompozycje Pana Piekło. Warto w tym miejscu dodać, że Tomek z produkcji na produkcję rozkręca się coraz konkretniej, dbając o detale i przykładając więcej uwagi do ostatecznego miksu (kształtu) danej kompozycji. Świadczyć o tym może jeden z najnowszych utworów beatmakera, którego najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że z miejsca zyskał on aprobatę Daniela Drumza, który w dniu premiery zagrał go w swojej autorskiej audycji Electric Relaxation Show na falach krakowskiej Radiofonii. Sprawdźcie tą jak i wiele innych produkcji od tego skromnego, a przy tym zdolnego Krakusa.
Warto także przy tej okazji zapoznać się z zeszłorocznym wydawnictwem First Blood, Second Love, które można potraktować jako owoc poszukiwać własnego brzmienia oraz przekrój pomysłów aranżacyjnych, którymi Tomek wciąż zaskakuje.



Komentarze