Wydarzenia

Recenzja: Lil Wayne I Am Not a Human Being II

Data: 31 marca 2013 Autor: Komentarzy:

Lil Wayne

I Am Not a Human Being II (2013)

Young Money / Cash Money

„You can’t get on my level, you will need a space shuttle or a ladder that’s forever” – rapował Lil Wayne na wydanym pięć lat temu, dojrzewającym do tytułu klasyka Tha Carter III. Dzisiaj, żeby wejść na poziom Dwayne’a Cartera, wystarczy kuchenny taboret i rękaw pełen kiepskich dowcipów.

Za pomocą nowego albumu Wayne pokazał nam w jaki sposób skutecznie zaprzepaścić wyrobiony przez lata szacunek. Objawy spadku formy prezentował już na będącym gwiazdorską fanaberią, pseudorockowym Rebirth oraz na bezpłciowym pierwszym I Am Not a Human Being. W drugiej części pozaziemskiego projektu raper przeniósł swój regres na kolejny poziom. Brak pomysłów na jakiekolwiek wykroczenie poza typowe dla mainstreamowców tematy da się wybaczyć. Z przerażającym nagromadzeniem żenujących linijek dotyczących seksu oralnego można mieć już problem. Słuchając płyty czułem się jak na stand-upie najmniej śmiesznego komika na świecie, który przez ponad godzinę próbuje sprzedać nam ten sam żenujący żart o „peniscoladzie”, czy o  „jego ch***, który mógłby zostać nowym czarnym prezydentem”. To nie pierwsze tego typu punchline’y w jego karierze, ale bez przesady.

Słaba warstwa liryczna w połączeniu z regularnie tracącym na młodzieńczej iskrze bounce’owym flow Weezy’ego tworzy połączenie zbyt męczące by akceptować je nawet jako dodatek do napędzającej album strony muzycznej. Ta również specjalnie niczym nie zachwyca. Chociaż zamoczona jest w gęstym, swagowo-trapowym sosie, to poza zagranym wyłącznie na fortepianie „IANAHB” nie imponuje w zasadzie niczym. Współczesna scena hiphopowa oferuje nam wielu młodych raperów, którzy mają nie tylko lepsze ucho do nowoczesnych bitów, ale sami potrafią je również ciekawiej zagospodarować.

Lil Wayne’em mam trochę tak jak Chris Rock komentujący kondycję hip hopu w swoim kultowym skeczu. Kiedyś nie miałem problemu z bronieniem talentu Weezy’ego, wystarczyło się powołać na poruszającą opowieść o nowoorleańskiej tragedii w „Tie My Hands”, wyróżnić znakomitą zabawę treścią i formą w „A Milli”, czy przypomnieć, że sam Talib Kweli okrzyknął „Dr. Carter” jednym z najlepszych rapowych numerów w historii. I Am Not a Human Being II zręcznie wybija z moich rąk jakikolwiek argument stojący za obroną tego rapera. Wayne, wróć na swoją planetę i odpocznij, dopiero wtedy spróbuj nagrać coś nowego.

Komentarze

komentarzy