lil wayne

#FridayRoundup: Toni Braxton, Sevdaliza, The LOX, Taco Hemingway i inni

#FridayRoundup

Wakacyjny sezon był wyjątkowo obfity w nowe tytuły, liczymy więc na to, że trend ten utrzyma się również do końca roku. Potwierdzeniem tego wydaje się być ten tydzień, gdzie trafiło do nas mnóstwo świeżych rzeczy, a my jak co tydzień wybraliśmy klika najciekawszych naszym zdaniem premier i prezentujemy je poniżej w ramach cyklu #FridayRoundup.


#FridayRoundup

Spell My Name

Toni Braxton

Island Records

Ostatnie dwie płyty Toni Braxton, czyli Sex & Cigarettes oraz najnowsza Spell My Name, to kompilacja całkiem ciekawych kompozycji w postaci chociażby „Deadwood”, czy „Gotta Move On” oraz zlepek nikomu niepotrzebnych wypełniaczy pod nazwą „Missin’”, czy „O.V.E.Rr.”. Spell My Name jest zdecydowanie dojrzalszym materiałym Toni od poprzednika, ale artystka kontynuuje formułę wydawania płyt kilkuutworowych, bardziej znienacka, niż przemyślanych, z nielicznymi tylko ambitnymi piosenkami i pozostałymi śmieciowymi wypychaczami. Nowy krążek jest spokojniejszy, przeważa wciąż wszechobecny trap i miejscami pięknie brzmiące instrumenty. Wokal Amerykanki pozostaje na niezmiennie wysokim poziomie, a teksty nie zahaczają o infantylną dziecinność. Spell My Name nie można nazwać klapą, ale jednocześnie ciężko go pokochać od pierwszego odsłuchu. Wolałbym jednak poczekać dłużej na dobry materiał, który mógłby być połączeniem dwóch ostatnich albumów i w którym mógłbym się zakochać od pierwszych dźwięków. — Forrel


#FridayRoundup

Shabrang

Sevdaliza

Twisted Elegance

Pisząc do jednego z poprzednich #FRU o EPce Joanna, która, co obecnie widać, stanowiła prolog dla długogrającego Shabrang, wyraziłem nadzieję, że Irańska wokalistka sięgnie jeszcze po dłuższe formy i nieco przywróci trip-hopowy sznyt swoim nagraniom. Najnowsze wydawnictwo, ku mojej radości, okazuje się uzupełniać nowy anturaż brzmieniowy materią nawiązującą właśnie do brytyjskich klasyków paranoicznego romansu. Jednak, poza tak oczywistymi nawiązaniami jak np. legendarne Mezzanine, a także słyszalnymi już na Joannie naleciałościami alternatywnego R’n’B, tym razem artystka poszerza kontekst o futurystyczne, transhumanistyczne strategie charakterystyczne dla brytyjskiej sceny eksperymentalnej, co najbardziej słychać w autotunowych suitach w duchu graczy takich jak Gaika. I  choć całościowo, niestety, nie udaje się temu krążkowi zupełnie uniknąć charakterystycznych dla Sevdalizy dłużyzn i przestojów, jest na tyle intrygująco, że po prostu dobrze to się niesie.–Wojtek


#FridayRoundup

Living Off Xperience

The LOX

ROC Nation

Liryczne trio z Nowego Jorku powraca z kolejnym krążkiem pod egidą Roc Nation. Promowane singlem „Loyalty and Love” Living Off Xperience to 14 utworów, na których obok Jadakissa, Styles’a P i Sheek Loucha usłyszymy Jeremiha, T-Paina, chłopaków z Griselda Records, a nawet samego DMX’a. Za produkcję odpowiedzialni są araabMuzik, Scott Storch, Large Professor czy Statik Selektah, a więc prawdziwy dream team. Członkowie The LOX są jednymi z najlepiej odnajdujących się na współczesnej scenie raperów z lat 90., dlatego można spodziewać się po nich wyłącznie najwyższego poziomu. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy wzdychają do złotej ery hip-hopu i marzą o powrocie starego, dobrego Ruff Ryders — Adrian


#FridayRoundup

Jarmark

Taco Hemingway

2020 Label

Jarmark Taco Hemingway’a to pierwsza część tegorocznego dyptyku, którą artysta postanowił opublikować na tydzień przed właściwą premierą. W zamyśle ma to być, w opozycji do nadchodzącej „Europy”, wydawnictwo bardziej skonceptualizowane, przywracające pisarstwo Szcześniaka z czasów jego wczesnych dokonań, skoncentrowane wokół jego obserwacyjnego, felietonistycznego niemal sznytu. I w pewnym stopniu rzeczywiście tak jest, Taco bowiem rzeczywiście porzuca konfesyjny charakter, jednak zastępuje go gęsto ścielonymi banałami i kalkami frazesów ze współczesnego dyskursu medialnego, który obrósł w okół ostatnich wydarzeń w Polsce. Obserwacje te jednak poczwarzą się w formy truizmów, które trochę zbyt peszą się  przed naprawdę wyraźnym manifestem. Obrywa się faszyzującej prawicy, nieco mniej nieporadnym, pseudolewicowym neoliberałom klasy wyższej, jednak żaden z wersów nie ma takiej siły nośnej jak, chociażby, wżynające się w głowę Tak czy siak bóg z nami, chuj z wami, trzy zdrowaśki, Alleluja i do przodu, jazda z kurwami z „Polskiego Tanga”. Jest to krok w dobrą stronę dla polskiego hip-hopu z refleksją w większości na poziomie mniej więcej krocza (tym bardziej, że muzycznie Taco zdecydowanie wie, co się kroi obecnie na europejskich scenach i zgrabnie inkorporuje to w rodzime formuły), ale to jednak dalej papierek lakmusowy na rzeczywistość i kronikarski przegląd klisz niż skondensowane, wyraziste diagnozy. —Wojtek


#FridayRoundup

Energy

Disclosure

Island Records

Disclosure postawiło wskoczyć na pędzący ostatnimi czasy bez opamiętania hypetrain najntisowej nostalgii i wygrzebać z niego formuły jeszcze nieco nie rozbite przez konsumpcjonistyczne trybiki współczesnego muzycznego mainstreamu. Na Energy uskuteczniane jest, przede wszystkim, elektroniczne wyspiarstwo mocno scentralizowane wokół tuptanka do mocnej stopy w 4/4 i transowych powtórzeń. Dużo w tym naleciałości 2-stepowej rytmiki, a rój gościnnych występów siłą rzeczy sprowadza całość na tory hip-housowej przewózki. I sprawdza się to co najmniej przyzwoicie, chwilami nawet bardzo dobrze, choć trudno nie ulec wrażeniu, że chwilami jest to nieco bezkrytyczna kalka sprawdzonych formuł. Zdecydowanie lepiej jawi się w tym kontekście pierwsza połowa, która rzeczywiście do konwulsyjnego transu rozpędza klubowe aspiracje, aby eskalować na poziomie meta w traku tytułowym, jednak całość w pewnej chwili zwalnia i raczej nie rekompensuje tego innymi ciekawymi rozwiązaniami. Anyway, na nielegalne kwarantannowe rave’y materiał jak znalazł.–Wojtek


#FridayRoundup

CTV3: Cool Tape Vol. 3

Jaden

Roc Nation

Wydając CTV3: Cool Tape Vol. 3, Jeden nareszcie zamknął zapoczątkowaną w 2012 roku serię mixtape’ów. Projekt stanowi jednocześnie prequel do jego debiutanckiego Syre, jest uzupełnieniem całego konceptu. Wszystko wskazuje więc na to, że Smith po raz ostatni rozpamiętuje swoje nastoletnie uczucia. Mamy nadzieję, że nowy rozdział będzie zwiastował też nowy, dojrzalszy kierunek w jego twórczości. Póki co jednak otrzymaliśmy aż 17 piosenek, w których nieco odszedł od rapu, i które warto poznać, jeśli chce się dogłębniej zrozumieć opowiadaną przez Jadena historię. — Klementyna


#FridayRoundup

The Wild Card

Ledisi

Listen Back Entertainment

Ledisi zdecydowała się wydać swój album The Wild Card w okresie wciąż trwającej pandemii, pomimo braku koncertów i niemożliwości sprawdzenia reakcji fanów na nowe piosenki. Jednak praca zdalna zatrzymała znaczną część ludzi w domach, co sprawiło, że mają oni nieco więcej czasu na słuchanie muzyki. Na płycie artystka wraca do muzycznych korzeni, czyli do soulu i jazzu z lat dziewięćdziesiątych. Krążek jest również ukłonem w stronę legend R&B, które pojawiły się przed nią, takich jak Rufus, Chaka Khan, czy Quincy Jones. Wśród gatunków nie zabraknie również rriddimowych brzmień, podsypanych hip-hopem i reggae, a nawet karaibskich rytmów. The Wild Card niezmiennie porusza tematykę miłości, wzlotów i upadków, ale tym razem z większym naciskiem na zawirowania emocjonalne. Jest również powrotem artystki do niezależności tworzenia. — Forrel


#FridayRoundup

Love Always Wins

Kem

Motown Records

Nowy album Kema Love Always Wins utrzymany jest w typowym dla artysty miłosnym klimacie, z nieco przesadzonymi emocjami i nadinterpretacją utworów. Ale to właśnie takiego Kema kochają fani: soulowego, delikatnego i poetyckiego. Po sześciu latach nieobecności artysta do swoich miłosnych kompozycji i czułych tekstów tchnął nieco świeżego powiewu. Na Love Always Wins oprócz charakterystycznych dla Amerykanina ballad, znalazły się również utwory szybsze, taneczne w postaci „Can’t Stop Giving Love”. Wokalista na swoją płytę zaprosił również gości, czego nie czynił często do tej pory. Krążek wspomogli Toni Braxton, Erica Campbell z zespołu Mary Mary oraz amerykański smooth jazzowy muzyk Brian Culbertson. Płyta kolejny raz wyszła spod skrzydeł legendarnej wytwórni Motown. Jest więc miło, jest przyjemnie, jest świeżo. — Forrel


#FridayRoundup

Axiom

Christian Scott Quintet

Ropeadope

10 marca bieżącego roku, nominowany do nagrody Grammy trębacz, kompozytor oraz producent — Christian Scott aTunde Adjuah oraz jego zespół, zagrać mieli koncert w słynnym nowojorskim klubie jazzowym Blue Note. Na kilka chwil przed tym wydarzeniem świat obiegła niepewność co do COVID-19 i występ ten stanął pod znakiem zapytania. Adjuah ​​podjął decyzję o kontynuowaniu przedsięwzięcia. Ani on, ani jego kwintet nie wiedzieli wtedy jednak, że to będzie ich ostatni koncert przed naprawdę długą przerwą spowodowaną pandemią. Ten występ został uchwycony i wydany jako album zatytułowany AXIOM, więc słuchacze na całym świecie mogą mieć namiastkę tego, co działoby się obecnie na salach koncertowych całego świata. — efdote


Recenzja: Lil Wayne Carter V

Recenzja płyty Carter V

Recenzja płyty Carter V

Lil Wayne

Carter V (2018)

Young Money, Universal, Republic

Od pierwszej zapowiedzi piątej części legendarnej już serii minęło ładnych parę lat. To oraz niekończące się sądowe batalie, konflikty, napięcia i kontrowersje sprawiło, że Carter V w świadomości większości fanów Lil Wayne’a trafił do tej samej kategorii wydawniczych abstrakcji, co Detox. Szczęśliwie dla nich, rok 2018 jest jednak czasem wielu niespodzianek na scenie hip-hopowej, a jedną z nich okazała się nagła premiera długo wyczekiwanego krążka. Premiera, która budziła niemal tyle samo nadziei, co obaw.

Carter V nie jest bytem zawieszonym w próżni — to płyta, która powstała w warunkach wielu artystycznych i prawnych turbulencji, w atmosferze konfliktu, w czasach znaczących zmian w konsumpcji muzyki i jej jakości. Przy uczciwej ocenie krążka nie można o tym zapominać. Bynajmniej wszystko to nie powinno jednak w żaden sposób usprawiedliwiać artystycznych niedociągnięć i potknięć. Na szczęście nie ma takiej potrzeby, bo piąta część sagi rapera z Nowego Orleanu broni się sama.

Jeśli ktoś może zrobić angażującą i interesującą półtorejgodzinną płytę, to jest to właśnie Lil Wayne. 20 lat obecności w czołówce hip-hopowego mainstreamu robi swoje i to słychać. Niezależnie od trendów i nastrojów, Wayne potrafi nie tylko dopasować się do nowoczesnych produkcji, ale także dodać do nich swój unikatowy pierwiastek i osobowość. Butne „Don’t call it a comeback, it was dark, now the sun back, hit me hard, but I punched back” w przejmującym „Don’t Cry” z fenomenalnym występem XXXTentaciona to deklaracja niegasnących ambicji i dowód na to, że Weezy ciągle wie, jak podbić serca współczesnej publiki. Podobnie jak poprzednie odsłony serii Carter V oferuje bardzo solidne otwarcie. Południowe i powolne „Dedicate” jest płótnem dla jego ekscytujących popisów na polu tekściarskim i flow, podobnie jak pędzące „Uproar” wyprodukowane przez Swizz Beatza. Mimo że płyta zawierająca aż 23 propozycje może przerazić długością, gospodarz zadbał o duże zagęszczenie pierwszorzędnych numerów, które doskonale wpisują się w obecne standardy w hip-hopie. Ich częstotliwość zmniejsza się gdzieś w środkowej części, ale wciąż raz po raz słuchacz jest raczony perełkami pokroju „Hittaz”, „Demons” czy „Dope New Gospel”.

Co zatem poza nowocześnie brzmiącą jakością prezentuje Carter V? To eklektyczny zbiór singli, stanowiący odbicie ostatnich 5 lat ewolucji gatunku. Tak więc obok „Let It Fly”, które spokojnie mogłoby znaleźć się na Astroworld Travisa Scotta, słuchacz znajduje patetyczne i tandetne „Can’t Be Broken” czy bezsensowne „Dark Side of the Moon”, którego nie ratuje nawet życiowa kondycja wokalna Nicki Minaj. Z drugiej strony na pierwotny rdzeń albumu składają się absolutne hity jak „Famous”, „Dope Niggaz” czy „Mona Lisa”, które z pewnością zrobiłyby furorę w 2014 r., chociaż słuchanie ich dzisiaj jest wcale nie mniej przyjemne. Jakimś cudem cała ta mieszanka stylów, brzmień, pomysłów, za które odpowiedzialni są producenci tacy jak Mannie Fresh, Infamous, Cool & Dre, ale równie Metro Boomin i Zaytoven, łączy się w zaskakująco spójną całość. Powodem tego jest sam Weezy — trzeba przyznać, że wciąż ma to coś, wciąż potrafi podnosić poprzeczkę i rozstawiać innych raperów po kątach. Bez względu na to, jak bardzo nietrafiony okazałby się podkład czy występ gościnny, nie ma takiego utworu, którego lider Young Money nie uratowałby swoim poczuciem humoru, celnymi linijkami, charyzmą — słowem: talentem.

Carter V nie zawodzi. Naturalnie ma swoje słabe strony i liczne zgrzyty, ale który Carter ich nie miał? Każdy minus jest zrekompensowany z nawiązką, co sprawia, że koniec końców, odbiorca ma do czynienia z dojrzałym, zasadniczo dopracowanym, a chwilami nawet porywającym krążkiem. To spełnienie oczekiwań pokładanych w nim przez fanów, lecz co najważniejsze, obietnica nowego rozdziału w karierze rapera. Wayne udowadnia, że wystarczy mu odrobina swobody i wsparcia, by po raz kolejny sięgnąć komercyjnego i artystycznego szczytu.

Nowy teledysk: Lil Wayne ft. Swizz Beatz „Uproar”

Trwający od wielu lat serial pod tytułem #freeweezy dobiegł końca i od kilku tygodni fani mogą cieszyć się odsłuchem piątej części serii Tha Carter. W całym tym zamieszaniu Wayne’owi umknął fakt, że kilka lat wcześniej, przy okazji Dedication 4, zdążył już zarapować na identycznym bicie. W dodatku stwierdził wówczas, że nie przepada za tym podkładem, ale kto by się dziś tym przejmował (na pewno nie Weezy). „Uproar” stało się więc jednym z singli promujących album, a w klipie raper stara się rozkręcić swój własny taneczny challenge. Czy Drake ma się czego obawiać?

#FridayRoundup: Fatima, José James, Chic, Cécile McLorin Salvant i inni


Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Dziś obrodziło — z nowymi krążkami wracają neo-soulowe diwy Fatima i Marsha Ambrosius, José James oddaje hołd Billowi Withersowi, a utalentowana jazzowa wokalistka Cécile McLorin Salvant — klasyce gatunku. Lil Wayne wreszcie wydaje piątego Cartera


(więcej…)

Tha Carter V Lil Wayne’a jeszcze we wrześniu?

Statusem Tha Carter V dorównuje już prawie legendarnemu Detoxowi, wszystko jednak wskazuje na to, że szanse ukazania się kolejnej solówki Lil Wayne’a wzrosły. Bromance Weezy’ego i Birdmana przeżywał w ostatnich latach wzloty i upadki, panowie co chwile wytaczali wobec siebie kolejne oskarżenia, by później jednać się na scenie. Premierę albumu zapowiadano więc już kilkukrotnie, jednak nigdy nie doczekaliśmy się żadnego oficjalnego komunikatu ze strony Cash Money. Wszystko zmieniło się kilka dni temu, kiedy to na stronie wytwórni pojawił się tweet z prawdopodobną okładką projektu. Można więc przypuszczać, że zwaśnione strony doszły w końcu do porozumienia. Chodzą słuchy, że projekt ukaże się jeszcze w tym roku, mało tego, może nawet w tym miesiącu. Jak rozwinie się sytuacja, zobaczymy w najbliższych dniach. Pytanie tylko, czy będzie to materiał, na który warto było czekać tyle lat?

Nowy utwór: Nicki Minaj feat. Lil Wayne „Rich Sex”

Sex się sprzedaje. Wie o tym Nicki Minaj, na dowód tego wypuszczając kawałek pokroju „Rich Sex”. Wcześniej mogliśmy ją podziwiać, jak pręży się w teledysku do „Chun-Li” w ultra seksownym kostiumie i nawołuje wszystkie Barbie tego świata. W trzecim singlu z zapowiadanego na sierpień i wielokrotnie przekładanego Queen słychać jamajskiego rapera Brinx Billionsa i Lil Wayne’a. Założyciel labelu Young Money z właściwą sobie nonszalancją dorzuca rymy w stylu: Damn, lil mama said she only suckin’ on a rich dick/Make you put your money where your mouth at, that’s some lipstick. Na bogato.

Nowy utwór: Lil Wayne ft. Drake „Family Feud”

Ledwo zdążyliśmy nacieszyć się świetnie przyjętym Dedication 6, a Lil Wayne i DJ Drama zdążyli zapowiedzieć już drugą część projektu. Chociaż data premiery i tracklista wciąż nie są znane, raper podzielił się z fanami okładką i utworem „Family Feud”, nagranym wspólnie z byłym podopiecznym, Drake’iem. Tym razem, artyści postawili na bit Jay-Z’ego z kawałka o tym samym tytule z jego ostatniego wydawnictwa, 4:44. „Family Feud” to follow up do utworu „Ignant Shit” z płyty So Far Gone i opowiada o konflikcie raperów z Cash Money, Birdmanem i Universal Music Group, a także o kontrowersjach związanych z protestem Colina Kaepernicka. Odsłuch znajdziecie poniżej.

Odsłuch: Lil Wayne Dedication 6

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat Lil Wayne był dość oszczędny w prezentowaniu nowej muzyki. Co prawda w 2017 roku ukazała się zaginiona kolaboracja z T-Painem (T-Wayne) oraz kilka pojedynczych utworów, jednak pełny mixtape otrzymujemy dopiero w ostatnim tygodniu roku. Na Dedication 6 Weezy bierze na warsztat rapowe hity ostatnich dwunastu miesięcy. Wśród nich są m.in. „DNA” Kendricka Lamara, „Bank Account” 21 Savage’a czy też „XO Tour Life” Lil Uzi Verta. Dodatkowo, zaledwie kilka dni po premierze, w sieci pojawiła się wersja mixtape’u z dodatkowym utworem – „Family Feud” wykonanym do spółki z Drake’iem.

Nowy teledysk: Ty Dolla Sign ft. Lil Wayne, The-Dream „Love U Better”

Beach House 3 już wkrótce. Taka informacja pojawia się na zakończenie najnowszego teledysku od Ty Dolla Sign. Przed kilkoma dniami artysta zaprezentował wideo do singla „Love U Better”. Roi się w nim od pięknych kobiet, drogich alkoholi i ekskluzywnych wnętrz, a poza wykonawcami w klipie pojawiają się YG, Trae Tha Truth oraz Jeremih. Czy to przewidywani goście na albumie? Tego zapewne dowiemy się już niebawem. Reżyserią obrazu zajął się Ryan Hope.

Nowy utwór: Ty Dolla Sign feat. The-Dream, Lil Wayne „Love U Better”

Po kilku miesiącach od wydania ostatniego projektu zatytułowanego Campaign, Ty Dolla Sign wypuszcza nowy singiel. „Love U Better” to letni i imprezowy numer, na którym u boku gospodarza udzielają się The-Dream oraz Lil Wayne. Oprawą muzyczną zajął się specjalista od hitowych podkładów, a zarazem jeden ze stałych współpracowników wokalisty — DJ Mustard. Utwór został także opatrzony informacją zwiastującą nadejście nowego albumu. Jak się okazuje, Tyrone pracuje nad trzecią częścią Beach House. I chociaż na dzień dzisiejszy nie wiadomo nic więcej na ten temat, to mając w pamięci poprzednie odsłony serii można spodziewać się sporej dawki dobrego R&B.

Nowy teledysk: Nicki Minaj „No Frauds”

Nicki Minaj No Frauds

Trochę ponad miesiąc temu pisaliśmy o nowym singlu Nicki Minaj, „No Frauds”. Kawałek był odpowiedzią na diss Remy Ma. Teraz w sieci pojawił się klip dobitnie wskazujący Remy jej miejsce w szeregu. Nicki podeszła do tematu poważnie i stworzyła najbardziej stonowane wideo w swojej karierze. Niech was to jednak nie zniechęca, z klipu bije badass attitude, a anturaż jest wciąż pełen kolorów. Klip przejawia też spory potencjał gifowy. Oczywiście w teledysku nie mogło zabraknąć świty z Young Money Entertainment, czyli udzielających się gościnnie Drake’a i Lil Wayne’a. Szkoda że ten bardzo strawny obrazek może zostać zapamiętany przez masowych odbiorców jako klip znieważający pamięć ofiar niedawnego ataku terrorystycznego na Westminster Bridge.

Nicki Minaj odpowiada na diss Remy Ma w nowym singlu

nofraudshq

Dwa tygodnie po wypuszczeniu przez Remy Ma jadowitego dissu na Nicki Minaj reprezentantka Young Money wypuszcza utwór, który przy okazji jest również odpowiedzią na „ShETHER” („Shitter”?). Gościnnie w „No Frauds” pojawiają się Drake i Lil Wayne, ale pod żadnym pozorem nie wtrącają się w konflikt. Nawet nie musieli, gdyż zwrotka Oniki jest wystarczająco obfita w udane wersy i brudy wyciągnięte z życiorysu przeciwniczki. Słychać, że odrobiła pracę domową, a nie spoczęła na laurach z góry zakładając wyższość na scenie. Ale „No Frauds” to jednak przede wszystkim spory potencjał singlowy, dzięki któremu track zapewne zaznaczy swoje miejsce na listach Billboardu.

To nie jest zresztą jedyny utwór jaki Nicki wypuściła w ten weekend. Do sieci trafiło też „Changed It” (też z featuringiem Lil Wayne’a) oraz „Regret in Your Tears”, w którym artystka nawiązuje do swojego zakończonego już związku z Meek Millem.



Nowy utwór: Wale feat. Lil Wayne „Running Back”

wale-running-back-lil-wayne

Po tym jak Wale i Lil Wayne zaprezentowali „Running Back” w wersji live, przyszedł czas na wersję studyjną. Wyszedł im strasznie wkręcający się, pozytywny kawałek pełen odniesień do sportu. Można podejrzewać, że ukaże się na nadchodzącym wielkimi krokami nowym albumie Wale’a — Shine. Powstaje też teledysk, którego finalny efekt pewnie niedługo poznamy, ale na razie wiadomo, że będzie, bo chłopaki udostępnili kilkunastosekundowy film z prac na planie. Czekamy!

Nowy utwór: Ariana Grande feat. Lil Wayne „Let Me Love You”

12991109_10153518027676027_2022266974093902795_n

Skoro znamy już gości na nadchodzącej płycie Ariany Grande, pora sprawdzić jeden z kawałków, w którym obok piosenkarki pojawia się raper Lil Wayne. O dziwo, najniższy MC na świecie wypadł dobrze. O formę piosenkarki nie martwię się od czasów jej występu w SNL. Tytułowy numer oraz singiel „Be Alright” dają nadzieję, że będzie to najbardziej namiętny krążek w całej dyskografii Amerykanki. Posłuchajcie „Let Me Love You” poniżej.

Nowy utwór: Lil Wayne „Trouble”

lil-wayne-trouble

Jak dobrze słyszeć tego Lil Wayne’a! Flow z okolic 2008 roku i klasycznego albumu Tha Carter III jest moim zdaniem najlepiej brzmiącym „wcieleniem” Weezy’ego w jego karierze. 2 dni temu na soundcloudzie pojawił się numer „Trouble”, udostępniony z konta Streetrunnera. Kawałek ten został opisany jako odrzut z sesji nagraniowych do właśnie trzeciej części Cartera, gdzie znalazł się utwór „Tie My Hands”, a także „Misunderstood”, w którym Wayne poruszał temat huraganu Katrina, problemów Afroamerykanów w ówczesnych Stanach czy problemów politycznych. „Trouble” to soulowa produkcja z wysuniętym na front fortepianem, w której mowa o samobójstwie, handlu narkotykami i kradzieży. Mam nadzieję, że Tha Carter V będzie brzmiał tak samo jak trzecia część lub nawet lepiej.

Nowy utwór: Mannie Fresh feat. Juvenile & Lil Wayne „Hate”

mannie-fresh-lil-wayne-juvenile-hate

Wielkie trio znów razem. Mannie Fresh, Juvenile i Wayne w jednym kawałku o hejterach i do hejterów. Mannie Fresh i Juvie szykują ponoć wspólny album, gdyż „fani się tego domagają”. Weezy porównuje swoich przeciwników do maltańskich szczeniaczków, a Mannie rapuje o swoich prodenckich umiejętnościach. Juvenile zwyczajnie chce, aby hejterzy zginęli. Co ciekawe, na końcu słychać Birdmana, którego słowa pozwalają na stwierdzenie, że pogodził się z Wayne’em.

PS. Miło jest usłyszeć Weezy’ego rodem z Tha Carter III.

Nowy teledysk: Christina Milian feat. Lil Wayne „Do It”

Przechwytywanie
Christina Milian nie jest już dziewczyną Lil Wayne’a, ale to nie przekreśla ich muzycznej współpracy. Duet nagrał razem średnio udany singiel „Do It”, ba! został nawet nakręcony klip do tego kawałka. W poniższym obrazku zobaczycie Christinę wijącą się na łóżku, w samochodzie z koleżankami oraz w jakiejś skate parkowej scenerii. Nie wiem czy jest to powrót, którego oczekiwałabym od twórczyni hitu „AM to PM”. Najnowsze EP Milian 4U będzie dostępne 4 grudnia.

Nowy utwór: Christina Milian feat. Lil Wayne „Do It”

milian-do-it
Plotki głoszą, że Christina Milian zakończyła swój związek z Lil Waynem, ale muzyczne drogi tej dwójki nadal się przecinają. Po ognistym kawałku „Star a Fire” duet postanowił podzielić się kolejną nowością. „Do It” nadaje się zdecydowanie bardziej do sypialni niż jego poprzednik. Pościelowy jam znajdzie się na nadchodzącej epce Milian. Szukajcie Like Me w sieci po 30 października. My czekamy z niecierpliwością!

Szczegóły nowej płyty Monici Code Red

MoniaDługo trzeba było czekać na pierwsze szczegóły dotyczące nowej płyty Code Red. Monica ogłosiła właśnie datę jej premiery — 18 września. Singlem promującym jest „Just Right for Me”, o którym pisaliśmy już wcześniej, z gościnnym udziałem Lil’ Wayne’a. Jak oznajmiła artystka, tytuł płyty to czerwone światło, swoiste ostrzeżenie przed tym, co dzieje się obecnie z tradycyjnym brzmieniem R&B. Zamiera i zanika, o czym pisałem przy okazji innych artystów, pozostających wiernymi takiemu brzmieniu. Nowy krążek przepełniony ma być miłością i pasją oraz ma tchnąć ducha w teraźniejsze dźwięki. Przy wydawnictwie palce maczali m.in. Polow Da Don, Jo’zzy, Rico Love, czy Fat Boy. Monica jest na pewno bardziej inteligentną muzycznie połówką duetu BrandyMonica, nie ujmując oczywiście tej pierwszej, którą również cenię. Poniżej możecie zobaczyć pełny wywiad i dowiedzieć się więcej na temat nowego krążka.

Nowy utwór: Monica feat. Lil Wayne „Just Right for Me”

monica_lil_wayne
26 czerwca oficjalną premierę miał najnowszy singiel Monici zatytułowany „Just Right for Me”. Utwór krąży w sieci już od miesiąca, ale nie był potwierdzony. Na wstępie spostrzec można, że wokalistka wraca do korzeni i tradycyjnego brzmienia R&B i hip-hopu. Oldskulowy kawałek po dłuższym przesłuchaniu jest jednak nieco nużący i jednostajny. W połowie przychodzi nieodparta ochota wcisnąć stop. Za kawałkiem przemawia silny charakterystyczny wokal artystki. Produkcją zajął się  Polow Da Don, a gościnnie pojawił się Lil Wayne. Singiel opowiada o niesłabnącej miłości głównej bohaterki do swojego męża, a pochodzi on z nadchodzącego albumu Code Red. Jaka jest wasza opinia?

Eklektik Session: Boxed