Znacie Kavinsky’ego? Nie? Oj, to nie dobrze. Jak najprędzej musicie go poznać, bo ten francuski DJ wydał w tym roku jeden z ciekawszych elektronicznych albumów. Możliwe, że kojarzycie kawałki takie jak „ProtoVision” czy, użyty w filmie Drive z 2011 roku, utwór „Nightcall”. Muzyka Vincenta Belorgeya na pewno nie spodoba się fanom nowoczesnych brzmień. Swoim stylem i instrumentarium, jak choćby syntezator Yamaha DX7, nawiązuje do brzmień lat 80tych, a za produkcję na jego albumie odpowiada m.in. jeden robocik z duetu Daft Punk. Jak zatem do takich klimatów miałby pasować The Weeknd, człowiek kojarzony jedynie z nostalgicznym R&B? Otóż pasuje! Co prawda wysoki wokal Abela jest nieco przytłaczający na dłuższą metę, ale całość jest zdecydowanie lepsza niż oryginał. Posłuchajcie sami — może zakochacie się w muzyce Kavinsky’ego!


Komentarze