
Tak bardzo wkręciłam się w nowy album
AlunaGeorge, że na śmierć zapomniałam o zeszłomiesięcznym krążku
Kelly Rowland. Po długich oczekiwaniach na teledysk do „Dirty Laundry”, nareszcie odbyła się jego premiera. Po pierwsze — wersja audio została skrócona do czterech minut. Po drugie — szału nie ma; to „tylko i aż” proste sceny kręcone w ciemnym pomieszczeniu i na basenie. Zobaczymy także tylko jedną sytuację w restauracji z ukochanym-tyranem.
Kelly wygląda oczywiście fantastycznie, ale brakuje mi tutaj pewnego rodzaju metafory i większego dramatyzmu.
Komentarze