Recenzja: Thundercat Apocalypse

Data: 23 lipca 2013 Autor: Komentarzy:

Thundercat

Apocalypse (2013)

Brainfeeder

Są takie piosenki, które wpływają do uszu milutką melodią, a tym, co w nich najbardziej kojące jest przewidywalność. Każdy takt sugeruje następny, a muzyka rozbrzmiewa najpierw w głowie, a dopiero później gdzieś w bębenkach. Takiej błogości nie spodziewajcie się na najnowszym (a drugim w karierze) solowym albumie Thundercata, Apocalypse. To studium jazzowej dekonstrukcji; nuty łamią się w pół i wpadają w otchłań improwizacji. Gdy tylko dacie się zwieść przebojowemu refrenowi, który zdążył  już wpaść  w ucho jak w studnię, ze snu powtarzalności wybudza głośne, barokowe solo.

Taki album mógł nagrać tylko ktoś, kto w niejednym piecu już grzał gitarę. Cóż — basista Stephen „Thundercat” Bruner ma na koncie współpracę m.in. z Suicidal Tendencies, Erykah Badu, Herbie’m Hancockiem i Flying Lotusem. Ten ostatni wywiódł talent Thundercata na wody rozpoznawalności (fenomenalne „Mmmhmm” z Cosmogrammy) oraz odpowiada za produkcję Apocalypse.

To idealna symbioza, co zresztą przyznają w wywiadach sami zainteresowani: niekonsekwentny, chory na słomiany zapał Steve wielokrotnie dziękował Flylo za stanowcze podejście i talent do stawiania finalnej kropki nad „i” nad produkcjami. W efekcie Apocalypse to płyta z wdzięczną erudycją czerpiąca garściami z historii muzyki popularnej. R&B, funk, pop i jazz  oraz to, co ładnie określa się mianem „future sound” wybrzmiewają gdzieś obok siebie i zgrzewają w zaskakującą jakość.  Ale jest tu też sporo dosłownych cytatów – frazowanie refrenu w „Heartbreaks & Setbacks” brzmi, jakby Steve’owi pożyczył je Justin Timberlake, a „Oh Sheit It’s X” to iście Princowy groove.

Tekstowo Apocalypse to płyta o śmierci – dosłownie, bo jest efektem żałoby po śmierci bliskiego przyjaciela, Austina Peralta, świetnie rokującego 22-letniego pianisty, który odszedł we śnie – ale również metaforycznie, bo tytułowa apokalipsa to przecież kres nas wszystkich („Do you know time will pass you by/ You’ll die/ We’ll die/ Nothing lasts forever”). Jednak w piosenkach Thundercata nie ma cienia pesymizmu; jest za to kojąca nadzieja („I know I will see you again in another life”) i lekcja, że w życiu są rzeczy ważniejsze i większe od śmierci. Wobec niej wszyscy równi, a na ziemi wcale nie wszystek marność. Liczą się chwile ulotnego szczęścia- takie jak ta, gdy kupujesz lody wybrance serca („Lotus and the Jondy”). Niby banał, ale w ustach Thundercata wyjątkowo przekonujący.

Stephen Bruner jako basista otaczał się legendami muzyki i grał cudze akordy. Apocalypse zbliża go do panteonu geniuszy nowoczesności. Na jego talencie nie poznał się chyba tylko Snoop Dogg mówiąc, że w jego solówkach jest „zbyt dużo nut”. Nie słuchajcie go. To samo usłyszał kiedyś Art Tatum od Keitha Jarretta. „Apokalipsa” oznacza dosłownie „objawienie”.

Komentarze

komentarzy