
Jeden z moich ulubionych kawałków z płyty
Our Version of Events doczekał się premiery drugiego teledysku.
Emeli Sandé (w nowej fryzurze) stanowi raczej (śpiewające) tło do historii opowiadanych przez reżysera niż gra główną rolę w teledysku. Piękna rzecz o tym jak wielką moc mają wypowiadane przez nas słowa. Bierzemy sobie morały do serducha, co i Wam radzimy zrobić.
Komentarze