Recenzja: The Foreign Exchange Love in Flying Colors

Data: 16 października 2013 Autor: Komentarzy:

Foreign Exchange

The Foreign Exchange

Love in Flying Colors (2013)

Foreign Exchange Music

The Foreign Exchange z pewnością nie można nazwać mistrzami suspensu, ale ich muzyce nie da się odmówić fasonu. Ostatnia propozycja duetu Phonte-Nicolay, wydana pod koniec września płyta Love in Flying Colors, zgodnie z tytułem potrafi porwać słuchacza do lotu, ale jest to tylko i aż wycieczka po doskonale znanym mu sąsiedztwie — choć to i tak rzecz jasna widok z zupełnie innej perspektywy.

Spojrzenie The Foreign Exchange na neo-soul jest konsekwentnie tyle unikalne, co konwencjonalne — pozornie gładka mieszanka gatunku z acid jazzem i hip hopem nie jest jednak pozbawiona wewnętrznych krawędzi, a receptura (składników, proporcji i sposobu przygotowania) wydaje się być ściśle strzeżona od lat — ostatecznie wielu korzysta z podobnych środków, ale nikt nie brzmi tak jak ta dwójka… i (rzecz jasna) szerokie grono współpracowników, których Phonte i Nicolay trzymają w ryzach swojej koncepcji na tyle, że ci niemal nieodróżnialnie wtapiają się w projektowany krajobraz.

A ten jest wyraźnie bardziej optymistyczny niż na Authenticity sprzed trzech lat — otwierające krążek „If I Knew Then” uderza barwnym, inspirowanym bossa novą refrenem „Feels so good, love’s flying high” pośrednio ustalając tonację kolejnych numerów, a zupełnie adekwatnie — podszyty smyczkami, niemalże bajkowy finał „When I Feel Love” przynosi podskórnie wyczekiwaną konkluzję. Na Love in Flying Colors The Foreign Exchange zamienią nawet najpaskudniejszą jesień w późne lato — dojrzałe, wypełniające słońcem betonowe gmachy.

Komentarze

komentarzy