Relacja: Ania Szarmach i Frank McComb w Fabryce Trzciny

Data: 6 listopada 2013 Autor: Komentarzy:

ikonawpisu
To co działo się wczorajszego wieczoru w Fabryce Trzciny przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Ania SzarmachFrank McComb na jednej scenie? Proszę bardzo!

Ale od początku. Chwilę przed godziną 20, sala Fabryki była wypełniona po brzegi i choć sprawiała wrażenie kameralnej, wiedziałam, że nie przyszłam na koncert stricte akustyczny. Kilkanaście minut później na scenie pojawiła się Ania Szarmach z zespołem. Z góry założyłam, że wykonanie ballad takich jak „Baśn” czy „Pozytywka” będzie czymś magicznym… skąd takie wnioski? Po pierwsze te kawałki czarują nawet w wersji studyjnej, po drugie – głos Ani jest anielski! I niezmiernie miło mi przyznać, że nie pomyliłam się co do moich założeń. Nie przypuszczałam jednak, że Ania odnajdzie się w mocniejszych aranżacjach i mam tu na myśli energiczne wykonanie „Obsesji” — ten moment przyprawił mnie o dreszcze, a może i nawet wywołał poczucie lęku. Na szczęście na koncercie przeważały numery spokojne. Uff! Ponad godzinny występ Szarmach zakończył się nie lada niespodzianką, bowiem dołączył do niej na scenie Frank McComb, druga gwiazda tego wieczoru. Kilka minut później, Ania oglądała już występ muzyka z widowni. A co o solowym występie Franka? Cóż, gdybyśmy przełożyli jego poczynania z klawiszami na język malarstwa, byłby ekspresjonistą i abstrakcjonistą jednocześnie. Z niedowierzaniem patrzyłam na to niezwykłe skupienie muzyka w trakcie grania. Dźwięki, które dochodziły ze sceny można by określić mianem „uporządkowanego chaosu” i paradoksalnie ten nieporządek dało się ogarnąć będąc całkowicie skoncentrowanym. Dwa tygodnie temu w Fabryce Trzciny zatriumfował jazz, a to za sprawą niebanalnego występu José Jamesa. Po wczorajszym występie Ani SzarmachFranka McComba możemy obwieszczać już kolejne zwycięstwo.

FOTORELACJA Z KONCERTU

Komentarze

komentarzy