Recenzja: Submotion Orchestra 1968

Data: 28 listopada 2013 Autor: Komentarzy:

Submotion Orchestra

1968 (2013)

Circus Records

Submotion Orchestra to jedna z największych rewelacji ostatnich lat na scenie brytyjskiej muzyki elektronicznej. Muzycy tworzą siedmioosobowy zespół, który scalają dwie najważniejsze postaci — wokalistka Ruby Wood oraz odpowiedzialny za ostateczne brzmienie producent Ruckspin. Ich wyjątkowe muzyczne portfolio oparte o mieszankę elektroniki, dubu, jazzu i soulu kreuje rzadko do tej pory spotykaną kombinację dźwięków, które w magiczny sposób uskrzydlają i niosą ze sobą szereg emocji dobitnie trafiających do słuchacza.

EP 1968 to ich czwarte oficjalne wydawnictwo, które ponownie zaskakuje zastosowanymi rozwiązaniami i bogatą instrumentacją. Materiał złożony z pięciu utworów zapewni dużo wrażeń, jednocześnie pozostawiając delikatny niedosyt. Jakość i wartość każdego z kawałków sprawia, że po dodaniu kolejnych pięciu numerów o podobnym stopniu atrakcyjności, projekt ten mógłby być spokojnie traktowany jako kolejny pełnowartościowy longplay. Oprócz tego drobnego mankamentu, trudno doszukiwać się jakichkolwiek innych niedociągnięć. Każda pozycja oparta jest o nietypową aranżację i strukturę — pełno tutaj świetnie brzmiących, miękkich syntezatorów, które w połączeniu z perfekcyjnie nastrojoną akustyczną perkusją i pulsującym basem sprawiają, że słuchając numerów takich jak „Breath in It” czy „Broken World” natychmiastowo podnosi się poprzeczka wyznaczająca tak zwany „next level” wśród zalewu muzyki dostępnej w serwisach typu Soundcloud czy Bandcamp.

To, co odróżnia najnowszy materiał zespołu od poprzednich nagrań to drobne elementy muzyki tanecznej, które zostały skrzętnie wpisane w rytm utworów — choćby w „Damn Hot”, gdzie smukłe dźwięki elektrycznego pianina i świetnie brzmiącej trąbki przeplatają się ze stopą dudniącą w tempie zbliżonym muzyce house’owej. Mimo tego, że wciąż są to fragmenty sporadyczne, pomysł na uatrakcyjnienie kompozycji znanych z wcześniejszych płyt o akcent taneczny sprawdził się w stopniu zadowalającym i liczę, że nadchodzący w 2014 roku album zespołu będzie zawierał ich nawet więcej.

W twórczości muzyków Submotion Orchestry najbardziej zauroczyło mnie jednak coś innego. Była to umiejętność tworzenia niesamowitej atmosfery ambientu i poczucia nadchodzącego climaxu, która jest ich najlepszą wizytówką. Kończący EP tytułowy numer „1968” to najlepszy tego przykład — ballada podparta wszystkimi charakterystycznymi dla artystów elementami jest idealnym zwieńczeniem krótkiej, lecz intensywnej i niesamowicie zadowalającej podróży odbytej w zaledwie 25 minut.

Komentarze

komentarzy