Wydarzenia

Recenzja: Chrome Sparks Goddess

Data: 30 kwietnia 2014 Autor: Komentarzy:

Chrome Sparks

Goddess (2014)

Future Classic

Jeremy Malvin, znany przede wszystkim jako Chrome Sparks, to w ostatnim czasie bez wątpienia jeden z najbardziej ekscytujących producentów elektroniki. Jeśli zapoznaliście się z jego dotychczasową twórczością, jestem pewna, że zgodzicie się z tym stwierdzeniem. W zeszłym roku miałam okazję zaznajomić się z poprzednią epką Sparks i od tego czasu czekałam na kolejne dzieła tego brooklyńskiego producenta. Powrócił 28 kwietnia z Goddess, która wydana została w Future Classic. Na tym mini albumie Chrome wykorzystuje mnóstwo syntezatorów i sampli, dodając do tego żywą perkusję oraz małą dawkę wokali, jednak bez tekstu, który okazuje się w tym przypadku zbyteczny.

Goddess to trochę trudne do zdefiniowania, lecz jakże przyjemne muzyczne pejzaże. Zgodnie z moimi oczekiwaniami wszystkie utwory są intrygujące i dobrze skomponowane. Najlepsze okazują się te, w których Sparks najczęściej korzysta z analogowych syntezatorów tworzących melodie, np. „Star Step” czy świetny „Lost in the Chrome Forest”. Jednak pozostałe, równie szczegółowo zbudowane, są tak samo imponujące. „Enter the Chrome Forest” zawiera w sobie mnóstwo elementów, które teoretycznie mogłyby utrudniać odbiór (zakłócenia, niespokojny beat, trudne do określenia odgłosy), jednak tworzą współgrającą całość. Z kolei „Zzzzzz” to utwór, któremu najbliżej stylistycznie do hip-hopu i z powodzeniem mógłby służyć jako rapowy podkład. Najlepszą prezentacją całej epki jest singiel „Goddess”, którego posłuchać można było już na początku kwietnia. Jak jednym zdaniem można go podsumować? Jest to rozległa, zróżnicowana i niesamowita przestrzeń dźwiękowa, czyli idealny przedsmak całości mającej ukazać się kilka tygodni później.

Magiczną rzeczą podczas słuchania Goddess jest swoista podróż muzycznym rollercoasterem. Znajdziecie tu dawkę synth popu, ambientu i innych pokrewnych gatunków, wszystko w idealnie wyważonych proporcjach. Jeremy zaczynał swoją edukację od nauki gry na perkusji w klasycznym wydaniu. Niewątpliwe jest to słyszalne, przez co rytmiczna strona jest bez zarzutu. Artysta buduje napięcie, eksperymentując stale ze zmianami tempa. Mimo że produkcje brzmią surowo, jednak nie brakuje im melodyjności. Goddess jest najbardziej aktualnym podsumowaniem dotychczasowej działalności Jeremiego Malvina oraz świadectwem dojrzałości i wyrafinowanego podejścia do tworzenia muzyki.

Komentarze

komentarzy