Wydarzenia

chrome sparks

Nowy utwór: Jesse Boykins III „Losing U”

CHROME I JESSE

Breaker breaker, one nine, clear the line Can you hear me? Kto śpi niech wstaje! Mamy świeżutkiego newsa. Opcję w sam raz na nocne eskapady – zarówno w myślach, jak i bardziej namacalnej przestrzeni. Noc wylewa się z głośników, a to najpiękniejsza pora. Duszno przecież. Pootwierajcie okna, dajcie myślom więcej przestrzeni.

Co za duet, co za brzmienie, co za magia! Jesse Boykins IIIChrome Sparks łaskoczą zmysły.

 

Recenzja: Chrome Sparks Goddess

Chrome Sparks

Goddess (2014)

Future Classic

Jeremy Malvin, znany przede wszystkim jako Chrome Sparks, to w ostatnim czasie bez wątpienia jeden z najbardziej ekscytujących producentów elektroniki. Jeśli zapoznaliście się z jego dotychczasową twórczością, jestem pewna, że zgodzicie się z tym stwierdzeniem. W zeszłym roku miałam okazję zaznajomić się z poprzednią epką Sparks i od tego czasu czekałam na kolejne dzieła tego brooklyńskiego producenta. Powrócił 28 kwietnia z Goddess, która wydana została w Future Classic. Na tym mini albumie Chrome wykorzystuje mnóstwo syntezatorów i sampli, dodając do tego żywą perkusję oraz małą dawkę wokali, jednak bez tekstu, który okazuje się w tym przypadku zbyteczny.

Goddess to trochę trudne do zdefiniowania, lecz jakże przyjemne muzyczne pejzaże. Zgodnie z moimi oczekiwaniami wszystkie utwory są intrygujące i dobrze skomponowane. Najlepsze okazują się te, w których Sparks najczęściej korzysta z analogowych syntezatorów tworzących melodie, np. „Star Step” czy świetny „Lost in the Chrome Forest”. Jednak pozostałe, równie szczegółowo zbudowane, są tak samo imponujące. „Enter the Chrome Forest” zawiera w sobie mnóstwo elementów, które teoretycznie mogłyby utrudniać odbiór (zakłócenia, niespokojny beat, trudne do określenia odgłosy), jednak tworzą współgrającą całość. Z kolei „Zzzzzz” to utwór, któremu najbliżej stylistycznie do hip-hopu i z powodzeniem mógłby służyć jako rapowy podkład. Najlepszą prezentacją całej epki jest singiel „Goddess”, którego posłuchać można było już na początku kwietnia. Jak jednym zdaniem można go podsumować? Jest to rozległa, zróżnicowana i niesamowita przestrzeń dźwiękowa, czyli idealny przedsmak całości mającej ukazać się kilka tygodni później.

Magiczną rzeczą podczas słuchania Goddess jest swoista podróż muzycznym rollercoasterem. Znajdziecie tu dawkę synth popu, ambientu i innych pokrewnych gatunków, wszystko w idealnie wyważonych proporcjach. Jeremy zaczynał swoją edukację od nauki gry na perkusji w klasycznym wydaniu. Niewątpliwe jest to słyszalne, przez co rytmiczna strona jest bez zarzutu. Artysta buduje napięcie, eksperymentując stale ze zmianami tempa. Mimo że produkcje brzmią surowo, jednak nie brakuje im melodyjności. Goddess jest najbardziej aktualnym podsumowaniem dotychczasowej działalności Jeremiego Malvina oraz świadectwem dojrzałości i wyrafinowanego podejścia do tworzenia muzyki.

Nowy utwór: Chrome Sparks „Goddess”

artworks-000075467571-otxcg1-t500x500Jakiś czas temu Chrome Sparks informował na swym facebook’owym profilu o powstającym właśnie nowym materiale, bez podawania jednak jakichkolwiek szczegółów z tym związanych. Dzisiaj dostajemy na ten temat garść wyczerpujących informacji, a także nowy utwór „Goddess”, będący tytułowym singlem z nadchodzącej epki. Goddess EP zawierać będzie 6 utworów i ukaże się już 28 kwietnia nakładem australijskiego labelu Future Classic, z którym artysta współpracował już przy okazji ostatniego minialbumu. Materiał dostępny będzie oczywiście tylko w wersji winylowej, a zamawiać można go już dzisiaj. Przyznam szczerze, że pokładam w tym wydawnictwie spore nadzieje, rozbudzone mocno poprzednim Sparks EP. Nowy numer jak najbardziej satysfakcjonuje, dostarczając kolejnych ciepłych dźwięków, przy których rozpogodzenie za oknami nabiera jeszcze bardziej wyrazistych kolorów.

Recenzja: Chrome Sparks Sparks EP

artworks-000065248010-lefhjd-t500x500

Chrome Sparks

Sparks EP (2013)

Future Classic

Początkowo materiał wydany jedynie własnym sumptem, w liczbie skromnych 500 sztuk, następnie, w związku z szerszym zainteresowaniem, dotłaczany i promowany już przy współpracy z australijskim labelem Future Classic. Sparks EP to bez wątpienia pozycja dla smakoszy eksperymentalnej muzyki elektronicznej. Sześć kawałków, które równie dobrze mogą ukołysać nas do snu, jak i sprawić, że będziemy tupać nóżką cały wieczór.

Mnóstwo ciepłych, głębokich dźwięków, czasem w klimatach okołokosmicznych, lekko hipnotyzujących („Your Planet”), innym razem wręcz w duchu hippisowskiego peace and love, które wkomponowują się najlepiej w wiosenną aurę („Marijuana”). Brzmienie Sparks EP jest konsekwentną kontynuacją stylu obranego już na debiutanckim My <3. Podczas gdy internet pęcznieje od setek nowych producentów, artysta separując się gdzieś od głównych trendów szeroko pojmowanej elektroniki, tworzy swoją własną, niepowtarzalną markę. Genialne „Send the Pain On” mistrzowsko wpływa na emocje, na zasadzie powolnego budowania nastroju, a następnie nagłego, mocnego uderzenia, będącego tegoż nastroju apogeum. To jest numer, po którego przesłuchaniu powinieneś poczuć się, choć na chwilę, odrobinę szczęśliwszy.

Jest coś magicznego i marzycielskiego w tej płycie. Nie można jednak nie zauważyć, że kluczowe pozycje tego wydawnictwa pozostałą jego część troszeczkę przyćmiewają, za co całości należy się mały minus. Nie wpływa to jednak znacząco na komfort muzycznej podróży, fundowanej nam przez firmę Chrome Sparks.

Nowy artysta: Chrome Sparks

artworks-000035892256-86hv6g-t500x500

Grudniowy okres muzycznych podsumowań postanowiłem z pełną premedytacją wykorzystać do zaprezentowania postaci, która jeszcze u nas nie gościła, za to przewijała się w tym roku przez moje osobiste playlisty dłuuugi czas. Mowa tutaj o Jeremym Malvinie, znanym szerzej pod pseudonimem Chrome Sparks. Pan Chromowe Iskry to przede wszystkim melodyczna muzyka elektroniczna, przesiąknięta niekiedy iście hipisowskim klimatem, nadającym całości kolorytu. Tak pokrótce. Z kolei kawałek, którym chciałbym Wam przybliżyć artystę, to duże ilości pozytywnych uczuć, potęgowanych genialnie dopasowanym klipem, trochę o bólu, trochę o szczęściu. Zdecydowanie jeden z moich faworytów wśród numerów zasłyszanych tego roku, więc nie mogłem się nie podzielić. Miłego!