Recenzja: Fatima Yellow Memories

Data: 22 maja 2014 Autor: Komentarzy:

Fatima

Yellow Memories (2014)

Eglo Records

Wyobraźcie sobie wielki, słoneczny dom z żółtej cegły, w którym wspomnienia, problemy i marzenia opowiada się piosenkami. W każdym pokoju rozbrzmiewa inna historia. Gdzieś gra, sprzyjająca tęsknocie, zabytkowa pozytywka („Family”), tuż za ścianą ktoś jest pogrążony w rozmyślaniach o samotności („Talk”), a za oknem ktoś inny wspomina swoją niezupełnie spełnioną miłość („Biggest Joke of All”). Dźwięki współistnieją pod jednym dachem jak wielopokoleniowa rodzina, która z chęcią wraca do swoich korzeni, przywołuje legendy wybitnych przodków, ale też nie ucieka od współczesnych inspiracji. I tak, jak w rodzinie, nie ma tu monotonii. Są chwile, kiedy wszyscy razem głośno dyskutują („Do Better”), innym razem sprzeczają w zmiennym rytmie („La Neta”), nawet traktują z lekkim chłodem („Technology”), ale ostatecznie zawsze dochodzą do spokojnego porozumienia („Sun Star Solar”, „Rest in Peace”). Dookoła tego wszystkiego rezydują słowa, których wysłuchanie jest kluczowe dla odbioru wszystkich przewijających się opowieści. Teksty, pozornie tylko lekko balansujące na powierzchni dźwięków, po dokładnym rozpoznaniu wciągają w swoją egzystencjalną plątaninę.

Tak naprawdę, debiutancki album Fatimy mógł się ukazać dużo wcześniej — w końcu już ugruntowała swoją pozycję pierwszej wokalistki Eglo Records. Jednak dała sobie czas (i co z tego, że kosztem przegapienia kilku terminów) na przygotowanie wydawnictwa, które w pełni odzwierciedlałoby jej wizję muzyki. Kombinacja dzieciństwa spędzonego w Sztokholmie i ostatnich lat podzielonych gdzieś pomiędzy Londynem a Nowym Jorkiem, powstała we współpracy z wyśmienitym gronem producentów, z Floating PointsComputer Jay’em na czele. Yellow Memories to też płyta, której warto poświęcić więcej niż tylko jeden, powierzchowny odsłuch, bo prawdziwe wrażenie robi dopiero wtedy, gdy się ją zrozumie. Fatima śpiewa o życiowym zagubieniu, ale robi to w sposób, który nie obciąża słuchacza. Dla mnie jej debiut nie pozostawia wątpliwości — możemy wiele oczekiwać, bo jest wokalistką zdolną do stworzenia niesamowitych rzeczy. W tym żółtym domu historia się dopiero zaczyna.

Komentarze

komentarzy