A może Jarecką? Jemu w każdym razie wszystko jedno. Nie jestem za bardzo rapsiarzem, ale akurat album Kękę był jednym z tych rodzimych rapowych krążków, które (odrobinę skipując) przesłuchałem w zeszłym roku. Hajp, jak to czasem bywa, nijak nie przełożył się na faktyczną wartość wydawnictwa i Kękę raczej nie zostanie moim ulubionym raperem, ale może dlatego, że nie tylko nie jestem dresem, ale nawet nie mam dresu. Nie dlatego jednak zdecydowałem się napisać o nim na Misce. Chodzi o utwór, który powstał w cyklu „Rap bez dubli”, w którym prezentowane są stworze spontanicznie i od podstaw numery rapowe. W ostatnim odcinku pojawił się właśnie obszerniej opisany przeze mnie Kękę i raczej lakonicznie wspomniana Irena Jarocka — jedna z najpopularniejszych polskich piosenkarek lat 70., z zastrzeżeniem, że to nigdy nie był szczególnie hipsterski stuff, a nawet wówczas raczej muzyka rodziców czy nawet dziadków. Niemniej jednak, mając w pamięci rewelacyjny duet Tedego ze Zdzisławą Sośnicką sprzed, ho ho ho, już nawet nie pamiętam ilu lat, zdecydowałem się dać szansę temu numerowi. Kękę jak Kękę, ale sampel z Jarockiej wypadł pierwszorzędnie. (Swoją drogą mam nawet tę płytę na czarnym krążku, można się na nią też często natknąć w antykwariatach czy u ulicznych handlarzy winylami, nie żebym polecał). Taki recycling muzyki naszych rodziców czy nawet dziadków, zwykle na propsie. Rzućcie uchem, opcjonalnie okiem.
Oryginalny numer Ireny Jarockiej, „Ty i ja”, poniżej:



Komentarze