Jessie Ware - What's Your Pleasure

Recenzja: Run the Jewels RTJ2

Data: 2 listopada 2014 Autor: Komentarzy:

rtj2

Run the Jewels

RTJ2 (2014)

Mass Appeal Records

Poszukiwani:

Michael Render — znany szerzej jako Killer Mike, Ice Cube południa, dezerter Dungeon Family, ponad sto kilogramów żywego hip hopu. Jaime Meline — a.k.a. El-P, nałogowy palacz, założyciel gangu Def Jux, miłośnik gier na konsole Nintendo. Od ponad roku obaj kojarzeni pod kryptonimem Run the Jewels. Po spontanicznym, ale niezwykle udanym napadzie na hip hop w czerwcu 2013 odkryli, że apetyt na klejnoty i uznanie w środowisku może nie rośnie w miarę jedzenia, ale utrzymuje się na podobnie wysokim poziomie.

Operacja RTJ2 w początkowych etapach przypominała tę poprzednią. Znany proceder — El-P dostarcza materiału muzycznego w postaci brudnych, wysokooktanowych, bijących po twarzy podkładów, Killer Mike otumania nas dosadnością swoich pełnokrwistych linijek i zachwyca nieprzetłumaczalnym na nasz język „delivery”. Pierwszy ze wspomnianych również świetnie realizuję się w tym rejonie. Dotarły do nas nagrania, na których można usłyszeć Jaimego M. nakazującego tzw. „fuck boyom” biec tyłem i bez ubrań przez pole genitaliów, w czasie gdy on sam zanurza swoje w akwarium z piraniami.

Wydawało się, że cała operacja przebiega zgodnie z poprzednio założonym planem i uda się nam rozgryźć ich organizację. Wtedy wszystko wymknęło się spod kontroli.

Prostolinijność muzycznych zagrywek El-P okazała się przykrywką dla złożoności produkcji, efektowne przejścia w podkładach zbijały nas z tropu. Okazało się również, że złoczyńcy obrali sobie tym razem znacznie więcej celów — zbyt wiele, żebyśmy mogli opanować sytuację. Usłyszeć można było strzały w kierunku nadużywającej swych przywilejów policji, wygłaszającego rasistowskie komentarze byłego właściciela drużyny koszykarskiej, czy przesiąkniętej hipokryzją instytucji kościoła. Te części planu z pewnością leżały w interesie Mike’a, który już od ponad dziesięciu lat uczestniczył w podobnych akcjach. Do swojej kryminalnej przeszłości odnosi się również Jaime, zadziwiając artystycznym kunsztem jaki tchnął w niektóre pomniejsze tryby operacji („Crown”!). Łatwo odnieść wrażenie, że w działalności Run The Jewels nie chodzi tylko o rozbicie banku, a również o przekaz dla społeczeństwa, wyrażenie buntu, przedstawienie swego stanowiska. Z pewnością właśnie dlatego niczym Mickey i Mallory z Urodzonych Morderców zyskują wielu naśladowców i stają się obiektem kultu.

Mówiąc o naśladowcach, wśród nich znalazło się parę znanych już dobrze w przestępczym półświatku osobowości. Co więcej, one również przyczyniły się do powodzenia operacji. Skuteczną, dynamiczną i w bardzo staroszkolnym tonie ucieczką pokierował kierowca i znawca maszyn Zach De La Rocha, specem od materiałów wybuchowych został perkusista Travis Barker, znana z mafijnych koneksji Gangsta Boo okazała się mistrzynią perwersyjnej dywersji. Nie wiemy jak wygląda sprawa z Bootsem i Diane Coffee — wydaje się, że bez nich wszystko i tak by się wszystko powiodło. Znając Mike’aEl-P jestem jednak przekonany, że to tylko pozory i w rzeczywistości każdy odegrał tutaj istotną rolę.

Chociaż tym razem byliśmy dobrze przygotowani, Run The Jewels zrobili to ponownie. Zawiodło nas przekonanie, że będą się trzymać sprawdzonych sztuczek. To już nie jest duet ulicznych awanturników z barbarzyńskimi skłonnościami. To wyrafinowana przestępcza instytucja, barbarzyńskie skłonności jednak pozostały. Podejście się zmieniło, ale cele oraz skuteczność w ich osiąganiu pozostała ta sama. Właśnie dzięki temu przetrwają.

Komentarze

komentarzy

Jessie Ware - What's Your Pleasure