Jessie Ware - What's Your Pleasure

Recenzja: Natalia Przybysz Prąd

Data: 30 listopada 2014 Autor: Komentarzy:

prad

Natalia Przybysz

Prąd (2014)

Warner

„Coś mi to robi, lecz jeszcze nie wiem co” śpiewa delikatnie Natalia Przybysz na samym początku swojego nowego albumu. Takie właśnie odczucie można mieć słuchając Prądu po raz pierwszy. Jeśli miałbym opisać jednym przymiotnikiem czwartą płytę wokalistki, wybrałbym określenie nieprzewidywalny. Muzyka tworzona przez Natalię zawsze wywoływała emocje, ale po raz pierwszy Przybysz zaskakuje tak bardzo i jednocześnie przedstawia nam jeden z najlepszych polskich krążków tego roku.

Tytułowy Prąd ma tutaj podwójne znaczenie. Natalia przede wszystkim elektryzuje muzycznie nagrywając w całości płytę pełną bluesa i rocka. Wokalistka, która od lat silnie kojarzona jest ze sceną soulu i R&B zostaje nazwana Jackiem White’em w spódnicy. Czy świat wywrócił się do góry nogami? Niekoniecznie, gdyż już poprzedni album nagrany w hołdzie Janis Joplin wskazywał zmianę muzycznego kierunku. Inaczej jednak patrzy się na płytę pełną coverów i w pełni autorski, niezwykle prawdziwy materiał. Z drugiej strony to obraz Przybysz śmiało idącej pod prąd współczesnym trendom i oczekiwaniom fanów. Natalia mogłaby nagrać album w stylu Sistars, na co wielu cały czas liczy. Ona jednak dojrzewa artystycznie i nieustannie szuka swojej drogi. Nie trzeba się z tym zgadzać, ale zdecydowanie warto docenić, że zamiast kolejnych utworów w stylu Jill Scott dostajemy poruszający cover „Kwiatów ojczystych” Czesława Niemena, rockandrollowe „XJS” z Tymonem Tymańskim czy magiczną folkową „Królową Śniegu”.

Spoiwem między jej wcześniejszą twórczością a obecnym wcieleniem pozostaje głos Natalii – charakterystyczny, pełny soulowego ciepła, ale z coraz większą zadziornością wyśpiewujący zaskakujące teksty. Właśnie w nich zawarty jest największy ładunek Prądu. Osobiste, niebanalne, ale również irytujące i niejasne za pierwszym odsłuchem. Pod względem lirycznym to jeden z najlepszych albumów ostatnich lat na naszym rodzimym rynku. Bije z niego prawda i odwaga, bez owijania w bawełnę Natalia śpiewa o swoich kompleksach, seksie czy wielkiej miłości. To właśnie autentyzm nowych nagrań daje wrażenie, że Przybysz w końcu znalazła swoje muzyczne „ja”.

Razem z Jerzym Zagórskim artystka stworzyła płytę niezwykle przemyślaną, nieprzekombinowaną, ale również niejednoznaczną. Prąd niczym prawdziwy ładunek elektryczny na początku drażni, bywa nawet nieprzyjemny, bo dopiero jako efekt końcowy można  poznać jego prawdziwą siłę. Ta jest tak ogromna, że żadne przyrządy pomiarowe nie są w stanie jej okreslić.

Komentarze

komentarzy

Jessie Ware - What's Your Pleasure