Recenzja: Hades / Emade / DJ Kebs Czasoprzestrzeń

Data: 5 grudnia 2014 Autor: Komentarzy:

hek

Hades / Emade / DJ Kebs

Czasoprzestrzeń (2014)

Prosto

Hades zawsze był dla mnie tym lepszym raperem z HIFI Bandy. Ciekawszy styl, ciekawsza barwa głosu i dużo ciekawsze teksty od kolegi z zespołu — Dioxa. Had to oldskulowiec pełną gębą, w dodatku niekryjący tego ani trochę. Na poprzedniej solówce Galus dał mu klasyczne nowojorskie brzmienie złotej ery, co okazało się strzałem w dziesiątkę i Nowe dobro to zło było jak najbardziej udaną produkcją. Teraz produkcją zajął się Emade, a Kebs ponownie położył skrecze.

Hades jest raperem, który nie sili się na szukanie rzadkich metafor, przyśpieszeń na przekroju kilku wersów czy wielkich filozoficznych wywodów. Jest prostym (żaden zarzut!) nawijaczem z pomysłem na siebie, przekazującym swoje wyraziste myśli bardzo doraźnie. Ten styl jest kontynuowany również na tej płycie. Had dryfuje gdzieś między melancholią a rzeczywistością, odpalając przy tym kolejne spliffy. Leniwy charakter rapowania i cały klimat płyty pozwalają, by co jakiś czas po prostu odpłynąć, zamyślić się na chwilę i ocknąć kilkadziesiąt sekund później. Kawałki raczej traktują o tym samym — wypełnione prostym przekazem nawiązującym do rapgry, jointów, świata, ojczyzny, pieniędzy czy rodziny. Wszystkie składniki wrzucone do jednego kotła, a potem rozdzielone na poszczególne kawałki. W kawałku „Sumo rap” możemy usłyszeć „Lubię zjeść, pierdolę fitness, jogurty pitne / Bierz telefon i dzwoń po pizzę / Podwójny ser, chcę jeszcze boczek i szynkę / Polewam sosem, Emade już odpala maszynkę”, cały Hades. Prosto, bez zbędnych upiększaczy.

Emade, jak nawinął sam Hades, „zrobił robotę” swoją produkcją. Jak wcześniej wspominałem jest klasycznie ze śladową nutką elektronicznych dodatków, które raczej są smaczkiem, aniżeli sztywnym składnikiem bitów. Numery płyną, zostawiając mnóstwo przestrzeni Hadesowi, któremu trzeba przyznać, że sprawnie i z wyczuciem się po nich porusza. Kebs ponownie dał radę, jeśli chodzi o skrecze czy cuty. Wpasowują się idealnie, czego przykładem jest numer „Robo ty” nawiązujący do marihuany, w którym znajdziemy reaggowe wstawki.

Czasoprzestrzeń to płyta poprawna, ale niestety niewiele więcej. To album pełen ogólników, których na rapowych krążkach znajdziemy przecież całe mnóstwo. Hades ma styl i dobry szorstki wokal, jednak przez cały czas obraca się wśród tych samych tematów, czasem używa zbyt prostych, wręcz banalnych, porównań. Całość współgra z muzyką Emade, ale brakuje tu konkretów i zwłaszcza w tekstach — czegoś zaskakującego. Czegoś, co pozwoli słuchaczowi poczuć prawdziwe emocje, a nie tylko zostawi wrażenie, że przecież gdzieś już to kiedyś było.

Komentarze

komentarzy