Jessie Ware - What's Your Pleasure

Recenzja: JMSN Blue Album

Data: 12 grudnia 2014 Autor: Komentarzy:

JMSN

Blue Album (2014)

White Room Records

Minął rok od kiedy miałam okazję napisać recenzję epki †Pllajë†. JMSN przez ten czas nie odpoczywał i współpracował z różnymi muzykami, m.in. Kendrickiem Lamarem czy Tyga. Można zatem stwierdzić, że poruszał się w nieco innych klimatach muzycznych niż do tej pory. Ponadto uruchomił własną wytwórnię muzyczną White Room Records i właśnie tam powstawał najnowszy krążek artysty, który może być sporą niespodzianką dla fanów.

Christian Berishaj przyzwyczaił nas do dojmująco smutnej, wręcz depresyjnej, ale jednocześnie pięknej koncepcji swojej muzyki i wizerunku artystycznego. Chyba nikt nie mógł spodziewać się takiego odejścia od dotychczasowej twórczości — przy okazji Blue Album artysta zdecydowanie zbliżył się do tradycyjnego R&B. Do tej pory najłatwiej było mi porównać JMSNHow To Dress Well czy The Weeknd, natomiast już po pierwszych dźwiękach rozpoczynającego album „My Way” na myśl przychodzi mi bardzo znane nazwisko… Justin Timberlake. Blue Album muzycznie przypomina bowiem nieco 20/20 Experience. Tych porównań nie da się uniknąć, chociażby ze względu na podobną barwę głosu obu artystów. Co najważniejsze, krążek jest dobrze wyprodukowany — jest to połączenie żywych instrumentów, przede wszystkim smyczkowych, z najnowszymi sposobami tworzenia. Na takim tle JMSN bez większego wysiłku może zaprezentować swój głos, który jak zwykle brzmi bez zarzutów.

Blue Album zawiera kilka wyróżniających się utworów. Oprócz wspomnianego już wcześniej „My Way”, na uwagę zasługuje złożone z dwóch części „Addicted”. Jego tematem jest uzależnienie od miłości oczywiście — pewne rzeczy się nie zmieniają. Natomiast Christian opisuje to w hipnotyzujący sposób. Wyraźnie odczuwa się wszelkie emocje włożone w stworzenie kompozycji. Miło również posłuchać piosenek, które różnią się od reszty nieco szybszym tempem i bardziej dynamicznym charakterem, jak „Waves” i „Delay”. Dzięki temu album jest bardziej różnorodny. Wszystkie przejścia między utworami są płynne, a w każdym z nich JMSN odkrywa przed nami inne wokalne umiejętności.

Blue Album to poszukiwanie nowych inspiracji. Słychać tutaj, że jego twórca wciąż się rozwija i stara się czerpać jak najwięcej z innych gatunków. Ma to wpływ na końcowy efekt zarówno pod względem muzycznym, jak i tekstowym. Nie ma co ukrywać: poprzednie wydawnictwa JMSN to wynik jego bolesnych przeżyć w życiu prywatnym. Jednak tak, jak znakomicie przełożyły się one na proces twórczy — sprawiały, że przekaz był szczery i przejmujący — tak w toku emocjonalnych zmian zachodzących w Christianie musiały w pewnym momencie przestać być głównym źródłem jego natchnienia. Wydaje się, że ten moment właśnie nadszedł i mimo że przemiana ta jest zaskakująca, miło jest posłuchać materiału, który wydaje się być owocem pracy artysty z nieco lepiej poskładaną duszą.

Komentarze

komentarzy

Jessie Ware - What's Your Pleasure