Recenzja: Dwa Sławy Ludzie sztosy

Data: 11 lutego 2015 Autor: Komentarzy:

Dwa Sławy

Ludzie sztosy (2015)

Embryo Nagrania

Czym jest tytułowy sztos? Czy to uderzenie kulą bilardową? Czy może numerek z panią z pigalaka? A może szybkie działanie? Nie. Sztos to coś ociekającego zajebistością i właśnie taką definicję tego słowa przemycić chcą do naszego uzusu Dwa Sławy, którzy co jak co, ale wiedzą jak robić kozacką muzykę.

Ludzie sztosy.

Już intro sugeruje, że będzie bardziej nowocześnie niż miało to miejsce na poprzednich projektach RadosnegoAstka. Brzmienie jest mocno elektroniczne, a to zarazem plus, jak i minus Ludzi sztosów. Z jednej strony beaty, wyprodukowane przez Marka Dulewicza czy DJ-a Flipa a.k.a. Filipa Dulewicza w żaden sposób nie ustępują tym zza oceanu i stoją na bardzo wysokim poziome, ale z drugiej, słuchając ich po kolei, można odnieść wrażenie, że mogłyby być one nieco bardziej zróżnicowane. A jak — czepiam się! Są oczywiście wśród nich perełki, takie jak „O sportowcu, któremu nie wyszło” czy „Dzień na żądanie”, będący połączeniem leniwego g-funkowego vibe’u z newschoolową gadką, taki Devin the Dude 2.0.

Ludzie sztosy.

I jeden, i drugi Sław imponuje. Ich chemię czuć już z dystansu („à la Łęczyca, à la Kurdystan”). Obaj są charyzmatyczni, zabawni (nie śmieszni!) i bezpośredni. Mimo mocno humorystycznego klimatu, uważny słuchacz znajdzie jednak pewne odcienie szarości i szczyptę goryczy w wypluwanych przez nich tekstach. Jarek i Radek, uposażeni w swoją nieśmiertelną nawijkę dwusławową, potrafią natychmiastowo przykuć uwagę słuchacza błyskotliwymi linijkami. Dywagowanie na temat wyższości jednego nad drugim jest równoważne z odpowiedzeniem sobie na pytanie, czy Andy Cole był lepszy od Dwighta Yorke’a. Zdania będą podzielone, ale wiadomo, że obydwaj to ekstraklasa.

Ludzie sztosy.

Astek:

#FIGLORAJ #CHARLIECHAPLIN #RYANAIR #ELŻBIETABIEŃKOWSKA #ALZHEIMER #SMOKWAWELSKI #DELASOUL
#ZAPALENIEKRTANI #ŚWIATOWIT #CITROËN #DEPILACJA #STRACHNAWRÓBLE #JAREKSMUDA

Rado Radosny:

#MEATLOAF #GLORYHOLE #WARCABY #FELICJAŃSKA #CAŁUNTURYŃSKI #PANORAMARACŁAWICKA #LUDZKASTONOGA #IRDA #OKNOŻYCIA #TABERNAKULUM #LUBCZYK #DEXTERMORGAN #RADEKBERNARDYN

Kolejność bardzo przypadkowa i bardzo niepełna. Rozwiązania szukać na płycie.

Ludzie sztosy.

Selekcja utworów musiała być bardzo restrykcyjna, gdyż na Ludziach sztosach ciężko o kawałek, który swoim poziomem znacząc0 odstawałby od reszty. Do wcześniej wymienionych faworytów, „O sportowcu, któremu nie wyszło” i „Dzień na żądanie”, dodałbym kawałki: „SMGŁSK”, „Bą Bą Bą”, „Człowiek sztos”, „Diabelskie podszepty” oraz singlowe „Ciężki zawód (Gettin’ Money)” czy „Do ryma”, utwór będący istną polemiką z „Halabardami” WWO. W taki sposób wymieniona została połowa kompozycji. Mówi to samo za siebie. Na całym albumie znalazło się także miejsce dla trzech gości — dwóch raperów i jednej piosenkarki. Pierwszy z mistrzów ceremonii, Quebo, nie ściemnia z telekinezą, a jego zwrotka zmusza do bujania karkiem, natomiast drugi, JNR, dotrzymuje tempa Radkowi oraz Jarkowi i zapodaje naprawdę zabawne wersy w kawałku „Diabelskie podszepty”. Damski wokal Kasi Grzesiek wspiera Sławów w zamykającym cały projekt „I tak powiem!”. Swą pracę wykonuje poprawnie, aczkolwiek jej refren nie wybija się poza przeciętność.

Ludzie sztosy.

Parafrazując słowa Tego Typa Mesa z utworu „G-Funk jakbyś pytał” — pruderia i feminizm mają koszmary o Dwóch Sławach. Dotychczasowe opus magnum łódzkiego duetu jest idealnym przykładem na to, jak album „w kratkę” może być ogromnym sztosem — paradoks Sławów?. W wyreżyserowanym przez Olafa Lubaszenkę filmie Sztos mężczyzna w kasynie powiedział, że za „obok” jeszcze nie płacą. Sławy już na początku roku ustrzelili jackpot i mimo obrania zupełnie nowego kierunku muzycznego, obyło się bez ciężkiego zawodu #GETTINMONEY. Ludzie sztosy to kamień milowy w polskim rapie, jeśli chodzi o newschool rap, comedy rap, hashtag rap. Wybierz sobie k… .

Komentarze

komentarzy