dwa sławy

Up To Date Festival już niebawem!

Up To Date Festival startuje już w ten piątek! Jakiś czas temu pisaliśmy, że do Białegostoku przyjadą tacy muzycy jak Goldie, KAMP!, Face czy Otsochodzi. Przy okazji ostatnich ogłoszeń, do line-up’u dołączyło sporo ciekawych artystów. Naszych czytelników szczególnie powinna ucieszyć informacja, że w Białymstoku zobaczymy między innymi Noona. Mamy nadzieję, że fani producenta będą mieli okazję usłyszeć na żywo jego najnowszy materiał — Algorytm, który recenzowaliśmy w czerwcu. Na Up To Date zagrają również Dwa Sławy — hiphopowy duet z Łodzi, w skład którego wchodzą Rado Radosny oraz Jarosław Astek. Prawdopodobnie w Białymstoku usłyszymy utwory z ich najnowszej płyty, Coś przerywa. Dla fanów polskiej elektroniki zadowalającym ogłoszeniem powinien być Kuba Sojka. Pochodzący ze Śląska producent, umiejętnie łączy elektronikę z jazzowymi czy soulowymi inspiracjami. Jego talent został doceniony za granicą, współpracował z wytwórniami z Detroit czy Chicago. Spośród zagranicznych ogłoszeń warto wspomnieć o Aïshy Devi. „Przyszła na świat w Szwajcarskich Alpach a w jej żyłach płynie nepalsko-tybeteńska krew, która przyczyniła się to do ukształtowania się jej artystycznej persony – bezkmopromisowej poszukiwaczki inspiracji wykraczającej poza wszelkie, znane granice.” Devi to nie tylko wspaniały głos, ale i niezwykłe, duchowe podejście do swojej twórczości, które można poczuć podczas koncertów. Po resztę ogłoszeń i bilety wpadajcie na oficjalną stronę festiwalu!

#FridayRoundup: Chloe x Halle, Toni Braxton, Dwa Sławy i inni

Przedstawiamy kolejną garść interesujących, cotygodniowych nowości płytowych. Chloe i Halle wypuszczają swój debiutancki krążek, Toni Braxton powraca z dojrzałym albumem po ośmiu latach, a fani polskich bitów ucieszą się z premier KęKę, czy Dwóch Sław. Na koniec niespodzianka zza naszej wschodniej granicy. Przyjemnego słuchania.


The Kids Are Alright

Chloe x Halle

Parkwood

Jeszcze nie otrząsnęliśmy się po rewelacyjnym zeszłorocznym mikstejpie Chloe x Halle The Two of Us, którym duet niewątpliwie wypracował sobie miejsce w pierwszym szeregu bacznie obserwowanych projektów alternatywnego R&B, a dziewczyny już wydały oficjalny debiutancki longplay. Nie, żeby nic na to nie wskazywało. Jeszcze w listopadzie ukazało się singlowe „I Say So”, a w styczniu dziewczyny upubliczniły hymniczne „The Kids Are Alright”, które, jak się okazało, zostało tytułowym numerem z nadchodzącej płyty duetu. Brzmieniowo nie jest to może kierunek, w którym wyobrażałem sobie przyszłe odsłony projektu, porównując go do THEESatisfaction i pozostaje mi tylko nadzieja, że nie będzie to stylistyczny klucz do nowej płyty, ale w dalszym ciągu Chloe x Halle intrygują. Na płycie znajdziemy aż 18 utworów o łącznej długości przekraczającej 52 minuty. Wśród zaproszonych artystów Goldlink, Kari Faux i Joey Badass. — Kurtek


Sex & Cigarettes

Toni Braxton

Def Jam

Najpierw zapowiedziała, że kończy karierę. Następnie niespodziewanie wydała projekt z Babyface’em, który okazał się dużym sukcesem. Teraz Toni Braxton powraca z solowym albumem Sex & Cigarettes, na który kazała czekać fanom aż 8 lat. Przed premierą płyty poznaliśmy połowę jej zawartości, a co zawiera druga połowa? Mocne, otwierające krążek trio, z „Deadwood” na czele, jest zdecydowanym filarem wydawnictwa. Później otrzymujemy typowe dla Toni ballady, a nawet osłuchany już tropical house i wciąż taneczne, nawet w podstawowej wersji „Coping”. Poznany przed premierą albumu spis utworów, na którym znalazło się tylko osiem pozycji, solidnie rozczarował, ale nadzieję przynosiła pozostała zawartość Sex & Cigarettes. Czy po jej przesłuchaniu można ze spokojem powiedzieć, że jest to solidna płyta? Nie spodziewajcie się hitów i przeszywających ciało dreszczy. Raczej nastawcie się na dojrzały album, niezależnej i silnej kobiety, która w typowy dla siebie sposób śpiewa o miłości, nieszczęśliwych związkach i rozstaniach. — Forrel


Coś przerywa

Dwa Sławy

X2

Dwa sławy powracają we właściwy im, gęsty od hasztagów i językowych smaczków sposób. Przeważają żywiołowe numery pokroju singlowych „Zdejm czapkę” czy „Buty do wódy”, ale bywa również refleksyjnie, jak chociażby w utworze „Jestem”. Coś przerywa w wersji standardowej zawiera piętnaście utworów, bonusowo dostać możemy numer „X” wyprodukowany przez samego Astka. Na płytę zaprosili czworo gości: Kękiego, Sariusa, Jareckiego oraz Kasię Grzesiek, a bitami zajęli się między innymi Returnersi, SoDrumatic czy Michał Graczyk. Czy coś się zmieniło? Charyzma, błyskotliwość i muzyklaność nadal ta sama. Słychać jednak pewien kontrast między podkładami, które brzmią zazwyczaj jak soundtrack imprez a refleksjami, które obok humoru, zawierają w sobie dużo melancholii. — Polazofia


They Might’ve Even Loved Me

NoMBe

Th3rd Brain

Debiutancki projekt pochodzącego z Niemiec, a mieszkającego w Los Angeles, Noaha McBetha, występującego pod pseudonimem NoMBe to idealna propozycja dla poszukujących wrażliwego soulu, subtelnej elektroniki i odważnych rozwiązań. To właśnie te przymioty charakteryzują styl utalentowanego artysty, kompozytora i producenta, który zaistniał na scenie w 2015 r. za sprawą numeru „California Girls”. Płeć piękna wciąż stanowi główny temat jego muzyki — They Might’ve Even Loved Me to aż 18 utworów w całości poświęconych kobietom, które pojawiły się w jego życiu. NoMBe to barwna postać o interesujących korzeniach i z nietuzinkowym stylem. Mam nadzieję, że wykorzysta swoje atuty w pełni, aby trafić w końcu do szerszej publiczności — Adrian


ToTu

Kękę

Takie Rzeczy

Obserwując przemianę Piotra Siary wielu zastanawiało się, jak to wpłynie na jego twórczość. Wszak ślady po grubym karku i pijackiej nawijce KęKę zostały wyłącznie na YouTube i w serwisach streamingowych, a raper przechylanie kielicha zamienił na abstynencję, liczenie kalorii i sprawy rodzinne. Album To Tu można więc z całą pewnością traktować jako oddzielenie się grubą kreską od tematyki, którą Radomianin poruszał na swoich trzech ostatnich albumach z serii Rzeczy. Najnowsze wydawnictwo przedstawia KęKę jako bardzo świadomego gościa – głowę rodziny, ojca, męża, ale i ziomka, z którym, co prawda, nie można się już napić, ale od którego wciąż można usłyszeć wiele cennych i trafnych linijek.– Dźwięku Maniak


California

Diplo

Mad Decent

W czerwcu ubiegłego roku w jednym z wywiadów Diplo zapowiedział, że pracuje nad epką, na której pojawią się głównie nagrania z udziałem raperów. W zasadzie taki ruch to żadne zaskoczenie, zwłaszcza, że członek Major Lazer wielokrotnie zapuszczał się w podobne rejony. Kogo więc usłyszymy na Californii? Przede wszystkim młode twarze – Drama, Goldlinka, Lil Yachty’ego, Desiignera i innych. Sądząc po pierwszym singlu „Look Back” nie będą to jedynie trapowe bangery z elementami elektroniki, a gospodarz postanowił namówić gości, by na moment porzucili znaną sobie stylistykę. Czy California czymś nas zaskoczy? Sprawdźcie! — Mateusz


Run Deep

Deva Mahal

Motema Music

Charyzmatyczna Deva Mahal po zeszłorocznej EP-ce opatrzonej wyłącznie imieniem i nazwiskiem tym razem prezentuje się w pełnokrwistej odsłonie na debiutanckim albumie. Sama wokalistka twierdzi, że płytę zainspirowała przede wszystkim idea siły tkwiącej we wrażliwości. Ze słuchaczami Deva łączy się poprzez bogatą warstwę muzyczną połączoną z rozbrajająco szczerymi tekstami o miłości, stracie i ludzkiej wytrwałości w nieszczęściach. Trudno oderwać się od krążka wręcz ociekającego głębokim, prawdziwym soulem z niemałą domieszką współczesnego vibe’u. Warto odpalić szczególnie w nadchodzące wiosenne wieczory.– Empee


Kintsukuroi

Meron Addis

Rogue Blvd

Zaczynała od coverów znanych przebojów na YouTubie, a teraz brytyjska soulowa wokalistka Meron Addis wydała debiutancki mixtape zatytułowany Kintsukuroi. Enigmatyczny nieco tytuł oznacza japońską sztukę naprawy stłuczonych wyrobów ceramicznych poprzez sklejanie ich złotem przez co ubytki te zyskują nowy wymiar piękna. Na wydawnictwie znajdziemy 7 utworów, które utrzymane są w stylistyce łagodnego r&b oraz soulu i opowiadają głównie o dobrych i złych stronach relacji. Opublikowany w zeszłym roku singiel „Listen”, do którego klip możecie znaleźć na YouTubie, to zdecydowanie najbardziej wybijający się z reszty utwór. Fanom Joyce Wrice twórczość Meron na pewno przypadnie do gustu. — Pat


Mozaïka

Onuka

Vidlik

Ukraiński zespół elektroniczno-folkowy, który gatunkowo krąży również wokół soulu, R&B i popu, zaprezentował swoje trzecie wydawnictwo. Mozaïka jest następcą ciepło przyjętego debiutu z 2014 roku oraz bardzo popularnego klubowego EP Vidlik. Na płycie znajdziemy dziesięć dojrzałych utworów autorstwa Naty Zhyzhchenko i Jewgienija Filatova, z których każdy ma swój nastrój, tło i miejsce. Duet skupia się tym razem na dojrzałych życiowych tematach, bo ich publiczność także dojrzewa. Również temat miłości nie jest poruszany w sposób infantylny, lecz wyrywa się ogólnie przyjętym schematom. Nowy album w dużej mierze jest odzwierciedleniem osobistych tematów. W szczególności Onuka porusza temat samotności wśród osób publicznych. Jeśli jeszcze nie znacie dokonań muzycznych tej ukraińskiej grupy, koniecznie odróbcie lekcje, a potem wybierzcie się na interesujące widowisko, które Onuka oferuje na koncertach. — Forrel

Kool G Rap, Dwa Sławy, The Mouse Outfit, Tice, Smack na Hip Hop Kemp 2017

Kolejni artyści i kolejne powody, dla których warto wpisać Hip Hop Kemp na swój wakacyjny rozkład jazdy!

Na początek dobre wieści dla wszystkich kochający hardcorowy rap, sięgający nawet lat 80-tych, czyli prawdziwy weteran amerykańskiej sceny — Kool G Rap. Na Kempie, poza klasykami z jego repertuaru, możemy się także spodziewać materiału z najnowszego albumu Return of the Don, który został wyprodukowany przez MoSS-a. Jeśli chcecie zobaczyć na żywo genialnego MC (mało kto tak dobrze czuje rytm jak on) i poczuć klimat rodem z Queens, na pewno dodajcie rapera na listę artystów, których musicie zobaczyć na tegorocznym Kempie!

Następnym ogłoszeniem są „Ludzie sztosy” czy może raczej dandysi polskiej sceny — Dwa Sławy. To info cieszy i nie dziwi, bo po tak dobrym przyjęciu Dandys Flow, Sławy po prostu musieli zagościć na festiwalu. Łódzcy artyści na swoim koncie mają już kilka płyt, ale Dandys Flow naprawdę namieszało na polskiej scenie. Można pokusić się o stwierdzenie, że chociaż album ukazał się na początku 2017, to pewnie znajdzie się w większości krajowych zestawień najlepszych krążków roku. Na koncercie zapowiada się niezły ogień, bo materiał to prawdziwa perełka.

UK to tylko grime? Nie tym razem, do festiwalowego line-up’u dołącza liveband The Mouse Outfit. Możemy się spodziewać dobrego grania na luzie, idealnie wpisującego się w kempowy charakter. The Mouse Outfit to producencka grupa z Manchesteru, która gustuje raczej w chillowych rytmach. Ich debiutancka płyta Escape Music zdobyła nagrodę albumu roku magazynu Wordplay. Chini, Pitch i Defty koncerty grają w towarzystwie Dr Syntaxa, Sparkza i kilku innych muzyków. Koncert na pewno będzie dobrą przeciwwagą dla hardcorowego Kool G Rapa czy Sławów.

Ponadto na festiwalu wystąpią reprezentanci naszych sąsiadów – Tice oraz Smack. Tice to niemiecka raperka tureckiego pochodzenia, która zdobyła uznanie epką Trümmerfrau. Polecam sprawdzić kawałek „Ich hoffe” oraz tytułowe „Trümmerfrau”. Z kolei Smack to czeski raper, producent i DJ. Nie ma grime’u z Wielkiej Brytanii? Będzie z Czech! Posłuchajcie chociażby „Dal Sem Spliff” — chociaż czeski zawsze wywołuje u nas uśmiech, to raper naprawdę daje radę i na bit wchodzi (prawie) jak Skepta.

Nowy teledysk: Rasmentalism feat. Dwa Sławy,The Voices „Nie jestem raperem”

rasdwasRasmentalism z kolejnym singlem! Do Rasa Menta dołączyli Dwa Sławy i chór The Voices, znany między innymi z finału „Mam Talent!”. Nieprzekombinowany podkład został uzupełniony potężnym refrenem, dodajmy do tego świetne zwrotki raperów i mamy najlepszy singiel z „Wyszli coś zjeść”. Fantastycznie zrealizowany teledysk, w którym cała ekipa nawiązuje do kultowych grup (poznajecie wszystkie?). Premiera albumu już 13 kwietnia, a preordery możecie składać na asfaltshop.pl

Relacja z koncertu Dwóch Sławów w łódzkim Lordi’s

11046617_968940816450380_6218282810119928221_n

fot. www.fotofoto.com.pl

Początek roku zaczął się dla polskiego rapu od mocnego uderzenia. Za sprawą świetnego albumu Ludzie sztosy (nasza recenzja), łódzki duet zebrał bardzo przychylne opinie krytyków oraz zdobył przepustkę do szerszej świadomości słuchaczy. Zatem tylko kwestią czasu była ogólnopolska trasa koncertowa, która trwa w najlepsze. Równo tydzień temu Dwa Sławy powrócili do swojej rodzinnej Łodzi, aby zrobić sztos. Prócz AstkaRadosnego, zebrani w klubie Lordi’s fani mogli obejrzeć w akcji, także Kasa znanego ze składu Afront oraz ekipę Polskie Karate.

Wraz z charakterystycznym „uoo” klub eksplodował i tak już zostało do końca imprezy – ręce bujały się z lewej do prawej strony, zebrani fani zdzierali gardła wraz ze Sławami, a krótkie przerwy między poszczególnymi utworami mogły z pewnością spowodować zadyszkę u osób z gorszą kondycją fizyczną. Na setliście znalazły się głównie utwory z najnowszego albumu, aczkolwiek znalazło się, również miejsce dla starszych utworów, takich jak „Nie wiem, nie orientuję się” czy nagrane wspólnie z Polskim Karate, „W 3 dupy”. Sławy zaskoczyli zebraną rzeszę fanów, gdy stojący za konsoletą DJ Flip puścił w eter dźwięki „Ona tańczy dla mnie”, a JarekRadkiem zaczęli rymować „Bą Bą Bą”. Początkowe uśmiechy zamieniły się w szał wśród zebranej publiki, która wykrzykiwała wszystkie zwrotki razem z gwiazdami wieczoru. Gdy w klubie Lordi’s zaczął rozbrzmiewać bit do utworu „Kobiety sztosy” ze sceny poleciały goździki i rajstopy — PRL-owski sznyt w wykonaniu Sławów. Obyło się zatem bez sztampy. Kontakt z publiką był znakomity, nagłośnienie przyzwoite, aczkolwiek odniosłem wrażenie, że osoby nie znające słów na pamięć, mogły mieć trudności ze zrozumieniem, niektórych linijek. Poza tym detalem, noc z siódmego na ósmego marca była dawką znakomitego, energetycznego, rozrywkowego rapu. Sztos.

63773_968942619783533_1551772494748096439_n

fot. www.fotofoto.com.pl

Można zaryzykować, więc stwierdzenie, że klub Lordi’s stał się ostatnio łódzką ambasadą dobrego rapu (koncerty PRO8L3Mu oraz SokołaMarysi Starosty); życzę sobie i innym hiphopowym głowom, aby podobnych wydarzeń nie zabrakło w przyszłości. Dzisiaj, w piątek trzynastego, impreza w Katowicach. Sławy na pewno zapewnią, że wszyscy skatują się jak należy. Szukajcie koncertów łódzkiej fabryki ładnych linijek u siebie w mieście. Warto się tam pojawić. Tutaj macie mała próbkę.

Dwa Sławy ruszają w trasę

marzec
Po wysłuchaniu nowego albumu Dwa Sławy oraz po przeczytaniu naszej recenzji nie powinniście mieć wątpliwości czy chcecie zobaczyć tych dwóch typów na scenie. Chcecie, a nawet macie ku temu okazję bowiem prezentujemy właśnie listę najbliższych koncertów duetu. Zapowiada się pracowity marzec dla chłopaków, ale w końcu to ludzie sztosy! (więcej…)

Recenzja: Dwa Sławy Ludzie sztosy

Dwa Sławy

Ludzie sztosy (2015)

Embryo Nagrania

Czym jest tytułowy sztos? Czy to uderzenie kulą bilardową? Czy może numerek z panią z pigalaka? A może szybkie działanie? Nie. Sztos to coś ociekającego zajebistością i właśnie taką definicję tego słowa przemycić chcą do naszego uzusu Dwa Sławy, którzy co jak co, ale wiedzą jak robić kozacką muzykę.

Ludzie sztosy.

Już intro sugeruje, że będzie bardziej nowocześnie niż miało to miejsce na poprzednich projektach RadosnegoAstka. Brzmienie jest mocno elektroniczne, a to zarazem plus, jak i minus Ludzi sztosów. Z jednej strony beaty, wyprodukowane przez Marka Dulewicza czy DJ-a Flipa a.k.a. Filipa Dulewicza w żaden sposób nie ustępują tym zza oceanu i stoją na bardzo wysokim poziome, ale z drugiej, słuchając ich po kolei, można odnieść wrażenie, że mogłyby być one nieco bardziej zróżnicowane. A jak — czepiam się! Są oczywiście wśród nich perełki, takie jak „O sportowcu, któremu nie wyszło” czy „Dzień na żądanie”, będący połączeniem leniwego g-funkowego vibe’u z newschoolową gadką, taki Devin the Dude 2.0.

Ludzie sztosy.

I jeden, i drugi Sław imponuje. Ich chemię czuć już z dystansu („à la Łęczyca, à la Kurdystan”). Obaj są charyzmatyczni, zabawni (nie śmieszni!) i bezpośredni. Mimo mocno humorystycznego klimatu, uważny słuchacz znajdzie jednak pewne odcienie szarości i szczyptę goryczy w wypluwanych przez nich tekstach. Jarek i Radek, uposażeni w swoją nieśmiertelną nawijkę dwusławową, potrafią natychmiastowo przykuć uwagę słuchacza błyskotliwymi linijkami. Dywagowanie na temat wyższości jednego nad drugim jest równoważne z odpowiedzeniem sobie na pytanie, czy Andy Cole był lepszy od Dwighta Yorke’a. Zdania będą podzielone, ale wiadomo, że obydwaj to ekstraklasa.

Ludzie sztosy.

Astek:

#FIGLORAJ #CHARLIECHAPLIN #RYANAIR #ELŻBIETABIEŃKOWSKA #ALZHEIMER #SMOKWAWELSKI #DELASOUL
#ZAPALENIEKRTANI #ŚWIATOWIT #CITROËN #DEPILACJA #STRACHNAWRÓBLE #JAREKSMUDA

Rado Radosny:

#MEATLOAF #GLORYHOLE #WARCABY #FELICJAŃSKA #CAŁUNTURYŃSKI #PANORAMARACŁAWICKA #LUDZKASTONOGA #IRDA #OKNOŻYCIA #TABERNAKULUM #LUBCZYK #DEXTERMORGAN #RADEKBERNARDYN

Kolejność bardzo przypadkowa i bardzo niepełna. Rozwiązania szukać na płycie.

Ludzie sztosy.

Selekcja utworów musiała być bardzo restrykcyjna, gdyż na Ludziach sztosach ciężko o kawałek, który swoim poziomem znacząc0 odstawałby od reszty. Do wcześniej wymienionych faworytów, „O sportowcu, któremu nie wyszło” i „Dzień na żądanie”, dodałbym kawałki: „SMGŁSK”, „Bą Bą Bą”, „Człowiek sztos”, „Diabelskie podszepty” oraz singlowe „Ciężki zawód (Gettin’ Money)” czy „Do ryma”, utwór będący istną polemiką z „Halabardami” WWO. W taki sposób wymieniona została połowa kompozycji. Mówi to samo za siebie. Na całym albumie znalazło się także miejsce dla trzech gości — dwóch raperów i jednej piosenkarki. Pierwszy z mistrzów ceremonii, Quebo, nie ściemnia z telekinezą, a jego zwrotka zmusza do bujania karkiem, natomiast drugi, JNR, dotrzymuje tempa Radkowi oraz Jarkowi i zapodaje naprawdę zabawne wersy w kawałku „Diabelskie podszepty”. Damski wokal Kasi Grzesiek wspiera Sławów w zamykającym cały projekt „I tak powiem!”. Swą pracę wykonuje poprawnie, aczkolwiek jej refren nie wybija się poza przeciętność.

Ludzie sztosy.

Parafrazując słowa Tego Typa Mesa z utworu „G-Funk jakbyś pytał” — pruderia i feminizm mają koszmary o Dwóch Sławach. Dotychczasowe opus magnum łódzkiego duetu jest idealnym przykładem na to, jak album „w kratkę” może być ogromnym sztosem — paradoks Sławów?. W wyreżyserowanym przez Olafa Lubaszenkę filmie Sztos mężczyzna w kasynie powiedział, że za „obok” jeszcze nie płacą. Sławy już na początku roku ustrzelili jackpot i mimo obrania zupełnie nowego kierunku muzycznego, obyło się bez ciężkiego zawodu #GETTINMONEY. Ludzie sztosy to kamień milowy w polskim rapie, jeśli chodzi o newschool rap, comedy rap, hashtag rap. Wybierz sobie k… .

Nowy teledysk: Dwa Sławy „Multitasking”

Dwa Sławy

Łódzka fabryka ładnych linijek puszcza w sieć kolejny klip promujący album Ludzie Sztosy. Tym razem wizji doczekał się utwór opatrzony numerem 13 — „Multitasking”. Praży taki klip? Sztos?