Recenzja: Jazmine Sullivan Reality Show

Data: 23 marca 2015 Autor: Komentarzy:

jazmine sullivan

Jazmine Sullivan

Reality Show (2015)

RCA

Programy typu reality show na dobre zagościły w czołówkach stacji telewizyjnych. Orwellowska historia przeniesiona została w dzisiejsze czasy, a samo zjawisko powędrowało o krok dalej. Ludzie chcą być podglądani i filmowani, co z drugiej strony znajduje wielką rzeszę odbiorców. Jazmine Sullivan postanowiła stworzyć własne Reality Show o miłości i jej reperkusjach i osiągnęła tym samym wyżyny szczerości.

Współczesny rynek muzyczny jest bezlitosny i skomercjalizowany. Wokaliści R&B, chcący wydać kolejne albumy miewają nierzadko wielkie trudności. Nie wystarczy być już znanym i mieć za sobą pokaźny dorobek. Z każdym projektem artyści stają się poniekąd debiutantami. Sullivan nie uległa współczesnym trendom i wniosła szczyptę świeżości do tradycyjnej czarnej muzyki. W charakterystyczne mocne i twarde beaty, za które odpowiedzialni są niezmiennie Anthony BellSalaam Remi, wplątała elementy disco i elektroniki, co zmodernizowało cały projekt, dostosowując go do dzisiejszych realiów. Całość wydawnictwa okraszona jest jej oryginalnym niskim wokalem, co wyróżnia je spośród innych. Jazmine, niby wirtuoz, manipuluje swoim instrumentem i wciela się w różne postaci, dzięki czemu prezentuje szeroki wachlarz doznań emocjonalnych. Nie podchodzi do tego rygorystycznie, tylko swobodnie bawi się uczuciami, nadając im określone znaczenie. Miejscami jest uwodzicielska i ponętna, by za chwilę, przy pomocy sylabizacji i odmiennej intonacji, stać się bezwzględną i szorstką jak w „If You Dare” czy „Brand New”. Wskutek tych zabiegów mocna i dojrzała warstwa liryczna nie powoduje znudzenia. Krążek zamykają dwa doskonałe kawałki. „Masterpiece (Mona Lisa)” to ukłon w stronę muzyki lat 80., a zabawne „If You Dare” podnosi na duchu i zachęca do zdobywania szczytów marzeń.

Pomimo że utwory R&B nie królują dziś na listach przebojów, to Sullivan potrafiła stworzyć wydawnictwo, które jest odmienne i nieznacznie wybiega poza ramy gatunku. Podjęła odważny krok, wystawiając swoje uczucia na widok kamer. Nie zatraciła tym samym swojej tożsamości, a wypuszczenie trzech singli i przekładanie daty premiery, nie zagroziło pojawieniu się płyty i nie spowodowało spadku zainteresowania projektem. W konsekwencji otrzymaliśmy solidny emocjonalny album, który zbliża wokalistkę do czołowych nazwisk sceny R&B.

Komentarze

komentarzy