Recenzja: VNM Klaud N9jn

Data: 15 maja 2015 Autor: Komentarzy:

vnm-klaudn9jn

VNM

Klaud N9jn (2015)

Prosto Label

VNM nagrał płytę, na której historie ze swojego życia opowiada z perspektywy innych osób. A gdyby wejść w tę grę i zrecenzować Klaud N9jn jego oczami? Odpalam krążek i myślę tak…

„To mój pierwszy koncepcyjny album, a przyszedł mi do głowy po krótkiej drzemce. Jak zwykle musiałem wymyślić coś zupełnie innego. Za każdym razem wieszam sobie wyżej poprzeczkę, bo do pokonania mam przecież tylko samego siebie. Sytuacje, które przyszły mi do głowy we śnie, zainspirowały mnie do tego, aby wejść w buty innych i z ich punktu widzenia spróbować opowiedzieć o sobie. W końcu jestem Fał i robię na płytach to, co chcę. Ilu raperów odważyłoby się na taki ruch? No właśnie.

Wziąłem na tapetę kilka osób. Każda wiąże się z emocjami, wspomnieniami lepszymi bądź gorszymi. Na przykład lekarz — frajer, który zmasakrował mi twarz i pamiątkę będę miał do końca życia. Wspominałem o tej sprawie w kilku wcześniejszych kawałkach, jednak mimo wszystko już się z tym pogodziłem. Mam tylko nadzieję, że karma spełni swoją rolę i wróci do tego gościa. Nie mogłem nie wcielić się w swoich rodziców za którymi tęsknię, a w rodzinnym domu nie bywam często z racji wykonywanej profesji. Koncerty, nagrywki, melanż — no wiecie jak jest. Bit od razu pomógł mi wczuć się w nostalgiczny klimat tego numeru. W pewnym sensie chciałem sprawdzić, czy przynajmniej w małej części miałem rację. Z Mesem ścigamy się od zawsze, no i jesteśmy najlepszymi raperami w tym kraju. Wyprzedzamy swoje czasy tak, jak kiedyś Eis. Mogłem zaprosić go do tego numeru — ciekawe, jak wcieliłby się w moją rolę i opisał samego siebie. Babę od angielskiego pamiętam, jak dzisiaj. Strasznie ją wnerwiałem na każdej lekcji. Największym problemem było to, że szekspirowski język ogarniałem dobrze, więc nie mogła mnie usadzić. Pewnie przez to piekło, które jej zgotowałem wspomina mnie do dziś. A może ktoś mnie przebił? Oby jej dzieciaki nie słuchały mojej muzyki, bo mogłaby tego nerwowo nie wytrzymać. Pamiętam też jednego gościa na koncercie, który podbił po autograf i pogadaliśmy szczerze o rapie. Cieszyłem się, że przynajmniej trochę mogłem mu podpowiedzieć, jak podchodzić do tej muzyki. Od kogo lepszego mógłby się uczyć, jak nie ode mnie? „REM” akurat pisałem w pierwszej osobie na przekozackim bicie B.Melo. Dobrze tam popłynąłem, co? Właśnie te numery uważam za najlepsze, ale żadnego z nich nie dałem na singiel. Ostatni numer, „Mirror Check”, to instrukcja i podpowiedzi do poszczególnych kawałków. DrySkull — co za bit!

Najnowszą płytę wyprodukował mi SoDrumatic, który jest kozakiem i po jego bity będę sięgał zawsze. Teraz chciałem jednak urozmaicić trochę produkcję, ale jednocześnie zachować też nowoczesną spójność płyty. Wojtka oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć, bo w „Zmorze” podłożył mega petardę, tak samo jak w „Skalpelu”. Oba bity strasznie mroczne. Wziąłem mistrzowskie rzeczy od kilku producentów. Wspominałem już o B.Melo, którego podkład cały czas mam w uszach. Od razu idealnie siadł mi sztos od Du:ita z numeru, który otwiera płytę – „Dziewiąta Chmura”. Czarny HIFI (kiedy gramy w Fifę?) jak zwykle zostawił mi dużo przestrzeni pod nawijkę o „Barmanie”. Czuć tu stempel brzmieniowej jakości. Nie chwaląc się więcej swoim rapem z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że Klaud N9jn muzycznie jest moim najlepszym albumem, a pewnie i najlepszym wydanym w ostaniach latach w Polsce. Na takich bitach czuję się najlepiej i to chyba słychać, że nawijam tam jak król.

Do edycji specjalnej dorzuciłem dobrze znane Wam „Linie” i „Fan 3”, czyli kolejny numer z mojej ulubionej serii. Martwi mnie tylko jedna rzecz — nie wiem, jak będę z tą płytą grał koncerty. Nie jest to produkcja wybitnie koncertowa, ale wszystko wyjdzie w praniu. Trzeba się z tym zmierzyć. Tyle ode mnie. Pewnie i tak wszyscy, jak zwykle, będą porównywać mnie do Drake’a i mówić, że robię podobne rzeczy, ale mam to totalnie gdzieś. Aaaa, zapomniałbym. Sami zobaczycie, że przyśpiewki idą mi co raz lepiej. Nie jest to szczyt moich marzeń, ale cały czas staram się nad tym pracować. Daleko mi do wokalistek, które udzieliły się na tej płycie, czyli Sylwii Danek, Ani Karwy, Kamili Bagnowskiej oraz Klaudii SzafrańskiejMesa też nie dogonię w tym temacie i muszę uznać tutaj jego wyższość”.

Tyle od głosu mojego wewnętrznego VNM’a, a wracając na swoje redaktorskie stanowisko dodam jeszcze tylko, że płyta jest kapitalna muzycznie (to winduje ocenę), bardzo dobra pod względem nawijki i niezła tekstowo, choć nie wszystkie historie trafiają w gust. Tak czy siak, TOP5 polskiego rapu A.D. 2015 będzie na pewno.

Komentarze

komentarzy