prosto

„Połączyć dwa światy, smaku i paździerza” — SoDrumatic dla Soulbowl.pl

Na wywiad umawialiśmy się dwukrotnie, bo za pierwszym razem na przeszkodzie stanęły warszawskie korki. Gdy już pogadaliśmy, podesłałem Wojtkowi po jakimś czasie maila z materiałem do autoryzacji i czekałem, żeby wstawić go tutaj do przeczytania. Dostałem maila zwrotnego i gdy po kilku dniach usiadłem do wrzucenia go na Miskę to… znikł. Przeczesałem komputer, skrzynkę mailową włącznie ze wszystkim spamem i nic, pusto. Do tej pory nie wiem jak to się stało, ale podejrzewam, że omyłkowo usunąłem ten wywiad. Na szczęście Wojtek podesłał mi go drugi raz i dopiero teraz, po tych wszystkich perturbacjach możecie go śmiało przeczytać. Dlatego już nie będę spojlerował, przed wami… SoDrumatic!

Soulbowl: W dalszym ciągu zaczynasz robienie bitu od bębnów?

SoDrumatic: (śmiech) W większości przypadków na pewno tak, ale w ostatnim czasie dużo rzeczy powstaje bardziej od strony kompozycji.

Czyli trochę się pozmieniało…

Trochę tak, ale kiedyś rzeczywiście na początku były bębny, bo chciałem żeby były podstawą. Niezmiennie jednak pozostał FL, program tak się rozwinął, że nie potrzebuję nic innego. Wręcz zaczynam sięgać po rzeczy, które już były wcześniej integralną częścią Fruita, a ja z nich nie korzystałem.

Jak wpisuję SoDrumatic na Youtube i filtruję po ilości wyświetleń, to z pierwszych 10 pozycji jest ponad 100 milionów obejrzeń. No nie da się ukryć, że masz rękę do hitów.

Najwięcej chyba z Paluchem nabiliśmy?

Zgadza się.

Wydaje mi się, że w kwestii Palucha, to on zrobił największą robotę, tworząc numery takie, a nie inne. Sam sięgałem po numery Palucha jeszcze przed tym, jak zacząłem z nim współpracować, głównie przez tematykę tekstów. W pozostałych pewnie i rapersko i producencko się to zgrało, ale czy zaraz hity?

Nie bądź taki skromny, liczby o tym świadczą (śmiech). Chociażby bit do „Bez Strachu”, który jest mega charakterystyczny i oprócz ogromnej liczby wyświetleń, jest jednym z najbardziej kojarzonych numerów Palucha…

Bo to nietypowy bit, bardzo surowy i ogólnie niewiele się na nim dzieje. Sam nie jestem w stanie rozgryźć fenomenu tego numeru. Chyba zadziałała kombinacja surowości bitu oraz głosu Palucha, no i zażarło.

Pytam o tę nośność, bo zrobiłeś kilka bitów pod konkretne projekty typu Młode Wilki czy Tour of The Year. Do takich produkcji trzeba przecież bujającej muzyki, więc wybór ciebie do zrobienia bitu wydaje się być bardzo oczywisty.

To mnie ucieszyło, bo za każdym razem wychodziło tak, jak sobie to wyobrażałem. Cieszę się, że mogłem podjąć się tych propozycji i wszystko dobrze zagrało.

A który numer z tych hitowych na twojej produkcji jest najlepszym według ciebie?

Typowałbym numery z VNM-em lub właśnie wspomniane Tour Of The Year, Dream Team czy Młode Wilki. Generalnie z Tomkiem i Paluchem zawsze mi się dobrze współpracowało, bo wzajemnie się napędzaliśmy i mieliśmy do siebie pełne zaufanie.

To jak już wywołałeś Tomka, to powiedz mi, czy jak produkowałeś jego album, to siedzieliście razem w studio?

Nie, większość odbyła się na korespondencyjnych zasadach, tak jak z większością wykonawców. Zaczynam to zmieniać, bo jednak czuję ten komfort, kiedy ktoś siedzi obok ciebie w studio i można od razu wszystko weryfikować, no i produkcja sprawniej idzie do przodu. Mam też w głowie kilka pomysłów, żeby stworzyć z kimś projekt, a potem zacząć jeździć i grać jako jakiś twór. Na ten moment jednak nie jest to na tyle sprecyzowane, żeby określić czy będzie to np. raper czy wokalista. Fajnie było zrobić nawet rapowy materiał, ale stanąć wtedy chociażby za deckami i być integralną częścią takiego przedsięwzięcia, a nie tylko stworzenie warstwy muzycznej na album.

W tych 10 najpopularniejszych utworach, które wyprodukowałeś, jest jeden rodzynek, czyli piosenka z Karoliną Czarnecką. Jak w ogóle do tego doszło?

To była inicjatywa Czwórki (Polskie Radio – przyp. redakcja). Ludzie, którzy zajmowali się tym projektem, dobierali do siebie ludzi oddalonych od siebie muzycznie, żeby wyszła ciekawa fuzja. Gdy dowiedziałem się, że ma być to Karolina, to z jednej strony pomyślałem sobie: „okej, to będzie coś innego” i będę mógł się z tym zmierzyć. Z drugiej strony jednak chciałem zasugerować, że to ja może mógłbym kogoś wybrać. Pozostałem jednak przy pierwotnej propozycji i do ostatniej chwili nie wiedziałem co się wydarzy. Byłem otwarty na to, że może pojawić się krytyka, no ale ostatecznie siadło. Na samym początku miałem tylko szkic, zapisany bodajże tylko bas, krótki loop. Karolina do mnie wpadła i puściłem jej kilka propozycji. Na tym zawiesiła się najdłużej i w moment się zdecydowała mówiąc: „mamy to”. Ja też się ucieszyłem, bo nawet nie wiedziałem na tamten moment w jakim kierunku to pójdzie i uznałem za fajny challenge.

„Dance for You” jest mega popularnym kawałkiem na Soundcloudzie, a większość komentarzy jest w obcych językach. Nie myślałeś o tym, żeby wydać się za granicą? Przy instrumentalnej muzyce dojście do nowych słuchaczy wydaje się łatwiejsze.

Myślałem o tym, ale dopiero teraz byłbym na to gotów. Właśnie przy „Dance for You” czy „All the way down” odbiło się to szerokim echem, bo dostawałem głosy np. od stacji lokalnych ze Stanów, czy mogą to grać w radio czy na imprezach. W niedalekiej przyszłości powinno się coś takiego wydarzyć. Czasem wystarczy pokonać barierę językową i znaleźć wykonawcę anglojęzycznego z konkretnego terytorium, aby zawojować za granicą.

Good Times zostało wydane w Prosto, a ta wytwórnia ma też nazwijmy to sublabel – MOST. Nie kusiło, żeby to tam wydać? Wiadomo, że to trochę inna elektronika, ale…

MOST reprezentuje… nie chciałbym powiedzieć, że niszowość elektroniki, ale stawiają bardziej na surowość i rasowość. Mój album jest bardziej popowy i komercyjnie nastawiony, więc nie do końca pewnie pasowałby do MOST-u.

Czyli lepiej się czujesz tworząc bardziej komercyjną muzykę?

Wydaje mi się, że czuję się dobrze w wielu rejonach muzycznych. Teraz miałem ochotę zrobić coś takiego i zgrywało mi się to z lekkością i klimatem Good Times. Oczywiście, można byłoby to zrobić bardziej alternatywnie czy rasowo, ale bardziej zgadzało mi się to w takich ramach, jak jest.

Dla mnie – jak już wspomniałeś – jest to płyta typowo radiowa. Taki był zamysł, żeby zrobić mały atak na rozgłośnie?

Zamysł? Raczej nie, ale miałem to na uwadze i cieszyłbym się, gdyby jakaś stacja to podłapała, chociaż te mniejsze już zaczynają coś tam grać. Chyba chciałem dokonać niemożliwego i połączyć dwa światy, czyli smaku i paździerza (śmiech).

Który utwór więc mógłby zamieszać według ciebie w radiach, oprócz „Who got the funk”?

Na pewno numery z Martiną, Sztossem i Wozzem spokojnie by się w radiu obroniły. Refren Tomsona w „Blablabla” też mocno zostaje w głowie.

Celowo chciałem żebyś ominął ten utwór, bo on już chyba swoje zrobił, a pewnie koncepcja płyty się zmieniła przez te 3,5 roku od premiery tamtego numeru.

Koncepcja się nie zmieniła w porównaniu do mojej sytuacji życiowej na przestrzeni tych 3 lat. Na początku pracy nad płytą zrobiłem bardzo dużo, a potem wszystko było rozsiane. Część starszych rzeczy została i przetrwała próbę czasu, ale selekcja też była dość szeroka, bo narąbałem tych numerów sporo. Na sam koniec chciałem to po prostu zamknąć w taką pigułę z najbardziej wartościowymi rzeczami.

Jeden utwór wydaje się być takim rodzynkiem, różniący się klimatem od innych. „Bad Behavior”. Kojarzy mi się to trochę z jakimś folklorem słowiańskim, nawet przez chwilę pomyślałem o Donatanie (śmiech).

Jak zrobiłem ten bit, to stwierdziłem, że nie chcę tam żadnego rapu ani gości i pozostanie instrumentalem. Ta skoczność pasowała mi do całego albumu. Mam dziwny sentyment do tego numeru. Słowiańskość? To efekt uboczny, bo to bardziej kubański klimat. Chciałem, żeby na tej płycie były utwory, które nie powstawały według jakiegokolwiek planu, tylko miały mieć pozytywny wydźwięk. Każdy z tych numerów muzycznie zrobił się tak naprawdę sam. Miałem dobry dzień w opcji „bawię się” i bardziej bujałem się przy klawiaturze, niż programowałem.

Czy dobre czasy kojarzą ci się z symbolami, które znalazły się we wkładce? (rower, lód, bus VW itp.) No i czy donut był może follow-upem do J Dilli, bo kiedyś wziąłeś udział w projekcie Donut Planet Lab, w którym remiksowałeś Slum Village.

Większość tych symboli przywoływały u mnie po prostu lato i fajne chwile. A co do pączka i J Dilli, to… w żadnym wypadku. Pączek jest ładny, lukrowany, słodki, kolorowy i to bardziej skojarzenie dobrej chwili i nie ma tutaj powiązania z J Dillą, poza tym na płycie nie ma momentu, który można z nim kojarzyć.

Nie ma, nie da się ukryć. Bardziej myślałem, że to taki producencki ukłon. Powiedz dlaczego ta płyta wyszła dopiero we wrześniu, skoro ma się kojarzyć z beztroską letnich chwil? Lato wróci w przyszłym roku, ale czy publikując album w maju bądź czerwcu nie miałby mocniejszego wejścia?

No były takie plany, nawet było blisko. Kilka sytuacji z różnych stron na to wpłynęło (złośliwość rzeczy martwych też) i trzeba było przełożyć premierę, ale już nie chcieliśmy dłużej z tym czekać. Poza tym wiesz, jest mi trochę głupio w stosunku do słuchaczy, że to trwało aż 3,5 roku.

Od razu wiedziałeś, że nie będzie raperów?

Nie, zaczęło się od rapowego numeru, który nagraliśmy z 2stym. Później zaczęło robić się pod górkę… kurde, nie wiem czy to nie zbiegło się z okresem kiedy pojawił się „Dance for You” lub pojawiła się cała kompilacja Flirtini. Wtedy zobaczyłem jaki odzew mają instrumentalne numery i zdałem sobie sprawę, że nie potrzebuję innych wykonawców. Pojawił się pomysł o instrumentalnej płycie, ewentualnie okrasić ją wysamplowanymi wokalami w niektórych miejscach. No i to spowodowało, że zacząłem odchodzić od rapowych numerów w stronę klubową, instrumentalną. Ogólnie wszystko, co robiłem pobocznie przez ten okres, ma zaciągi klubowe.

SoDrumatic wydaje producencką w Prosto, więc rapowi słuchacze mocno trzymali kciuki, że jednak nawijacze się pojawią. Widziałem nawet komentarz w stylu „nawet VNM-a nie zaprosił” (śmiech).

Na początku poszedłem za ciosem i jak okazało się, że nie będzie jednego czy dwóch raperów, z którymi nie mogłem zrobić numerów, to stwierdziłem, że nie będzie żadnego i robię coś innego, zaskoczę. Zobacz, że wszystko wyszło odwrotnie. Hip-hopowa wytwórnia, brak raperów no i po sezonie, wszystko nie tak (śmiech). Zdaje sobie sprawę, że mogłem kilka rzeczy zrobić inaczej, ale nie chciałem znowu rozgrzebywać i zmieniać zdania.

No właśnie kiedyś sam powiedziałeś, że niezbyt chciałbyś, żeby ludzie określali cię jako „typowy SoDrumatic”…

Cały czas staram się uciekać od tego i robić coś innego, podnosić tę poprzeczkę. Staram się przemycać różne klimaty i rzeczy, którymi się jaram. Chociaż cały czas słyszę od moich najbliższych przyjaciół, że oni za każdym razem słyszą, że to jest mój bit. Czasami byłem mega zdziwiony dlaczego. A z tym „typowym SoDrumaticiem” walczę wewnętrznie, ale z drugiej strony jest na maksa fajnie, jak ludzie już po starcie utworu domyślają się, że ty go wyprodukowałeś.

To jest w ogóle dobry temat. Artysta przyzwyczaja słuchacza do pewnej konwencji, a jak zrobi coś innego, to jest „źle”.

Też tego nie rozumiem. Ja dbam zawsze o to, żeby moje rzeczy różniły się jakoś od siebie i staram się nie powielać pomysłów. Zobacz, można to porównać nawet do Facebooka. Jak pojawił się ten cały wall, to pamiętam, że ludziom to bardzo nie odpowiadało, a teraz nie wyobrażają sobie, że mogłoby być inaczej. Są przyzwyczajeni. W muzyce jest podobnie, bo jak ktoś odbije w inny klimat, to przez moment jest zdziwienie/zaskoczenie i albo ktoś się przekona, albo słucha czegoś innego.

To na którego artystę, który przeszedł taką przemianę i nie za bardzo ci to siadło?

Jeśli już miałbym wymieniać, to chyba Yelawolf. Jego początki były bardzo spoko. Zadziorny, oryginalny, ale jak stał się bardziej rockmanem, to podchodzę do jego rzeczy wybiórczo. Po prostu nie moje klimaty. Wolę wracać do starszych jego rzeczy.

Raperzy kłócili się kiedyś o twój bit?

Tak. Do tej pory jest kilka bitów, które są cały czas w zawieszeniu i 3-4 razy zmieniały właściciela i nikt do tej pory z nimi nic nie zrobił. Ostatnio sobie o nich przypomniałem i jestem trochę kurde oburzony (śmiech). Te rzeczy mogły wyjść już dawno i fajnie siąść. Może ktoś trzymał to na jakąś perełkę, nie wiem. Ale tak, gryźli się, dzwonili do siebie i odkupowali od siebie te bity, za moją zgodą.

Może zbyt dużo osób otrzymało tę samą paczkę (śmiech).

Tego właśnie staram się unikać, żeby nikt nie dostał tego samego w jednym momencie. Już to przerabiałem i bywały kłopotliwe sytuacje w związku z tym. Przeważnie było tak, że jak czekałem na efekt finalny, to okazywało się, że ktoś nie dał rady dokończyć numeru, a ktoś inny u niego słyszał bit i zaczynało się przerzucanie. Raz nawet dostałem srogi opiernicz w stylu „jak mogłeś to gdzieś tam wysyłać”. Te produkcje krążyły, czy dalej krążą w kręgach czołowych raperów w Polsce. Mam nadzieję, że coś z tego ujrzy jeszcze światło dzienne, bo o ile się nie „zestarzeją”, to powstanie coś fajnego.

Miałeś styczność z produkowaniem muzyki pod komercyjne rzeczy typu reklamy etc.?

Częściowo tak, ale nie na dużą skalę. Bez tego ciężko byłoby wyżyć z samych bitów. Bywają zlecenia od agencji reklamowych, ale tak jak mówiłem, to raczej niewielkie rzeczy.

Słynne „2 koła za bit SoDrumatica” powiedział kiedyś VNM, przebił go już ktoś? No i czy to jest dobra kasa za bit?

Było coś w tych granicach, nawet chyba delikatnie więcej, ale słyszałem, że czołówka potrafi brać 3-4 razy tyle.

***

Tym wywiadem chciałbym pożegnać się z czytelnikami Miski. Dzięki za wspólne ponad trzy lata.
Pozdrawiam,
Kulek.

Sampler Orchestra z Rasem w nowym utworze!

Panowie z Sampler Orchestra kojarzeni są przede wszystkim z albumem Różewicz – Interpretacje, gdzie oddali hołd wybitnemu polskiemu twórcy, a teraz po dwuletniej przerwie udostępniają nowy utwór z klipem – „Król z obcięta głową”. Tym razem gościem jest Ras, który w przeciwieństwie do Sokoła i Hadesa (gości na Interpretacjach) mógł napisać swoje wersy sam. Jeżeli słuchaliście produkcji „Samplerów” to bez trudu podczas sprawdzania tego utworu rozpoznacie to charakterystyczne brzmienie, pełne niepokoju i głębi. Tutaj jest tak samo. A Ras? Ras jest świetny w refleksyjnych numerach, kiedy rozlicza się ze światem. Poza tym, znany jest z zamiłowania do boksu i sam obrazek został zrealizowany właśnie na sali treningowej, co klimatycznie uzupełnia kawałek. Cała trójka jednym ciosem obcięła głowę królowi.

Aha, zapomniałbym. Na ten moment opisywany singiel podobno nie jest zapowiedzią płyty producenckiej ani innego projektu. Niestety. Może przy konkretnym odbiorze i dobrym feedbacku zmienią zdanie? Postarajmy się.

Przedsmak przed premierą albumu SoDrumatica!

Już w ten piątek (22 września) długo wyczekiwany longplay producenta związanego z Prosto. SoDrumatic przygotował 10 nowych kompozycji, a sam mówi o nich, że to „soundtrack beztroskich chwil”. Żeby te kilka dni upłynęło szybciej, można już odsłuchać kolejny singiel z albumu Good Times. „A Different Time of Love” to stricte klubowy, imprezowy numer z wyczuwalnym klimatem wakacji (niestety niedawno zakończonych). Polecam słuchać patrząc się na kręcącego się donuta w animacji na Youtube.

TUTAJ kupicie limitowaną wersję albumu.

SoDrumatic – preorder, klip oraz data premiery najnowszego albumu!

No i w końcu doczekaliśmy się konkretnych informacji o płycie SoDrumatica. Od czasu premiery klipu „Who got the funk” minęły trzy długie lata, ale teraz już możemy napisać coś więcej. Nie będzie to stricte producencki album (z raperami) na jaki wielu czekało, a 10 instrumentalnych utworów do „beztroskich chwil”. Artysta zaprosił jednak do współpracy śpiewających gości w osobach Wozza, Tomsona, Krzysztofa Zalewskiego, Martinę M oraz Sztossa.

Poniżej wrzucamy najnowszy klip z udziałem Wozza jako kolejny zwiastun albumu. Dobry, skoczny, wakacyjny numer, a do tego letni klimatyczny klip, który zdecydowanie wolelibyśmy obejrzeć na początku lata niż pod jego koniec. Tak czy siak, mamy nadzieję, że dzięki Good Times trochę przedłużymy słoneczną aurę… Premiera całości 22 września, natomiast pod TYM linkiem możecie nabyć limitowaną edycję krążka.

Okładka:

Nowy teledysk: Hades „Endorfina”

Tego teledysku zdecydowanie nie polecamy tym, którzy właśnie siedzą w pracy przed komputerem lub tym, którzy urlop mają już za sobą! Hades opublikował bardzo wakacyjny klip do „Endorfiny”, czyli jednego z lepszych kawałków z tegorocznej płyty Światło. Klip został zrealizowany na tajemniczej wyspie w okolicach Malty. Dlaczego akurat tam? Sam Hades tłumaczy, że „pocztówkowy krajobraz w połączeniu z surowością tego miejsca są tym, co doskonale uzupełnia klimat samego kawałka”. Video to również początek współpracy rapera z marką ASICS Tiger. My natomiast niecierpliwie czekamy na jakieś muzyczne nowości!

„Jestem w sztosie i nie przerywam” — Hades dla Soulbowl.pl

had

Pod koniec stycznia ukazał się najnowszy album Hadesa, „Świattło”, i z tej okazji usiedliśmy w studio Sound Sumo, żeby trochę pogadać o tej płycie, ale również o całej jego twórczości, koncertach, beefach, jedzeniu czy Pulp Fiction. Łukasz raczej nie owija w bawełnę i bez ogródek wyraża swoje opinie, dlatego z pewnością dowiecie się kilku ciekawych rzeczy z poniższej rozmowy.

Soul Bowl: Oglądałeś kiedyś sumo?

Hades: Ale zawody jakieś? Wiesz co, jak sobie wymyśliłem tę całą ideologię, to oglądałem trochę wybiórczo na Youtubie, bo musiałem się trochę doinformować (śmiech).

Jak jesteśmy przy grubasach, to muszę zapytać o to, jak ci smakuje żarcie w Bai (lokal gastronomiczny koło Studia Sound Sumo), bo z dobrych źródeł wiem, że wpadasz na posiłki…

Bardzo dobre, ale kiedyś było trochę lepsze. Niektóre rzeczy mają dalej zajebiste, np. mielone, ale schabowe z kolei są słabe. Teraz coraz rzadziej tam bywam.

Po płycie Różewicz — Interpretacje rozmawiałem z Pawłem Moszyńskim i Staszkiem Koźlikiem (Sampler Orchestra) i wspominali mi o tym, że twój dziadek i mama bardzo się ucieszyli na wieść o takim projekcie i bardzo tego gratulowali. Podałeś im poezję na swój dość hip-hopowy sposób, więc to była chyba podwójna zajawka?

Ciężko mi się trochę odnieść do tej płyty, bo robiliśmy ją ze 4 lata albo i dłużej. Zawsze przy okazji jakichś swoich nagrywek Staszek proponował, żeby coś w tym temacie zrobić, więc jak była chwila, to działaliśmy i dlatego to tyle trwało. Zresztą słychać, że w niektórych numerach mam zupełnie inny głos. Wracając do pytania… jak dziadek się dowiedział, to bardzo się ucieszył, że robię takie rzeczy. Nadal słucha i propsuje mocno. Cieszę się, że mogłem sprawić radość starszemu pokoleniu. Duma. Dla mnie to ekstra doświadczenie, które nie wiem, czy kiedykolwiek powtórzę.

Muszę jeszcze poruszyć kilka kwestii, o których mi chłopaki powiedzieli. Zrobiłeś płytę z zespołem Plazmatikon jak miałeś 19 lat, Paweł rapował mi nawet twoje wersy, a ten album leży gdzieś nagrany na taśmie i nigdy nie ujrzał światła dziennego. Nie korci trochę, żeby to puścić, nawet jako ciekawostkę?

To był odlot. Nie ma już teraz szans, żeby to wyszło, bo jest już tak stare, że byłoby mi wstyd gdziekolwiek to puszczać. Wiem, że chłopaki jakiś czas temu byli u Vienia w Roxy, jak miał tam jeszcze swoją audycję i zaczął się ten temat. Była gdzieś przez chwilę taka myśl, żeby do tego wrócić i puścić w formie fizycznej, ale to już raczej zamknięty rozdział.

Coś tam było „poezja miejska…”

„…ekspresji ekstrakt…”. No, tak to szło. Zajebista faza grać z żywym bandem, bo to jest coś nietypowego i zupełnie innego niż z DJ-em. Nie mówię, że któraś opcja jest lepsza czy gorsza, ale zajebiście grać z muzykami. Popełniasz jakiś błąd i ten błąd możesz sobie rozwinąć tak jamowo… inny rodzaj energii na koncertach. Mega wspominam wyjazdy, bo wiesz, zespół siedmiu osób, czasem pojawiają się sprzeczki, ale z drugiej strony jednoczysz się z tymi ludźmi. Ja teraz z większością z nich nie mam kontaktu, ale jak kogoś tam spotkam, czy to Kacpra, czy Szczepana, to kurde… no taka mała rodzina, duży sentyment. Zagraliśmy chyba 10-15 koncertów. Potem skład się zmienił, bo Sagan musiał wyjechać do Anglii, więc nie było perkusji i stwierdzili, że jak nie ma perkusji, to nie będzie też wokalu. Robili perkusję z bitmaszyny i z czasem skład ewoluował coraz bardziej. Z tego co wiem, na dzień dzisiejszy działalność tego zespołu została zawieszona.

No Paweł ze Staszkiem mówili o tobie, że jesteś personifikacją słowa…

No i co ja mogę na to odpowiedzieć? (śmiech)

Wnuczka pana Tadeusza mówiła podobno przy procesie powstawania albumu, że seplenisz, a potem, że jednak spoko (śmiech).

Tak, coś takiego mówiła. Na początku miała jakieś obiekcje, ale wiesz, jak ktoś jest spoza rapu, to ma zupełnie inne spostrzeżenia. Może i trochę seplenię, zwłaszcza w tych starych kawałkach sprzed 5 lat.

Nie chcę pytać o powrót Hifi Bandy czy wasze obecne relacje, ale bardziej ciekawi mnie to, jak postrzegasz wasze projekty po tym, jak drogi się rozeszły.

Ciężko mi to określić, muzyka mówi sama za siebie. Każdy umiejscowił się jakoś na tej scenie. Robię hip-hop, chociaż teraz wszyscy mówią, że nie są raperami i jak to ostatnio przekminiłem, to ja chyba też przestałem nim być.

Czemu?

Bo to już nie jest hip-hop (śmiech).

Pozdrawiamy Piha. Dlaczego tak jest? Zawsze mi się wydawało, że dla rapujących określenie „raper” to powód do dumy.

Jedna hipoteza jest taka, że poziom sceny jest słaby i nawijacze nie chcą się z tym utożsamiać, i ja w zasadzie też tak myślę. Druga, że wręcz przeciwnie — poziom jest tak wysoki, że przeskoczył hip hop i stworzył nowy gatunek, ale z tym się nie zgadzam.

Tede na pierwszym Notesie miał taki wers: „jak nas zaczną w jeden szereg stawiać, to przestaje być raperem, pozdrawiam” i to chyba odnosi się do tej pierwszej hipotezy. Mówiłeś ostatnio, że zmieniłeś długopis na tablet, to może przez to nie jesteś już raperem?

No właśnie może to jest jakiś wyznacznik bycia bądź niebycia raperem. Od dłuższego czasu piszę na tabletach/komputerach/telefonach przez to, że za dużo mam skreślania i kartki mi się kończą. Trzeba dbać o lasy. Teraz napisałem większość albumu w Holandii u Killing Skillsów na dwóch tripach. Tam powstał fundament tego albumu, a wszystko dokończyłem tutaj (Studio Sumo Sound), bo miałem możliwość siedzenia w swoim studio, gdzie nikt mnie nie liczy za czas. Zastanawiam się, czy zużyłem chociaż dwie kartki… Przy NDTZ miałem plecak zapisanych kartek. Jeszcze gdzieś w piwnicy leży.

Lubisz pisać pod „obce” instrumentale, a dopiero potem nagrywać pod właściwe bity.

Często tak robię. Teraz już napisałem dwa numery na kolejną płytę, bo chcę ją wypuścić jak najszybciej i też zrobiłem to pod instrumentale. Nie wiem, z kim zrobię ten projekt, ale już mam głód twórczy. Myślałem, że będę potrzebował wakacji i odpoczynku, bo marzyłem, żeby jak najszybciej skończyć Świattło, ale jestem w sztosie i nie przerywam. Jako odskocznię traktuję robienie bitów.

Może to właśnie efekt swojego studia?

Być może, bo mogę tutaj siedzieć do woli i całą noc pisać na spokojnie. Mocno mnie napędziły też efekty związane z tą płytą, bo widzę, że jest dobry odbiór i ludziom się podoba, więc tym też się jaram.

O tym zaraz pogadamy, ale muszę jeszcze wrócić na moment do przeszłości. W kawałku „Proste słowa” z Czasoprzestrzeni, rapowałeś „jest piątek, a ja znowu nie jadę na koncert”. Dlaczego raper z takim dorobkiem na scenie nie może skupić się tylko na muzyce i musi nawijać takie wersy?

(śmiech) Podejrzewam, że jest kilka powodów. Jednym z nich jest na pewno gaża koncertowa. Wiesz, młody raper — tutaj szufladkuję oczywiście — zagra za 800 zł, a ja za tyle nie zagram. Mam ze sobą DJ-a, mam hypemana, mam dziecko, mam rodzinę i nie mogę sobie na to pozwolić. Druga sprawa jest taka, że nie chcę psuć rynku, bo im taniej część sceny gra, to ta druga musi schodzić ze stawek. Gadałem o tym ze „starszymi” raperami i podzielają moje zdanie, że stawki trzeba trzymać. Nie ukrywam też, że od dłuższego czasu mam problem ze znalezieniem dobrego managera koncertowego. Mało jest osób, które potrafią coś zdziałać i mają ochotę to robić. Wiesz, taki manager bierze powiedzmy 10% i dopóki nie grasz za 10 koła, to trochę się mało opłaca. Chyba, że w przypadku osób, które mają sporo większą stawkę. Musi się znaleźć osoba, która na początku będzie to robiła trochę z zajawy i jak to nakręci, to będzie zarabiać. Część artystów nawet nie musi mieć żadnego managera, bo wystarczy, że będzie tylko odbierać telefony. Ja jeszcze muszę te telefony wykonywać sam.

Pamiętasz jakiś top koncert, najlepszy z najlepszych?

Tak, kilka, zawsze zajebiście się gra w Rzeszowie i pozdrawiam wszystkich ludzi stamtąd.

Ale mi chodzi bardziej o ten jeden koncert, nie o miasto.

Kurde, nie pamiętam dokładnie jakie to było miasto, ale na pewno gdzieś na południu. No w każdym razie to był jeden z koncertów na trasie po Czystej Brudnej Prawdzie. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, to okazało się, że organizator ma tylko połowę gaży i zrobiła się trochę nerwowa atmosfera. Poszedłem się rozejrzeć po klubie i grał tam jakiś dziwny zespół i mi się zupełnie nie podobało, jakieś dno. Sądziłem, że to będzie ciężki koncert. Zaczęliśmy w końcu grać i okazało się, że ludzie są mega zajarani, jakieś gibony poszły w ruch… wszyscy jarali i pili (śmiech). Zaraz poszła jakaś łycha, rapowaliśmy sobie na siedząco, super chill, Sokół skoczył w ludzi, bo chciał, żeby go do baru ponieśli zgodnie z tradycją…

Rapował o tym już dawno temu.

Wyobraź sobie, że ludzi nie było pod sam bar, więc się wymieniali i ci, co go przekazywali dalej, szli dookoła i łapali go znowu. Donieśli go po ten browar, ale na scenę doniósł tylko pół… Hajs w końcu też się znalazł i wszyscy byli szczęśliwi.

Jakoś przy publikacji „Tylko ty” na FB było info, że Świattło to najlepsze co w życiu nagrałeś. Takie słowa można usłyszeć bardzo często i chyba nie zawsze pokrywają się z faktycznym stanem rzeczy. Po tym numerze jednak okazało się, że nie rzuciłeś ich na wiatr, bo zażarło strasznie.

Właśnie ja tego wcześniej nie mówiłem nigdy, a teraz tak uważam. To moja najlepsza płyta, najbardziej dopracowana, najdłużej „przesiedziana”, bo chłopaki zrobili muzycznie kupę dobrej roboty. Te aranże są mega rozbudowane, a bitów przerobiłem ze 100. Na tę płytę miałem taki zamysł, że… nie miałem zamysłu i okazało się, że to najlepszy pomysł. Nagrywałem kawałki różne z różną charakterystyką. Różne tematy, album jest jednocześnie spójny i eklektyczny. Lubię takie płyty.

No właśnie trochę wyprzedziłeś moje pytanie. Pierwsza płyta z Galusem, druga z Emade, a teraz z Killing Skills. Wszyscy z różnych światów, ale cały czas jedna osoba, czy teraz ekipa produkuje cały album — to kwestia wygody, lepszej współpracy czy zmiany klimatu?

No właśnie wymieniłeś te powody. Staram się robić inne płyty, tak żeby każda kolejna różniła się od poprzedniej i od jeszcze poprzedniej, żeby była odrębnym bytem, i mam nadzieję, że się udaje. To jest zawsze mój główny cel przy nagrywaniu każdego albumu.

Czyli co najbardziej zaskoczy teraz ludzi?

Winston Wolf na pewno. Nietypowo.

To od razu ulubiona scena z Pulp Fiction

Ulubionych jest dużo. Na pewno ta z Winstonem, na pewno ta, kiedy Butch wybiera miecz i jeszcze ta, w której Vincent próbuje shake’a.

Refren Torta to jest w ogóle jakiś kosmos i zupełnie nie spodziewałbym się na twoim albumie takiego rozwiązania. To miało związek z zaproszeniem Rasa i poszło niejako w pakiecie?

To nie miało nic wspólnego ze zwrotką Arka. Rasa zaprosiłem na mixtape, na bit Eproma, a nie zapraszałem go w ogóle na tę płytę. Potem się okazało, że ten numer strasznie pasowałby klimatem na Świattło. Eprom nie miał z tym problemu, Arek też. Potem jeszcze zadzwoniłem do Grubsona, bo brakowało mi kogoś na refren, a z Grubym zawsze chcieliśmy zrobić razem numer. Do refrenu z Tortem były chyba ze trzy podejścia. Najpierw ja próbowałem zrobić ten refren, potem zaprosiłem wokalistkę, która go zaśpiewała i było nawet nieźle, ale nie podobało się to Killing Skillsom pod względem muzycznym. Potem… aaa, zaprosiłem jeszcze wokalistę i też nie zagrało.

Brzmi jak rekrutacja.

Bez kitu (śmiech). W ogóle miałem jeszcze kawałek z Otsochodzi na tę płytę, ale odrzuciliśmy go. Nie dlatego, że Janek miał chujową zwrotkę czy ja, ale chłopaki go odrzucili ze względu na bit. Każdy odrzucił po jednym. Oni, ja i Kebs.

Ja mam wrażenie, że zatęskniłeś trochę za Haosem pod względem klimatu, a do tego jeszcze Ostry, Sacha…

No to może takie wrażenie, bo na Haosie był tylko ich jeden bit wyprodukowany przez KS od początku do końca. Większość ich udziału to koprodukcja.

Ale klimat jest zdecydowanie podobny. Haos super poszedł, złoto w przedsprzedaży, platyna kilka dni później, wyświetlenia, odbiór ludzi, zajebista trasa koncertowa.

Super się grało z Adamem, mega energia. Zwłaszcza pod koniec jak już się zgraliśmy, i to było widać po ludziach jak to żarło. Wrócę jeszcze do Sachy. Nie planowałem tego (śmiech). To się tak szybko wydarzyło, że nie zdążyłem nawet o tym pomyśleć. Siedzę sobie w Holandii w studio i nagle wchodzi Sacha. Pogadaliśmy chwilę i ona pyta: „co nagrywamy?”, wiesz jakby to było ustawione. Przesłuchała dwa kawałki, wyszła na korytarz i wróciła za kwadrans z dwom refrenami. Profesjonalistka.

Jak zaczęliśmy o Haosie to przypomniało mi się jak KęKę kiedyś mi powiedział, jak rozmawialiśmy o Adamie, że Ostry jest ponad hip-hopem w Polsce. Ty chyba możesz najlepiej to skomentować, skoro tak owocnie współpracowaliście.

Też tak sądzę. On jest artystą światowego pokroju. Powinien nagrywać po angielsku, to by osiągnął jeszcze większy sukces. On ma zajebisty kontakt z ludźmi, nieważne czy na scenie, czy prywatnie. Od niego wypływa wiele pozytywnej, szczerej energii i mnóstwo serca. Lubi rozmawiać z ludźmi, opowiadać o sobie, o swojej rodzinie, o swoim życiu.

Chyba nie do końca sam prowadzisz swojego Facebooka?

Teraz od zamieszania ze Świattłem prowadzę na spółę z Emilią z Prosto, bo jak sam prowadziłem, to leżał i kwiczał, rzadko działałem. Prowadzę raczej Instagram niż Facebooka.

Pytam dlatego, bo teraz beefy w Polsce rozwiązuje się głównie za pomocą FB i rzadko kiedy poważny gracz podnosi rękawicę. Jak ty do tego podchodzisz? Pamiętam, że właśnie wspomniany Ostry w wywiadzie dla CGM-u mówił, że on w ogóle nie uznaje beefów i jakby ktoś go zaczepił, to „samochód, bagażnik i do lasu”.

Ja mam takie samo podejście. Jak mnie ktoś zaczepi i będę miał sposobność spotkać tę osobę na żywo, to w zależności od tego, jak ubliżył mi lub moim bliskim, będzie od pimp slapa z pudrem w ryj, aż po wywózkę do lasu. Dla mnie zniewaga to zniewaga, po prostu. Ja się nie bawię w jakieś beefy, dissy i mogę ewentualnie powiedzieć komuś w oczy, co o nim myślę. W innym wypadku to zwykła dziecinada.

Mieliście przecież „konflikt” z Doniem.

Ooo, przypomniałeś mi i dobrze, bo to było trochę inaczej. Ja nie do końca wiedziałem, że nagrywam diss na Donia, bo to wyszło potem. Przyszedłem nagrać „6-cio gwiazdkowego skurwiela” i nie myślałem wtedy „Doniu, ty kurwo”, ale po nagrywce i przesłuchaniu reszty zwrotek stwierdziłem, że jak już nagrałem, to niech będzie. Doniu nie jest mistrzem rapu, fajne bity robi i za to go doceniam — kilka słyszałem i są niezłe nawet — ale rapować nie powinien, bo robi to po wiejsku. Takie jest moje zdanie i nic się nie zmieniło.

Steve Jobs wielokrotnie powtarzał, że bez pewnych używek, m.in. marihuany, nie miałby wielu pomysłów, które wykorzystał przy rozwijaniu Apple’a. Jak to wygląda u ciebie podczas procesu twórczego? Bo jesteś przecież zadeklarowanym palaczem.

Wiesz, używki na każdego działają inaczej. Nie jestem do końca przekonany, czy na mnie działają do końca pozytywnie. Korzystam z nich, bo już się być może przyzwyczaiłem i dodaje mi to emocji podczas tworzenia. Pozytywny aspekt jest taki, że jak piszę nastukany, to bardziej wszystko przesiewam, ważę słowa. Jestem bardziej wybredny i podchodzę do rzeczywistości bardziej krytycznie. Jak piszę tekst na trzeźwo i wracam do niego nastukany, to dużo skreślam i bardziej to przeżywam przez większe emocje. Minusów też jest oczywiście mnóstwo: brak pamięci czy koncentracji, rozchwianie emocjonalne, agresywność… i ja to wszystko mam (śmiech). Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba uważać, bo można się rozpędzić i uderzyć głową w mur. Wiesz, u mnie to jest część życia, nawet nawinąłem to u Procenta, że bardzo często, a nawet w 80%, kiedy nawijam o gandzi, to jest metafora do czegoś innego. Używam wielu porównań do różnych rzeczy, ale to jest takie moje główne.

Na koniec wrócę jeszcze do kawałka „Brudny funk”, gdzie kreśliłeś mało optymistyczną wizję naszego państwa, że jest chujowo, polityka, itd. Minęło sześć lat od tego i ta wizja chyba staje się jeszcze bardziej realna.

No nie jest za ciekawie. Jesteśmy w UE od 2004 roku i dzięki temu mamy trochę więcej autostrad, zarobki są nieco wyższe, o 10 czy tam, powiedzmy, 15%, jednak ceny produktów skoczyły o 50%. Politycy mówią, że jest deflacja. Oni wszystko wrzucają do jednego worka, cenę chleba z ceną stali. Normalny człowiek nie kupuje stali, no chyba, że buduje dom. Nie należy tego mieszać, bo to jest bez sensu i trzeba to mierzyć inną miarą. Uważam, że jest tragicznie i sam się zastanawiam nad wyjazdem z kraju i nie dlatego, że mi się nie podobają politycy, czy mam inne poglądy. To nie jest istotne. Chodzi o to, że tutaj wciąż ciężko jest normalnie żyć. Zwłaszcza młodym ludziom, którzy dopiero zaczynają. Perspektywy nie są kolorowe.

Mówiłeś o tym, że już piszesz następną płytę. Też będzie z jednym producentem?

Jeszcze nie wiem. Wyjdzie w praniu. Może zaproszę kogoś nowego, ale mam ogromny problem, bo ciężko mi znaleźć kogoś, kto będzie dorównywał KS czy Galusowi lub Emade. Oni są na tyle dobrzy, a człowiek chce cały czas iść do przodu.

Recenzja: Hades Świattło

hades

Hades

Świattło (2016)

Prosto Label

Zima to okrutna pora roku. Przez większość doby panuje ciemność, co nie sprzyja niestety najlepszym nastrojom. Naukowcy udowodnili przecież, że istnieje coś takiego jak depresja skandynawska spowodowana niedoborem impulsów światła naturalnego. Całe szczęście, że Prosto otworzyło nowy rok wydawniczy trzecią solówką Hadesa zatytułowaną Świattło i ta feralna pora roku może zostać trochę rozjaśniona.

Łukasz upodobał sobie produkowanie solówek z jednym producentem. Pierwsza płyta z Galusem, druga powstała we współpracy z Emade, trzecia z Killing Skills, a ponieważ to kolektyw, to możemy liczyć ich jako jedność. Holenderski duet to profesorowie w swoim fachu, co udowodnili tworząc płyty m.in. Tabasko, Ostrego czy Haosu. Hadesa trzeba od razu pochwalić za dobór produkcji, który dostał świetne nowoczesne bity stojące na bardzo wysokim poziomie, a jednocześnie różniące się klimatem od dwóch poprzednich solówek. Obfitość dźwięków zawarta na tym albumie jest imponująca i jeszcze bardziej podkreśla szorstki styl gospodarza oraz charakterystyczną barwę jego głosu.

Nieważne czy odpalimy sobie „Winstona Wolfa” na galopującym, nieco elektrycznym bicie, czy spokojną, wręcz łagodną muzycznie „Zimną Krew 2.0”, to Hades bezproblemowo pokazuje dlaczego zawsze był/jest zdecydowanie lepszym raperem z Hifi Bandy. Wspomniana wcześniej barwa głosu, charyzma i flow powodują, że nie pomylisz go z żadnym innym nawijaczem.

Świattło klimatem porównałbym do Haosu, któremu miejski sznyt również nadali chłopaki z Killing Skills i jest to zdecydowanie props, a nie zarzut. Mimo, że Hades cały czas porusza się w tej samej tematyce lirycznej, czasami delikatnie zbyt ogólnikowej, to przyswajalność tej płyty jest zdecydowanie lepsza niż Czasoprzestrzeni (chociaż i do tego krążka przekonałem się po czasie). Cały album jest pozytywny i dobrze buja, co jeszcze lepiej odczujemy na wiosnę.

To, że Hades mógł zatęsknić za wspomnianym Haosem świadczy lista gości, bo mamy tutaj Ostrego oraz Sachę Vee i numery z nimi są rewelacyjne (wspomniana „Zimna Krew 2.0”, a także „Imperium”). Oprócz tego dobrze wypadł Ras w „Bezdomnych”, ale największy props trzeba wysłać jegomościowi, który kryje się pod aliasem Milion Marek (Dj Tort). To właśnie on zamknął grę refrenem w „Nowym Życiu”, zaśpiewanym na talkboxie i wyniósł ten numer jeszcze wyżej, dzięki czemu niesamowicie brzmi. Resztę gości, czyli Grubsona i Sztossa można pominąć, gdyż nie wnieśli na tę płytę nic ciekawego i równie dobrze mogłoby ich tutaj nie być.

Świattło to dobrze nawinięta płyta na świetnych bitach i wydaje się, że odbije się szerszym echem niż dwie poprzednie solówki Hada. Mam nadzieję, że wersy z utworu „Proste Słowa” z poprzedniego albumu „jest piątek, a ja znów nie jadę na koncert” tym razem nie okażą się prorocze i Łukasz pojedzie w długą trasę — ten materiał na to zasługuje i koncertowo spokojnie się obroni.

The Returners Nowa Stara Szkoła – premiera i odsłuch

returnersi

Piątek 13-ego, to niby pechowy dzień, ale patrząc po dzisiejszych premierach w polskim rapie, słuchacze będą szczęśliwi. My oczywiście skupiamy się na tej, której patronujemy, czyli Nowa Stara Szkoła od Returnersów. Wczoraj wrzuciliśmy recenzję krążka, przedwczoraj zrobiliśmy z chłopakami wywiad, a już niedługo na naszym fanpage rozdamy egzemplarze wspominanej płyty.

Nie przedłużając, poniżej odsłuch Nowej Starej Szkoły!

Nowy teledysk: The Returners feat. Kuban „Przepis na jutro” oraz preorder!

returnersi

W końcu Returnersi wydają płytę producencką, która zapowiadana była od dłuższego czasu. Pierwszy zwiastun czyli singiel z klipem wylądował na Youtube, a gościem w utworze jest Kuban. Bardzo dobry numer zarówno ze strony producenckiej jak i nawijki Kubana, który przyzwyczaił nas już do tego, że swobodnie poskramia podane mu bity. Little i Chwiałek zgodnie podkreślają, że to najlepsza ich płyta w dorobku, a przecież trochę produkcji już puścili w świat. Do tej pory wiemy tylko tyle, że na krążku będzie blisko 80 minut muzyki zawartej w 25 utworach. Oprócz Kubana będziemy mogli usłyszeć m.in. Gurala, Dwa Sławy, Włodiego, Janka Otsochodzi, Rasa czy Małpę oraz zacne grono djów. Lista gości jest długa i robi wrażenie. Krążek – Nowa Stara Szkoła – możecie już zamawiać w wersji deluxe pod tym linkiem (klik!), a premiera przewidziana jest na 13 maja.

Most — elektroniczny label stworzony przez Prosto

most

No i poznaliśmy rozwiązanie zagadki. Od jakiegoś czasu po sieci krążyły zdjęcia sygnowane przez Most. Nie wiadomo było tak naprawdę, o co dokładnie chodzi. Odpowiedź już jest. Most to nowy label stworzony przez Prosto, który będzie promował i wydawał muzykę elektroniczną. Na tę chwilę dostaliśmy klip promujący oraz info o kompilacji, która ukaże się na początku 2016 roku i znajdą się na niej: Hatti Vatti, The Phantom, Eltron John, SLG, Klaves, Good Paul, Botanica, Matat Professionals/Newborn Jr oraz Richu M. Świetna wiadomość, że zasłużona rapowa wytwórnia chce wspierać muzykę elektroniczną. Czekamy na pierwsze efekty!

 

Nowy utwór: Ńemy x VNM „Skasowany Numer”

IV

Czwarty mixtape Prosto zbliża się wielkimi krokami, więc wytwórnia odkrywa kolejne karty tej produkcji. Po „Intrze”, o którym informowaliśmy Was niedawno teraz dostajemy pełnoprawny singiel w którym zarapowali Ńemy oraz VNM, natomiast produkcją zajął się kanadyjski Brall Beats. Świetny newschoolowy beat i dwóch raperów, którzy dobrze czują się właśnie w takiej stylistyce. Same zwrotki nie są równe i dużo lepiej wypadł tutaj raper z Elbląga, którego szesnastka jest bardziej przemyślana, lepiej położona na bicie, a przede wszystkim dosadniej przedstawia skasowany numer. Poniżej oczywiście odsłuchacie singiel, jak również możecie zamówić preorder, który zostanie wysłany 3 dni przed premierą tj. 25.11.2015.

KUP PREORDER

Nowy teledysk: Sokół i Marysia Starosta „W dół brzuchem”

w dół

W grudniu minie dwa lata od kiedy pojawiła się genialna Czarna Biała Magia. Bit od Premiera czy SpaceGhostPurrpa, specjalnie zaprojektowana czcionka, duża ilość grafik stworzonych przez topowych polskich rysowników i trzy teledyski, z których każdy mógłby być króciutkim filmem. Masakra, to się nazywa rozmach. Przed chwilą Prosto udostępniło właśnie trzeci (nie ostatni) klip, tym razem do numeru „W dół brzuchem”. Obraz stworzył dom produkcyjny Papaya Films, a zdjęcia wyszły spod ręki Michała Dąbala, czyli Ajrona. Klip jest potężnym sztosem. „Zepsute miasto” zawiesiło poprzeczkę bardzo wysoko, ale… no właśnie, nie będę Wam spojlerował. SokółMarysią kolejny raz udowadniają, że dbają o każdy detal przy swoich produkcjach, nie tylko jeśli chodzi o muzykę. Lepiej zrobić trzy rewelacyjne klipy (tak jak w tym przypadku), niż dziesięć średnich. Brawo.

 

„Rywalizujemy ze sobą cały czas” — PMM dla Soulbowl.pl

pmm

O Szczecinie, beefach, „rzeczach na rzeczy”, liczbie raperów, budowie marki, czy rozwinięciu skrótu PMM. Oto najnowszy wywiad ze szczecińską formacją Polski Mistrzowski Manewr, czyli GłowąWężem.

(więcej…)

Nowy teledysk: VNM „Fan 3”

2015-09-03 16_18_07-Facebook
VNM udzielił nam ostatnio bardzo obszernego wywiadu (klik!), w którym rozmawialiśmy o serii numerów „Fan”. Rozszerzona edycja Klaud N9JN zawiera właśnie trzecią część tej długiej opowieści, która po raz pierwszy jest storrytelingiem. Jako, że bohaterem tego numeru jest dziewczyna/kobieta, a sam klip  odpowiednio obrazuje wersy kawałka — dostajemy mieszankę wybuchową . W rolę fanki wcieliła się przepiękna Joanna Opozda i stworzyła ciekawy duet z reprezentantem Prosto. Obraz jest fantastycznie zrealizowany i ogląda się go z przyjemnością. Kolory z muzyką tworzą delikatną psychodelę, która zachęca do ponownego obejrzenia klipu. To wszystko zasługa ekipy Sky Piastowskie.

 

 

PROSTO dSESSIONS: Eldo „Kwietne Wojny”

2015-09-03 12_58_09-Eldo - Kwietne wojny _ dSESSIONS #9 - YouTube

 

Prosto kontynuuje inicjatywę z występami live. Eldo wraz Hood $hit Band  zaprezentował utwór z ostatniej solówki. Wykonanie „Kwietnych Wojen” jest bardzo energiczne zarówno ze strony Leszka jak i zespołu. Dość spokojny numer przeistoczył się w żywy, bujający, miejski rap.   Dodatkowy klimat video podkręca warsztat samochodowy w którym odbyło się nagranie. Szczególnie stare, rozebrane auto idealnie komponuje się z muzykami.

PROSTO dSESSIONS: Dynasty „After Laughter”

dynasty
Dzisiejszy dzień na Misce sponsorowany jest przez damski rap. Najpierw pisaliśmy o nowym klipie Reverie, później zajęliśmy się kawałkiem Angel Haze, a teraz prezentujemy najnowszy odcinek dSESSIONS sygnowany marką PROSTO. Tym razem swojego głosu pod żywe instrumenty użyczyła Dynasty. To świeże wykonanie „After Laughter” to doskonały powód, by odświeżyć sobie debiutancki album raperki, A Star in Life’s Clothing, wydany w 2013 roku.

P.S. Mam taką samą różową bluzę baseballówkę, piona Dy!

Nowy teledysk: Sokół/Hades/Sampler Orchestra „Nie śmiem/Wicher dobijał się do okien”

sh12 czerwca ukaże się na polskiej scenie bardzo specyficzna i charakterystyczna produkcja — Różewicz–Interpretacje. Sampler Orchestra wspomagani przez Sokoła i Hadesa wzięli na tapetę wiersze Tadeusza Różewicza. Na płycie znajdzie się 13 numerów i każdy z nich jest osobnym utworem poetyckim.

(więcej…)

Recenzja: VNM Klaud N9jn

vnm-klaudn9jn

VNM

Klaud N9jn (2015)

Prosto Label

VNM nagrał płytę, na której historie ze swojego życia opowiada z perspektywy innych osób. A gdyby wejść w tę grę i zrecenzować Klaud N9jn jego oczami? Odpalam krążek i myślę tak…

(więcej…)

„Wszystko musi grać z muzyczką” – KęKę dla soulbowl.pl

Screen Shot 04-28-15 at 07.37 PM

 

Wszedł z buta do mainstreamowej rap gry. Dwie legalne płyty i obie ozłocone. Ta druga już po dwóch tygodniach przekroczyła próg 15-stu tysięcy sprzedanych kopii. Prezentujemy Wam krótki wywiad z reprezentantem Radomia, który opowiedział nam trochę o koncertowaniu, życiowych zmianach czy… literakach. Przed Wami, nie kto inny jak… KęKę.

(więcej…)

Małolat, Diox, Ńemy zapowiadają PROSTO FESTXVAL!

prosto

Kolejna zapowiedź festiwalu w której widzimy trzech raperów związanych z wytwórnią na różnych etapach. Małolat wydał w niej kultowy już album W Pogoni za Lepszej Jakości Życiem i prowadzi obecnie swoją firmę wydawniczą, Diox od kilku dobrych lat znajduje się pod szyldem Prosto, natomiast Ńemy to jeden najświeższych nabytków labelu. (więcej…)