Jessie Ware - What's Your Pleasure

Recenzja: GoldLink And After That, We Didn’t Talk

Data: 24 listopada 2015 Autor: Komentarzy:

20151110-goldlink-and-after-that-review-640x640

GoldLink

And After That, We Didn’t Talk (2015)

Soulection

Zeszłoroczny The God Complex kończył się mocnym uderzeniem i to dosłownie. Wraz z ostatnimi dźwiękami „When I Die” huk roztrzaskanej karoserii wieńczył pierwszy mixtape waszyngtońskiego rapera. Wyimaginowany przez GoldLinka śmiertelny wypadek przyniósł mu poniekąd nowe życie. Sukces The God Complex sprawił, że bliżej nieznany raper zawitał do klasy tegorocznych świeżaków magazynu XXL. Tak zdobyta renoma pomogła 22-latkowi w szybkim wydaniu legalnego debiutu And After That, We Didn’t Talk, którego promocją zajął się label z progresywno-elektronicznym DNA o nazwie Soulection.

Główna siła D’Anthony’ego Carlosa tkwi w dynamicznym, melodyjnym flow oraz niezwykłej łatwości w poruszaniu się po bitach z pogranicza hip-hopu i muzyki house. Dorzucając do tego bezczelne wersy oraz miłosno-seksualną narrację w stylu Abla Tesfaye’a, otrzymujemy pełen obraz GoldLinka — artysty z wielkim potencjałem, którego ciężko zamknąć w szufladce z fiszkami opatrzonymi nazwami „rap” czy „elektronika”. Tutaj dźwięki z przeróżnych muzycznych rewirów mieszają się nadzwyczaj często. Słychać brzmienia housowe, do których  przyzwyczaił nas już The God Complex („Spectrum” z samplem Missy Elliott), energetyczne kawałki na parkiet („Dark Skin Women” w stylu disco czy synth-popowy „Unique” z wszechobecnym ostatnio Andersonem. Paakiem), utwory balladowo-pościelowe („Late Night” z Masego) oraz mocno perkusyjne („Polarized”). W każdym z tych klimatów GoldLink czuje się niezwykle pewnie i ciężko doszukiwać się jakichś potknięć. Warstwa tekstowa skupia się głównie na relacjach damsko-męskich, opowiedzianych w mocno bezpruderyjny sposób, jednakże znaleźć w niej można, także linijki dotyczące przynależności do afroamerykańskiej społeczności i związanej z tym dumy („New Black”) oraz bardziej nostalgiczne momenty („Zipporah”).

And After That, We Didn’t Talk nie zachwycił mnie może w aż takim samym stopniu jak The God Complex, ale to bardzo udany debiut (jeden z lepszych w tym roku), który ugruntowuje mocną pozycję GoldLinka w electro-rapowej (future bounce’owej?) niszy. Mam przeczucie, że z czasem coraz głośniej będzie mówić się o D’Anthonym Carlosie, a już na pewno częściej słuchać jego twórczości. And After That, We Didn’t Talk tylko potwierdziło ogromny potencjał i uniwersalność mieszkańca Waszyngtonu. Wciskajcie „repeat”.

Komentarze

komentarzy

Jessie Ware - What's Your Pleasure