„Nie idę na skróty” – Kaz Bałagane dla Soulbowl.pl

Data: 25 stycznia 2016 Autor: Komentarzy:

Bałagane
Wszedł z buta na polską scenę rapową. Po zeszłorocznym, świetnie przyjętym albumie Lot 022 szykuje się do wydania kolejnego solo — Źródło. Poza tym — warszawiak, kibic Legii, miłośnik francuskiego rapu oraz zachodniego wybrzeża. Spotkaliśmy się, żeby przy kilku drinkach z whisky pogadać o muzyce i nie tylko. Poniżej przeczytacie efekty, Kaz Bałagane i jego lot…

Soulbowl: Jak Ci się podoba wejście Czerczesowa do Legii? Myślisz, że doprowadzi Wojskowych do mistrzostwa, które spieprzył Berg w zeszłym sezonie?

Bałagane: Ciężko powiedzieć. Człowiek niby pracował w lepszych klubach niż Legia, ale tak naprawdę nigdy z nimi niczego wybitnego nie osiągnął. Na razie nie zachwyca. Nie mam pojęcia jak będzie, póki co mam mieszane uczucia i wydaje mi sie, że rygor to nie wszystko.

Znasz Oskara z PRO8L3Mu?

Nie, nie miałem okazji poznać.

Ale znasz ich muzykę?

Za bardzo sie nie wkręcałem. Słyszałem może pojedyncze rzeczy.

No bo ja widzę wiele podobieństw między Wami, jeśli chodzi o tematykę utworów.

Naprawdę? Ciężko mi ocenić, bo się nie wsłuchiwałem w jego teksty. Wiem, że zrobili projekt na polskich samplach i generalnie to tyle.

W swoich tekstach dużo rapujesz o życiu nocnym Warszawy i hejtujesz „warszawską” stylówę. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Naoglądałem się tych wszystkich bananowców, kochanych koszulowych wariatów na Mazowieckiej, Foksal itp. Na samą myśl o tym mnie mdli. Jak pomyślę o tych wszystkich „warszawskich” synkach pracujących w firmie tatusia i później przychodzi taki sobie na balet, zapierdoli kreskę i nagle z sielankowych realiów ustawionego bytu przenosi się w kryminalne sfery i nagle jest szpontem i kozakiem… idealne towarzystwo dla prostytutki po cywilu… w końcu też ma dwie twarze.

Myślałeś kiedyś jak wygląda Twój przeciętny słuchacz?

Nie rozmyślałem nad tym, ale na pewno spora część kumatych ludzi. Natomiast ostatnio widziałem przybyło trochę gimbusów.

(Śmiech) Czemu tak myślisz?

Widzę w powiadomieniach jak migają mi te miniaturki i wyskakują mi czasami różne stwory. Wiesz o co chodzi… trochę hood by Air, trochę A$AP, trochę sadboys, trochę actavisa i Gucci Mane`a.

Ale to chyba każdy tak ma…

Na pewno jest transformacja w polskim rapie. Przeciętny słuchasz próbuje znaleźć swoje „muzyczne ja” i w ten sposób trafia do mnie dużo osób, bo chcą posłuchać czegoś nowego i świeżego. Natomiast w ogóle nie zastanawiałem się jak wygląda przeciętny odbiorca.

Na Hugo Buccu rapowałeś, że „będą chciały mnie wszystkie wytwórnie”. Chcą?

Chcą.

Wszystkie?

(śmiech) No nie wszystkie, ale dużo. Sporo się zgłosiło. Zgłaszali się też ludzie, którzy mnie zapraszali do różnych inicjatyw, drużyn, cypherów itp. Mógłbym zrobić sobie małe schodki w postaci pojawiania się wszędzie, gdzie można. Mogłem dawno narobić sporo hajpu, dużo mniej-kumatych słuchaczy. Z szacunku do wieloletnich słuchaczy i do siebie, robię wszystko konsekwentnie i według swoich zasad. Zamierzam zajść tak daleko, jak tylko mogę obecnym profilem muzycznym i będzie to na pewno lepiej smakowało niż to, jakbym szedł na skróty.

Czy masz jakąś osobę, która najbardziej zainspirowała Cię do robienia muzyki?

Ciężko powiedzieć. Ja słucham wielu rzeczy. Nawet minimali czy progressive trance. Francuski rap jest mocno katowany. Moje Top 5 na dziś to: Lacrim, Alonzo, Benash, Gradur, Mac Tyer. Jak byłem małolacikiem lubiłem 113 i w ogóle całą Mafie K1 Fry, Lunatic, Tandem, Ghetto Fabulous Gang. Cieszy, że to nie jest sezonówka u mnie. Lubię też wracać do starych rzeczy typu Rap-A-Lot Records, starego Texasu, UGK i mojego ukochanego g-funku.

Dzisiaj widziałem na Instagramie, że Junior Mafia…

Dokładnie. Lil’ Kim ma tam taki zajebisty solowy numer „Back Stabbers”. Tam w ogóle wiesz — paradoksalnie to zabrzmi — nawet Biggie nie jest potrzebny, żeby to miało taką moc. Jest tam kilku harpaganów, którzy zajebiście nawijają i są przy tym szczerzy. Mi to zawsze się na maksa podoba. „Murder Onze” mistrzostwo.

Na Twoich pierwszych produkcjach bardzo często w numerach pojawiali się Pjentak czy Plejer. Teraz próżno szukać tych ksyw na Twoich kawałkach, no z 2stym jeszcze się jakoś przecinacie… Masz jakiś kontakt z nimi?

Z Plejerem jako taki kontakt mam, Pjentakowi urodziło się niedawno dziecko, więc zajmuje się rodziną i priorytety się raczej zmieniły. Z 2stym utrzymuję kontakt, mamy trochę inny profil muzyczny, ale myślę, że w najbliższym czasie coś nagramy.

Często mówisz, że masz wyjebane w polską scenę, która „jebie fejkiem”. Czasami jednak wrzucasz na profilu jakieś polskie numery, np. Sokoła… Skąd ta wyjebka?

Nic ostatnio mnie nie robi, nic mnie nie zaskakuje, mam wrażenie, że to wszystko już gdzieś słyszałem. Garstka ludzi ma patent na siebie. Zdarza mi się słuchać pojedynczych numerów.

A kto ma ten patent?

(Chwila zastanowienia) Z częścią już nagrywałem, a część usłyszysz na nowej płycie.

Za to ostatni Freddie Gibbs pewnie lata jak zły…

Ja to nawet przed wyjściem dzisiaj tego słuchałem. Mi się najbardziej podoba „Freddie Gordy”, „Rearview” i „Forever And A Day”. Taki rap chwyta mnie za serce. Typ trzyma od lat bardzo wysoki poziom.

Mi chyba jednak bardziej podobała się Piniata

Kurwa, mam uraz do Madliba. On jest za bardzo wtórny dla mnie. Sampel i perkusja to nie jest wszystko. Ja nawet jeśli używam sampli, to staram się zrobić zajebiście rozbudowaną perkusję, dograć dużo wtyczek VST, żeby sampel był, ale żeby reszta z nim grała. To ma się łączyć w całość. To musi być muzyka, a nie, że zerżnąłem sobie pętlę, dołożyłem bębny i dopisałem, że zrobiłem muzykę. To jest kurwa słabe. To nie są lata ’90, że ludzie biorą pętlę, wpierdalają stopę, jeden prosty hi-hat np. Pete Rocka taki czerstwy, werbel i bas i jest zrobiony bit. To nie są te czasy, trzeba trochę dać od siebie. Niestety nie usłyszysz u mnie boom-bapu.

To jak jesteśmy przy produkcji, to powiedz jak powstał bit to najświeższego numeru, który wyprodukowałeś, czyli „Telefony” Belmondziaka (śmiech)…

(Śmiech) To była jego kmina, jakaś wygrzewka. Przewinął mi to i powstało coś mocnego.

Jak mocno zmieniło się Twoje podejście, postrzeganie drogi muzycznej między Hugo Buccem, a Lotem?

Między BuccemLotem jest przepaść. Nie chodzi nawet o materiały, tylko o to kim teraz jestem.
To 5 lat różnicy wiesz o co chodzi? Przez ten czas tyle się wydarzyło w życiu, poznałem tyle charakterów, tylu ludzi w różnych miejscach, tyle razy się zawiodłem i widziałem to, czego nie powinienem widzieć. Jest gigantyczna przepaść między tymi dwoma osobami, po prostu. Wtedy był jeszcze można powiedzieć szczeniakiem, zajaranym pieniędzmi i pierdoleniem wszystkiego, co jest przyziemne. Czas uczy Cie tego,że musisz być w pełni niezależną osobą, jeśli chcesz być szczęśliwy i spełniony… Musisz niejednokrotnie dokonywać wyborów, które kogoś na pewno zabolą. Dziś jestem w pełni ukierunkowym typem, który wie czego chce. Powiem Ci coś. Bardzo wiele razy miała miejsce podobna sytuacja. Przychodzi do mnie kolega i opowiada swój problem, pytając mnie, co o tym sądzę. Na to odpowiadam jak się dana sytuacja skończy. Nie myślę o kolorowych zakończeniach ani kompromisach i zazwyczaj jest tak, że ta osoba wraca i mówi „kurwa mordo skąd wiedziałeś, że tak będzie?”. Nie robię z siebie wieszcza jakiegoś, ale naprawdę zimna ocena sytuacji podparta wiedzą praktyczną z tego miasta to jest to.

Ja trafiłem na Twoje rzeczy przez Kulera, bo widziałem, że był u Ciebie gościnnie na Czorty, Inne Sporty..

Kuler był na Hugo Bucu, 2sty był na Czortach.

Masz rację. Tam był taki kawałek z Karwanem i Belmondziakiem, czekaj jak on się nazywał…

„Koniec Zabawy” — „hołd dla Nate Dogga”.

Dokładnie.

To był w ogóle świeży temat, bo on chyba jakoś wtedy się przekręcił. Ja go strasznie katowałem. „G-funk Classic” mam na oryginale…

Słyszałeś, że podpalił chatę swojej byłej?

A co mu zrobiła? (śmiech)

Tego nie wiem.

No ja słyszałem, że był harpaganem, ale miał wykształcenie muzyczne. Był geniuszem, ikoną. Śpiewał też przecież w chórze kościelnym. Jedna z ważniejszych postaci w moim muzycznym życiu. Moi rodzice też bardzo lubili jego twórczość.

Czyli mamy odpowiedź pytanie o inspiracje.

Tak, zdecydowanie. Death Row Records od 93 roku aż do „Doggfather” i Nate Dogg to moje największe inspiracje muzyczne jakie miałem. Nawijam o tym w kawałku „Na żywo”. Dzięki tacie usłyszałem m.in. Chronic, Doggystyle, All Eyez On Me, Operation Stackola Lunizów.

„Koniec Zabawy” strasznie często latało u nas na domówkach…

Z tego „hołd dla Nate Dogga” pamiętam zawsze piane na głos było (śmiech).

Jak zareagowałeś na odbiór Lotu? Został zajebiście przyjęty, sprzedał się na pniu. To był przełom na Twojej ścieżce muzycznej?

Być może tak. Różnił się bardzo od Sos, Ciuchy i Borciuchy, akurat miałem trochę rzeczy na bani, żeby je wyrzucić z siebie. Póki co, powoli tak się ukształtował mój profil artystyczny, wszystko mi się zaczęło pisać w ten deseń. Nie mówię oczywiście, że następna płyta będzie taka sama, ale stylistyka zostanie trochę podobna. Muzyka będzie trochę inna. Myślę, że to jest początek nowego kierunku. W pewnym momencie pomyślałem sobie wiesz, miałem to wszystko gdzieś z tyłu głowy i robię taką płytę jak Lot. Potrzebuje konkretnych bitów i znalazł się Smolasty. Ja od razu miałem wszystko w głowie, wyrzuciłem momentalnie toksyczne rzeczy z siebie i tak to powstało.

W polskim rapie, czy też ogólnie muzycznie stawia się mocno na szeroko pojętą promocję w Internecie. A Ty raczej nie działasz tak grubo, wrzucasz jakieś numery na facebooka, krótkie opinie, Instagram masz zablokowany…

Wiesz co, Instagram jest zablokowany, żeby mi się żadni szpiedzy nie wkradali. Jakieś byłe-niedoszłe dziewczyny, aferzystki, podpierdalacze itp. Póki co, chcę prowadzić swój profil tak jak prowadzę. Nie mam ciśnienia, żeby się wszędzie wyświetlać. Co ma być to będzie, ja robie swoje skrupulatnie, małymi kroczkami. No nie mam parcia. Robię muzykę w pełni niezależną, mocno przemyślaną i to nie jest dla wszystkich. Tak czy siak wydaje mi się, że lada moment to głośno jebnie w Polskę.

Czyli pełna zajawka?

Może nie tyle zajawka, bo ona bardziej była na Hugo Buccu. Teraz to jest pasja. Codziennie nagrywam, mnie to pochłonęło. Jem obiad, piszę tekst w Iphonie, jadę gdzieś taryfą też piszę, siedzę w wannie, tak samo. Jeśli tego nie robię, to coś produkuję, wybieram bity, albo słucham czegoś, inspiruje się.

Multum ludzi wypatruje Waszych projektów z Belmondziakiem. Wszyscy czekaliśmy na No Dayz Off, które nie wyszło…

Doczekacie się.

Tak?

Tak, ja to dopracuję. Powiem Ci, że to ma kurwa niepowtarzalny klimat. Wszystko jest w klimacie kawałka „Sos, Ciuchy i Borciuchy”. Trzeba poświęcić temu trochę czasu, żeby to zamknąć. Ja wtedy dużo produkowałem, nie miałem łba żeby pisać. No bo jeśli siedzisz przy jakimś bicie i go rzeźbisz, a potem masz do niego pisać to jesteś już zmęczony tym.

Ale masz świadomość tego, że mnóstwo ludzi czeka?

Tak. Dostaną, niech tylko poczekają. Myślę, że w tym roku na pewno to wrzucimy.

A propos koncertów. Czemu nie grasz, nie gracie? Nie wierzę, że nie było propozycji.

Propozycje są cały czas. Ja codziennie, ale to codziennie dostaję też pytanie czy można kupić Lot. Dzisiaj, wczoraj, przedwczoraj. Nie jestem w stanie na to odpisywać. Koncerty będą wkrótce napewno.

Czyli dopiero po Źródle

Tak.

Często rapujesz niechlujnie, nie odmieniasz słów (np. słucham se Nicki, Ty se słuchasz Małpa)…

To jest specjalnie. Celowy zabieg. Tak było jest i będzie, na nowej płycie też. Podoba mi się to (śmiech). Czemu ja muszę wszystko odmieniać? Nie muszę, mogę mieć wyjebane. Nie czuje się analfabetą, to se odpierdalam takie zabiegi. Umówmy się, potrafię odmienić kogo/czego.

Nie chodziło mi o to, że jesteś analfabetą, tylko że pasowało do rymu (śmiech)

To nie było tak, że pasowało, tylko tak miało być od początku do końca.

W „Na Żywo” nawinąłeś „nie nagram ci komedii, żadnej kurwa płytki”. Nie będzie bardziej luźnych płyt?

Akurat te „płytki” to nie do końca o takie chodziło, o jakich myślisz.

A widzisz, ja myślałem w innym kierunku, że nie będzie typowo śmiechowych materiałów patrząc po ostatnich nagrywkach.

Śmiechowe materiały będą po Źródle. Będzie coś innego. Lot przyszedł sam, Źródło przyszło samo. Wiesz, to nie jest tak, że myślę „kurwa, piszę dzisiaj o tym”. Odpalam telefon, w mniejszości przypadków siedzę przy kartce. Piszę sobie jeden wers, drugi, potem trzeci i ja nie wiem, co z tego powstanie. Jak już wiem mniej więcej o czym to jest, to podpinam to pod jakąś tematykę i dopiero powstaje mój numer. Wszystko pisze się samo, tak jak nawijałem.

Który Twój numer jest dla Ciebie najważniejszy, a który najlepszy i dlaczego?

„Widzę więcej” osobisty i ważny tak samo jak „Outro” na S.C.I.B. Lubię „Na Żywo”, „Narkos”(na nowej płycie będzie) „Sos, Ciuchy i Borciuchy” klimat mi mega siedzi.

Gadaliśmy wcześniej o LSO, mega niszowym, ale oryginalnym rapie, który zaczyna być u nas też dostrzegany. Z Belmondziakiem ich propsujecie. Jak na nich wpadłeś?

Jakoś 5 czy 6 lat temu mi wyskoczyło w Internecie. Słuchałem parę lat temu, w zeszłym roku też odświeżyłem parę numerów, ale ogólnie słucham, co jakiś czas.

Oficjalnie nie należysz do Get Money Live Life, ale jesteście jakoś blisko związani z chłopakami.

Trzymam się z Malikiem, bardzo go lubię i szanuję. Nie zawsze mamy takie samo podejście do kilku różnych spraw, ale nie przeszkadza nam to bujać się na co dzień i spędzać ze sobą czas. Z Dihem też się lubię.

No właśnie w kawałku z Dihem nawinąłeś, że „nie słucham ani Mac Millera, ani Maklemura, no ni chuja”, a z drugiej strony stawiasz chociażby Freddiego czy Nicki…

Mac Miller kojarzy mi się zawsze – to jest moje osobiste skojarzenie — z półżydowskim nastolatkiem, który od zawsze miał wszystko i nagle zaczął rapować i powiedział do ojca „tato, masz jakieś kontakty? Pchnijmy do dalej”. Totalnie mi typ nie podchodzi. A Macklemore? Oni z tym Ryanem Lewisem coś tam bankowo robią… i nie chodzi mi tutaj o muzykę. Ja nie chcę o tym nawet myśleć, ale na pewno coś z nimi jest nie tak (śmiech).

To z drugiej strony czemu Nicki i czemu Freddie?

Nicki ma wykształcenie muzyczne i to od razu słychać. Jak pomyślę… nie wiem, nie jestem w stanie stwierdzić czy ona lepiej rapuje czy śpiewa. Byłem na dwóch koncertach. W Mediolanie przed nią grał niesławny Rae Sremmund, nie bawiłem się tak jak dziewczyna z Polski (śmiech), ale było ok. Był tam też G-Eazy i też ok. Koncert Nicki był mistrzowski, kontakt z publiką… Troche cukrowania ale taki pozytyw od niej bije, że ciężko jej nie kochać. Wcześniej byłem jeszcze w Glasgow, zero playbacku, performance kozacki, zaplanowany… Poza tym, trzeba sobie przyznać, że gdziekolwiek Nicki się nie pojawi na tracku czy u Trey Songz, Augusta Alsiny, Khaleda czy na cypherach to ona wszystkich wpierdala. Nie ważne czy ma ósemkę czy chwilę sobie ponawija to zjada wszystko. Akcent, tempo…

A Freddie?

Jak dla mnie na chwilę obecną najbardziej autentyczny raper. Bardzo długo go słucham i cały czas wracam. ESGN płyta mistrzostwo świata. BFK mixtape kozacki, kawałek z Kirko kozacki. Gibbs ma mocny głos z przepony. Jak mu się chce to się wbija na dwa tempa i kozacko leci. Myśle, że mógłby być dawno w ścisłym mainstreamie, ale chyba chuj go to obchodzi.

Słuchasz w cholerę francuskiego rapu. Umiesz coś po francusku, tłumaczysz jakoś teksty?

Uczyłem się kiedyś. Moja mama jest tłumaczem francuskiego od wielu lat, ma wykształcenie w tym kierunku. Nawet jak się nie uczyłem, to pokazywałem rzeczy mamie, żeby mi przetłumaczyła.

Nie była zdziwiona?

Nie, nigdy niczym nie była zszokowana. Ja nigdy przed mamą niczego nie ukrywałem, wie, że jestem wulgarny. Wie jaki jestem, jest przyzwyczajona.

Pogadajmy trochę o Źródle na koniec. Czyli kiedy?

Chciałbym jak najszybciej, ale chyba marzec/kwiecień.

Legal?

O tym poinformuje bliżej premiery.

No i o czym będzie ta płyta, jakiś zarys?

Źródło ma bardzo wiele follow upów. Po pierwsze można to podczepić pod źródło wiedzy, że jesteś zagubiony i kieruje Cię w jakąś stronę. Można to porównać do tego, że to jest towar z pierwszej ręki czyli źródło. Może to też być follow up do książki Ayn Rand czyli walka z tandetą. Coś innego. Nie oparte na zasadach napisanych lata temu, na kanonach tylko coś wypracowanego własnoręcznie.

Od kogo bity? Coś od Ciebie będzie?

Oczywiście, że tak. 2 lub 3. Na jednym jest piękny lovesong ze Smolastym w refrenie. Nawet dzisiaj słuchałem. Jeden mój bit będzie z Pikersem, jeden czeka na wykorzystanie. Z 5 bitów Smolastego, będą bity Olka tego od Diha i Malika. Będzie Got Barss z Olsztyna, który współpracował z SB Maffiją. Chyba to wszystko.

Goście?

Białasa ogłosiłem. Będą ludzie z mojego otoczenia, ale będzie też mainstream.

A ten filmik, co ostatnio wrzucałeś chyba z Otrej Barwy? To będzie na jakiś projekt Popka, którego tam słychać?

Nie, to z innego studia. To będzie projekt MXF czyli Maro Music i Dj Frodo. Oni zazwyczaj robią takie hard dutche w sensie kawałki z dropami. To będzie coś zupełnie innego, niż moje dotychczasowe numery.

A jak Ci się współpracowało w studio z Małolatem?

Bardzo w porządku koleżka, dogadaliśmy się od razu. Utrzymujemy kontakt.

Widzę, że masz koszulkę Pablo. Jak siadł Narcos?

Z miejsca obejrzałem całość. Wiadomo świat później już nie taki sam. Wcześniej czytałem Księgowy Mafii, tytuł jest odstraszający i trochę brzmi jak pseudogangsterskie gimberskie gówno. Tak naprawdę to jest zajebista książka z różnymi ciekawymi ekonomicznymi ciekawostkami i patentami. Czytasz i masz ochotę zarobić prawdziwe siano. Taką motywacje to ja rozumiem. Jeżeli gardzisz łepkami jak ja i inspiurują Cie tęgie głowy, to to jest dla Ciebie. Jeśli chodzi o „Narcos” przeszkadzało mi tylko, że jest z perspektywy policji i trochę zbyt „amerykański”. Nie zgadzało się też kilka faktów znajdujących się w książce brata Pablo.

Kiedy pierwsze single Źródła?

Teledysk do „Intro” będzie przypuszczalnie w lutym, pod koniec. Później będą jeszcze 3 inne, albo więcej.

A na Youtube coś wcześniej luźno poleci?

„Na Żywo” i „Książe Nieporządek 2” będą z numerów wcześniej opublikowanych na Youtube. Nie chcę już tak robić, żeby udostępniać kawałki bez klipu przed premierą. Wystarczająco długo się tym dzieliłem. Jeżeli ktoś z grubsza dostanie pierdolnięcie w postaci odsłuchu całej płyty… ja tak miałem kiedyś z płytami Wiza. Znałem 3 single i potem byłą premiera O.N.I.F.C, albo…

Blacc Hollywood…

Nie, to to już nie. To pierwsze… Rolling Papers. Ja tam sobie wyłapałem 4-5 numerów, takie petardy, że byłem rozjebany na łopatki i nie mogłem spać. Cały czas myślałem o tych numerach, jakie są kozackie. Chce, żeby ludzie dostali kozacką płytę od początku do końca i żeby się jarali. Żeby mieli kilka swoich faworytów, a nie, że w praktyce juz polowa plyty wczesniej wisiała na yt.

Oprócz zapowiadanego materiału oraz ewentualnego No Dayz Off, gdzie będzie można Cię jeszcze usłyszeć?

Bardzo dużo gościnek, duża część nagrana w zeszłym roku. Trochę u ziomali, trochę mainstreamowego lotu. Nie wiem ile z tych rzeczy realnie wyjdzie i na razie nie będę tego zdradzał. Jakoś powinny regularnie wjeżdżać już na dniach.

Po wywiadzie słyszałem kilka numerów z zapowiadanego Źródła. Jest na co czekać, zapewniam.

Komentarze

komentarzy