kaz bałagane

#FridayRoundup: Ty Dolla $ign, Better Person, Clipping., Gorillaz i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Nawet jeśli nie wyszło wam tej jesieni grzybobranie, jest jedna rzecz pewniejsza niż to, że uda się wrócić z lasu z pełnym koszykiem podgrzybków — wysyp premier płytowych okołosoulowych artystów. Prawdziwe szaleństwo miało miejsce w ten weekend. Na tapet wzięliśmy płyty takich artystów jak Ty Dolla $ign, Better Person, Clipping., Gorillaz, Xavier Omär, The Alchemist, Kaz Bałagane oraz czwartą odsłonę serii Jazz Is Dead. Poza tym na plejliście Roundupowej znadziecie także Sharon Jones & The Dap-Kings, Actress, Sonhoy Blues, Booty’ego Collinsa, duet Otis Junior, Def Loaf, Major Lazer, Junglepussy, Devona GilFilliana coverującego Marvina Gaye’a, K. Flay, Luh Kela i TOBiego. Sprawdźcie wszystko poniżej!


#FridayRoundup

Featuring Ty Dolla $ign

Ty Dolla $ign

Atlantic / WEA

No i jest! Dwa lata wyczynowego wypuszczania utworów w kategorii featuring, żeby wreszcie wydać skompilowaną dawkę próbek swojej flagowej supermocy, pod roboczym tytułem „Życie post-Drake’owego pop rapera Ty Dollą $ings na featuringach”. Czy wyszło tak, jak moglibyśmy się spodziewać po godzinnej składance utworów marki random naszpikowanych goścmi w liczbie mogącej bez trudu zawiesić działanie wiodącego serwisu streamingowego? Niestety, ale tak właśnie wyszło. Czy Featuring Ty Dolla $ign jest skrajnie złym wydawnictwem? W sumie to nie, jest to kompilacja zupełnie nieszkodliwa, do połowy nawet znośna, z gośćmi robiącymi siebie najlepiej, jak potrafią. Czy jest sens tracić czas na takie ilości, w większości jednak generycznych, pop-rapowych kawałków? No cóż. Jeżeli bliska wam dola Ty’a, lepiej ułóżcie ją sobie w spersonalizowanej plejce, a może jakoś przetrwacie tę klęskę urodzaju. — Maja


#FridayRoundup

Something to Lose

Better Person

Mansions and Millions

Better Person rezyduje w Berlinie, ale pochodzi z Polski i choć tworzy głównie anglojęzyczny pop od czasu do czasu sięga po swój rodzimy język. Najpierw w 2017 roku nagrał rozkosznie oniryczny, ale wciąż niesamowicie melodyjny singiel „Zakochany człowiek”, a teraz, a na kilka dni przed piątkową premierą jego długogrającego debiutu zaprezentował równie udane „Dotknij mnie”. A to jedynie początek Better Person odpowiedzialny jest za jedne z najlepszych sophisti-popowych melodii ostatnich lat, od czasu gdy przed czterema laty zadebiutował ciepło przyjętą epką It’s Only You. Od kilku miesięcy przygotowywał się do wydania krążka Something to Lose, prezentując kolejne single konsekwentnie realizujące jego artystyczną wizję. Na płycie znalazło się w sumie 9 kompozycji, spośród których cztery ukazały się na singlach, a trzy zostały wykonane po polsku. To obecnie niewątpliwie jedna z ciekawszych muzycznych osobistości na scenie szeroko pojętego popu nie tylko w Polsce, ale Europie kontynentalnej w ogóle. — Kurtek


#FridayRoundup

Visions of Bodies Being Burned

Clipping.

Sub Pop

Do tej pory 2020 r. nie zachwyca pod względem mainstreamowych hip-hopowych wydawnictw — na szczęście w przypadku alternatywnego nurtu jest zupełnie na odwrót. Do plejady świetnych albumów artystów pokroju Ka, Armand Hammer, Quelle’a Chrisa czy Open Mike Eagle’a dołącza eksperymentalne trio z Los Angeles, Clipping. Niespełna rok po entuzjastycznie przyjętym przez fanów i krytyków There Existed an Addiction to Blood zespół prezentuje kolejny krążek pod skrzydłami Sub Pop, Visions of Bodies Being Burned. Podobnie jak w przypadku wcześniej płyt mamy do czynienia z konceptualnym projektem z mocnym naciskiem na aspekt horrorcore, tym razem jednak w znacznie bardziej industrialnej i odważnej muzycznie odsłonie. Wśród gości pojawia się Jeff Parker, Ho99o9, a także… Michael Esposito, jeden z najbardziej znanych telewizyjnych badaczy zjawisk paranormalnych. Brzmi intrygująco? — Adrian


#FridayRoundup

Song Machine, Season One: Strange Timez

Gorillaz

Gorillaz / Parlophone

Obswerwując Soulbowl od jakiegoś czasu, pewnie mogliście zauważyć, że nowy album Gorillaz stawialiśmy w przedbiegach jako pretendenta do jednej z mocniejszych pozycji w dyskografii małpich muzyków. Kolaboratywne tracki ze slowthaiem czy Schoolboyem Q suto obdarowywały nas tym, czego tak brakowało w poprzednich krążkach- charyzmą, kreatywnością, potańcówkowym vibe’em i nieskrępowaną plastycznością muzycznego medium, jaką zapewnia animowana formuła. Teraz jednak, gdy możemy się zmierzyć z całością materiału, zdaje się, że w tym, tak fantastycznie zapowiadającym się materiale, czegoś mimo wszystko brakuje. Fuzja kolektywizmu Humanz i synthpopowego ducha The Now Now wychodzi jedynie częściowo- współpracownicy trochę zbyt pokornie wpisują się w Gorillazowe standardy, zaś sama kapela jakby celowo rozwadniała swoje możliwości, aby stworzyć możliwie jak najbardziej transparentną bazę pod odwiedziny gości. Zamiast sumy kreatywnych możliwości, finalnie wychodzi nam z tego twórczy kompromis. Czasem udaje się przy tym przekuć go w postdance’owy hit („Desole” z fantastycznym finałem), czasem pusty, schematyczny przelot bez finezji (jak choćby, co zapewne stanowi kontrowersyjną opinię, totalnie nietrafiona współpraca z Eltonem Johnem i 6blackiem na „Pink Phantom”). I choć ostatecznie to nadal najlepsza i najspójniejsza wizja Goryli od czasów Plastic Beach, czuć jednak, że nas samych też w ten kompromis wpisali, bo wiemy, że mogliśmy mieć dużo, dużo więcej.- — Wojtek


#FridayRoundup

Jazz Is Dead 004

Ali Shaheed Muhammad & Adrian Younge with Azymuth

Jazz Is Dead

Przy czwartym już dodatku do serii Jazz is Dead, Ali Shaheed Muhammad oraz Adrian Younge postanowili pozostać w brazylijskich klimatach. Po udanej kooperacji z Marcosem Valle przyszedł czas na kolaborację z kolejnymi klasykami tamtejszej sceny. Instrumentalne trio Azymuth już w latach 70 na zawsze zrewolucjonizowało muzykę z południowej ameryki, grając wyśmienitą fuzję funku, jazzu, rocka i samby wspomaganą przez nie tak małą dawkę elektroniki. Wspólny album nagrany wraz z amerykańskimi producentami, to właściwie kontynuacja tego, co panowie grają już od lat, nie schodząc ani trochę z ustawionego kiedyś poziomu. A jeżeli jesteście ciekawi innej ich współpracy ze światem hip-hopu, to warto wrócić do genialnego albumu Sujinho, jaki członek grupy — Ivan Conti, nagrał wraz Madlibem pod nazwą Jackson Conti. — efdote


#FridayRoundup

If You Feel

Xavier Omär

RCA / Sony

If You Feel to najnowsze wydawnictwo Xaviera Omära — wokalisty R&B, którego znamy ze współpracy z Sago czy Mickiem Jenkinsem. Od ostatniego materiału, Moment Spent Loving You, minął zaledwie rok, a Omär kontynuuje swoją muzyczną opowieść o miłości. Na If You Feel składa się jedenaście piosenek, a wśród gości usłyszymy między innymi Masego czy Merebę. Polecamy sprawdzenie teledysku do utworu „So Much More”, który doczekał się teledysku z nagraniami ze ślubu wokalisty. — Polazofia


#FridayRoundup

The Food Villain

The Alchemist

ALC

To już piąty krążek Ala od początku roku! Niecałe trzy tygodnie po premierze A Doctor, Painter & an Alchemist Walk Into a Bar, Alchemist powraca z kolejnym projektem — The Food Villain. To urodzinowy prezent, który legendarny producent przygotował sam dla siebie. Na krótkim, 24-minutowym beat tape’ie dostajemy 16 premierowych produkcji. W roli gości pojawiają się Action Bronson oraz Big Body Bes. Przyjemne podsumowanie bardzo udanych ostatnich miesięcy, ale kto wie – przed nami jeszcze listopad i grudzień. Może Alchemist ma coś jeszcze w zanadrzu. — Mateusz


#FridayRoundup

Digital Scale Music

Kaz Bałagane

Narkopop

Zgłaszając się, żeby do #FRU napisać o nowej płycie Kaza Bałagane napisałem, że mam potrzebę wyżycia się i poafirmowania wyrafinowanej troglodycji, bo na łamach Soulbowla rzadko jednak jest okazja opisywać o prostackiej, polskiej osiedlówie. I wszystko byłoby pięknie, ale obcowanie z Digital Scale Music okazało się ostatecznie… frustrujące? Jest to bowiem płyta doskonale sumująca najmocniejsze strony barda warszawskich osiedli- mamy zdrowo usiane przypałem refreny na modłę trapowego Krzysia Cugowskiego, fantastyczne wyczucie plastyczności polskiej lektyki, storytelling straight outta polska klasa robotnicza i, przede wszystkim, mamy fantastyczną, muzyczną elokwencję Kaza, który śmiało spaja przestrzenny, krystaliczny ambient z grubaśnymi 808 i przejrzystym brzmieniem. W ten paradygmat, będący już obecnie właściwie samograjem, wpisany zostaje jednak, rozłożony w pojedynczych wersach, maniakalny covidosceptyzm i wyparcie pandemicznej rzeczywistości. I o ile rozumiem w pewnym stopniu rozgoryczenie i cynizm, słuchanie takich rzeczy, kiedy rodzina i znajomi leżą w maglinach naprawdę nie działa dobrze. Pomijając to- typowy bałaganizm na naprawdę przyzwoitym poziomie. — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Nowy teledysk: Kaz Bałagane feat. Białas, Smolasty „Za daleki odlot”/”Ona to chyba lubi”

kazek
Bałagane dalej w ofensywie jeśli chodzi o promocję Źródła. Przed chwilą na kanale Step Records pojawił się łączony klip do dwóch numerów z nadchodzącej płyty. „Za daleki odlot” to typowy imprezowy joint z gościnnym udziałem Białasa, natomiast „Ona to chyba lubi” ze Smolastym to typowa pościelówka. Po kilku odsłuchach zdecydowanie lepiej wchodzi ten drugi numer, bardziej lajtowy, ale dużo bardziej stylowy. Dzięki temu poznaliśmy już praktycznie 8 numerów z całej produkcji („Ona to chyba lubi” chyba nie jest w całości), czyli większość płyty. W mediach społecznościowych Jacek udostępnił zdjęcia z planu do klipu z Małolatem, więc chyba można powiedzieć, że kolejnym singlem będzie „Klasa robotnicza albo przypał”, pytanie tylko kiedy.

Nowy teledysk: Kaz Bałagane „Intro”

intro
„Mam tu parę spraw, to mój betonowy las” — właśnie tak Kazek zaczyna nowy utwór, który jest wejściem do Źródła. „Intro” jest numerem, który dobrze opisuje to w czym Bałagane czuje się najlepiej i o czym prawdopodobnie będzie pełnoprawny materiał. Miejski klip obrazujący kawałek miejskiej dżungli po której raper będzie oprowadzał na w kolejnych kawałkach na płycie. Świetny numer, na rewelacyjnym bicie Olka, a jednocześnie zupełnie inny od „Korpotwarzy”. Ostrzegam, że aoutune’owy refren wkręca się od pierwszego przesłuchania…. Z klipem wjechała też tracklista i preorder albumu, który możecie zamawiać w kilku wersjach (klik!).

Kaz Bałagane – data premiery oraz okładka płyty

źródło

Dwa miesiące z niewielkim hakiem. Tyle zostało do legalnego debiutu Bałagane, który ujrzy światło dzienne za pośrednictwem wytwórni Step Records. Po ostatnim singlu „Korpotwarze”, o którym informowaliśmy was nie tak dawno przyszedł czas na ujawnienie okładki przygotowaną przez Alka Morawskiego aka „Lis Kula” oraz datę premiery, która zaplanowana jest na 13.05.2015. W przyszłym tygodniu mamy dostać klip do „przepetardy” jak napisał sam raper na Facebooku.

Nowy teledysk: Kaz Bałagane „Korpotwarze”

kazek
 

Niedawno na Misce pojawił się wywiad z Bałagane w którym opowiedział nieco o zbliżającym się wielkimi krokami LP pt. Źródło. Właśnie na kanale Step Records pojawił się pierwszy klip do tego wydawnictwo. „Korpotwarze” to celna i szczera obserwacja na temat pracujących w korporacjach. Kaz ma sprecyzowany i jasno określony pogląd na ten temat i bez zbędnego owijania punktuje typowe szczurki, a właściwie ich zachowania i ślepą pogoń za utopijną korpo karierą. „Latam w koszulce w paski jak Morata„, a w klipie bluza Bayernu. Wczoraj Juventus zremisował w Lidze Mistrzów z Bayernem 2:2. Przypadek?

Kaz Bałagane z dwoma nowymi utworami

Bałagane

Bałagane nie próżnuje. W ciągu ostatnich kilku dni wypuścił dwa kozackie numery zatytułowane „Mój Człowiek Iphone” oraz „Blok”. Ich nazwy w zasadzie są najlepszą zapowiedzią tego, co usłyszycie na trackach i nic więcej dodawać nie trzeba. Jak najbardziej warto sprawdzić wysoką formę Kazka przed pełnoprawnym albumem, który ma ukazać się w okolicach tegorocznej wiosny. No i właśnie dzięki takim numerom łapiemy co raz większego smaka na Źródło. Też czekacie na album tego warszawskiego MC?

„Nie idę na skróty” — Kaz Bałagane dla Soulbowl.pl

Bałagane

Wszedł z buta na polską scenę rapową. Po zeszłorocznym, świetnie przyjętym albumie Lot 022 szykuje się do wydania kolejnego solo — Źródło. Poza tym — warszawiak, kibic Legii, miłośnik francuskiego rapu oraz zachodniego wybrzeża. Spotkaliśmy się, żeby przy kilku drinkach z whisky pogadać o muzyce i nie tylko. Poniżej przeczytacie efekty, Kaz Bałagane i jego lot…

Soulbowl: Jak Ci się podoba wejście Czerczesowa do Legii? Myślisz, że doprowadzi Wojskowych do mistrzostwa, które spieprzył Berg w zeszłym sezonie?

Bałagane: Ciężko powiedzieć. Człowiek niby pracował w lepszych klubach niż Legia, ale tak naprawdę nigdy z nimi niczego wybitnego nie osiągnął. Na razie nie zachwyca. Nie mam pojęcia jak będzie, póki co mam mieszane uczucia i wydaje mi sie, że rygor to nie wszystko.

Znasz Oskara z PRO8L3Mu?

Nie, nie miałem okazji poznać.

Ale znasz ich muzykę?

Za bardzo sie nie wkręcałem. Słyszałem może pojedyncze rzeczy.

No bo ja widzę wiele podobieństw między Wami, jeśli chodzi o tematykę utworów.

Naprawdę? Ciężko mi ocenić, bo się nie wsłuchiwałem w jego teksty. Wiem, że zrobili projekt na polskich samplach i generalnie to tyle.

W swoich tekstach dużo rapujesz o życiu nocnym Warszawy i hejtujesz „warszawską” stylówę. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Naoglądałem się tych wszystkich bananowców, kochanych koszulowych wariatów na Mazowieckiej, Foksal itp. Na samą myśl o tym mnie mdli. Jak pomyślę o tych wszystkich „warszawskich” synkach pracujących w firmie tatusia i później przychodzi taki sobie na balet, zapierdoli kreskę i nagle z sielankowych realiów ustawionego bytu przenosi się w kryminalne sfery i nagle jest szpontem i kozakiem… idealne towarzystwo dla prostytutki po cywilu… w końcu też ma dwie twarze.

Myślałeś kiedyś jak wygląda Twój przeciętny słuchacz?

Nie rozmyślałem nad tym, ale na pewno spora część kumatych ludzi. Natomiast ostatnio widziałem przybyło trochę gimbusów.

(Śmiech) Czemu tak myślisz?

Widzę w powiadomieniach jak migają mi te miniaturki i wyskakują mi czasami różne stwory. Wiesz o co chodzi… trochę hood by Air, trochę A$AP, trochę sadboys, trochę actavisa i Gucci Mane`a.

Ale to chyba każdy tak ma…

Na pewno jest transformacja w polskim rapie. Przeciętny słuchasz próbuje znaleźć swoje „muzyczne ja” i w ten sposób trafia do mnie dużo osób, bo chcą posłuchać czegoś nowego i świeżego. Natomiast w ogóle nie zastanawiałem się jak wygląda przeciętny odbiorca.

Na Hugo Buccu rapowałeś, że „będą chciały mnie wszystkie wytwórnie”. Chcą?

Chcą.

Wszystkie?

(śmiech) No nie wszystkie, ale dużo. Sporo się zgłosiło. Zgłaszali się też ludzie, którzy mnie zapraszali do różnych inicjatyw, drużyn, cypherów itp. Mógłbym zrobić sobie małe schodki w postaci pojawiania się wszędzie, gdzie można. Mogłem dawno narobić sporo hajpu, dużo mniej-kumatych słuchaczy. Z szacunku do wieloletnich słuchaczy i do siebie, robię wszystko konsekwentnie i według swoich zasad. Zamierzam zajść tak daleko, jak tylko mogę obecnym profilem muzycznym i będzie to na pewno lepiej smakowało niż to, jakbym szedł na skróty.

Czy masz jakąś osobę, która najbardziej zainspirowała Cię do robienia muzyki?

Ciężko powiedzieć. Ja słucham wielu rzeczy. Nawet minimali czy progressive trance. Francuski rap jest mocno katowany. Moje Top 5 na dziś to: Lacrim, Alonzo, Benash, Gradur, Mac Tyer. Jak byłem małolacikiem lubiłem 113 i w ogóle całą Mafie K1 Fry, Lunatic, Tandem, Ghetto Fabulous Gang. Cieszy, że to nie jest sezonówka u mnie. Lubię też wracać do starych rzeczy typu Rap-A-Lot Records, starego Texasu, UGK i mojego ukochanego g-funku.

Dzisiaj widziałem na Instagramie, że Junior Mafia…

Dokładnie. Lil’ Kim ma tam taki zajebisty solowy numer „Back Stabbers”. Tam w ogóle wiesz — paradoksalnie to zabrzmi — nawet Biggie nie jest potrzebny, żeby to miało taką moc. Jest tam kilku harpaganów, którzy zajebiście nawijają i są przy tym szczerzy. Mi to zawsze się na maksa podoba. „Murder Onze” mistrzostwo.

Na Twoich pierwszych produkcjach bardzo często w numerach pojawiali się Pjentak czy Plejer. Teraz próżno szukać tych ksyw na Twoich kawałkach, no z 2stym jeszcze się jakoś przecinacie… Masz jakiś kontakt z nimi?

Z Plejerem jako taki kontakt mam, Pjentakowi urodziło się niedawno dziecko, więc zajmuje się rodziną i priorytety się raczej zmieniły. Z 2stym utrzymuję kontakt, mamy trochę inny profil muzyczny, ale myślę, że w najbliższym czasie coś nagramy.

Często mówisz, że masz wyjebane w polską scenę, która „jebie fejkiem”. Czasami jednak wrzucasz na profilu jakieś polskie numery, np. Sokoła… Skąd ta wyjebka?

Nic ostatnio mnie nie robi, nic mnie nie zaskakuje, mam wrażenie, że to wszystko już gdzieś słyszałem. Garstka ludzi ma patent na siebie. Zdarza mi się słuchać pojedynczych numerów.

A kto ma ten patent?

(Chwila zastanowienia) Z częścią już nagrywałem, a część usłyszysz na nowej płycie.

Za to ostatni Freddie Gibbs pewnie lata jak zły…

Ja to nawet przed wyjściem dzisiaj tego słuchałem. Mi się najbardziej podoba „Freddie Gordy”, „Rearview” i „Forever And A Day”. Taki rap chwyta mnie za serce. Typ trzyma od lat bardzo wysoki poziom.

Mi chyba jednak bardziej podobała się Piniata

Kurwa, mam uraz do Madliba. On jest za bardzo wtórny dla mnie. Sampel i perkusja to nie jest wszystko. Ja nawet jeśli używam sampli, to staram się zrobić zajebiście rozbudowaną perkusję, dograć dużo wtyczek VST, żeby sampel był, ale żeby reszta z nim grała. To ma się łączyć w całość. To musi być muzyka, a nie, że zerżnąłem sobie pętlę, dołożyłem bębny i dopisałem, że zrobiłem muzykę. To jest kurwa słabe. To nie są lata ’90, że ludzie biorą pętlę, wpierdalają stopę, jeden prosty hi-hat np. Pete Rocka taki czerstwy, werbel i bas i jest zrobiony bit. To nie są te czasy, trzeba trochę dać od siebie. Niestety nie usłyszysz u mnie boom-bapu.

To jak jesteśmy przy produkcji, to powiedz jak powstał bit to najświeższego numeru, który wyprodukowałeś, czyli „Telefony” Belmondziaka (śmiech)…

(Śmiech) To była jego kmina, jakaś wygrzewka. Przewinął mi to i powstało coś mocnego.

Jak mocno zmieniło się Twoje podejście, postrzeganie drogi muzycznej między Hugo Buccem, a Lotem?

Między BuccemLotem jest przepaść. Nie chodzi nawet o materiały, tylko o to kim teraz jestem.
To 5 lat różnicy wiesz o co chodzi? Przez ten czas tyle się wydarzyło w życiu, poznałem tyle charakterów, tylu ludzi w różnych miejscach, tyle razy się zawiodłem i widziałem to, czego nie powinienem widzieć. Jest gigantyczna przepaść między tymi dwoma osobami, po prostu. Wtedy był jeszcze można powiedzieć szczeniakiem, zajaranym pieniędzmi i pierdoleniem wszystkiego, co jest przyziemne. Czas uczy Cie tego,że musisz być w pełni niezależną osobą, jeśli chcesz być szczęśliwy i spełniony… Musisz niejednokrotnie dokonywać wyborów, które kogoś na pewno zabolą. Dziś jestem w pełni ukierunkowym typem, który wie czego chce. Powiem Ci coś. Bardzo wiele razy miała miejsce podobna sytuacja. Przychodzi do mnie kolega i opowiada swój problem, pytając mnie, co o tym sądzę. Na to odpowiadam jak się dana sytuacja skończy. Nie myślę o kolorowych zakończeniach ani kompromisach i zazwyczaj jest tak, że ta osoba wraca i mówi „kurwa mordo skąd wiedziałeś, że tak będzie?”. Nie robię z siebie wieszcza jakiegoś, ale naprawdę zimna ocena sytuacji podparta wiedzą praktyczną z tego miasta to jest to.

Ja trafiłem na Twoje rzeczy przez Kulera, bo widziałem, że był u Ciebie gościnnie na Czorty, Inne Sporty..

Kuler był na Hugo Bucu, 2sty był na Czortach.

Masz rację. Tam był taki kawałek z Karwanem i Belmondziakiem, czekaj jak on się nazywał…

„Koniec Zabawy” — „hołd dla Nate Dogga”.

Dokładnie.

To był w ogóle świeży temat, bo on chyba jakoś wtedy się przekręcił. Ja go strasznie katowałem. „G-funk Classic” mam na oryginale…

Słyszałeś, że podpalił chatę swojej byłej?

A co mu zrobiła? (śmiech)

Tego nie wiem.

No ja słyszałem, że był harpaganem, ale miał wykształcenie muzyczne. Był geniuszem, ikoną. Śpiewał też przecież w chórze kościelnym. Jedna z ważniejszych postaci w moim muzycznym życiu. Moi rodzice też bardzo lubili jego twórczość.

Czyli mamy odpowiedź pytanie o inspiracje.

Tak, zdecydowanie. Death Row Records od 93 roku aż do „Doggfather” i Nate Dogg to moje największe inspiracje muzyczne jakie miałem. Nawijam o tym w kawałku „Na żywo”. Dzięki tacie usłyszałem m.in. Chronic, Doggystyle, All Eyez On Me, Operation Stackola Lunizów.

„Koniec Zabawy” strasznie często latało u nas na domówkach…

Z tego „hołd dla Nate Dogga” pamiętam zawsze piane na głos było (śmiech).

Jak zareagowałeś na odbiór Lotu? Został zajebiście przyjęty, sprzedał się na pniu. To był przełom na Twojej ścieżce muzycznej?

Być może tak. Różnił się bardzo od Sos, Ciuchy i Borciuchy, akurat miałem trochę rzeczy na bani, żeby je wyrzucić z siebie. Póki co, powoli tak się ukształtował mój profil artystyczny, wszystko mi się zaczęło pisać w ten deseń. Nie mówię oczywiście, że następna płyta będzie taka sama, ale stylistyka zostanie trochę podobna. Muzyka będzie trochę inna. Myślę, że to jest początek nowego kierunku. W pewnym momencie pomyślałem sobie wiesz, miałem to wszystko gdzieś z tyłu głowy i robię taką płytę jak Lot. Potrzebuje konkretnych bitów i znalazł się Smolasty. Ja od razu miałem wszystko w głowie, wyrzuciłem momentalnie toksyczne rzeczy z siebie i tak to powstało.

W polskim rapie, czy też ogólnie muzycznie stawia się mocno na szeroko pojętą promocję w Internecie. A Ty raczej nie działasz tak grubo, wrzucasz jakieś numery na facebooka, krótkie opinie, Instagram masz zablokowany…

Wiesz co, Instagram jest zablokowany, żeby mi się żadni szpiedzy nie wkradali. Jakieś byłe-niedoszłe dziewczyny, aferzystki, podpierdalacze itp. Póki co, chcę prowadzić swój profil tak jak prowadzę. Nie mam ciśnienia, żeby się wszędzie wyświetlać. Co ma być to będzie, ja robie swoje skrupulatnie, małymi kroczkami. No nie mam parcia. Robię muzykę w pełni niezależną, mocno przemyślaną i to nie jest dla wszystkich. Tak czy siak wydaje mi się, że lada moment to głośno jebnie w Polskę.

Czyli pełna zajawka?

Może nie tyle zajawka, bo ona bardziej była na Hugo Buccu. Teraz to jest pasja. Codziennie nagrywam, mnie to pochłonęło. Jem obiad, piszę tekst w Iphonie, jadę gdzieś taryfą też piszę, siedzę w wannie, tak samo. Jeśli tego nie robię, to coś produkuję, wybieram bity, albo słucham czegoś, inspiruje się.

Multum ludzi wypatruje Waszych projektów z Belmondziakiem. Wszyscy czekaliśmy na No Dayz Off, które nie wyszło…

Doczekacie się.

Tak?

Tak, ja to dopracuję. Powiem Ci, że to ma kurwa niepowtarzalny klimat. Wszystko jest w klimacie kawałka „Sos, Ciuchy i Borciuchy”. Trzeba poświęcić temu trochę czasu, żeby to zamknąć. Ja wtedy dużo produkowałem, nie miałem łba żeby pisać. No bo jeśli siedzisz przy jakimś bicie i go rzeźbisz, a potem masz do niego pisać to jesteś już zmęczony tym.

Ale masz świadomość tego, że mnóstwo ludzi czeka?

Tak. Dostaną, niech tylko poczekają. Myślę, że w tym roku na pewno to wrzucimy.

A propos koncertów. Czemu nie grasz, nie gracie? Nie wierzę, że nie było propozycji.

Propozycje są cały czas. Ja codziennie, ale to codziennie dostaję też pytanie czy można kupić Lot. Dzisiaj, wczoraj, przedwczoraj. Nie jestem w stanie na to odpisywać. Koncerty będą wkrótce napewno.

Czyli dopiero po Źródle

Tak.

Często rapujesz niechlujnie, nie odmieniasz słów (np. słucham se Nicki, Ty se słuchasz Małpa)…

To jest specjalnie. Celowy zabieg. Tak było jest i będzie, na nowej płycie też. Podoba mi się to (śmiech). Czemu ja muszę wszystko odmieniać? Nie muszę, mogę mieć wyjebane. Nie czuje się analfabetą, to se odpierdalam takie zabiegi. Umówmy się, potrafię odmienić kogo/czego.

Nie chodziło mi o to, że jesteś analfabetą, tylko że pasowało do rymu (śmiech)

To nie było tak, że pasowało, tylko tak miało być od początku do końca.

W „Na Żywo” nawinąłeś „nie nagram ci komedii, żadnej kurwa płytki”. Nie będzie bardziej luźnych płyt?

Akurat te „płytki” to nie do końca o takie chodziło, o jakich myślisz.

A widzisz, ja myślałem w innym kierunku, że nie będzie typowo śmiechowych materiałów patrząc po ostatnich nagrywkach.

Śmiechowe materiały będą po Źródle. Będzie coś innego. Lot przyszedł sam, Źródło przyszło samo. Wiesz, to nie jest tak, że myślę „kurwa, piszę dzisiaj o tym”. Odpalam telefon, w mniejszości przypadków siedzę przy kartce. Piszę sobie jeden wers, drugi, potem trzeci i ja nie wiem, co z tego powstanie. Jak już wiem mniej więcej o czym to jest, to podpinam to pod jakąś tematykę i dopiero powstaje mój numer. Wszystko pisze się samo, tak jak nawijałem.

Który Twój numer jest dla Ciebie najważniejszy, a który najlepszy i dlaczego?

„Widzę więcej” osobisty i ważny tak samo jak „Outro” na S.C.I.B. Lubię „Na Żywo”, „Narkos”(na nowej płycie będzie) „Sos, Ciuchy i Borciuchy” klimat mi mega siedzi.

Gadaliśmy wcześniej o LSO, mega niszowym, ale oryginalnym rapie, który zaczyna być u nas też dostrzegany. Z Belmondziakiem ich propsujecie. Jak na nich wpadłeś?

Jakoś 5 czy 6 lat temu mi wyskoczyło w Internecie. Słuchałem parę lat temu, w zeszłym roku też odświeżyłem parę numerów, ale ogólnie słucham, co jakiś czas.

Oficjalnie nie należysz do Get Money Live Life, ale jesteście jakoś blisko związani z chłopakami.

Trzymam się z Malikiem, bardzo go lubię i szanuję. Nie zawsze mamy takie samo podejście do kilku różnych spraw, ale nie przeszkadza nam to bujać się na co dzień i spędzać ze sobą czas. Z Dihem też się lubię.

No właśnie w kawałku z Dihem nawinąłeś, że „nie słucham ani Mac Millera, ani Maklemura, no ni chuja”, a z drugiej strony stawiasz chociażby Freddiego czy Nicki…

Mac Miller kojarzy mi się zawsze – to jest moje osobiste skojarzenie — z półżydowskim nastolatkiem, który od zawsze miał wszystko i nagle zaczął rapować i powiedział do ojca „tato, masz jakieś kontakty? Pchnijmy do dalej”. Totalnie mi typ nie podchodzi. A Macklemore? Oni z tym Ryanem Lewisem coś tam bankowo robią… i nie chodzi mi tutaj o muzykę. Ja nie chcę o tym nawet myśleć, ale na pewno coś z nimi jest nie tak (śmiech).

To z drugiej strony czemu Nicki i czemu Freddie?

Nicki ma wykształcenie muzyczne i to od razu słychać. Jak pomyślę… nie wiem, nie jestem w stanie stwierdzić czy ona lepiej rapuje czy śpiewa. Byłem na dwóch koncertach. W Mediolanie przed nią grał niesławny Rae Sremmund, nie bawiłem się tak jak dziewczyna z Polski (śmiech), ale było ok. Był tam też G-Eazy i też ok. Koncert Nicki był mistrzowski, kontakt z publiką… Troche cukrowania ale taki pozytyw od niej bije, że ciężko jej nie kochać. Wcześniej byłem jeszcze w Glasgow, zero playbacku, performance kozacki, zaplanowany… Poza tym, trzeba sobie przyznać, że gdziekolwiek Nicki się nie pojawi na tracku czy u Trey Songz, Augusta Alsiny, Khaleda czy na cypherach to ona wszystkich wpierdala. Nie ważne czy ma ósemkę czy chwilę sobie ponawija to zjada wszystko. Akcent, tempo…

A Freddie?

Jak dla mnie na chwilę obecną najbardziej autentyczny raper. Bardzo długo go słucham i cały czas wracam. ESGN płyta mistrzostwo świata. BFK mixtape kozacki, kawałek z Kirko kozacki. Gibbs ma mocny głos z przepony. Jak mu się chce to się wbija na dwa tempa i kozacko leci. Myśle, że mógłby być dawno w ścisłym mainstreamie, ale chyba chuj go to obchodzi.

Słuchasz w cholerę francuskiego rapu. Umiesz coś po francusku, tłumaczysz jakoś teksty?

Uczyłem się kiedyś. Moja mama jest tłumaczem francuskiego od wielu lat, ma wykształcenie w tym kierunku. Nawet jak się nie uczyłem, to pokazywałem rzeczy mamie, żeby mi przetłumaczyła.

Nie była zdziwiona?

Nie, nigdy niczym nie była zszokowana. Ja nigdy przed mamą niczego nie ukrywałem, wie, że jestem wulgarny. Wie jaki jestem, jest przyzwyczajona.

Pogadajmy trochę o Źródle na koniec. Czyli kiedy?

Chciałbym jak najszybciej, ale chyba marzec/kwiecień.

Legal?

O tym poinformuje bliżej premiery.

No i o czym będzie ta płyta, jakiś zarys?

Źródło ma bardzo wiele follow upów. Po pierwsze można to podczepić pod źródło wiedzy, że jesteś zagubiony i kieruje Cię w jakąś stronę. Można to porównać do tego, że to jest towar z pierwszej ręki czyli źródło. Może to też być follow up do książki Ayn Rand czyli walka z tandetą. Coś innego. Nie oparte na zasadach napisanych lata temu, na kanonach tylko coś wypracowanego własnoręcznie.

Od kogo bity? Coś od Ciebie będzie?

Oczywiście, że tak. 2 lub 3. Na jednym jest piękny lovesong ze Smolastym w refrenie. Nawet dzisiaj słuchałem. Jeden mój bit będzie z Pikersem, jeden czeka na wykorzystanie. Z 5 bitów Smolastego, będą bity Olka tego od Diha i Malika. Będzie Got Barss z Olsztyna, który współpracował z SB Maffiją. Chyba to wszystko.

Goście?

Białasa ogłosiłem. Będą ludzie z mojego otoczenia, ale będzie też mainstream.

A ten filmik, co ostatnio wrzucałeś chyba z Otrej Barwy? To będzie na jakiś projekt Popka, którego tam słychać?

Nie, to z innego studia. To będzie projekt MXF czyli Maro Music i Dj Frodo. Oni zazwyczaj robią takie hard dutche w sensie kawałki z dropami. To będzie coś zupełnie innego, niż moje dotychczasowe numery.

A jak Ci się współpracowało w studio z Małolatem?

Bardzo w porządku koleżka, dogadaliśmy się od razu. Utrzymujemy kontakt.

Widzę, że masz koszulkę Pablo. Jak siadł Narcos?

Z miejsca obejrzałem całość. Wiadomo świat później już nie taki sam. Wcześniej czytałem Księgowy Mafii, tytuł jest odstraszający i trochę brzmi jak pseudogangsterskie gimberskie gówno. Tak naprawdę to jest zajebista książka z różnymi ciekawymi ekonomicznymi ciekawostkami i patentami. Czytasz i masz ochotę zarobić prawdziwe siano. Taką motywacje to ja rozumiem. Jeżeli gardzisz łepkami jak ja i inspiurują Cie tęgie głowy, to to jest dla Ciebie. Jeśli chodzi o „Narcos” przeszkadzało mi tylko, że jest z perspektywy policji i trochę zbyt „amerykański”. Nie zgadzało się też kilka faktów znajdujących się w książce brata Pablo.

Kiedy pierwsze single Źródła?

Teledysk do „Intro” będzie przypuszczalnie w lutym, pod koniec. Później będą jeszcze 3 inne, albo więcej.

A na Youtube coś wcześniej luźno poleci?

„Na Żywo” i „Książe Nieporządek 2” będą z numerów wcześniej opublikowanych na Youtube. Nie chcę już tak robić, żeby udostępniać kawałki bez klipu przed premierą. Wystarczająco długo się tym dzieliłem. Jeżeli ktoś z grubsza dostanie pierdolnięcie w postaci odsłuchu całej płyty… ja tak miałem kiedyś z płytami Wiza. Znałem 3 single i potem byłą premiera O.N.I.F.C, albo…

Blacc Hollywood…

Nie, to to już nie. To pierwsze… Rolling Papers. Ja tam sobie wyłapałem 4-5 numerów, takie petardy, że byłem rozjebany na łopatki i nie mogłem spać. Cały czas myślałem o tych numerach, jakie są kozackie. Chce, żeby ludzie dostali kozacką płytę od początku do końca i żeby się jarali. Żeby mieli kilka swoich faworytów, a nie, że w praktyce juz polowa plyty wczesniej wisiała na yt.

Oprócz zapowiadanego materiału oraz ewentualnego No Dayz Off, gdzie będzie można Cię jeszcze usłyszeć?

Bardzo dużo gościnek, duża część nagrana w zeszłym roku. Trochę u ziomali, trochę mainstreamowego lotu. Nie wiem ile z tych rzeczy realnie wyjdzie i na razie nie będę tego zdradzał. Jakoś powinny regularnie wjeżdżać już na dniach.

Po wywiadzie słyszałem kilka numerów z zapowiadanego Źródła. Jest na co czekać, zapewniam.