
Od dawna wiadomo, że Mariah Carey dołączyła do gwiazd muzyki, które stacjonują w Las Vegas i śpiewają gościom w luksusowych hotelach do kotleta. Jej show cieszy się mieszaną opinią, ale oczywiście „lambiątka” będą szturmować każdy koncert z udziałem artystki. Niestety w przypadku Mariah głos, który ostatnio znacznie się poprawił, nie idzie w parze z inteligencją. Będąc takiej klasy diwą i mając poczucie swojej wartości, Carey nie powinna była się zgodzić na rezydowanie w Cesar Palace. Jednak stało się, mleko zostało rozlane. Na domiar złego menadżerka Amerykanki przekonała ją, aby powstał film dokumentujący życie artystki podczas występów w Las Vegas i w trakcie trasy koncertowej Sweet Sweet Fantasy Tour. Dokument obnażający prywatność Mariah jest już podobno w połowie ukończony. Może komuś uda się ujrzeć swoje oblicze z koncertu w Polsce. Podziwiam wokal Carey, ale nie będę oglądał i słuchał jej przesłodzonych przemyśleń pomiędzy jednym koncertem a drugim. Czekam na poważny i interesujący materiał muzyczny, a w międzyczasie przypomnę sobie kawałek i teledysk, który nie znalazł się na ostatniej płycie, a zasługuje na ogromne uznanie.


Komentarze