
O.S.T.R.
Życie po śmierci (2016)
Asfalt Records

Na polskim rynku jedna rzecz jest zawsze pewna — pierwszy kwartał każdego roku to nowa płyta Ostrego. Tej produkcji jednak nikt się nie spodziewał — włącznie z samym raperem. Nie chodzi oczywiście o datę, a zawartość krążka. Życie po śmierci jak mówi sam Adam to najważniejszy krążek w jego życiu i trudno odmówić mu racji.
Podróż zwana życiem była opisywana podobnie, ale wtedy jeszcze problemów zdrowotnych rapera nie było na horyzoncie. Płyta trafiła w gusta słuchaczy i nie było w tym przypadku. Świetna produkcyjna robota Killing Skills i liryczny przejazd przez życie Ostrego zaowocowały 43 tygodniami na liście sprzedaży OLiS (stan na 15.03.2016). Kawał czasu. Życie po śmierci prawdopodobnie utrzyma się jeszcze dłużej, a wszystko za sprawą szczerości w opisie kilku miesięcy, podczas których Adam uniknął śmierci i przewartościował swoje jestestwo. To zapis konkretnych chwil, odczuć, emocji, myśli, relacji z rodziną w czasie walki z chorobą i niejako rozliczenie przeszłości sprzed operacji wycięcia płuca. Krok po kroku możemy spróbować wejść w buty łodzianina i przynajmniej spróbować wyobrazić sobie ciężkie chwile, które przeżywa się w podobnych sytuacjach. Wbrew pozorom nie jest to smutny album. Mamy tu oczywiście mocniejsze momenty jak chociażby numer „Diagnoza” czy następujący wers „istotne jest to co w nas, doświadczenie nauką/dowiedziałem się, że na koncercie wybuchło mi płuco”, ale zdecydowanie uśmiechniemy się szeroko przy kawałku „Jaki ojciec taki syn”, gdzie gościnnie wystąpił starszy syn Ostrego — Janek (jedyny rapujący gość). Trzeba przyznać, że małolat świetnie poradził sobie na mikrofonie i zderzenie pokoleń Ostrowskich wypadło rewelacyjnie. Numer jest zdecydowanie pretendentem do najlepszego na albumie. Za produkcję podobnie jak na ostatniej płycie odpowiada Killing Skills oraz Steve Nash. Brzmieniowo jest barwnie, różnorodnie i jest to bez wątpienia wysoka muzyczna półka. Ostry jest raperem kompletnym, dlatego często zmienia styl rapowania. Obłędnie przyśpiesza w „Nie pisz SMS-ów”, podśpiewuje w „Kropli wody” czy po prostu płynie we wspomnianym „Jaki ojciec taki syn”. Jego warsztat dalej oferuje pełen zakres usług. Mankamenty tej płyty są tylko dwa. Po pierwsze — niezbyt udane mówione wstawki przed niektórymi numerami, które można było zrobić w ciekawszej formie. Drugą sprawą jest niewielkie repeat value płyty jako całości.
Maciej Maleńczuk powiedział kiedyś, że jeżeli wszystko w życiu układa mu się po myśli, to ciężko jest mu nagrać dobrą płytę. Jest w tym sporo prawdy. Ostry zmuszony do tego, aby nagrać Życie po śmierci zrobił to w bardzo dobrym stylu. Wcześniej pojawiały się głosy, że Adam wydając co roku płytę, nie zawsze treściowo dorównywał oczekiwaniom. Teraz tematyka przyszła sama, a raper przecisnął ją przez swój warsztat i efekt słyszalny jest gołym uchem. Oczywiście wszyscy życzymy Ostremu dużo zdrowia, ale i tego, aby kolejne płyty były na co najmniej takim samym poziomie jak Życie po śmierci. Aha, specjalna edycja płyty w jazzowych aranżacjach to cudo.


Komentarze