o.s.t.r.

Recenzja: Otsochodzi Nowy Kolor

Otsochodzi

Nowy Kolor (2017)

Asfalt Records

Otsochodzi skrupulatnie, małymi krokami przygotowywał słuchaczy na wypuszczenie najnowszego albumu. Od Slamu wyraźnie poszerzył swoje zainteresowania muzyczne, czego skutkiem było szukanie inspiracji w nowej szkole i alternatywnych brzmieniach. Tym samym, musiał stanąć twarzą w twarz z czynionymi niegdyś zarzutami wobec nowofalowców. Trudno jednak nazwać to konfrontacją z samym sobą, bo mimo wszystko proces zmiany stylu przebiegł u niego dosyć płynnie. Po wydaniu drugiego albumu skakał z kwiatka na kwiatek — a to mogliśmy usłyszeć go na bicie Flirtini, a to u Włodiego, innym razem zwrotką zasilił numer Sonara. Ta muzyczna wszechstronność doprowadziła do wydania Nowego Koloru, kontrowersyjnego materiału, którego głównym tematem jest właśnie owa tytułowa „nowość”.

Zostawiane gdzieniegdzie poszlaki dotyczące tego, jak brzmieć będzie trzeci już album Otsochodzi okazały się niewystarczające. Janek sam trafnie przewidział, jakie poruszenie wywoła krążek. Chyba większość fanów Slamu czy 7 mogła podczas odsłuchu zadać sobie pytanie: „Serio? Serio? W takim kierunku idzie ta płyta?”. Album ten najwyraźniej nie był docelowo skierowany do pewnej stałej grupy fanów, którą zyskał sobie staroszkolnymi brzmieniami. Nowy Kolor rzeczywiście otwiera inny już rozdział kariery rapera. Zaryzykował utratą jednego grona, ale na pewno zaskarbił sobie zupełnie nową, szerszą grupę słuchaczy. Pytanie, na jak długo i czy pozostanie ona przy nim, gdy sięgnie po inny styl? „Chcę szybszego tempa, pozytywnych emocji. Dlatego powstał Nowy Kolor. Zabawa konwencją, odejście od ciężkiego stylu – pozostając przy tym nadal starym Jankiem.”. Zabawę faktycznie widać w wielu aspektach. Chociażby w samym doborze materiału na płytę. W tym przypadku jednak bliżej jej do chaosu. Nie wszyscy młodzi Asfaltu muszą robić od razu materiał koncepcyjny z fabułą i tacohemingwayowską narracją, ale słuchając Nowego Koloru można się pogubić. Brak spójności to między innymi duża różnorodność podkładów. Kilka kawałków brzmi dosyć podobnie. Są jednak momenty, które mogą zdziwić nawet największych przeciwników monotonności. Kiedy po przebojowym singlu „Nowy Kolor” dostajemy numer ze śpiewnym, wprawiającym w zakłopotanie „Jeżeli słuchasz, ułou”, możemy czuć się lekko zakłopotani. Z drugiej strony, dzięki tej niespójności w pakiecie otrzymujemy zarówno takie single jak „Nie, nie”, jak i ciekawe „Bez ‘00”. Ukoronowaniem płyty jest słusznie dodany w ostatniej chwili numer „Szacunek za klasyk”, którego pierwotnie miało nie być na krążku.

Różnorodność to wynik współpracy z szerokim, choć dobrze wyselekcjonowanym gronem producentów. Z jednej strony mamy podbijających rapową scenę 2K czy Michała Graczyka, z drugiej strony Ostrego czy SoSpecial. Doskonale spisał się ENZU — autor świeżo brzmiącego „Nienawidzą” oraz „SumieNIA”. Ten drugi numer przełamuje typowo rapową konwencję i jest swoistym oddechem, spuszczeniem z tonu po „Bzie ’00” i przed trapowym „Szarym Uśmiechem”. Z każdym kawałkiem Otsochodzi konsekwentnie buduje swój styl. Inspiracje Lil Uzi Vertem potrafi przekuć we własne flow i pokazać, że daleko mu do monotonności. W tym „nowym kolorze” muszą odnaleźć się również goście. Zaproszenie byłych członków Molesty, Ostrego czy Pezeta to nie wynik chęci „rekompensaty” słuchaczom niedoboru klimatu lat dziewięćdziesiątych, lecz próba wciągnięcia zaproszonych raperów do wspomnianego „nowego koloru”.

Kluczem interpretacyjnym narzuconym przez Otsochodzi ma być traktowanie albumu jako „zabawy i odejścia od ciężkiej konwencji”. Objawia się to przede wszystkim w tekstach. Tyle że nawet postrzegając krążek z takiej perspektywy, obok warstwy lirycznej albo przechodzi się obojętnie, albo powoduje ona spore niestrawności. Nie sposób przełknąć takiego fragmentu jak: „Facepalm, facepalm, facepalm, o ja”. Niestety takich cytatów można przytoczyć więcej, a psują one smak całości. Janek nigdy nie był mocny tekstowo, bo trudno byłoby znaleźć wyróżniające się lirycznie numery na Slamie czy na 7, ale najnowszy materiał szczególnie to uwydatnił.

Nowy Kolor jest albumem pięknie opakowanym: w bity, w doskonały dobór gości i w umiejętności młodego rapera. Barwne opakowanie nie kryje jednak zbyt wiele w środku. Nie chodzi tu jedynie o tak pożądany przez konserwatywnych słuchaczy przekaz, bo nie każdy raper musi być Łoną, ale trudno byłoby wskazać, co kryje się pod tą hedonistyczną wizją płynącą z tekstów. Czegoś tu zabrakło – jakiejkolwiek idei, pomysłu, poza autotematyzmem. Tym samym Janek wpisuje się w schemat popularny wśród współczesnych raperów. Tematyka i cała otoczka płyty sprzyja niekoniecznie przekazaniu jakichś treści, a raczej skupieniu się na sobie. To skupienie się na sobie nie łączy się z głębokimi autorefleksjami, a możliwością wykreowania swojego stylu i tego, jak postrzegać rapera będą odbiorcy. 7 słuchacze zapamiętali jako szczery album na leniwe wieczory, Slam jako skuteczne wskrzeszenie starej szkoły, a Nowy Kolor? „Mów jak chcesz byle byś kojarzył styl”.

Koncert O.S.T.R.-ego w warszawskim Klubie Stodoła

Muzyk, producent, instrumentalista, raper. Jeden z najbardziej pracowitych i utalentowanych artystów w Polsce. Autor 19 albumów muzycznych. Posiadacz 5 złotych i 4 platynowych płyt. Trzykrotny laureat Fryderyka Nagrody Akademii Fonograficznej. Od kilkunastu lat w nieprzerwanej trasie koncertowej. Jeden z pionierów w wykorzystaniu zespołu instrumentalistów w czasie koncertów hiphopowych w Polsce. Mowa oczywiście o Adamie Ostrowskim aka O.S.T.R., którego będzie można zobaczyć i posłuchać 24 listopada w warszawskim Klubie Stodoła! Podczas koncertu będzie można usłyszeć przede wszystkim utwory pochodzące z płyty Życie po śmierci, a także starsze kompozycje w pięknej, instrumentalnej odsłonie.

Bilety:
Przedsprzedaż – 49 zł (stojące), 69 zł (balkon)
Od 10 listopada – 58 zł (stojące), 78 zł (balkon)

Do kupienia w kasie Klubu Stodoła (Warszawa, ul. Batorego 10).

Sprzedaż internetowa: www.stodola.pl, www.ticketclub.pl, www.eventim.pl, www.ebilet.pl, www.ticketpro.pl, www.biletomat.pl, www.biletyna.pl

O.S.T.R. znów rusza w Polskę z projektem Autentycznie

O.S.T.R. jest pierwszym artystą, który po siedmioletniej przerwie zagościł w polskiej edycji formatu MTV Unplugged. Sukces albumu Życie po śmierci oraz jego wersji akustycznej, skłoniły łódzkiego rapera do zaprezentowania wspomnianego projektu szerszej publice, co w praktyce przerodziło się w supertrasę koncertową “Autentycznie”. Wyprzedane w mgnieniu oka sale teatralne, gorące przyjęcie w czasie spektaklu, a przede wszystkim spotkania ze słuchaczami utwierdziły rapera w słuszności podjętej decyzji. Po jej wiosennej odsłonie, przyszedł czas na edycję jesienną.

Jak zapowiadają organizatorzy, wszystkie wydarzenia na trasie “Autentycznie” odbędą się – tak jak to miało miejsce wcześniej – w wyselekcjonowanych salach. Dołożono starań, aby dobrać odpowiednie tło dla specyfiki muzycznej i artystycznej przedstawienia. Od krakowskiego Teatru Variete po warszawski Teatr Syrena mamy do czynienia z czymś specjalnym, co pozostawi niezatarte wrażenie w duszy każdego słuchacza O.S.T.R.

Koncerty w ramach trasy „Autentycznie”:
13 października – Kraków – Teatr Variette
14 października – Chorzów – Chorzowskie Centrum Kultury
20 października – Poznań – Aula Artis
22 października – Warszawa – Teatr Syrena
27 października – Wrocław – Teatr Impart
28 października – Gdańsk – Teatr Szekspirowski

Bilety w sprzedaży, do nabycia TUTAJ.
Bilety na koncerty w Warszawie i Gdańsku są do nabycia na stronie internetowej teatrów!

Nowy teledysk: O.S.T.R. „Miami”

Od wydania albumu Życie po śmierci minęło już trochę czasu, ale słuchacze Ostrego z pewnością o nim nie zapomnieli. Po pierwsze dzięki temu, iż była to zdecydowanie przełomowa płyta dla Adama, po drugie dzięki przemyślanej i rozbudowanej akcji promocyjnej (niedawno skończył się cykl koncertów Ostrego w ramach MTV Unplugged). Kilka dni temu O.S.T.R. ogłosił współpracę z firmą Diverse, która niebawem wypuści kolekcję ubrań projektowanych przez rapera z Bałut. Owocem tej kolaboracji jest również teledysk do jednej z lepszych piosenek z Życia po śmierci — „Miami”. Video zdaje się być wizualizacją przedoperacyjnych widzeń Ostrego, których mógł doświadczyć pod wpływem środków znieczulających. Przy okazji możemy zobaczyć, jak na muzyku prezentują się ubrania z jego nowej kolekcji.

Nowy album: O.S.T.R. MTV Unplugged: Autentycznie

W końcu! Asfalt wydaje na fizyku niezwykły materiał od Ostrego. Autentycznie to zapis koncertu bez prądu, który odbył się w ramach trasy, podczas której fani rapera mogli usłyszeć instrumentalne aranżacje materiału z bestsellerowego Życia po śmierci. Autorami nowych wersji utworów są: kompozytor Jakub Krukowski, DJ Haem, oraz perkusista Wojtek Fedkowicz. Ostrego wsparł sekstet (m.in.: harfa, kontrabas czy wiolonczela) oraz goście – Leszek Możdżer, Basia Pospieszalska i Ostry Junior. Wszystko w ramach MTV Unplugged, akcji dobrze znanej na naszym podwórku muzycznym, chociażby dzięki takim zespołom jak Hey czy Kult. Wreszcie nadszedł czas na hip-hop, który takimi wydarzeniami udowadnia, że podbija polską scenę i powoli przenosi się z blokowisk na salony, czy raczej do sal koncertowych lub teatrów. Bilety na koncerty rozchodziły się w ekspresowym tempie, także album może być pocieszeniem dla wszystkich tych, którzy nie zdołali zobaczyć rapera na żywo. Jak na razie w sieci dostępne jest nagranie utworu „Życie po śmierci”, wokal Ostrego przy akompaniamencie instrumentów brzmi naprawdę niezwykle. Premiera Autentycznie zapowiedziana jest na 28 kwietnia.

1. „Od autora/Prolegomena”
2. „We krwi (Since I Saw You)”
3. „Diagnoza”
4. „Kto gasi światło?”
5. „Miami”
6. „Scenariusz sądnych dni”
7. „Spowiedź”
8. „Życie po śmierci”
9. „Bilans”
10. „Kropla wody”
11. „Raut”
12. „WudźTangClan”
13. „Jaki ojciec taki syn” (feat. Ostry Junior)
14. „To mój dzień”
15. „Epilog”
16. „Coda” (feat. Leszek Możdżer)

O.S.T.R., Quebonafide i Miuosh na Mazury Hip-Hop Festiwal 2016

mhhf_ostr_quebo_miuosh_insta

No i mamy kolejnych headlinerów, którzy wystąpią na mazurskim festiwalu w Giżycku. W dniach 21-23 lipca twierdza Boyen zamieni się w miejsce tętniące rapem i ponownie zachęcamy do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Jak się okazuje, nie tylko my, bo artyści świeżo ogłoszeni artyści również chcieliby to zrobić:

O.S.T.R.

Quebonafide

Miuosh

Recenzja: O.S.T.R Życie po śmierci

O.S.T.R.

Życie po śmierci (2016)

Asfalt Records

Na polskim rynku jedna rzecz jest zawsze pewna — pierwszy kwartał każdego roku to nowa płyta Ostrego. Tej produkcji jednak nikt się nie spodziewał — włącznie z samym raperem. Nie chodzi oczywiście o datę, a zawartość krążka. Życie po śmierci jak mówi sam Adam to najważniejszy krążek w jego życiu i trudno odmówić mu racji.

Podróż zwana życiem była opisywana podobnie, ale wtedy jeszcze problemów zdrowotnych rapera nie było na horyzoncie. Płyta trafiła w gusta słuchaczy i nie było w tym przypadku. Świetna produkcyjna robota Killing Skills i liryczny przejazd przez życie Ostrego zaowocowały 43 tygodniami na liście sprzedaży OLiS (stan na 15.03.2016). Kawał czasu. Życie po śmierci prawdopodobnie utrzyma się jeszcze dłużej, a wszystko za sprawą szczerości w opisie kilku miesięcy, podczas których Adam uniknął śmierci i przewartościował swoje jestestwo. To zapis konkretnych chwil, odczuć, emocji, myśli, relacji z rodziną w czasie walki z chorobą i niejako rozliczenie przeszłości sprzed operacji wycięcia płuca. Krok po kroku możemy spróbować wejść w buty łodzianina i przynajmniej spróbować wyobrazić sobie ciężkie chwile, które przeżywa się w podobnych sytuacjach. Wbrew pozorom nie jest to smutny album. Mamy tu oczywiście mocniejsze momenty jak chociażby numer „Diagnoza” czy następujący wers „istotne jest to co w nas, doświadczenie nauką/dowiedziałem się, że na koncercie wybuchło mi płuco”, ale zdecydowanie uśmiechniemy się szeroko przy kawałku „Jaki ojciec taki syn”, gdzie gościnnie wystąpił starszy syn Ostrego — Janek (jedyny rapujący gość). Trzeba przyznać, że małolat świetnie poradził sobie na mikrofonie i zderzenie pokoleń Ostrowskich wypadło rewelacyjnie. Numer jest zdecydowanie pretendentem do najlepszego na albumie. Za produkcję podobnie jak na ostatniej płycie odpowiada Killing Skills oraz Steve Nash. Brzmieniowo jest barwnie, różnorodnie i jest to bez wątpienia wysoka muzyczna półka. Ostry jest raperem kompletnym, dlatego często zmienia styl rapowania. Obłędnie przyśpiesza w „Nie pisz SMS-ów”, podśpiewuje w „Kropli wody” czy po prostu płynie we wspomnianym „Jaki ojciec taki syn”. Jego warsztat dalej oferuje pełen zakres usług. Mankamenty tej płyty są tylko dwa. Po pierwsze — niezbyt udane mówione wstawki przed niektórymi numerami, które można było zrobić w ciekawszej formie. Drugą sprawą jest niewielkie repeat value płyty jako całości.

Maciej Maleńczuk powiedział kiedyś, że jeżeli wszystko w życiu układa mu się po myśli, to ciężko jest mu nagrać dobrą płytę. Jest w tym sporo prawdy. Ostry zmuszony do tego, aby nagrać Życie po śmierci zrobił to w bardzo dobrym stylu. Wcześniej pojawiały się głosy, że Adam wydając co roku płytę, nie zawsze treściowo dorównywał oczekiwaniom. Teraz tematyka przyszła sama, a raper przecisnął ją przez swój warsztat i efekt słyszalny jest gołym uchem. Oczywiście wszyscy życzymy Ostremu dużo zdrowia, ale i tego, aby kolejne płyty były na co najmniej takim samym poziomie jak Życie po śmierci. Aha, specjalna edycja płyty w jazzowych aranżacjach to cudo.

O.S.T.R zapowiada Życie po Śmierci

ostr

Ostry przyzwyczaił do tego, że praktycznie co roku w lutym wypuszcza nowy album. Tak będzie i tym razem. Dokładnie za miesiąc czyli 26 lutego, ukaże się nowa płyta łodzianina zatytułowana Życie po Śmierci, jak zwykle pod szyldem Asfalt Records. Jak pewnie wiecie Adam miał poważne problemy ze zdrowiem i o tym w dużej mierze będzie opowiadał przyszły album. Zapowiedź płyty ukazała się w formie listu do słuchaczy. Nie chcemy Wam w żaden sposób spojlerować tych treści, dlatego odsyłamy bezpośrednio do dedykowanej strony, na której przeczytacie całą wiadomość. Klikajcie TU.

O.S.T.R w 1500m2 do wynajęcia 14 listopada!

ostr

Nareszcie. 1500m2 do wynajęcia (w nowej odsłonie w centrum stolicy) ponownie się otwiera hip-hopowo! Trzeba przyznać, że start będzie naprawdę mocny. 14 listopada na scenie tego klubu wystąpi człowiek orkiestra — O.S.T.R. Nie trzeba wymieniać wszystkich zasług, nagród, płyt, które raper ma na swoim koncie. Wybaczcie, ale doskonale wiemy to my, jak i Wy również. Dostaliśmy również informacje, że oprócz Adama pojawią się inni goście. O tym też rzucimy info w odpowiednim czasie.

 

Line up:

O.S.T.R

+

inni

Bilety w cenie 25 / 30 PLN

Przedsprzedaż: Biletomat.pl, Ticketpro.pl, salony Empik

14.11.2015

20:00

 1500m2

ul. Emilii Plater 29, Warszawa

KUP BILET

Recenzja: O.S.T.R., Jeżozwierz, Soulpete Growbox

growbox

O.S.T.R., Jeżozwierz, Soulpete

Growbox (2015)

Asfalt Records

Wiele osób ostrzyło sobie zęby na ten album. Wydawało się, że taki skład — O.S.T.R., Jeżozwierz oraz Soulpete – zebrał się po to, aby zmieszać różne bieguny polskiego rapu w celu stworzenia czegoś dużego w skali rodzimej sceny. Nie zawsze jednak po złączeniu różnych bardzo dobrych składników musi wyjść coś przełomowego. Niestety, Growbox jest tego przykładem.

JeżOstry to genialni raperzy, ale zupełnie różni. Pete jest jednym z lepszych producentów w kraju, znany zresztą nie tylko nad Wisłą (wystarczy spojrzeć, jakich gości miał na swojej płycie producenckiej Soulraw). Po złączeniu tych trzech osobowości dostaliśmy zatem płytę mocną brzmieniowo, ale z wieloma ogólnikami w tekstach. Po kilkukrotnym przesłuchaniu całości nic nie zostaje w pamięci, a pojęcie repeat value tu nie funkcjonuje. Najjaśniejszą stroną Growboxu są zdecydowanie podkłady Soulpete’a. Ciężkie, brudne, uliczne bity, czyli to w czym ten producent się specjalizuje. Nie mniej jednak w porównaniu choćby do takich płyt jak BonSoul (nagranej z Bonsonem) czy RDS 220 (zrobionej właśnie z Jeżem) można odnieść wrażenie, że tam było zdecydowanie lepiej.

Warstwa liryczna jest skierowana w stronę bragga, docinek, punchy – podobnie jak nawijka OstregoJeża. Agresywnie, bez kompleksów i ogródek. Obaj potrafią świetnie rapować na tych klasycznych bitach, wypluwać słowa niczym naboje skierowane w media, rapgrę czy różne instytucje. W tekstach nie znajdziemy natomiast drugiego dna, ukrytych metafor czy delikatności. Wszystko prosto, zwięźle i w punkt. Szkoda tylko, że podczas pochłaniania kolejnych minut Growboxa mamy wrażenie, że słuchamy w kółko tego samego, a obu panom zdarzają się słabe linijki.

Żeby było jasne, jestem fanem każdego z tej trójki i miałem duże oczekiwania w związku z tą kolaboracją, ale z bólem serca muszę jednak przyznać, że niestety nie wyszła najlepiej. Obstawiam, że wszystko to konsekwencja spontaniczności i luźnej formy projektu – dlatego Growbox wygląda tak, a nie inaczej. Życzyłbym sobie, aby taki skład zrobił płytę bardziej przemyślaną. Taka ekipa jest w stanie nagrać album, który będzie wspominało się latami. Niestety, nie będzie nim Growbox.

Nowy teledysk: Growbox „Mówią mi”

gwowbox

Dużo osób czekało na ten projekt. Połączenie OstregoJeżozwierzem, czyli dwóch zupełnie różnych styli, które klamrą połączył Soulpete, ze swoim charakterystycznym podejściem do bitów. Pierwszy singiel video możemy już sprawdzać. Po pierwsze bit, który jak zwykle spod ręki „Dusznego Piotrka” wyszedł mroczny i dość ciężki (co jest dużym plusem) — poza tym, on nie robi słabych bitów. Po drugie głosy JeżykaAdama brzmią tutaj doskonale, a ich agresywna nawijka wywołuje ciary na plecach. Jakbym miał wskazać lepsze linijki, to wybrałbym te, które przewinął raper z Rap Addix. Premiera płyty 25 września.

 

Recenzja: Sarius Gdzieś to już słyszałem

Sarius

Gdzieś to już słyszałem (2015)

Asfalt Records

Słuchacze polskiego rapu zawsze mogli patrzeć z zazdrością chociażby za ocean, gdzie instytucja mixtape’ów jest dużo bardziej popularna niż u nas. Raperzy znad Wisły (poza kilkoma wyjątkami) raczej nie poświęcają się nagrywaniu luźnych rzeczy, tylko skupiają na pełnoprawnych albumach, które ewentualnie mogą zasilić szeregi OLiS-u. Dlatego trzeba się cieszyć z tego, że kolejny dobry mixtape trafia do obiegu. W dodatku od Młodego Wilka, tfu… Wilczura.

Sarius jest dobrym raperem i ma pomysł na siebie. Zdecydowanie zasłużył na to, aby wcześniejsze produkcje wyprodukowali mu Eprom czy O.S.T.R. Tym razem częstochowski raper podrzuca nam luźny mixtape, który dzięki warstwie produkcyjnej może być niemałym zaskoczeniem. Otóż wspomniany chwilę wcześniej Ostry wziął na tapet stare soulowe numery i delikatnie je podkręcił (nawet w notce prasowej istnieje pojęcie „edity”). Co kilka chwil można uśmiechnąć się pod nosem, wiedząc, że pętla jest chociażby od Isaaca Hayesa, a w głowie pojawia się „gdzieś to już słyszałem”. Produkcja jest bardzo klasyczna i brzmi doskonale. Sariusowi ewidentnie służy współpraca z Ostrym, bo czuje te bity podobnie jak na Daleko jeszcze?. Porusza się po nich z totalnym luzem, czego idealnym przykładem jest „Zepsuty ogród” czy „Lunatyk”, które są chillujące i bujają głową. Mariusz nie boi się przyśpieszać, zwalniać, zmieniać głos czy bawić się słowami — jak już zmienię chill na chilli czyli czyny na pytanie czy liczymy wyniki — w dodatku robi to bez wysiłku. Przy takim flow dobrze słucha się storytelingów o typach na kwasie, policyjnych aspirantach, ale też o docinkach na swój temat czy codziennych obserwacjach (np. o pani z psem). Płyty słucha się od deski do deski mimo słabszych momentów, a właściwie jednego — refrenu w „Śmiać się czy grać?”, który może trochę irytować . W pewnych momentach można odnieść wrażenie, że Sarius brzmi gdzieś pomiędzy Gedzem a wczesnym Mediumem.

Mimo tego, że na początku można odczuć delikatny chaos, produkcja z każdym kolejnym odsłuchem wkręca się w głowę coraz mocniej. Życzę zarówno sobie, jak i polskim słuchaczom rapu więcej takich mixtape’ów. Do tego wraca się z przyjemnością, bo główny bohater zrobił kawał dobrej roboty. Tak właśnie wykorzystuje się potencjał na to, aby za kilka lat być mocnym filarem sceny. Brawo Sarius.

„Podróżuję po kosmosie swojej wyobraźni i przemyśleń” — Hades dla soulbowl.pl

hades

Z podziemia do wytwórni PROSTO, od HIFI Bandy do solowych albumów, od dobrego do jeszcze lepszego rapera. Zapraszamy do lektury rozmowy z Hadesem. (więcej…)

O.S.T.R. x Marco Polo – koncert premierowy albumu Kartagina

OSTR A1 594x841mm poziom_ SZCZECIN

Wiemy, że jest tu liczne grono fanów Adama. Wiemy również, że sympatyków Marco też nie brakuje. Dlatego zapraszamy na koncert będący efektem współpracy obu panów. Szczegóły poniżej!

Marco Polo, amerykańsko-kanadyjski artysta, przylatuje do Polski na trasę koncertową promującą nagrany wspólnie z O.S.T.R. album Kartagina (Asfalt Records 2014). To jeden z najbardziej uznawanych producentów hip-hopowych na świecie.

O albumie:
Marco Polo: „Płyta z O.S.T.R. to na długo ostatni, w pełni wyprodukowany przeze mnie album. Zawiera jedne z najgrubszych bitów jakie kiedykolwiek zrobiłem. To dla mnie zaszczyt, że mogę mieć fanów także w Polsce. Zawsze mi się tu podobało na koncertach i nie mogę się doczekać marcowej trasy. Przygotowaliśmy coś naprawdę specjalnego dla naszej publiczności, nikt nie będzie rozczarowany. Dziękuję Ostremu za tę możliwość. To człowiek legenda. Do zobaczenia!”

O.S.T.R.: „Nagranie całej płyty z Marco Polo było jednym z moich największych muzycznych marzeń, ale myślałem, że jest to marzenie ściętej głowy. Nie ukrywam, że współpraca z Marco jest dla mnie zaszczytem, starałem się sprostać jego bitom, dlatego płyta powstawała 3 lata. Selekcja tematów, tekstów i bitów była okrutna. Od początku mieliśmy wizję na ten album -€“ coś najlepszego, określającego szczyt naszych możliwości na dzisiaj. Nie wiem czym sobie na to zasłużyłem, ale Marco wysłał mi ponad 80 bitów do wyboru. Praca nad płytą była bardzo intensywna. Nagrywki trwały non-stop, tydzień w tydzień od 2011 roku. Razem włożyliśmy w tę płytę całe serce, siłę i umiejętności, które mamy. Zarwaliśmy niejedną noc. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje.”19.03.2014, City Hall Club 
O.S.T.R. x Marco Polo – koncert premierowy albumu Kartagina
start: 21:00
wstęp: 35 pln (przedsprzedaż) / 40 pln (w dniu koncertu)

Za gramofonami – DJ Haem
Support – Sarius & Zorak
Punkty sprzedaży: Salony EMPiK, Saturn, MediaMarkt i inne punkty Ticketpro w całej Polsce.WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Dekada Jazzu w wolnych chwilach

jazzwolnychchwilach

Trudno uwierzyć, że już 10 lat upłynęło od premiery trzeciego solowego albumu Ostrego. Jakkolwiekby nie marudzić na twórczości łódzkiego rapera z przeciągu ostatnich kilku lat, Jazz w wolnych chwilach stanowi przez wielu jeden z najlepiej wspominanych albumów w historii polskiego hip-hopu. Dwupłytowe wydawnictwo wypełnione jest po brzegi szeregiem świetnych utworów, które po dziś dzień budzą najlepsze skojarzenia. (więcej…)

Fotorelacja z warszawskiego koncertu Ostrego

dsc09835

ZAPRASZAMY OD RAZU PO SKOKU! (więcej…)

O.S.T.R.+ Łdz Orkiestra w warszawskiej Stodole

ostr1

Muzyk, raper, kompozytor, producent… O.S.T.R. uczynił polskiej scenie muzycznej wiele dobrego. Absolwent Akademii Muzycznej w Łodzi i laureat kilku renomowanych konkursów skrzypcowych, którego serce wybrało rap – to musi brzmieć dobrze. A na żywo brzmi jeszcze lepiej. Ostry nie pozwana nam o tym zapomnieć – jest najczęściej koncertującym wykonawcą hiphopowym w Polsce. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji docenić geniuszu rapera na żywo, przybywajcie do Stodoły 29 listopada. My też tam będziemy, oczywiście! Dla tych, którzy już się zdecydowali najważniejsze informacje:

Goście: Afront, Pablo Hudini & Trio z Ulrychville, Medium

Otwarcie drzwi: 19:00

Ceny biletów: 40 zł (przedsprzedaż), 47 zł (w dniu koncertu)

Sprzedaż biletów: Kasa Klubu Stodoła (ul Batorego 10, 22 825 60 31, czynna: pn-pt 9:00-21:00, sob 9:00-14:00), Sklepy Media Markt i Saturn, Bileterie Empik oraz punkty sprzedaży Ticketpro (www.ticketpro.pl ) i Eventim (www.eventim.pl) i Ebilet (www.ebilet.pl) na terenie całego kraju

Z niezdecydowanymi widzę się po skoku! (więcej…)

„Sporo tu mody, trochę pozowania i szpanowania” – Tytus dla soulbowl.pl

aloe1

Tytus na rynku muzycznym jest od dawna. Wszyscy nasi czytelnicy z pewnością znają jego wytwórnię Asfalt Records. Label ten na swoim koncie ma płyty takich artystów jak: Płomień 81, Fisz/Emade, O.S.T.R., Noon, Tworzywo Sztuczne, Łona/Webber, Muzykoterapia, Returners, Afront, The Jonesz, Cadillac Dale. Marcin Grabski (Tytus) postanowił w mini-wywiadzie podzielić się z nami swoimi refleksjami na temat polskiej sceny soulowej. Całość do przeczytania po skoku.

Czy według Ciebie istnieję takie zjawisko jak polska scena soulowa? Jak ją oceniasz?

Szczerze mówiąc, takie pojęcie kojarzy mi się tylko z nieistniejącym zespołem Sistars, oraz z istniejącym zespołem Sofa. Zespołowi Sistars udało się wylansować kilka mocnych przebojów na polskim rynku, choć myślę, że ludzi w tym przypadku przyciągnął nie soul jako taki, ale po prostu wpadające w ucho piosenki.

Kto w Polsce przyczynił się najwięcej do promocji muzyki soul?

Myślę, że poważną promocją soulu nikt się w Polsce jeszcze nie zajął. Dużo w tej kwestii niestety już jest zaprzepaszczone. Wyrosły co najmniej dwa pokolenia ludzi, którzy w życiu tej muzyki w jej prawdziwej formie nie słyszeli. Dużo rzeczy w radiu grał i gra Hirek Wrona, choć preferuje on bardziej mainstreamowych artystów typu Prince (z całym szacunkiem). Mamy wspaniałych DJ’ów grających funk-soul (np. Harper). Niestety, a może stety grają najczęściej w małych klubach, więc ta muzyka nadal kisi się w jakimś zamkniętym kręgu.

Co się aktualnie dzieję z członkami projektu Muzykoterapia? Kiedy możemy liczyć na ich nowe nagrania?

Członkowie zespołu po bardzo długiej przerwie nagrali nowe numery, co więcej wykonują je nawet na koncertach (ostatnio w Warszawie jako support przed Hey). Nie wiem jednak czy Asfalt Records będzie miał coś z nową płytą wspólnego, ani kiedy się ta płyta ewentualnie ukaże.

Skąd pomysł, żeby promować w Polsce muzykę Cadillaca? Czy Cadillac jest zadowolony z tej promocji?

Cadillac oczywiście jest zadowolony, teraz pisze do mnie nawet, że nie sypia myśląc o tym, że wraca do Polski (na trasę Tylko dla dorosłych Ostrego). Gorzej z nami. Wyłożyliśmy bardzo duże pieniądze na klip, który powstawał prawie rok, a płyta sprzedała się słabo. Słaba sprzedaż jeszcze w dzisiejszych czasach nie jest aż tak dużym zaskoczeniem, gorzej jednak, że dwa koncerty jakie Cadillac dał w Polsce z ŁDZ Orkiestrą frekwencyjnie też leżały… tego już w ogóle nie rozumiem. Takie show nie zdarza się u nas często. Przynajmniej nie za taką cenę.

O wydaniu solowej płyty Cadillaca pomyślałem, kiedy zobaczyłem jego gościnny występ na koncercie Ostrego w Mega Clubie bodajże dwa lata temu.

Co z komentarzami, że Cadillac został wydany w Polsce, ponieważ na świecie nikt nie chciał wyłożyć na niego pieniędzy?

Taki komentarz jest dla mnie podwójnie infantylny i niepoważny. Po pierwsze zakłada, że Cadillac czy jakikolwiek inny artysta z USA powinien do nas przyjechać tylko wtedy, kiedy ma alternatywne propozycje kariery, ale wybiera z jakiegoś powodu właśnie Polskę. Taka sytuacja jest równie realna jak Zając Wielkanocny. Nie oszukujmy się, nawet w tej biedniejszej Europie nie jesteśmy ani Grecją, ani nawet Chorwacją, nie mówiąc już o naprawdę rozwiniętych krajach na kontynencie. Nikt normalny tu nie przyjedzie nagrywać i wydawać, jeśli będzie miał jakieś inne wyjście. Na tym właśnie polegał ten deal dla Asfaltu, że dzięki temu, że nikt inny się Cadillaciem nie zainteresował, my mieliśmy okazję wydać jego płytę i zorganizować jego koncerty. To tak działa, nie inaczej. Nawiasem mówiąc, gdy wydawałem pierwszą płytę Ostrego, też nikt inny z wydawców na poważnie się nim nie interesował i nie chciał wyłożyć na niego pieniędzy.

Co jednak ważniejsze, nawet jeśli Cadillac traktowałby Polskę instrumentalnie, to liczyć powinna się chyba jego muzyka i to co ON sobą reprezentuje muzycznie, merytorycznie. Nie usłyszałem żadnego zarzutu pod adresem płyty So Fly w tej kwestii. Pokazuje to niestety FAKTYCZNE zainteresowanie muzyką soul czy generalnie czarną muzyką w Polsce. Sporo tu mody, trochę pozowania i szpanowania, a szczerego zainteresowania samą treścią – bardzo mało.

Czy nie lepiej byłoby dać szansę jakiemuś zdolnemu polskiemu artyście?

Inwestowanie w polskiego wokalistę soul byłoby dla mnie jakimś pomysłem, gdyby w życiu udało mi się usłyszeć kogoś chociażby znośnego w tej klasie. Kogoś, kto nie tyle jest w tym bardzo dobry co przynajmniej akceptowalny. Niestety, granica między „polskim” soulem a jakimś rzewnym popem jest bardzo, bardzo cienka. Tomasz Organek nagrał fajny numer na ostatniej Sofie, ale to jest tylko jeden numer, no i jak Tomek by się nie starał niestety praw genetyki i społeczeństwa nie przezwycięży. DJ Volt kiedyś mi powiedział: po co puszczać w radiu jako ciekawostkę jakieś norweskie wcielenie Redmana jak można po prostu puścić samego Redmana? Po co robić polskie Detroit jak można ściągnąć tu prawdziwe Detroit? Taka ideologia stała za „inwestycją” w Cadillaca, i jeśli z nim się to nie uda to dla mnie w ogóle temat soul/r&b w Polsce jest skończony.

Czy artyści soulowi przesyłają Tobie swoje demówki?

Osobiście nie mam czasu na przesłuchiwanie demówek. Scena hip-hopowa w Polsce jest taka mała, że jeśli pojawia się ktoś, kto warty jest uwagi, natychmiast wydawcy o tym wiedzą i sami dzwonią.

W tegorocznej edycji Fryderyków pośród nominowanych pojawił się O.S.T.R. – czy myślisz, że członkowie Akademii wiedzą już, że O.S.T.R nie jest zespołem?

Wszyscy pewnie nadal nie wiedzą. Tak samo jak nie wszyscy się orientują jak takie głosowania wyglądają w praktyce. Członkowie Akademii to nie jakieś wąskie grono muzycznych koneserów z siwymi brodami, a po prostu prawie wszyscy profesjonalni muzycy wydający w Polsce. Nie wszyscy muszą nawet wiedzieć co to jest „real hip-hop”, a co dopiero znać Ostrego. Tymczasem wszyscy „muszą” głosować w tej kategorii.

Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale O.S.T.R. miał kiedyś produkować album jakiejś wokalistki z kręgów r&b/soul zza granicy – czy możesz przypomnieć o kogo chodziło?

Niestety, ja za bardzo się nie orientuję o kogo chodzi. Zapewne taki pomysł powstał, gdy Ostry współpracował z którymś z amerykańskich raperów, albo może w rozmowie z Cadillaciem i chodzi o jakąś jego znajomą. Ostry ma wiele pomysłów muzycznych i poszukuje różnych form i sposobów na muzyczną realizację, ale pewny i gwarantowany skutek ma tylko jeden z nich – jego bieżąca solowa płyta.

Dziękujemy za rozmowę!

Nowy teledysk: O.S.T.R. „Śpij spokojnie”

Pojawił się klip do utworu „Śpij spokojnie” promujący nowy, jedenasty krążek łódzkiego rapera „Tylko dla dorosłych”. O ile sam kawałek nie robi na mnie specjalnego wrażenia (Ostry miewał już lepsze pierwsze single), to teledysk zasługuje na uznanie. Można interpretować go na różne sposoby, a pomocne w zrozumieniu go będzie na pewno posiadanie świetnie wydanego albumu do którego dołączony jest komiks. Jest mrocznie i zabójczo, ale też i rozczulająco gdy synek Adama próbuje robić swoje pierwsze bity.

Michał Urbaniak – „Miles Of Blue”

miles-of-blue-michala-urbaniaka_imagelarge

Na początku października miała miejsce bardzo ważna premiera. Mianowicie Michał Urbaniak wydał płytę „Miles Of Blue”, która to jest hołdem dla jego (i mojego też) muzycznego idola Milesa Davisa. Jedyny nasz muzyk, który miał zaszczyt nagrywać z mistrzem postanowił na nowo nagrać niektóre motywy z legendarnej płyty „Kind Of Blue”. Zaproszeni do współpracy przy tym projekcie zostali też: Marcus Miller, Lenny White, Bernard Wright, Herbie Hancock czy Tom Browne. Album ten składa się z dwóch części, na pierwszej płycie usłyszmy wersje instrumentalne, a na drugiej zaś Urbaniak postanowił postawić na młodych oraz na połączenie jazzu i hip-hopu. Na tym drugim krążku pojawili się tacy artyści jak Mika Urbaniak, O.S.T.R., Calvin, Ronnie Helper oraz Kenny Muhammad. Drugi album ma tytuł „Raps, Remixes & All that UrbStuff!” i zawiera remixy nagrań Davisa. Szczerze polecam ten projekt do sprawdzenia, na prawdę dograli się do niego wybitni muzycy, Miles był wielkim wirtuozem i obok takiej płyty nie można przejść obojętnie. Utwór do odsłuchu po skoku.

(więcej…)